Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu z Ostródą
Początek rundy na naszym stadionie był o tyle ciekawy, że postanowiliśmy podsumować kolejkę w sposób wyjazdowy. Zapraszam do pierwszego w tym roku „Post scriptum”.
- Mecz o godzinie 17:00 w urodziny klubu to gratka dla fanów. Niestety w obecnej sytuacji kibicom nie było dane kolejny raz zasiąść na trybunach.
- Na mecz przybyłem godzinę przed meczem i oczekiwałem na człowieka talizman szczęścia – Shella oraz gościnnie komentującego mecz Maurycego.
- Na wejściu na sektor przywitała mnie brama zamknięta na kłódkę.
- Razem z mediami z Ostródy czekaliśmy na otwarcie wrót.
- Dowiedziałem się od rywali, że mieli na trasie podobne przygody, jak my w poprzedniej rundzie na dalekich wyjazdach przez remontowaną A1.
- Chciałbym poznać mózga, który na 100 km remontowanym odcinku nie pomyślał o toalecie.
- Życzę mu ogromnej potrzeby przed płatną toaletą na monety z banknotem w dłoni.
- Po wejściu na sektor podzieliśmy miejsca, aby nikt nikomu nie przeszkadzał.
- Co oczywiście było niemożliwe, ponieważ udostępniony sektor prasowy nie ma na tyle miejsca, aby trzy „gadające” redakcje sobie nie przeszkadzały.
- Nasze miejsce pośrodku okazało się miejscem strategicznym, ponieważ mogliśmy wyłapać od delegacji z Ostródy zawodników rywali, a z pomocą komentatora telewizji posłuchać ciekawostek o graczach.
- Dzięki temu nasza relacja była najbogatsza w obiektywne podejście do meczu.
- Shellu po rozpoczęciu spotkania pokazał nam swój zegar, który pokazywał 82 dni od ostatniego meczu widzianego na żywo.
- Ciężko nie współczuć, tym bardziej że to była porażka.
- Mecz był bardzo żywy w pierwszej połowie i razem z Maurycym prześcigaliśmy się w poetyckim komplementowaniu naszej gry.
- W drugiej części idealnie zgrała się oprawa kibiców z bramką Arka Woźniaka.
- Wracając do strategicznego położenia naszego miejsca, dziennikarz obok nas miał puszczoną relację live ze skoków narciarskich, więc świętowaliśmy sukces Piotrka Żyły.
- Można było pomyśleć, że kibice odpalili race na wiwat z powodu sukcesu skoczka naszego kraju.
- Oczywiście był to nasz jubileusz. Sam pokaz pirotechniczny zrobił ogromne wrażenie na siedzących na trybunie dziennikarzach.
- Na naszych piłkarzach chyba też, bo od tego momentu grali nieco gorzej i bardziej nerwowo.
- Po bramce kontaktowej mieliśmy już praktycznie zawał.
- Nawet czerwona kartka u rywali tego uczucia nie zmniejszyła.
- Trzeba przyznać, że koledzy z Sokoła bardzo byli nakręceni na możliwość wyrównania.
- Porównywali nawet sytuacje, że tracą bramki w końcówce, to może teraz by tak strzelili.
- Naprawdę powiedzieli to na stadionie GieKSy.
- Może nie będę rozwijał dalej, dlaczego było to klasyczna faux-pas.
- Z końcowym gwizdkiem mocno odetchnęliśmy.
- Można było świętować urodziny ze spokojnym sumieniem dobrze wykonanej roboty i 3 punktów.
- Klątwa Shella została zrzucona.
- Następnym razem, jeśli Shellu będzie miał złą serię, po prostu przyjdźcie pod stadion z racami w podobnej ilości i będzie załatwione.
- A w sobotę zapinamy pasy i ogrywamy Hutnik.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze