Felietony
Post scriptum do ROW
Kilka zdań podsumowujących mecz z ROW Rybnik i jedziemy z Arką. To już pojutrze!
1. Przed meczem na Bukowej odbył się festyn dla dzieci. Było malowanie twarzy i inne atrakcje, to było preludium do piłkarskiego święta, jakie mieliśmy okazję zobaczyć na naszym estadio.
2. Tak, nie wahajmy się użyć takiego stwierdzenia. Bywały mecze nijakie, słabe pod względem otoczki, z mizerną frekwencją. Tym razem było 5200 kibiców, wspaniały doping i dobry mecz, przez dużą część czasu przy jupiterach.
3. Blaszok nabity strasznie. Tego też dawno nie widzieliśmy. Od sektorów A do C było po prostu pełno ludzi w żółtych koszulkach. Doping przez cały mecz i jechaliśmy z tym koksem.
4. Swoje dołożyli kibice ROW Rybnik i Górnika Zabrze. Cały stadion wspólnie bawił się przez pełne 90 minut. A wspólne śpiewanie „Kto nie skacze…” czy innych sztandarowych pieśni robiło naprawdę duże wrażenie.
5. Kibice ROW zaprezentowali się lepiej niż ci z Nowego Sącza (Tychów) i Legnicy. O tamtych pisaliśmy, że w siedziskach są magnesy, a w portkach fanów jakieś metalowe przedmioty, tak duże było przyciąganie czterech liter do siedzeń. Fani ROW odwrotnie, fajny doping, wszyscy na zielono oraz oprawa. To najlepsza ekipa na naszym stadionie w tym sezonie.
6. Na sektorze rodzinnym doping prowadziły fanatyczki z Female Elite ’64. Dzieciaki bawiły się przy tym przednio, choć gdyby były starsze, to nie wiadomo czy bardziej patrzyłyby się na boisko czy na prowadzące 😉
7. Na obiekcie przywitani zostali Rafał Górak (na zdjęciu) i Robert Góralczyk. Gdy spiker ogłosił ich obecność znajdowali się na balkonie i dostali brawa. Tak jak pisaliśmy wcześniej, nikt szkoleniowców z Bukowej gonił nie będzie, bo zostawili tutaj kawał zdrowia i zawsze są mile widziani.
8. Niezły kociokwik musiał mieć również obecny na tym spotkaniu Jarosław Tkocz. Ten wychowanek ROW Rybnik, były piłkarz GKS Katowice, a obecnie trener bramkarzy Górnika Zabrze miał na jednym obiekcie kibiców wszystkich trzech drużyn. Ciekawe czyj doping podobał mu się najbardziej 😉
9. W barwach ROW mogliśmy oglądać dwóch byłych zawodników GieKSy. Mariusz Muszalik poruszał się po boisku dostojnie i rozgrywał piłki bardziej w tyłach. Kibice GKS nie zapomnieli naszego byłego zawodnika i po meczu również podziękowali mu za dawne lata.
10. Daniel Feruga również wspominany jest na Bukowej miło, ale niestety – bardziej ironicznie. Szkoda, że gdy schodził z boiska nie dostał zasłużonej owacji. Natomiast po meczu pod szatnią gości FanClub DF zgotował mu owację.
11. To był debiut trenerski Kazimierza Moskala przy Bukowej. Poprzednie debiuty trenerów na tym obiekcie wypadały różnie. Poczynając od Adama Nawałki – porażka, Robert Moskal – remis, Dariusz Fornalak – remis, Wojciech Stawowy – zwycięstwo, Rafał Górak – porażka. Debiut więc na duży plus.
12. Obaj szkoleniowcy – Kazimierz Moskal i Ryszard Wieczorek – kiedyś strzelali gole przy Bukowej jako piłkarze innych drużyn. Moskal – o czym pisaliśmy – w meczu Pucharu Ligi, w którym jego Wisła Kraków wygrała 5:2, Wieczorek natomiast w barwach Odry Wodzisław, ale jego team przegrał wówczas 1:5.
13. Katowiczanie – mimo, że powszechnie krytykowani za swoją grę – na swoim boisku od początku roku są po prostu rewelacyjni, jeśli chodzi o zdobycze. Obecny sezon jak na razie to 3 wygrane ligowe i 1 w Pucharze Polski. Gdy dołożymy do tego 4 wiosenne zwycięstwa, 1 remis i tylko 1 porażkę, bilans robi się imponujący. Jeśli uda się wygrać dwa najbliższe spotkania, naprawdę będzie można mówić o nowej twierdzy…
14. Tylko trzy punkty z Arką!
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu
Hokej
Powrót, odejścia i plan sparingów
Ostatnie dni i minuty przyniosły garść nowych informacji z obozu hokejowej GieKSy.
Roczny kontrakt podpisał dobrze znany nam już Pontus Englund. Ofensywnie usposobiony obrońca grał w GKS-ie już w sezonie 2024/25. Rosły Szwed zanotował wówczas 21 oczek w 39 meczach sezonu zasadniczego za 9 goli i 12 asyst, a w 17 starciach fazy play-off dorzucił 9 punktów za 2 bramki i 7 asyst. Później przeniósł się do Grenoble występującego we francuskiej Ligue Magnus, a tam łącznie w 58 spotkaniach zdobył 8 goli i zanotował 21 asyst. Teraz jednak już po roku przerwy wraca do Katowic. Witamy ponownie!
Z drużyną pożegnali się natomiast Travis Verveda i Zack Hoffman. Pierwszy spędził w Katowicach 2 sezony, oba zakończone zdobyciem srebrnego medalu. O ile solidnie punktował w rozgrywkach zasadniczych, gdyż w pierwszym roku było to 14, a w drugim 16 oczek, tak nie potrafił tego przełożyć na faze play-off, gdzie najpierw zdobył 3 punkty, a w tym roku 4. Łącznie w barwach GieKSy wystąpił 122 razy. Hoffman natomiast dołączył do GKS-u przed minionym sezonem. W 60 meczach zdobył 3 gole i zanotował 14 asyst. Dziękujemy obu za grę w naszym klubie i życzymy powodzenia w dalszej karierze.
Poznaliśmy także plan przedsezonowych sparingów. 1 sierpnia drużyna spotka się w komplecie na testy, a 2 dni później pierwszy raz wyjdą wspólnie na lód. Tak natomiast prezentuje się lista naszych sparingów:
13 sierpnia: Unia Oświęcim (wyjazd)
15 sierpnia: Unia Oświęcim (Jantor)
18 sierpnia: HK Poprad (wyjazd)
20 sierpnia: HK Poprad (Jantor)
28 sierpnia: Lausitzer Fuchse (Weisswasser)
29 sierpnia: Rostock Piranhas (Weisswasser)
4 września: HC Presov (Liptovsky Mikulas)
5 września: HK 32 Liptovsky Mikulas lub Budapeszt (Liptovsky Mikulas)
10 września: HC RT Torax Poruba (wyjazd)


fan club dortmund
16 września 2013 at 22:36
pomijajac chaos organizacyjny spowodowany sprzedaza biletow to na ciekawe podsumowanie niestety trzeba dodac tez troche niepozytywnych wydarzen a wiec….gra druzyny jest fatalna i spojrzmy prawdzie w oczy zeby nie Pitry to skonczyloby sie to pewnie zle…trener mial 2 tyg na pozanie druzyny i wprowadzenie swojej koncepcji…a pomyslu czyli koncepcji jak nie bylo tak nie ma…panowie..czy wy wiecie co to jest zaangazowanie????TO COS TAKIEGO ZE WALCZE O PILKE BIEGAM ZA NIA I STARAM SIE LECIEC ZA PRZECIWNIKIEM DO KONCA:::u naszych pilkarzy cos takiego nie istnieje a to co bylo w 84 min czyli Row zamyka na s na polowie a my wybijamy pilki jak hokeisci na uwolnienie to potwarz dla druzyny grajacej na swoim swoim swoim boisku…tak panowie doping to jedno wystepy dla dzieci rodem z jarmarku nastepne ale druzyny jak nie bylo tak nie ma i nie chcialbym nikogo obrazic ale pan Moskal nie zrobi z tego nic..pozdrawiam
Mysłowice
16 września 2013 at 22:47
Sektor „D” dla kibiców . Stadion dla kibiców .
http://www.slask.sport.pl
artykuł ” Kibice GieKSy ściśnięci jak sardynki …”
Mysłowice – Katowice
żorska gieksa
16 września 2013 at 22:52
W środę wszyscy głośno – SEKTOR „D” DLA KIBICÓW .
Gerard
17 września 2013 at 18:15
Mówiłem i powtarzam z tego g… drużyny nie będzie. Kto oglądał mecz ten wie o czym pisze.