Siatkówka
Powtórzyć wynik z zeszłego sezonu!
ASSECO RESOVIA RZESZÓW – GKS KATOWICE 30 marca (piątek) godz. 18.00
{RZECZYWISTOŚĆ}
Kolejny trudny przeciwnik przed naszym zespołem… tym razem przyjdzie nam się mierzyć z Resovią Rzeszów.
I znów budujemy negatywną serię, bo porażka z Jastrzębskim była już trzecią z rzędu. Co prawda w porównaniu do przegranych ze Skrą oraz z Wartą, nastąpiło małe przełamanie, bo w końcu wygraliśmy dwa sety, ale gra wciąż pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście plusem meczu w Spodku było to, że wróciliśmy do gry i udało się doprowadzić do tie-breaka, bo po dwóch pierwszych setach sytuacja nie wyglądała zbyt ciekawie. Minusem jest oczywiście zbyt duży kontrast w naszej grze, biorąc pod uwagę postawę w pierwszych dwóch partiach i w kolejnych dwóch wygranych. Ale to co wydarzyło się w tie-breaku wymyka się wszelkim kanonom siatkarskim. Drużyna, mówiąc wprost, „nie wyszła” na parkiet i „zagrała” na kompromitująco niskim poziomie i to był bez wątpienia najsłabszy set w wykonaniu GKS-u w całej historii występów w PlusLidze. Żadnej drużynie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce nie przystoi zagrać w ten sposób, a już naszej GieKSie w szczególności! Mamy nadzieję, że to był tylko niemiły epizod, który niema prawa się więcej powtórzyć! Oprócz środkowych, którzy grają ostatnio na równym i solidnym poziomie, to tylko Quiroga zasłużył na mały plus po meczu z Jastrzębskim. Po raz kolejny zawiódł Kapelus i czas najwyższy aby odstawić tego gracza od wyjściowej szóstki. To wszystko powoduje, że znów trudno o optymizm przed końcówką sezonu, a mecz w Rzeszowie do łatwych nie będzie należał.
Resovia walczy przecież o pierwszą szóstkę ligi, aby załapać się na play-off, a po ostatniej porażce z ONICO, rzeszowianie spadli na siódmą lokatę, mając oczko straty do AZS-u Olsztyn oraz dwa oczka do Jastrzębskiego. Drużyna z Podkarpacia zalicza bardzo słaby sezon (jak na ich możliwości i ambicje) mając już w tym momencie aż 11 porażek na koncie! Po wypadnięciu w zeszłej kampanii ze strefy medalowej, zdecydowano się w Rzeszowie na przebudowę kadry zespołu oraz zmianę trenera. Zabieg ten kompletnie się nie powiódł i bardzo szybko wrócono do opcji z nowym-starym szkoleniowcem, Andrzejem Kowalem. Teraz trwają rozpaczliwe próby ratowania tego sezonu i załapania się do medalowego play-offu, co jak widać nie przychodzi im łatwo, na co również mają wpływ, dwie kontuzje podstawowych środkowych (nie zagrają już do końca bieżącego sezonu) Marcina Możdżonka oraz Bartłomieja Lemańskiego. Mimo tych przeciwności, rzeszowianie wciąż są trudnym rywalem i stanowią ciężką przeszkodę do pokonania. Takich graczy jak Jakub Jarosz, Thibault Rossard, Aleksander Śliwka czy Lukas Tichacek, stać na wiele, więc trzeba podejść do tego przeciwnika z odpowiednim szacunkiem.
W zeszłym sezonie GieKSa była sprawcą sporej niespodzianki wygrywając 3:2 w Rzeszowie. Nie mamy nic przeciwko temu, aby taki scenariusz miał się powtórzyć i w tej kampanii, tym bardziej że wciąż gra się naszemu zespołowi lepiej w meczach wyjazdowych niż domowych.
Przewidywane wyjściowe szóstki:
GKS: Fijałek, Butryn, Pietraszko, Kohut, Sobański, Quiroga, Mariański (libero).
Resovia: Tichacek, Jarosz, Dryja, Perłowski, Rossard, Śliwka, Masłowski (libero).
{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}
assecoresovia.pl – Dominik Depowski: Będziemy walczyć do ostatniej piłki
W piątkowe popołudnie w hali Podpromie podopieczni trenera Andrzeja Kowala podejmować będą drużynę GKS Katowice. Pojedynek rozpocznie się o godz. 18:00. W pierwszym spotkaniu obydwu ekip pewne zwycięstwo 3:0 zapisali na swoim koncie zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów. W katowickim Spodku od początku do końca rytm gry nadawali rzeszowianie. – W pierwszym meczu katowiczanie postawili nam bardzo trudne warunki i na pewno tak będzie teraz. Musimy szczególnie uważać na ich atakującego, Karola Butryna, który jest pewnym punktem ekipy. Musimy być przygotowani na każde ich zagranie – skomentował Dominik Depowski i dodał. – Drużyna GKS-u to bardzo silny i nieprzewidywalny zespół. Udowodnili to chociażby w ostatnim meczu z Jastrzębskim Węglem, gdzie polegli dopiero po pięciu setach. Rzeszowianom, którzy plasują się na 7. miejscu w ligowej tabeli do końca rundy zasadniczej pozostały trzy spotkania. Każde z nich będzie niezwykle ważne pod względem końcowej klasyfikacji. – Dla nas jest to bardzo ważny mecz, ponieważ cały czas mamy szansę na grę w szóstce. Będziemy walczyć do ostatniej piłki. Wierzymy, że we własnej hali i przy swojej publiczności zdołamy pokonać zespół z Katowic za trzy punkty – zakończył przyjmujący Asseco Resovii. (…)
{HALA SPORTOWA}
Resovia rozgrywa swoje domowe mecze w hali Podpromie o pojemności ok. 4,5 tys miejsc. Rzeszowianie w zeszłym sezonie w meczach „u siebie” mieli bardzo dobry bilans 13 zwycięstw przy tylko 4 porażkach. W obecnej kampanii Resovia osiągnęła następujące wyniki: z Dafi Społem 3:0, z ZAKSĄ 1:3, z Wartą 2:3, z Treflem 0:3, z AZS-em Olsztyn 3:0, z Czarnymi 3:1, z ONICO 0:3, z MKS-em Będzin 3:0, z BBTS-em 3:0, ze Skrą 2:3, z Jastrzębskim 3:0, z Cuprum 3:0 i z Łuczniczką 3:0.
GKS jak wiadomo w zeszłym sezonie grał dobrze „na wyjazdach”, bilans był remisowy, po 8 zwycięstw i porażek. A w obecnym sezonie GieKSa na inaugurację pokonała Czarnych 3:1, potem przegrała z ONICO 1:3, następnie zwyciężyła Trefla Gdańsk 3:0, potem pokonała Espadon Szczecin 3:2 i BBTS Bielsko-Biała 3:1, by wreszcie przegrać ze Skrą 0:3 i z Jastrzębskim 1:3 oraz z AZS-em Olsztyn 2:3. W nowym roku GieKSa przegrała z Łuczniczką 1:3 oraz pokonała MKS Będzin 3:2 i Dafi Społem 3:0 oraz sensacyjnie ZAKSĘ 3;1, a ostatnio przegrała z Wartą 0:3.
{HISTORIA}
Pierwsze spotkanie z Resovią w PlusLidze odbyło się w hali Podpromie w dniu 12 listopada 2016 roku i zakończyło się wygraną GKS-u 2:3 (25:17, 23:25, 23:25, 25:22, 11:15). Punkty zdobywali dla Resovii: Rossard 25, Ivović 13, Dryja 11, Lemański 7, Winters 7, Nowakowski 5, Perrin 5, Tichacek 1, Schoeps 1. Dla GieKSy: Butryn 26, Kapelus 13, Kalembka 11, Krulicki 9, Sobański 8, Falaschi 1, Pietraszko 1.
Rewanżowe spotkanie odbyło się w Szopienicach w dniu 22 lutego 2017 roku i ponownie wygrali goście w stosunku 2:3 (26:28, 25:20, 25:22, 23:25, 12:15). Punktowali wtedy dla GKS-u: Butryn 25, Kapelus 18, Sobański 15, Kalembka 10, Krulicki 5, Falaschi 3, Pietraszko 2. Dla Resovii: Schoeps 25, Perrin 19, Nowakowski 12, Rossard 10, Lemański 7, Ivović 3, Możdżonek 2, Drzyzga 1.
Dodatkowy trzeci, a właściwie to w kolejności „pierwszy” mecz pomiędzy tymi drużynami odbył się w dniu 5 lutego 2016 roku we wrocławskiej hali Orbita w ćwierćfinale Pucharu Polski sezonu 2015/16. Spotkanie to wygrali rzeszowianie 3:0 (25:14, 25:19, 25:20). Punkty wtedy zdobywali dla Resovii: Achrem 13, Kurek 11, Holmes 9, Paszycki 7, Jaeschke 5, Drzyzga 3, Penczew 2, Witczak 1. A dla GKS-u: Sobański 7, Król 6, Błoński 6, Pietraszko 5, Butryn 5, Kalembka 2, Biegun 2.
Trzeci mecz w tej rywalizacji w PlusLidze bieżącego sezonu odbył się dnia 13 grudnia 2017 roku w Spodku i zakończył się porażką GieKSy 0:3 (20:25, 25:27, 16:25). Punktowali dla GKS-u: Butryn 14, Quiroga 9, Kohut 6, Sobański 5, Pietraszko 4, Kapelus 3, Stelmach 2, Kalembka 1. Dla Resovii: Jarosz 15, Rossard 14, Śliwka 12, Możdżonek 7, Lemański 5, Tichacek 1.
{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – RESOVIA}
[Bilans meczów] – 1:2
[Bilans punktów] – 3:6
[Bilans setów] – 5:8
[Bilans małych punktów] – 276:294
[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Krulicki, Stańczak, Butryn, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Stelmach, Sobański, 2- Falaschi, Błoński, 1- Van Walle, Witczak, Komenda, Fijałek, Kohut, Mariański, Quiroga,
Resovia: 3- Lemański, Rossard, Dryja, 2- Nowakowski, Perrin, Ivović, Schoeps, Drzyzga, Winters, Depowski, Tichacek, Masłowski, Możdżonek, 1- Jaeschke, Wojtaszek, Kędzierski, Jarosz, Krastins, Śliwka,
[Rozegrane sety – 13] – GKS: 13- Stańczak, Butryn, Sobański, 11- Krulicki, Kapelus, Kalembka, 10- Falaschi, 8- Pietraszko, 5- Stelmach, 3- Błoński, Komenda, Kohut, Mariański, Quiroga, 2- Van Walle, Fijałek, 1- Witczak,
Resovia: 13- Lemański, 12- Rossard, 9- Nowakowski, 8- Perrin, Ivović, Tichacek, Masłowski, Możdżonek, Dryja, 7- Drzyzga, 6- Schoeps, 5- Wojtaszek, Winters, 3- Depowski, Jarosz, Śliwka, 1- Jaeschke, Kędzierski, Krastins,
[Czas trwania spotkań] – 219:129 = łącznie 348 minut
[Widzów] – 4000:4050
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 85 – Resovia 86
[Ilość zdobytych punktów] – GKS 191 – Resovia 208
GKS – Butryn 65, Kapelus 34, Sobański 28, Kalembka 22, Krulicki 14, Quiroga 9, Pietraszko 7, Kohut 6, Falaschi 4, Stelmach 2,
Resovia – Rossard 49, Schoeps 26, Perrin 24, Lemański 19, Nowakowski 17, Ivović 16, Jarosz 15, Śliwka 12, Dryja 11, Możdżonek 9, Winters 7, Tichacek 2, Drzyzga 1,
[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 63 – Resovia 72
GKS – Butryn 21, Kalembka 10, Kapelus 9, Sobański 7, Krulicki 4, Pietraszko 4, Quiroga 4, Stelmach 2, Falaschi 1, Kohut 1,
Resovia – Rossard 11, Nowakowski 9, Lemański 8, Perrin 7, Jarosz 7, Schoeps 5, Możdżonek 5, Ivović 3, Winters 3, Śliwka 3, Dryja 2, Tichacek 2,
[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 128 – Resovia 136
GKS – Butryn 44, Kapelus 25, Sobański 21, Kalembka 12, Krulicki 10, Kohut 5, Quiroga 5, Falaschi 3, Pietraszko 3,
Resovia – Rossard 31, Schoeps 21, Perrin 17, Ivović 13, Lemański 11, Dryja 9, Śliwka 9, Nowakowski 8, Jarosz 8, Winters 4, Możdżonek 4, Drzyzga 1,
[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 69 – Resovia 90
GKS – Butryn 24, Kapelus 14, Kalembka 12, Krulicki 9, Sobański 7, Quiroga 3, Pietraszko 2, Kohut 2, Stelmach 2, Falaschi 1, Błoński -1, Stańczak -2, Komenda -2, Mariański -2,
Resovia – Rossard 23, Schoeps 17, Nowakowski 11, Jarosz 9, Perrin 9, Lemański 9, Możdżonek 8, Dryja 6, Śliwka 6, Winters 1, Tichacek -1, Jaeschke -1, Ivović -2, Masłowski -2, Drzyzga -3,
[Ilość zagrywek] – GKS 278 – Resovia 292
GKS – Butryn 50, Sobański 45, Kalembka 38, Kapelus 34, Falaschi 30, Krulicki 30, Pietraszko 19, Kohut 11, Quiroga 10, Komenda 5, Błoński 4, Witczak 1, Fijałek 1,
Resovia – Rossard 41, Lemański 36, Nowakowski 30, Tichacek 26, Ivović 24, Schoeps 23, Dryja 21, Perrin 20, Drzyzga 19, Możdżonek 14, Jarosz 11, Winters 10, Kędzierski 10, Śliwka 7,
[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 51 – Resovia 55
GKS – Butryn 13, Kalembka 8, Sobański 7, Krulicki 5, Kapelus 4, Pietraszko 4, Falaschi 3, Komenda 2, Kohut 2, Quiroga 2, Błoński 1,
Resovia – Rossard 10, Lemański 9, Ivović 8, Nowakowski 5, Perrin 5, Drzyzga 4, Dryja 3, Tichacek 3, Schoeps 2, Jarosz 2, Śliwka 2, Winters 1, Możdżonek 1,
[Ilość asów serwisowych] – GKS 16 – Resovia 16
GKS – Kalembka 5, Butryn 5, Pietraszko 3, Sobański 2, Kapelus 1,
Resovia – Rossard 5, Lemański 4, Jarosz 2, Tichacek 2, Nowakowski 1, Dryja 1, Ivović 1,
[Ilość przyjęć] – GKS 237 – Resovia 227
GKS – Sobański 89, Kapelus 53, Stańczak 41, Quiroga 27, Mariański 18, Stelmach 2, Kalembka 2, Krulicki 2, Błoński 1, Pietraszko 1, Kohut 1,
Resovia – Ivović 50, Perrin 45, Masłowski 41, Rossard 28, Winters 23, Śliwka 19, Wojtaszek 15, Nowakowski 1, Jaeschke 1, Lemański 1, Możdżonek 1, Kędzierski 1, Krastins 1,
[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 16 – Resovia 16
GKS – Sobański 6, Kapelus 4, Stańczak 2, Mariański 2, Quiroga 2,
Resovia – Ivović 5, Perrin 3, Rossard 3, Winters 2, Masłowski 2, Jaeschke 1,
[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 39% – Resovia 47,5%
GKS – Pietraszko 100%, Krulicki 50%, Kalembka 50%, Stelmach 50%, Stańczak 49,5%, Quiroga 44%, Mariański 33%, Sobański 31,25%, Kapelus 19,5%, Błoński 0%, Kohut 0%,
Resovia – Możdżonek 100%, Wojtaszek 73%, Ivović 53%, Masłowski 52%, Winters 51%, Śliwka 47%, Perrin 43,5%, Rossard 35%, Nowakowski 0%, Jaeschke 0%, Lemański 0%, Kędzierski 0%, Krastins 0%,
[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 19,25% – Resovia 25,25%
GKS – Stelmach 50%, Stańczak 28,5%, Mariański 22%, Sobański 21,75%, Kapelus 9,5%, Quiroga 7%, Kalembka 0%, Krulicki 0%, Błoński 0%, Pietraszko 0%, Kohut 0%,
Resovia – Możdżonek 100%, Masłowski 35%, Ivović 27,5%, Perrin 25%, Rossard 21,5%, Śliwka 21%, Wojtaszek 20%, Winters 7%, Nowakowski 0%, Jaeschke 0%, Lemański 0%, Kędzierski 0%, Krastins 0%,
[Ilość ataków] – GKS 345 – Resovia 349
GKS – Butryn 129, Kapelus 74, Sobański 69, Quiroga 20, Kalembka 20, Krulicki 15, Kohut 9, Pietraszko 5, Falaschi 3, Stelmach 1,
Resovia – Rossard 83, Perrin 49, Ivović 47, Schoeps 40, Śliwka 28, Jarosz 24, Lemański 20, Winters 16, Nowakowski 15, Dryja 14, Możdżonek 8, Jaeschke 2, Drzyzga 2, Tichacek 1,
[Ilość błędów w ataku] – GKS 29 – Resovia 19
GKS – Butryn 17, Sobański 5, Kapelus 3, Kalembka 2, Quiroga 2,
Resovia – Schoeps 4, Rossard 4, Perrin 3, Winters 2, Ivović 2, Jarosz 2, Dryja 1, Śliwka 1,
[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 26 – Resovia 28
GKS – Butryn 11, Kapelus 9, Sobański 3, Kohut 2, Pietraszko 1,
Resovia – Rossard 9, Perrin 4, Ivović 3, Schoeps 3, Śliwka 3, Jarosz 2, Lemański 1, Dryja 1, Winters 1, Nowakowski 1,
[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 147 – Resovia 166
GKS – Butryn 54, Kapelus 32, Sobański 21, Kalembka 13, Krulicki 9, Quiroga 8, Kohut 6, Pietraszko 2, Falaschi 1, Stelmach 1,
Resovia – Rossard 43, Schoeps 24, Perrin 22, Ivović 14, Jarosz 12, Śliwka 12, Lemański 11, Dryja 9, Nowakowski 8, Winters 6, Możdżonek 4, Drzyzga 1,
[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 42,75% – Resovia 48%
GKS – Stelmach 100%, Kohut 67%, Kalembka 81,75%, Butryn 40%, Pietraszko 40%, Quiroga 40%, Kapelus 38,5%, Sobański 35,75%, Krulicki 33,25%, Falaschi 33%,
Resovia – Schoeps 79,5%, Dryja 64%, Lemański 60,75%, Rossard 50,75%, Drzyzga 50%, Możdżonek 50%, Jarosz 50%, Nowakowski 44,5%, Śliwka 43%, Perrin 41,5%, Winters 38%, Ivović 27%, Jaeschke 0%, Tichacek 0%,
[Ilość bloków punktowych] – GKS 28 – Resovia 26
GKS – Butryn 6, Krulicki 5, Sobański 5, Kalembka 4, Falaschi 3, Pietraszko 2, Kapelus 1, Stelmach 1, Quiroga 1,
Resovia – Nowakowski 8, Możdżonek 5, Lemański 4, Perrin 2, Schoeps 2, Dryja 1, Ivović 1, Rossard 1, Winters 1, Jarosz 1,
[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 6 – Resovia 11
[MVP] – GKS 1: Butryn 1. – Resovia 2: Schoeps 1, Rossard 1,
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Najnowsze komentarze