Kibice Piłka nożna
Rekord frekwencji w Bielsku z udziałem trójkolorowej armii
Wyjazd do Bielska to najprawdopodobniej najbliższy wypad w tym sezonie, jeśli chodzi o kibicowskie wyjazdy. Nie mamy się co łudzić, że wejdziemy na mecze w Chorzowie i w Tychach, a w Sosnowcu już nas zblokował wojewoda.
Bielsko na nowym stadionie odwiedziliśmy ostatnim razem w poprzednim sezonie. Wiedzieliśmy więc, że z wejściem nie będzie żadnego problemu. Tamtejszy klub i ludzie w nim pracujący są bardzo prokibicowscy i rzeczywiście robią wszystko, aby fani gości czuli się jak u siebie. Nie było większego problemu z ilością miejsc i innymi kwestiami organizacyjnymi. Do Bielska początkowo chcieliśmy udać się pociągiem specjalnym, ale niestety nasze zamówienie znowu przerosło spółkę PKP InterCity. Wobec tego zmieniliśmy formę transportu na autokary i auta.
Podróż do Bielska przebiegała bardzo sprawnie. Już na ponad dwie godziny przed meczem pojawiliśmy się pod sektorem gości. Nasza liczba tego dnia to 1039 osób (w tym KKN). W tej liczbie jest także 36 sympatyków Banika Ostrava i 17 Górnika Zabrze. Zdecydowaliśmy się zająć głównie górę, a dopiero potem wpuszczać ludzi na dół. Wszyscy byliśmy ubrani w żółte koszulki, a zdecydowana większość kibiców posiadała szal (o co apelowaliśmy podczas zapisów). Od samego początku spotkania prowadziliśmy dobry doping, który swoje apogeum osiągnął w samej końcówce meczu po bramce na 2:1. Po końcowym gwizdku długo cieszyliśmy się z naszymi piłkarzami. Duże brawa należą im się za walkę i postawę na boisku. Oby tak dalej!
Miejscowi po raz kolejny pobili rekord frekwencji na spotkaniu z nami. Na stadionie pojawiło się aż 11621 widzów. Całkiem nieźle jak na klub, który podobno nie ma fanów i nie istnieje w swoim mieście 😉 Miejscowi wystawili całkiem liczebny młyn, ale słyszalni byli u nas jedynie po bramce na 1:0. Warto zaznaczyć, że z naszej strony też padł rekord wyjazdowy jeśli chodzi o wizyty w Bielsku. Poprawiliśmy swój ubiegłoroczny rezultat (wtedy było nas dokładnie 758).
Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują, że mógł to być nasz ostatni wyjazd w tym roku. Niedawno dotarły do nas informacje, że wojewoda śląski zamknie sektor gości w Tychach. Z racji zbliżających się derbów z Ruchem pod znakiem zapytania stoją także wyjazdy do Łęcznej i Siedlec. W szczególności, że wisi nad nami jeden mecz zakazu wyjazdowego, który został zawieszony. Teraz skupiamy się przede wszystkim na meczach domowych – w środę ze Stomilem i w niedzielę z Ruchem. A potem… zobaczymy 😉
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


GieKSa
16 października 2017 at 08:17
Witam a na zakazie nie mozna pojechac,ruch do bielska pojechał na zakazie i było i ok 1,5 tys.
Fjodor
17 października 2017 at 12:29
Z perspektywy murawy (robiłem zdjęcia od strony młyna PBB) Bielsko słyszalne głównie po bramce na 1-0 oraz między 70 a 80 minutą, kiedy przycisnęli. W I połowie, mimo że zajmowałem miejsce pod ich młynem, słyszałem głownie GieKSę 🙂