Hokej
[RELACJA] Kary, kary, kary…
W drugiej kolejce Polskiej Hokej Ligi TAURON KH GKS Katowice przegrał na wyjeździe z GKS-em Tychy 3:2. Mecz obfitował w dużą liczbę kar, a Tyszanie wszystkie bramki zdobyli w liczebnych przewagach.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego władze klubu z Tychów uhonorowały swojego byłego gracza Michała Woźnicę pamiątkowym dyplomem za 657 rozegranych meczów w trójkolorowych barwach.
Pierwsza tercja spotkania rozpoczęła się od dwóch dobrych prób Patryka Wronki. Na posterunku był jednak John Murray. Później z kolei swojej szansy szukał również Sawicki, jednak krążek po jego strzale przeleciał obok bramki. Tyszanie schowani za podwójną gardą oddali w pierwszych minutach całkowicie inicjatywę GieKSie. Swój pierwszy celny strzał oddali dopiero w 6. i 8. minucie meczu, lecz kapitalnymi interwencjami popisał się w bramce katowiczan Kevin Lindskoug. W 9. minucie swoją szansę miał młody Patryk Wysocki jednak i tym razem na raty zdołał jego strzał obronić bramkarz tyskiej drużyny. W odpowiedzi to tyszanie przejęli inicjatywę w drugiej połowie pierwszej odsłony. Na bramkę strzelali m.in. Klimenko (próba przelobowania) oraz Witecki, który w dogodnej sytuacji jednak spudłował. Tercję zakończyła kara mniejsza dla Kalinowskiego oraz pojedynek pięściarski, który rozpoczął się równo z syreną. Starł się Maciej Urbanowicz z Michałem Kotlorzem. Pomimo „zwycięstwa” w bitce naszego zawodnika obaj zostali ukarani karami meczu i dodatkowo karę mniejszą dostał Urbanowicz za natarcie na przeciwnika.
Druga część spotkania rozpoczęła się więc w składach pomniejszonych, co bardzo szybko wykorzystali tyszanie. Kilka chwil po tym, jak Kalinowski wrócił do gry, przed naszą bramką znalazł się niepilnowany Filip Komorski i pewnie pokonał Lindskouga. Następne minuty upływały pod naporem tyszan, a nasi zawodnicy to ułatwiali, raz po raz łapiąc często niepotrzebne przewinienia. Przez długi okres graliśmy 3 na 5. Broniliśmy się stosunkowo dobrze, wybijając GKS Tychy z rytmu, ale niestety po atomowym uderzeniu Sykory w 29. minucie nasz bramkarz musiał po raz drugi wyciągać krążek z siatki. Minutę później na ławkę odesłany został strzelec pierwszej bramki dla tyszan – Komorski. Przewagę szybko wykorzystaliśmy w 32. minucie. Devecka strzelił, Murray odbił, a skuteczną dobitką popisał się Malasiński. Chwilę później przy bandzie ucierpiał nasz zawodnik – Oskar Krawczyk, a jego oprawca Michnov powędrował na ławkę kar z karą mniejszą i dodatkową karą za niesportowe zachowanie. Tę samą karę po chwili dostał Bartosz Fraszko i siły na lodzie znów się wyrównały. Gdy GieKSa w końcówce tercji przejęła znów inicjatywę, to musiało skończyć się golem. Do remisu doprowadził Jesse Rothla, dobijając strzał Mikołaja Łopuskiego.
Trzecia tercja rozpoczęła się dość ospale, a żaden z zespołów nie chciał zaryzykować w ataku, by przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść. Gra toczyła się głównie w środkowej części lodowiska. W 44. minucie na ławkę kar powędrował Bizacki, który odsiadywał karę za niesportowe zachowanie innego tyszanina – Gościńskiego. Chwilę później po przeciwnej stronie na odpoczynek udał się ponownie Fraszko. Bramkarz GieKSy świetnie interweniował w sytuacji sam na sam z Sykorą. Skapitulował jednak w 48. minucie, a katem katowiczan ponownie okazał się Filip Komorski. Mimo zmasowanych ataków katowiczan od tego momentu (doskonałe okazje mieli m.in. Devecka i Wronka) wynik się nie zmienił. Swój 30-sekundowy czas najpierw wzięli gospodarze, a następnie goście. Na 2 minuty przed końcem spotkania karę mniejszą za rzucenie na bandę złapał Jakub Wanacki i już wszystko było praktycznie rozstrzygnięte. GieKSa pomimo manewru ze ściągnięciem bramkarza nie doprowadza po raz kolejny do remisu i tym sposobem przegrała po raz pierwszy w tym sezonie. Okazja do rewanżu już we wtorek, kiedy podejmiemy GKS Tychy na własnym lodowisku.
Trzy gwiazdy meczu:
Trzecia gwiazda meczu: Patryk Wronka
Druga gwiazda meczu: Tomasz Malasiński
Pierwsza gwiazda meczu: Jesse Rohtla
GKS Tychy – TAURON KH GKS Katowice 3:2 (0:0, 2:2, 1:0)
1:0 Filip Komorski (Alex Szczechura, Michael Cichy) 21:54 5/4
2:0 Tomas Sykora (Jakub Witecki, Michael Cichy) 28:08 5/3
2:1 Tomasz Malasiński (Dusan Devecka) 31:55 5/4
2:2 Jesse Rohtla (Mikołaj Łopuski, Patryk Wronka) 38:10
3:2 Filip Komorski (Bartłomiej Pociecha, Michael Cichy) 47:19 5/4
GKS Tychy: Murray (Lewartowski) – Górny, Bryk, Witecki, Galant, Kogut – Kolarz, Kotlorz, Bagiński, Kalinowski, Gościński – Gazda, Pociecha, Mikhnov, Komorski, Klimenko – Bizacki, Jeziorski, Szczechura, Cichy, Sykora –
TAURON KH GKS Katowice: Lindskoug (Kieler) – Wanacki, Heikkinen, Łopuski, Rohtla, Urbanowicz – Devecka, Cakajik, Malasiński, Pasiut – Krawczyk, Tomasik, Krężołek, Wronka, Fraszko – Wysocki, Michał Rybak, Sawicki, Maciej Rybak.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze