Dołącz do nas

Kibice

Relacja kibicowska z Cidrów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Mecz z Ruchem Radzionków inaugurował piłkarską wiosnę w wykonaniu piłkarzy GieKSy. Wśród kibicowskiej braci dało się wyczuć szczególny rodzaj oczekiwania, w końcu ostatni mecz przy Bukowej odbył się 19 listopada.

Po prawie 4-miesięcznej przerwie na stadionie pojawiło się ok. 4 tysiące kibiców spragnionych piłkarskich i kibicowskich emocji. Jeszcze przed samym spotkaniem na obiekt decyzją zarządu klubu nie została wpuszczona „Bukowa”, czyli magazyn „od kibiców dla kibiców”. Od wczorajszego spotkania „Bukowa” zmienia swoją formułę i będzie rozdawana dzień przed meczem w centrum Katowic oraz w niewielkich ilościach na (bądź przed, jeśli panowie z Centrozapu nie postanowią w końcu odejść) stadionie. Płot został ozdobiony 11 flagami (jedna mała flaga kibiców Górnika), a na gnieździe zawisła flaga GKS „Duma Śląska”.

Od początku Blaszok bardzo głośno wspierał piłkarzy, do czego czasem przyłączała się również Trybuna Główna. W 10 minucie spotkania na płocie zawisł pierwszy z wywieszonych transów. Jego treść doskonale przedstawiała nastroje panujące na trybunach, mianowicie „jebać centrozap”. Po kilku chwilach ochrona przemieściła się w jego stronę próbując go zerwać, dlatego ten trans wrócił na stronę Blaszoka, a w innym miejscu przerzucony został trans o treści „preCZ z oKKKupantem”, gdzie wyszczególniono na czerwono duże litery. Ostatni z transów, który zawisł na płocie był bardzo wymowny i wzywał panów Króla, Krysiaka i Karczewskiego do opuszczenia klubu. Jako, że ochrona za bardzo przejęła się swoją rolą, przez długi czas transy były prezentowane nad głowami kibiców z pierwszych rzędów Blaszoka. Cała sytuacja bardzo zmotywowała kiboli z Blaszoka do głośnych śpiewów i był to chyba pod względem wokalnym najlepszy fragment całego wieczoru.

W 35. minucie na płocie chcieliśmy wywiesić trans dla naszego kolegi o treści „Ostry trzymaj się”, jednak jeszcze zanim zdążyliśmy go przewiesić ochrona zaczęła go zrywać. Na szczęście trans pozostał w naszych rękach, a ochroniarze nasłuchali się argumentów z naszej strony. Nie wymagajmy od takich ludzi, zaprogramowanych przez włodarzy naszego klubu do utrudniania nam życia, zdolności czytania ze zrozumieniem treści zawartych na transparentach…

Można powiedzieć, że po „zabawie” z transami i bramce zdobytej przez zespół z Radzionkowa doping siadł i jedyny zryw zanotowaliśmy po wyrównującej bramce. Do samego końca było już tylko gorzej. Mecz przegrywamy 1-2, a piłkarzy schodzących do szatni żegnają gwizdy. Włodarze naszego klubu opuszczali zaś lożę VIP przy akompaniamencie głośnego „jebać, jebać, jebać Centrozap!”. Najprawdopodobniej czeka nas kolejna smutna runda, miejmy jednak nadzieję że marazm sportowo-organizacyjny nie przyniesie nam spadku i pokażemy, że kibicowsko zasługujemy na ekstraklasę, a nie drugą ligę.

Berki

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga