Piłka nożna
Relacja z meczu z Dolcanem
Relacja z meczu Dolcan – GKS autorstwa Kolesia1989.
Mecz jeszcze przed rozpoczęciem zaczął się źle. Spiker poinformował kibiców zgromadzonych na stadionie w Ząbkach o tym, że prezesem katowickiego klubu jest… Jacek Krysiek. Z zaskoczeniem przyjęliśmy tę błędną informację i potraktowaliśmy to bardziej jako niesmaczny żart prowadzącego.
Otwarcie nowej trybuny w Ząbkach spowodowało dobrą frekwencję na trybunach. Od początku tego meczu tutejsi kibice wspierali dopingiem swój zespół, kibice GieKSy nie pozostawali jednak w tyle.
Początek meczu zaczął się od ataku GieKSy. Głównym inicjatorem ataków naszej drużyny był Rafał Kujawa, który raz po raz ładnymi podaniami doprowadzał do podbramkowych sytuacji. Pierwsza klarowana sytuacja gospodarzy miała miejsce dopiero w 13. minucie, lecz po dośrodkowaniu z rzutu wolnego napastnik Dolcanu źle trafił w piłkę. Kolejna część meczu owocowała w następne dobre sytuacje GieKSy, która przeważała w tym meczu. W 21. minucie padła nawet bramka dla GieKsy, lecz ostatecznie nie została uznana, ponieważ Kowalczyk znajdował się na spalonym. Idealną sytuację w 29. minucie zmarnował Adrian Napierała, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego otrzymał piłkę prosto pod nogę, lecz niestety kapitan GieKSy spudłował z kilku metrów nad poprzeczką. Kilka minut później ponownie mieliśmy szansę na zdobycie gola. Z rzutu wolnego w granicach pola karnego Grzegorz Fonfara trafił w poprzeczkę. Końcówka pierwszej połowy należała dla Dolcanu, który kilkakrotnie ze stałych fragmentów gry próbował zagrozić GieKSie, lecz nieskutecznie.
Druga połowa zaczęła się od ataku gospodarzy, czego mogliśmy się spodziewać, ponieważ nasza GieKSa nigdy nie gra na podobnym poziomie dwóch części meczu. W 60. minucie atak Dolcanu przyniósł oczekiwany efekt w postaci bramki. Błąd popełnili zawodnicy grający na lewej flance czyli Chwalibogowski i po części Kowalczyk, którzy zostali ograni przez Świerblewskiego. Pomocnik gospodarzy celnie dośrodkował w pole karne, piłkę próbował przyjąć Piątkowski, lecz zrobił to w taki sposób, że odbiła się ona od jego nogi i przelobowała bezradnego Sabelę. GieKSa mogła szybko odpowiedzieć, lecz po składnej akcji Rakels trafił prosto w bramkarza. Katowiczanie chcieli jak najszybciej wyrównać, lecz ataki były bezskuteczne. Swoje sytuacje mieli Kowalczyk, Czerwiński i wprowadzony w drugiej połowie Cholerzyński lecz zabrakło szczęścia i umiejętności na to, aby odwrócić losy meczu. W końcówce trochę ożywienia w akcje GieKSy wprowadził Rafał Sadowski, który zmienił w 79. minucie Kowalczyka. Niestety nasi piłkarze skoncentrowani na grze ofensywnej, nie powstrzymali kontrataku Dolcanu i w 93. minucie straciliśmy drugą bramkę. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Macher
18 listopada 2012 at 15:44
„prezesem katowickiego klubu jest… Jacek Krysiek.” – czyżby dziś był 1 kwietnia, czy o co chodzi?