Dołącz do nas

Siatkówka

Roszady kadrowe w PlusLidze na sezon 2017/18 [część 1]

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Rozpoczęcie nowych rozgrywek w siatkarskiej ekstraklasie tuż, tuż… więc pora przyjrzeć się zmianom w kadrach poszczególnych drużyn. Na początek pierwsza ósemka z zeszłego sezonu.

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Największą stratą dla mistrzów Polski jest oczywiście odejście reprezentanta Polski, Dawida Konarskiego oraz Francuza Kevina Tillie. Nową gwiazdą PlusLigi ma być atakujący z Portoryko, Maurice Torres, który był jednym z wyróżniających się zawodników włoskiej Serie A. Naszą uwagę skupiła oczywiście „wymiana” na linii GKS-ZAKSA czyli Witczak za Falaschiego, na której to my wyszliśmy lepiej, ponieważ Marco jest obecnie kontuzjowany i kędzierzynianie zostali zmuszeni do zakontraktowania jeszcze jednego rozgrywającego. Czy transfery pokroju Bieńkowskiego, Jungiewicza, Zapłackiego czy Szymury są na miarę najlepszego zespołu w Polsce, oceńcie sami.

Przyszli: Krzysztof Bieńkowski (BBTS), Marco Falaschi (GKS), Sławomir Jungiewicz (TV Ingersoll Buehl – Niemcy), Maurice Torres (Ravenna – Włochy), Krzysztof Rejno (Będzin), Krzysztof Zapłacki (Krispol Września), Rafał Szymura (Częstochowa).

Odeszli: Grzegorz Pająk i Grzegorz Bociek (Warta Zawiercie), Dawid Konarski (Ziraat Bankasi – Turcja), Dominik Witczak (GKS), Patryk Czarnowski (Skra), Kevin Tillie (Beijing Volleyball – Chiny).

Skra Bełchatów

Spore przetasowania nastąpiły w Bełchatowie, ale trudno się dziwić, tam wciąż aspiracje sięgają mistrzostwa Polski. Strata takich graczy jak Uriarte, Kurek, Gładyr, Winiarski czy Szalpuk może być znacząca, aczkolwiek nabytki powinny zrekompensować te odejścia. Za rozegranie będzie odpowiedzialny reprezentant Polski Grzegorz Łomacz. Na przyjęciu zagra Milad Ebadipour czyli pierwszy Irańczyk w polskiej lidze. To oczywiście etatowy reprezentant swojego kraju, a w zeszłym roku otrzymał nagrodę dla najlepszego przyjmującego Klubowych Mistrzostw Azji. To gracz nieprzeciętny, pytanie jak odnajdzie się w innym kulturowo (dla niego) świecie?

Przyszli: Grzegorz Łomacz (Cuprum), Szymon Romać (Trefl), Aleksandar Nedeljković (Kosovska Mitrovica – Serbia), Patryk Czarnowski (ZAKSA), Milad Ebadipour (Sarmayeh Bank – Iran), Milan Katić (Łuczniczka), Wiktor Nowak, Sebastian Adamczyk, Hubert Węgrzyn, Antoni Piotrowski (rezerwy).

Odeszli: Nicolas Uriarte (Sada Cruzeiro – Brazylia), Bartosz Kurek (Ziraat Bankasi Ankara – Turcja), Mariusz Marcyniak (Warta Zawiercie), Jurij Gładyr (Fenerbahce Stambuł – Turcja), Michał Winiarski (koniec kariery), Artur Szalpuk (Trefl Gdańsk).

Jastrzębski Węgiel

W brązowym medaliście poprzedniego sezonu nastąpiły najmniejsze zmiany w całej lidze. Odeszli gracze będący tylko zmiennikami, a na przyjęciu wzmocniono się Argentyńczykiem, który jest bratem nowego zawodnika GieKSy – Gonzalo Quirogi. Pierwotnie w Jastrzębiu miał występować Kevin Tillie z ZAKSY, ale przyjmujący francuski… rozmyślił się otrzymując lukratywną ofertę przejścia do ligi chińskiej. Tak kosmetyczne zmiany w kadrze Jastrzębskiego na pewno będą działać na ich korzyść, bo odpada zgrywanie składu. Dojdą jednak mecze w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, a to może wpłynąć na dyspozycję w spotkaniach ligowych.

Przyszli: Dardan Lushtaku (Hylte/Halmstad Volley – Szwecja), Rodrigo Quiroga ( Al Nasr – ZEA).

Odeszli: Radosław Gil (Calcit Kamnik – Słowenia), Marcin Bachmatiuk (Aero Odolena Voda – Czechy), Scott Touzinsky (koniec kariery), Sebastian Schwarz (United Volleys Rheinman – Niemcy).

Asseco Resovia Rzeszów

W największym przegranym ostatniej kampanii, nastąpiły bardzo duże zmiany. Z wyjściowej „szóstki” ostał się praktycznie tylko Bartłomiej Lemański, który i tak nie grywał za często, teraz zapewne to się zmieni, bo został reprezentantem kraju. Na koniec jeszcze Perrin wystawił ich do wiatru, podobnie jak Tillie „uciekając” do Chin i stąd mocno niespodziewany transfer Łotysza w barwach… Finlandii, Elvissa Krastinsa. Czy nowi siatkarze są wstanie dać większą jakość tej drużynie, przekonamy się niebawem. Na początek muszą poradzić sobie ze zgraniem nowej ekipy.

Przyszli: Michał Kędzierski (Czarni Radom), Jakub Jarosz (El Jaish – Katar), Łukasz Perłowski i Dominik Depowski (Espadon), Elviss Krastins (TopVolley Callant Antwerpia – Belgia), Aleksander Śliwka (AZS Olsztyn), Paweł Rusek (Cuprum), Marcin Cebula, Maciej Jakubek, Mikołaj Olejnik, Dominik Paszek (rezerwy).

Odeszli: Fabian Drzyzga (Olympiakos Pireus – Grecja), Gavin Schmitt (Torray Arrows – Japonia), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Marko Ivović (Funvic Taubate – Brazylia), Frederic Winters (szuka klubu), John Gordon Perrin (Beijing Volleyball – Chiny), Thomas Jaeschke (Calzedonia Werona – Włochy), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa).

Indykpol AZS Olsztyn

Po dobrym zeszłorocznym wyniku w drużynie olsztyńskiej niema wielu zmian, aczkolwiek została całkowicie przebudowana pozycja „przyjmującego”. Po odejściu Włodarczyka oraz Śliwki ściągnięto Holendra Andringę, Belga Rousseaux oraz Kanadyjczyka Scheerhoorna. Na papierze zmiany wydają się na plus, ale wszystko zweryfikują mecze na parkietach PlusLigowych. AZS na pewno będzie groźnym zespołem dla każdego, nawet dla medalistów poprzedniego sezonu.

Przyszli: Mateusz Kańczok (MOS Wola Warszawa), Robbert Andringa (Stade Poitiers – Francja), Tomas Rousseaux (VfB Friedrichshafen – Niemcy), Blake Scheerhoorn (Trinity Western – Kanada), Rafał Maluchnik, Kamil Leliwa, Dawid Sokołowski (rezerwy).

Odeszli: Hidde Boswinkel (Bruno Bolzano – Włochy), Aleksander Śliwka (Resovia), Ezequiel Palacios (Ciudad Voley – Argentyna), Wojciech Włodarczyk (ONICO Warszawa).

Cuprum Lubin

W Lubinie nastąpiła zmiana na newralgicznej pozycji, tj, rozgrywającego. Czy wiekowy już troszkę Michal Masny będzie wstanie zastąpić reprezentanta Polski, Grzegorza Łomacza? Nie będzie to proste. Drużynę wzmocnił doświadczony Serb, Milos Terzić. Również na przyjęciu będzie grał dobrze znany naszym kibicom, Filip Biegun, który grywał w GKS-ie Katowice w rozgrywkach pierwszoligowych (2015/16). Podstawowy trzon składu został w Cuprum utrzymany, więc zapewne liczą w Lubinie na powtórzenie wyniku z poprzedniej kampanii.

Przyszli: Michal Masny (Trefl Gdańsk), Adrian Patucha (Dukla Liberec – Czechy), Filip Biegun (Barkom Kazhany Lwów – Ukraina), Milos Terzić (Nice Volley-Ball – Francja), Przemysław Smoliński (ONICO Warszawa), Bartosz Makoś (Jastrzębski Węgiel – rezerwy).

Odeszli: Grzegorz Łomacz (Skra), Mateusz Malinowski (Espadon), Marcus Boehme (Olympiakos Pireus – Grecja), Rafael Koumentakis (UGS Nantes-Reze – Francja), Igor Grobelny (Alpen Volleys Innsbruck – Austria), Paweł Rusek (Resovia).

Trefl Gdańsk

Drużyna z Gdańska dokonała solidnych wzmocnień w osobach Kanadyjczyków Sandersa i Guntera oraz Amerykanina McDonnella, do tego doszli reprezentanci Polski Nowakowski oraz Szalpuk i… straciła największego sponsora, firmę LOTOS. Przez chwilę wydawało się, że drużyna przestanie istnieć, a teraz aby ratować klubowe finanse ogłoszono akcję crowdfundingową „DoLEWamy do pełna” i pytanie na ile pozwoli to załatać dziurę w budżecie klubu? Czy w takich warunkach zechcą grać w Gdańsku obcokrajowcy oraz Mateusz Mika? Zbyt dużo niewiadomych przed startem ligi.

Przyszli: Michał Kozłowski (Espadon), Tyler James Sanders (Arkas Izmir – Turcja), Bradley Gunter (Bigbank Tartu – Estonia), Daniel McDonnell (Chaumont – Francja), Piotr Nowakowski (Resovia), Artur Szalpuk (Skra), Maciej Olenderek (ONICO Warszawa), Jan Tomczak (rezerwy).

Odeszli: Przemysław Stępień (Dafi Społem Kielce), Michal Masny (Cuprum), Szymon Romać (Skra), Bartosz Gawryszewski (Espadon), Dmytro Paszycki (Kuzbass Kemerowo – Rosja), Miłosz Hebda (Castellana Grotte – Włochy), Bartosz Pietruczuk (Alpen Volleys Innsbruck – Austria), Piotr Gacek (koniec kariery).

Cerrad Czarni Radom

Sporo zmian nastąpiło w klubie z Radomia, wymiana aż ośmiu siatkarzy jest prawdziwą rewolucją. Z podstawowego składu z zeszłego sezonu zostali praktycznie tylko Wojciech Żaliński oraz Tomasz Fornal. Najlepszych zawodników ma zastąpić sama młodzież wsparta Słoweńcem Vinciciem oraz Ukraińcem Teremienko. Co z tego wyniknie, ciężko wyrokować, ale trudno może być radomianom utrzymać pozycję w górnej połówce tabeli.

Przyszli: Kamil Droszyński (Lindemans Aalst – Belgia), Dejan Vincić (Halbank Ankara – Turcja), Michał Filip (ONICO Warszawa), Norbert Huber i Jakub Rybicki (SMS Spała), Dmytro Teremienko (Biełogorie Biełgorod – Rosja), Kamil Kwasowski (BBTS), Kacper Wasilewski (rezerwy).

Odeszli: Michał Kędzierski (Resovia), Kacper Gonciarz (Ślepsk Suwałki), Bartłomiej Bołądź (VfB Friedrichshafen – Niemcy), David Smith (Warta Zawiercie), Emanuel Kohut (GKS), Łukasz Wiese (Posojilnica Aich/Dob – Austria), Jakub Urbanowicz (KPS Siedlce), Piotr Filipowicz (szuka klubu).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Jestem pełen optymizmu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Jagiellonia – GKS wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adrian Siemieniec i Rafał Górak. Poniżej główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mecz jest przegrany i nikt z nas nie jest szczęśliwy. Wydaje mi się jednak, że warto o paru rzeczach opowiedzieć. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do bardzo rozdrażnionej, bo ostatnie wyniki nie były najlepsze i brakowało zwycięstw, Jagiellonii, wiec spodziewaliśmy się bardzo zdeterminowanego i pozytywnie nakręconego przeciwnika i tak też było. Samej jakości piłkarskiej jest masę w Jagiellonii, więc jeśli oni są dobrze zregenerowani, mają dobre flow, to przeciwnik ma dużo problemów.

Straciliśmy dwie bramki w pierwszej połowie i kluczowa była przerwa, bo można było się rozlecieć i przegrać wyższym wynikiem, a to nie buduje i zawsze w głowie zostaje, jeśli przegrasz wyżej. Jestem zbudowany całą drugą płową, tą energią, z jaką wyszliśmy na drugą połowie, bo wydaje mi się, że naprawdę można było z przyjemnością patrzeć na odrabiający GKS Katowice, na dążący najpierw do zdobycia pierwszej bramki, która byłaby momentem zwarcia wyniku i szukalibyśmy tej drugiej. Za późno padła ta bramka i  zabrakło nam trochę czasu. Nie chodzi o to, że chcę powiedzieć, że wynik remisowy byłby sprawiedliwy. Chodzi mi o to, że jestem zbudowany postawą zespołu w drugiej połowie. Bardzo dobrze przepracowaliśmy przerwę i drużyna zagrała tak, jakbym sobie tego życzył w momencie, kiedy na boisku utytułowanego, ogranego w pucharach bardzo mocnego rywala moglibyśmy nie dać rady. Drużyna bardzo dobrze wyciągnęła wnioski, bardzo dobrze weszła w drugą połowę, szukaliśmy sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej. Tak się stało, ale zabrakło czasu. Gratuluję zwycięstwa gospodarzom, zasłużone, natomiast ja jestem pełen optymizmu po tym meczu i mogę swojej drużynie pogratulować. Wiadomo, że każdy chce punktować i wygrywać, to by było najlepsze. Dzisiaj nam zabrakło. Będziemy się dalej starać i pracować, przed nami kolejne spotkanie.

Adrian Siemieniec (trener Jagiellonii Białystok):
Rozpocznę od podziękowań i gratulacji dla zespołu za zwycięstwo bardzo ważne, w bardzo ważnym momencie. Również podziękowania dla naszych kibiców i całego stadionu, bo miałem wrażenie, że dzisiaj byliśmy skonsolidowani i stadion niósł drużynę. Potrzebowaliśmy tego i to było czuć, że wszyscy pragniemy tego zwycięstwa. Cieszę się, że możemy się z tego cieszyć. Na pewno miałem pierwsze odczucie, w pierwszej i po pierwszej połowie, że wróciliśmy jako drużyna i mam nadzieję, że ten mecz będzie początkiem tego, że będziemy dalej się tak prezentować, szczególnie jak w pierwszej połowie. Choć z perspektywy poświęcenia, pracowitości i determinacji cały mecz był na wysokim poziomie. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, bramka na 2:0 była kluczowa, mimo to, że wcześniej mieliśmy sytuacje, bo Jesus uderzał czy Bartek Mazurek. Bo w drugiej połowie po zmianach GKS miał więcej inicjatywy z piłką, ten mecz wyglądał z naszej strony inaczej, więc staraliśmy się kontrolować grę bez piłki, więcej się wybronić, do tego potrzebowaliśmy poświęcenia. Wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która jest w świetnej dyspozycji – do tej pory przegrała tylko jedno spotkanie, a wygrała trzy z rzędu. Czuć było ich pewność siebie i że są w dobrej dyspozycji. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy to niełatwe z perspektywy ostatnich wyników spotkania. Tym bardziej ważne jest, żebyśmy trzymali konsekwentnie poziom i podnosili go, bo w sobotę kolejny mecz u siebie i chcemy zakończyć ten mecz przed przerwą na kadrę w dobry sposób.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Koniec pisany z wapna

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii z Krakowa, gdzie losy spotkania rozstrzygnęły się z jedenastu metrów. GKS Katowice po zaciętej walce wraca do Katowic bez punktów. Zdjęcia przygotowała dla Was Werka.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga