Piłka nożna
Rozpędzająca się katowicka maszyna
Pierwszy mecz w sezonie na Bukowej sprowadził na trybuny 2700 kibiców w tym grupę „fanatyków” z Nowego Sącza, którzy w znacznej mierze zostali wsparci przez swoją zgodę z Tych.
Tak jak się spodziewaliśmy, trener Rafał Górak dokonał dwóch zmian w składzie. Miejsce słabo spisującego się Sadzawickiego zajął Czerwiński a, Wołkowicza zmienił w składzie Duda, który wrócił do składu.
Pierwsza połowa przez dłuższy czas polegała na badaniu rywala, bez klarownych sytuacji. Choć wyjątkiem była akcja z 3. minuty, kiedy Pitry z 5 metrów nie trafił w piłkę będąc tuż przed bramką rywala. Na Bukowej mogliśmy zobaczyć porządną pierwszoligową kopaninę. Drużyna z Nowego Sącza swoje szansę upatrywała w dośrodkowaniach z bocznych sektorów boiska, jednak bardzo dobrze spisywali się nasi skrajni obrońcy Chwalibogowski oraz Czerwiński, którzy często przerywali akcje rywala. Podopieczni trenera Góraka próbowali więcej pograć piłką, a przede wszystkim grać z kontry. Pierwsze ostrzeżenie dla rywala GieKSa wystosowała w 28 minucie, kiedy to biegowy pojedynek z obrońcą Sandecji wygrał Zieliński jednak sędzia w tej sytuacji odgwizdał bardzo kontrowersyjnego spalonego. Kolejną kontrę GieKSy zmarnował Pitry, któremu znowu czasami zdarza się spowalniać grę GieKSy. Jednak jak to się mówi do trzech razy sztuka i trzecia kontra zakończyła się faulem na Gancarczyku i rzutem karnym dla naszej drużyny. Jedenastkę pewnie wykorzystał sam poszkodowany. GieKSa w 38. minucie wyszła na prowadzenie i do końca pierwszej części spotkania kontrolowała sytuację.
GieKSa w drugiej części spotkania nie zamierzała ograniczać się jedynie do defensywy, broniąc kurczowo prowadzenia. W dalszym ciągu to nasza drużyna posiadała inicjatywę co przyniosło efekt w 55. minucie. GieKSa ścisnęła rywala w jego polu karnym, piłkę próbował zagrywać Czerwiński, a następnie Wróbel. Dośrodkowanie Wróbla było niecelne, jednak rywale wybili je bardzo niefortunnie, jeszcze próbował ekwiblirystycznie strzelać Pitry, ale futbolówka trafiła prosto pod nogi Zielińskiego, a ten dokończył formalności. Dalsza część spotkania przebiegała bardzo spokojnie. Sandecja obudziła się dopiero w 80. minucie, kiedy dwukrotnie mogła pokonać Budziłka jednak nasz bramkarz bardzo dobrze poradził sobie ze strzałami rywala. GieKSa w dalszym ciągu nastawiona była na kontry jednak mimo kilku dogodnych sytuacji nasi piłkarze nie podwyższyli wyniku i mecz zakończył się zwycięstwem 2:0.
GieKSa z każdym meczem gra coraz lepiej, jednak do hurraoptymizmu jeszcze sporo brakuje szczególnie, że dzisiejszy rywal nie był wymagający. Cieszy bramka Zielińskiego oraz dobra postawa zmienników, a szczególnie Rafała Figla.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


l
4 sierpnia 2013 at 04:20
czy Czerwinski jest mlodziezowcem?
Maciek
4 sierpnia 2013 at 18:48
tak.