Piłka nożna
Senator Kogut – dwa oblicza
Zapewne widzieliście w naszym skrócie wyczyny obecnego na meczu w Stróżach senatora. Jak to się ma do jego wcześniejszych wypowiedzi? Ano przykra sprawa, ale nijak. Tak jaskrawy przykład obłudy rzadko się zdarza.
Senator Kogut w akcji.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie pęka przed NIKIM
Za nami jakiś szalony czas, ostatni tydzień to było coś, co przyniosło nam taką dawkę emocji, że po prostu trzeba ochłonąć. Zaczęło się od euforii po golu w doliczonym czasie z Wisłą Płock, ale nawet to nie zapowiadało, na jakiej karuzeli znajdziemy się w następnych dniach. Po Rakowie myśleliśmy, że limit spektakularnego widowiska na jakiś czas wyczerpiemy. I przyszedł mecz w Poznaniu.
Sam zastanawiałem się, jak ten mecz będzie wyglądał. Opcje dla mnie były dwie – GieKSa na fali tego rozpędu znów zagra bardzo dobrze albo jednak ciśnienie po energetycznym i emocjonalnym meczu w Częstochowie spadnie, co ze 120 minutami w nogach przełoży się na to, że jednak dość gładko polegniemy. Jak się okazało, sprawdziła się ta pierwsza opcja.
Trener Rafał Górak mówi o tym, że jeśli chcemy być poważną drużyną, to nie możemy mieć wymówek, że gramy co trzy dni i jesteśmy zmęczeni. No niby tak, ale w Polsce… jesteśmy do tych wymówek przyzwyczajeni. Zresztą – niedaleko szukać – trener Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z Motorem właśnie na ten aspekt zwracał uwagę i po prostu narzekał.
A tu nagle pojawia się GieKSa, która nie dość, że właśnie zagrała tę dogrywkę, nie dość, że w najkrótszym możliwym odstępie meczów (czwartek – niedziela), nie dość, że przegrała, to jeszcze musiała jechać na daleki wyjazd do obecnego i z dużym prawdopodobieństwem przyszłego Mistrza Polski.
I ta GieKSa rozegrała przy Bułgarskiej kapitalne zawody. To już nie był taki mecz, jak w poprzednim sezonie w Poznaniu. Wtedy przegraliśmy gładko 0:2 i pocieszaliśmy się tym, że „wstydu nie było”. Jakże daleki jest to obraz od wczorajszego spotkania. Teraz katowiczanie nie byli skromnym beniaminkiem, który przyjeżdża z respektem i liczy, że uda się z tego terenu wywieźć jeden punkt i to najlepiej 0:0. Teraz to była drużyna, która przyjechała tam jak po swoje, grała wysoko, starała się nie dać zepchnąć do defensywy i momentami po prostu dyktować warunki. Lech był przed przerwą dość bezradny.
Jedyne czego nam brakowało to bramki. I długo to wyglądało tak jak mecze, które znaliśmy z tego sezonu – że GKS dominuje, ma nawet jakieś sytuacje, choć nie bardzo klarowne, ale gola zdobyć nie potrafi. Potem przeciwnik włącza swoją jakość ładuje jednego, dwa lub trzy gongi (Cracovia) i mamy po zawodach.
Na szczęście skuteczność jest ostatnio po naszej stronie. I Eman Marković strzelił piękną bramkę głową. Dopiero na powtórce zza bramki było widać, jak dobry był to strzał. Okupiony co prawda rozciętym łukiem brwiowym, bo zaraz po uderzeniu piłki, trafił Eman głową w Joela Pereirę, ale piękny był obrazek, jak jednocześnie nasz zawodnik krwawił i uśmiechał się z powodu zdobytego gola. Piłkarz od tych dwóch meczach gra tak, że za chwilę może stać się jednym z ulubieńców Nowej Bukowej.
W drugiej połowie oglądaliśmy wszystko co najlepsze i… najgorsze w wykonaniu GieKSy. Jak traciliśmy jesienią multum bramek do szatni, to teraz zaczynamy tracić gole zaraz po wyjściu na boisko. Dwa gole w Częstochowie teraz Kolejorz na ukłuł zaraz po przerwie. Koncentracja, panowie, koncentracja! Było w tym oczywiście sporo pecha, bo piłka poodbijała się tak, że trafiła Arka i wpadła do bramki. Ale z drugiej strony, każde wstrzelenie piłki w piąty metr to ryzyko, że takie zamieszanie powstanie i wyjdzie z tego gol. Nawiasem mówiąc to – jeśli dobrze liczę – siódmy gol samobójczy w tym sezonie. Dość absurdalna liczba.
Jak rządzi przypadek, widzieliśmy przy bramce Ilji Szkurina. Tam też po kapitalnym zagraniu Bartka Nowaka, Ilja próbował mijać przeciwnika, ale futbolówka odbiła się od pleców czy od głowy siedzącego rywala i Białorusin dopełnił formalności. Strasznie dziwny ten nasz Ilja, bo ostatnio gra coraz lepiej w środku boiska, dobrze zbiera te piłki i rozprowadza, potem w roli już stricte napastnika dość mocno psuje, a na koniec… strzela gola.
Co do drugiego gola dla Lecha, to przyznam na chłodno, że nie mam pretensji. Oczywiście można powiedzieć, że poszliśmy za bardzo do przodu, że zabrakło asekuracji. Ale tak naprawdę z tego typu sytuacji gol pada raz na sto. Przecież mieliśmy zawodników z tyłu, natomiast Lech świetnie rozegrał tę akcję prostopadłym podaniem. Ale nadal to nie było bardzo duże zagrożenie. Zadecydowało niebywale dobre wykończenie Hakansa. Gdyby on nie zdecydował się na uderzenie z tej niełatwej pozycji, to uważam, że na 90 procent odebralibyśmy piłkę, a już na pewno zdążylibyśmy wrócić – innych piłkarzy Lecha też przecież jeszcze nie było.
Ale GKS dalej cisnął i wcisnął tę trzecią bramkę. Sektor gości znów był w euforii. I tutaj mam pretensje do naszych zawodników, że po minucie stracili znów gola. No nie można tak łatwo wypuszczać prowadzenia.
W końcówce też z jednej strony momentami było nieźle, nie broniliśmy się dramatycznie przez cały doliczony czas, potrafiliśmy oddalić, a Bartek miał nawet szansę na czwartego gola. Z drugiej strony – no muszę to powiedzieć, czasem niefrasobliwość Bartka może być brzemienna w skutkach, bo po zdarzają mu się ostatnio głupie straty, po których rywale przeprowadzają groźne kontry. Nasz pomocnik to ekstraklasowy artysta, ale czasem bym ten artyzm odłożył na rzecz rozwagi. Oczywiście Bartek nie byłby sobą, gdyby nie dał w tym meczu jakiejś liczby, a była to wspomniana asysta do Szkurina.
Swoją robotę zrobił też Rafał Strączek. Interwencja z końcówki pierwszej połowy, ale zwłaszcza dwie kapitalne obrony w doliczonym czasie gry drugiej, uchroniły nas przed fatalnymi nastrojami po końcowym gwizdku sędziego. Bo gdybyśmy strzelili w dwóch meczach na wyjeździe siedem bramek mocnym rywalom i oba te mecze przegrali, to przecież to byłby jakiś dramat. A tak, wywalczyliśmy zasłużony punkt na boisku Mistrza Polski.
Wspomnijmy oczywiście też o Sebastianie Milewski i Damianie Rasaku, bo wykonali oni znakomitą robotę w środku pola i w głównej mierze dzięki nim obraz gry wyglądał tak, jak wyglądał. Graliśmy pressingiem, wysoko, odbieraliśmy piłki. Potem można było je rozgrywać. Dodam jeszcze, że jak raz na jakiś czas zacentruje w starym stylu Alan, to nie ma co zbierać. Piękna asysta do Emana. No i zadebiutował Marius Olsen i jak na debiut wyszło to całkiem, całkiem.
Pozostał niedosyt po tym meczu, bo jednak GKS trzykrotnie prowadził i trzy razy to prowadzenie tracił. Marzyliśmy o wielkim zwycięstwie, ale to się nie ziściło. Natomiast, jakkolwiek nie powiem, że porażka była wkalkulowana w tym meczu, to dopisany punkt jest lekkim bonusem do naszego dorobku ligowego.
Jednak patrząc długofalowo, ten mecz pokazał coś innego. Ten i w Częstochowie. Że GKS to już ekstraklasowa drużyna pełną gębą, ale do tego jeszcze być może taką z górnej połówki tabeli. Bo jechać sobie na takie wyjazdy i po prostu normalnie grać, prowadzić tę grę, być wysoko na boisku, to nie jest oczywistość. Są drużyny, które właśnie za podwójną gardą się chowają i czekają na 1-2 okazje w meczu do kontry. Pewnie czasem i tak trzeba zagrać. Ale GKS patrzy na silne i słabe strony przeciwników. Skoro Cracovia czy Lechia potrafiły Lecha zdominować przy Bułgarskiej, to nasi trenerzy wyszli pewnie z założenia, że czemu i my nie mamy.
Z drugiej strony w drugiej połowie Lech pokazał jednak ofensywną klasę. Kilka akcji rozegrali świetnych. My też mamy czasem trochę brak szczęścia, że jednak nasi przeciwnicy się budzą i zaczyna im wiele rzeczy wychodzić. Kolejorz uważam, że po przerwie był bardzo groźny. Zresztą te trzy bramki strzelił. Nie bez powodu.
Piękną mamy tę drużynę, szaloną, dającą tyle emocji. Mnóstwo radości po strzelonych bramkach, dużo wkurzenia po traconych. Nad tym drugim aspektem trzeba popracować. Ale z dwojga, wolę 3:3 czy 4:4, w których zespół gra pięknie, walczy, gryzie tę trawę i jest niezłomny, a przy okazji traci gole niż 1:1 czy 0:0 po bezbarwnym, słabym meczu.
Spójrzmy też na to tak – jeśli rywale są na tyle mocni, że potrafią nam strzelić trzy czy cztery bramki, to dobrze, że przynajmniej jesteśmy taką samą liczbą na to odpowiedzieć. Bo przecież moglibyśmy z Lechem przegrać 0:3, a z Rakowem 0:4. I odbiór byłby zgoła odmienny.
Ostatecznie rezultat tego „dwumeczu” jest dla nas minimalnie dobry. Odpadliśmy z Pucharu Polski i zanotowaliśmy „tylko” remis w meczu ligowym. Ale to „tylko”, to jednak bardzo dużo. Zwłaszcza patrząc, jak ten mecz wyglądał. Poza rezultatami liczą się inne rzeczy – te wspomniane powyżej.
Czekamy na Motor. Już w piątek kolejne wyzwanie, wracamy na Nową Bukową po dwóch tygodniach, choć patrząc na te dwa ostatnie mecze mamy wrażenie, że minął z miesiąc. GKS dostarcza emocji i niezapomnianych wrażeń. I o to nam wszystkim chodzi.
Felietony Piłka nożna
21 sekund mistrzowskich akcji
Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.
No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.
Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.
Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.
Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.
I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.
Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.
Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.
To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.
Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.
Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.
Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.
W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.
Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.
W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.
No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…
Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.
Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.
Piłka nożna
Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę
Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.
Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.
Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.
Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.


Bhoy
9 kwietnia 2012 at 18:59
Brawo Seba!! Dobrze zrobione.
mstf
9 kwietnia 2012 at 19:33
Mistrzowski montaż!
dd
9 kwietnia 2012 at 19:52
tacy sa własnie ludzie z bandy kaczusi :fałszywi i obłudni
Kobra
9 kwietnia 2012 at 22:09
No to TVN ma materiał na najbliższy tydzień:).
KSG_Fan
9 kwietnia 2012 at 22:42
Już dwa razy pokazali temat w TVN24. Zaraz będzie po raz trzeci w Szkle Kontaktowym. Skandal, że podają źródło Ekstraklasa.net… Dobra robota chłopaki!
gieksadąb
9 kwietnia 2012 at 22:51
A to dobre he he:)
Jata
9 kwietnia 2012 at 23:06
w sumie co się dziwić 99% z nich przed kamerami (oficjalnie pierdoli o innego a robi w życiu co innego)
po prostu trzeba na nich mieć wyjebane….
materiał klasa
ps. zmieńcie button (SUBMIT COMMENT) na dodaj komentarz
MAJCK
10 kwietnia 2012 at 00:49
NORMALNY ZDENERWOWANY KIBIC!!!
TYLE TYLKO ŻE SENATOR.
ŚLEPO ZAPATRZONY W SWOJĄ DRUŻYNĘ (WIERNY AŻ DO BÓLU ).
A CO DO SĘDZIOWANIA TO WIADOMO POZIOM NASZEJ ELITY SĘDZIOWSKIEJ JEST MARNY.
TAK ŻE…ZACHOWANIE JEGO JEST NORMALNE,NO MOŻE…..ALE EMOCJE…
POZDROWIENIA
KATOWICE KATOWICE GKS
gościu
10 kwietnia 2012 at 07:48
Brawo, gratuluje zdroworozsądkowego podejścia do tematu i napietnowania tego chama! Popieram! Co z tego że kibic, że emocje? Tak może się zachowywać dziad spod budki z piwem a nie senator!
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 10:28
Dumni jesteście że znienawidzone media (tvn i gw) zamiast o nie wpuszczeniu kibiców GieKSy , piszą i nadają o chamskim zachowaniu senatora ?
Zaczynacie się Panowie zachowywać tak samo jak te marne dziennikarzyny z tych chłamów … swoją drogą senator-kibic pokazał trochę wieśniactwa , ale czy to źle że kibicował jak mógł swojej drużynie ?
Gdyby tak odwrócić sytuację i nagrać wrzeszczącego na sędziego posła czy marszałka np z PO (kibicującego GieKSie) , robili byście taki spektakl , wiedząc kto to będzie wykorzystywał , do jakich tematów zastępczych i komu zaszkodzi ?
Dla mnie jako kibica GieKSy , interesuje mnie NIE wątek POlityczny , tylko styl w jakim drużyna PRZEGRAŁA ten mecz i nie wpuszczenie naszych chłopaków na stadion w Stróżach .
Vayro
10 kwietnia 2012 at 10:48
DO-SKO-NA-ŁA ROBOTA!!! ;-))))
Cham, prostak, przykuk i miernota umysłowa – czyli senator RP z pisi rodem.
Od tego właśnie jest Radio Maryja i telewizja trwamska, żeby promować takich umodlonych padalców o podwójnej moralności wśród dewotek.
Pewnie ten buraczany tępak teraz nabożnie wlecze wieniec pod krzyż na plac w Warszawie…
czujny
10 kwietnia 2012 at 11:36
Wielkie mi mecyje. Każdy normalny bluzga na meczach, zwłaszcza na meczach w Polsce…:/ . Tuska nie pokazali bo ten w loży vipowskiej siedzi i kamery tam nie zaglądają. Trafiło na Koguta bo stadion-kurnik. Trafiło na pisiora to gazeta i tefałen mają używanie. Ale gdyby premier? Ato to to nie…. Można wyciąć – tak jak gwizdy podaczas otwrcia PGE Arena, co nie obiektywni kibice?
Autochton
10 kwietnia 2012 at 12:20
Czemu ten”prawdziwy polak”nie był i nie jest aktywny w sprawach kolejowych?
Co na to z „Trwam”?
Mam nadzieję, że przyjdzie i na niego czas, gdy stanie przed ludźmi, twarzą w twarz. Macie rację, CO INNEGO MÓWI, CO INNEGO ROBI, jak każdy z Wiejskiej.
Kornel
10 kwietnia 2012 at 12:26
Nie jestem kibicem GKSu, ale przyznam, że ten materiał i sposób jego publikacji wywołuje we mnie wielką sympatię dla GKSu, a szczególnie dla kibiców tego klubu.
Miło widzieć, że zwykli ludzie, a nie dziennikarze potrafią zwrócić uwagę na wyjątkowy przykład chamstwa i obnażyć osobę, który nie zasługuje by nazywano ją kibicem, a już na pewno senatorem. Pomijając mój problem z samym językiem używanym przez tego „kibica” – dla mnie nie akceptowalnym – nie możemy Koguta traktować na równi z osobami prywatnymi. Ten człowiek jest osobą publiczną, senatorem i jest winien swoim wyborcom wierność „prezentowanym przez niego ideałom.” Inaczej jest nie tylko pospolitym chamem, ale również kłamcom, który wykorzystał zaufanie dane mu przez wyborców i otwarcie sobie z nich zakpił. Ponadto pomijając funkcję państwową, której pełnienie zobowiązuje, ten człowiek jest działaczem klubu i już chociażby dla tego jego zachowanie jest absolutnie nieakceptowalne. Mam nadzieję, że konsekwencje poniesie zarówno jako sentaor RP, jak i z tytułu bycia działaczem klubu.’
Jeszcze raz gratuluję przygotowanego materiału, jestem pewien, że przysporzy Wam i klubowi wielu sympatyków. Chociażby przez fakt, iż wiele osób odwiedzi tą właśnie stronę, stronę Waszą – kibiców GKS, ale również samego klubu. Przykro słyszeć, że materiał w telewizji został przedstawiony jako dzieło ekstraklasa.tv. Żądajcie sprostowania, to Wasze prawo, na ile się orientuje możecie ich nawet przestraszyć wytoczeniem procesu. Media są zobowiązane nie tylko prosić Was o możliwość wykorzystania materiału Waszej produkcji, ale również do rzetelnej identyfikacji producenta.
Pozdrawiam!
monk
10 kwietnia 2012 at 17:21
@Skalpel – jeśli ktoś patrzy przez pryzmat polityczny, to właśnie ty. Dla mnie nie ma znaczenia z jakiego ugrupowania jest ten człowiek. Piszesz, że dla nas ważniejsze jest to, a nie niewpuszczenie kibiców. A niby na jakiej podstawie tak piszesz? Co tu więcej można było napisać – Kelner nie podpisał listy, kibiców nie wpuścili i tyle. O co ci chodzi? Chciałbyś 5-minutowy filmik stojących pod płotem autokarów? Poza tym my robimy swoje, a to, że jakieś media to podchwytują, to tylko dobrze, ale na pewno w żaden sposób o to nie zabiegamy. Jesteś zwolennikiem PiS-u, bardzo dobrze. Ale nie mów nam proszę, że nie możemy pokazać jak ktoś obraża nasz GKS. Dla ciebie naprawdę gorsze jest to, że my to pokazujemy, niż to, że ktoś jawnie szydzi z naszego trenera, drużyny i mówi, że kupiliśmy mecz? Ciebie to nie rusza i stoisz po jego stronie, a nie kumpli po szalu? No bez jaj. Tak jak to ktoś kiedyś na forum napisał – niektórzy prędzej podaliby rękę śmierdzielowi, który jest za PiSem, niż kibicowi GKS, który nie jest. Tylko dla mnie to nie ma znaczenia, dla ciebie ma olbrzymie z tego co widzę. Dla mnie koniec tematu.
Tak przy okazji, GieKSa nie przegrała, zremisowała. Wiedziałeś?
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 18:14
@Monk – Tak właśnie wygląda manipulacja , przyjechać na mecz i kręcić kibica który lży na gości(dla mnie to normalne , ileż razy krzyczałem do sędziego „ile Ci dali” czy „sędzia chuj” )… Wiesz dla mnie on jest kibicem , nie znam go z nazwiska a tym bardziej z wyglądu i jestem wręcz pewny że Ty też go nie znałeś , zainteresował Cię temat gdy dowiedziałeś się że jest to SENATOR RP z Pis-u . Dziękuję za uwagę , jebać pis , po , sld i palikotów , dla mnie liczy się tylko GieKSa !
Ps. Tak przy okazji dla mnie GieKSa PRZEGRAŁA (specjalnie napisane z caps loka) grając prawie całą połowę w przewadze jednego zawodnika …
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 18:18
… oczywiście Ty Monk nie zrozumiałeś 😉 starasz się przekazać innym że jestem debilem i nie znam wyniku meczu , eeeech szkoda gadać 🙁
si1964
10 kwietnia 2012 at 18:27
dobrze że to pokazali ja też popieram PIS ale on powinien dawać przykład jako senator a nie takie chamstwo !!! INO GieKSa !!!
monk
10 kwietnia 2012 at 18:41
@Skalpel – oczywiście, że nie wiedziałem, że jest senatorem. A już tym bardziej, że jest z PiSu. To właśnie pokazuje, że nie kręciłem tego po to, żeby dowalić partii, tylko dlatego, że facet naprawdę się wyróżnia nawet na tle wiejskich standardów typu Niepołomice czy Nieciecza. Tam też były bluzgi na nas, też prymitywne teksty o meczu kupionym za „kopa wyngla”, ale to nawet tam przez tak długi czas i z taką nienawiścią nie wyzywano naszego klubu. Widzisz, tu jest może minuta, dwie tych wyzwisk, a koleś wydzierał się przez prawie cały mecz, kamerę odwracałem tylko wtedy, gdy nic się nie działo na boisku, jak była przerwa w grze. I tak jak mówisz, NIE WIEDZIAŁEM kogo filmuję, a opublikowaliśmy to właśnie dlatego, że jest wiceprezesem i senatorem, ale nie senatorem PiS. Gdyby był to przedstawiciel jakiejkolwiek innej partii, to wierz mi, że filmik też by się ukazał w takiej samej formie. Czy byłby tak chętnie podchwycony przez media? Nie wiem, ale zrozum, że na to my już wpływu nie mamy. Naprawdę, nie bierz tak tego do siebie, nikt tu nie chciał robić propagandy i nie zrobił.
PS. Dla mnie też liczy się tylko GieKSa, dlatego wkurza mnie, jak ktoś próbuje mi powiedzieć, że jest inaczej i robię to z innych pobudek. Pozdro.
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 21:02
@Monk – Jo Cie prosza 🙂
Zęby już zjadłem na piłce i zachowaniu kibiców , wiem doskonale jaka jest reakcja kibiców (trybun)na tego typu zachowania kibica i to w dodatku „takiego” . Z pewnością co rusz padały z trybun okrzyki innych , typu „dobrze Panie Kogut” czy „jebać hanysów” albo „tak jest senatorze” . Ja na Twoim miejscu podszedł bym do takiego kibica i powiedział mu co myślę 🙂
Czy nagrał byś i udostępnił pewne zachowania-reakcje , związane z np naszym (GieKSa)szeroko rozumianym sztabem nazwijmy go szkoleniowo-medycznym ? 😉
Po chuj otoczka i szukanie tam gdzie nie trzeba ?
Prawda jest taka , przytrafiła się okazja … Pozdro 🙂
czeslaw
25 kwietnia 2012 at 12:17
Wstyd mi,ze mamy takich przedtawicieli w Senacie.Pamietam p.Koguta jako przedstawiciela zwiazkowcow – buzia pelna sloganow i madry wyraz twarzy.Falszywy i obludny.
Ava
31 sierpnia 2012 at 08:33
Opisaliście to ,co denerwuje mnie na tym poalrtu od dłuższego czasu ,a ostatnio stało się nagminne. Np. pierwszy artykuł z brzegu z działu film: Szok! Oni są nie do zdarcia. Dziadkowie i babcie, ktf3rzy rozkładają młodzież na łopatki O czym jest artykuł o tak szumnym i emocjonalnym tytule? Otf3ż link prowadzi do galerii przedstawiającej podstarzałych aktorf3w.Pf3ł biedy ,kiedy news dotyczy działu rozrywki. Ale spf3jrzmy na dział finanse : Nie będzie już tanich ubrań made in China ! Komunikat jest dość jasny i opatrzony wykrzyknikiem. Przyszły czytelnik zachodzi w głowę ,dlaczego nie będzie chińskich ubrań. Znowu politycy wyskrobali jakąś ustawę? nałożono embargo? Unia wprowadziła zakaz sprzedaży?Nic z tych rzeczy.Czytamy ,że autorka artykułu stawia mgliste prognozy na podstawie wzrostu cen chińskiej bawełny ,na temat przeniesienia produkcji z chin do innych krajf3w i wzrostu cen odzieży. Jak ma się to do tak jednoznacznie określonego nagłf3wka? Jest i więcej przykładf3w takich przekłamanych nagłf3wkf3w ,ale nie będę ich wszystkich opisał.Na koniec dodam tym co mnie jednak najbardziej denerwuje na tym poalrtu jest tworzenie nagłf3wkf3w z wypowiedzi politykf3w ,w ten sposf3b ,że odbiera się je jako informacje. Np. na stronie głf3wnej nagłf3wek tej treści: (przykład zmyślony na potrzeby komentarza) Jarosław Kaczyński odchodzi z polityki? Po czym okazuje się ,że artykuł jest wywiadem z jakimś posłem SLD ,a treść nagłf3wka nawiązuje do wyrwanej z kontekstu konstrukcji myślowej lub ,co gorsza, pytania dziennikarza.