Piłka nożna
Senator Kogut – dwa oblicza
Zapewne widzieliście w naszym skrócie wyczyny obecnego na meczu w Stróżach senatora. Jak to się ma do jego wcześniejszych wypowiedzi? Ano przykra sprawa, ale nijak. Tak jaskrawy przykład obłudy rzadko się zdarza.
Senator Kogut w akcji.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piąty finał z rzędu. Dwa mistrzostwa Polski – tyle samo co teraz GKS Tychy, których jednak w tym okresie dwukrotnie zabrakło w finale. Dwa finały przegrane w dopiero w siódmym meczu. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że za ostatnie 5 lat to drużyna Jacka Płachty była najlepszą drużyną w Polsce, a jednak coraz ciężej o optymizm, gdy mowa o hokejowej GieKSie.
Po dwóch mistrzostwach Polski, gdzie w obu przypadkach w finale byliśmy wręcz perfekcyjni pod każdym względem, przyszła porażka z Unią w dogrywce meczu nr 7 – tak minimalna, jak tylko może być, a przecież już po piątym meczu byliśmy o krok od kolejnego złota. Rok temu z kolei już po 4 meczach Tyszanie w każdym kolejnym mogli odnieść ostateczny triumf i choć pogoń za wynikiem, a nawet wyjście na prowadzenie na początku decydującego starcia dały nam mnóstwo emocji, to był to jednak kolejny krok w tył względem poprzedniego sezonu, a jak wyglądał finał w tym roku – każdy wie.
Nikt w tej lidze nie lubi GKS-u Katowice… i ma to swoje dobre strony. Brak sympatii ze strony kibiców Tychów, Sosnowca czy Oświęcimia jest oczywisty i jest to odwzajemnione i te animozje dodają emocji, a to dla emocji śledzimy sport. Idzie za tym jednak coś więcej – oprócz zdobycia mistrzostwa Polski, pobocznym celem każdej z tych drużyn jest pokonanie GKS-u. Poza krakowską Cracovią, gdzie nie zapowiada się, by w najbliższych latach mieli wrócić do walki o najwyższe cele, Katowice to zdecydowanie największe i najbardziej rozpoznawalne miasto ligi i każde mniejsze miasto tym bardziej chce udowodnić swoją wyższość na lodzie. Naszą reakcją na to jest… wyznaczenie top-4 jako celu na sezon. W lidze, gdzie są 4 drużyny mające pieniądze, by móc realistycznie walczyć o coś więcej, niż przetrwanie.
Końcowy wynik to jednak nie wszystko, czego kibice potrzebują – potrzebujemy czuć, że klub ,,gdzieś” zmierza, potrzebujemy również małych powodów do ekscytacji, a także potrzebujemy, by ludzie pracujący w klubie pokazali nam, że to oni się lepiej znają na hokeju i ,,zamknęli nam mordę”. Tak jak mordę zamyka nam sekcja piłkarska, tak jak 3 lata temu zrobił to Teemu Pulkkinen, tak tym razem dosłownie każda obawa kibiców znalazła potwierdzenie. Każdy czuł, że siedmiu obrońców to za mało, każdy widział, że brakuje nam ofensywnie usposobionego defensora, każdy wiedział, że mamy problem z przewagami i naprawdę ciężko uwierzyć, że ludzie, którzy dali nam dwa mistrzostwa Polski mieliby się z tym nie zgodzić. Gdzie więc była na to reakcja?
Jedną z najważniejszych cech naszych mistrzowskich ekip był głód. Oczywiście było też wtedy grono doświadczonych Polaków, a nawet przewinęło się też kilku doświadczonych obcokrajowców i nie chcę brzmieć, jakbym myślał, że teraz ktoś nie chciał zdobyć mistrzostwa, bo nie wątpię, że wszyscy chcieli, ale czegoś w porównaniu do ekipy sprzed 3 i 4 lat ewidentnie brakowało. Sami zboczyliśmy z drogi, która działała. W Tychach pałeczkę po doświadczonym Komorskim przejmują Łyszczarczyk czy Paś, którzy spokojnie mają pewnie z 7-8 lat grania przed sobą. U nas wydaje się zawiodło przekazanie pałeczki w obronie po pożegnaniu się z Kruczkiem czy Wajdą, a teraz czeka nas to w ofensywie. Są oczywiście bracia Hofman, gdzie oglądanie ich rozwoju było jednym z przyjemniejszych elementów tego sezonu i głęboko wierzę, że będą liderami na lata nie tylko GKS-u, ale i reprezentacji… ale co jeśli okaże się, że jednak są to gracze jedynie na 3 formację i 20 punktów w sezonie? Te przekazanie pałeczki zdecydowanie nie jest tu tak płynne i naturalne, a przecież tyle lat pracy jednego trenera i dyrektora w połączeniu ze stabilnym finansowaniem z miasta to powinny być wręcz idealne warunki do takiej długofalowej pracy.
Praktycznie co roku przykro kibicom GieKSy czyta się o nowych kontraktach, transferach i negocjacjach już nawet w trakcie play-offów, gdzie my na pierwsze wieści czekamy zazwyczaj aż skończą się hokejowe mistrzostwa świata. I niby zawsze ostatecznie jakoś to nadrabialiśmy, bo 5 razy z rzędu w finale nie byliśmy przypadkowo, ale nie wierzę, że na tym czekaniu nie tracimy, a teraz już z całą pewnością można powiedzieć, że zeszłoroczna przerwa między sezonami była w naszym wykonaniu po prostu słaba. Nie ma w tym gronie żadnego zawodnika, którego będzie warto wspominać po latach. Kibice potrzebują zawodników z charakterystycznymi cechami – jeszcze długo będziemy pamiętać szaleństwo w oczach i uśmiechu Erikssona, umiejętność wejścia na wyższy poziom w kluczowych momentach Lehtonena, huknięcie Hudsona, technikę Koponena czy ,,nienormalność” Murray’a, a jak pokazują wyniki – nie tylko kibice potrzebują takich zawodników, ale klub też. Hokej nie jest sportem dla normalnych. Gdy 3 lata temu przyszedłem na pierwszy przedsezonowy sparing – od pierwszego kontaktu z krążkiem było widać, że Koponen to Pan Hokeista. Nie chcę wytykać palcem hokeistów, bo myślę, że oni są najmniej temu winni, ale aktualnie większość naszej kadry to hokeiści po prostu przyzwoici… i tyle. Przyzwoitością nie wygrywa się mistrzostwa.
Nie wiem, co by się musiało stać, bym o kimkolwiek, kto miał swoją zasługę w zdobyciu dwóch mistrzostw Polski myślał za kilka lat w sposób negatywny, począwszy od dyrektora sportowego, przez trenera i na zawodnikach kończąc. Ilu błędów by nie popełniono w tym sezonie i ilu potencjalnie nie popełni się jeszcze w przyszłości – za ten pierwszy wielki sukces GKS-u, jaki miałem okazję doświadczyć w życiu, trener Płachta może mieć w Katowicach własną ulicę, a odwieszenie łyżew na kołek przez Grzegorza Pasiuta powinno być jednoznaczne z powieszeniem numeru 18 w Satelicie, a może i nawet na to samo zasługują Bartosz Fraszko czy ,,Nasz Warszawiak” Mateusz Bepierszcz. Czy aktualnie nasze finanse pozwalają na stworzenie równorzędnej rywalizacji z Tychami, ale czego by tu wcześniej nie osiągnięto – teraz także potrzebuję widzieć, że klub ma obrany właściwy kierunek i do tego kierunku dąży. Może trzeba jasno powiedzieć, że jeśli właściciel nie chce kroku do przodu, bo przy świetnej postawie piłkarzy już nie potrzebuje ,,tematu zastępczego”, to wykonujemy krok w tył i odmładzamy skład?
Zdobytymi mistrzostwami klub poniekąd wydał na siebie ,,wyrok” – zupełnie inaczej cieszyło srebro drużyny Toma Coolena, gdy zaledwie 2 lata wcześniej nie było hokeja w Katowicach, a 3 lata wcześniej bohaterem kibiców w Satelicie był Maros Goga. Teraz już wszyscy wiemy, jak to jest być na szczycie – i chcemy tego znów, jednak tak jak pisałem wyżej, końcowy wynik to nie jedyny sposób na usatysfakcjonowanie kibiców, tymczasem w tym sezonie mimo wszystko tylko on się zgadza, bo jednak finał to jest w pewnym stopniu sukces, ale czy z obecnie obranym kursem ten finał będzie także za rok?


Bhoy
9 kwietnia 2012 at 18:59
Brawo Seba!! Dobrze zrobione.
mstf
9 kwietnia 2012 at 19:33
Mistrzowski montaż!
dd
9 kwietnia 2012 at 19:52
tacy sa własnie ludzie z bandy kaczusi :fałszywi i obłudni
Kobra
9 kwietnia 2012 at 22:09
No to TVN ma materiał na najbliższy tydzień:).
KSG_Fan
9 kwietnia 2012 at 22:42
Już dwa razy pokazali temat w TVN24. Zaraz będzie po raz trzeci w Szkle Kontaktowym. Skandal, że podają źródło Ekstraklasa.net… Dobra robota chłopaki!
gieksadąb
9 kwietnia 2012 at 22:51
A to dobre he he:)
Jata
9 kwietnia 2012 at 23:06
w sumie co się dziwić 99% z nich przed kamerami (oficjalnie pierdoli o innego a robi w życiu co innego)
po prostu trzeba na nich mieć wyjebane….
materiał klasa
ps. zmieńcie button (SUBMIT COMMENT) na dodaj komentarz
MAJCK
10 kwietnia 2012 at 00:49
NORMALNY ZDENERWOWANY KIBIC!!!
TYLE TYLKO ŻE SENATOR.
ŚLEPO ZAPATRZONY W SWOJĄ DRUŻYNĘ (WIERNY AŻ DO BÓLU ).
A CO DO SĘDZIOWANIA TO WIADOMO POZIOM NASZEJ ELITY SĘDZIOWSKIEJ JEST MARNY.
TAK ŻE…ZACHOWANIE JEGO JEST NORMALNE,NO MOŻE…..ALE EMOCJE…
POZDROWIENIA
KATOWICE KATOWICE GKS
gościu
10 kwietnia 2012 at 07:48
Brawo, gratuluje zdroworozsądkowego podejścia do tematu i napietnowania tego chama! Popieram! Co z tego że kibic, że emocje? Tak może się zachowywać dziad spod budki z piwem a nie senator!
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 10:28
Dumni jesteście że znienawidzone media (tvn i gw) zamiast o nie wpuszczeniu kibiców GieKSy , piszą i nadają o chamskim zachowaniu senatora ?
Zaczynacie się Panowie zachowywać tak samo jak te marne dziennikarzyny z tych chłamów … swoją drogą senator-kibic pokazał trochę wieśniactwa , ale czy to źle że kibicował jak mógł swojej drużynie ?
Gdyby tak odwrócić sytuację i nagrać wrzeszczącego na sędziego posła czy marszałka np z PO (kibicującego GieKSie) , robili byście taki spektakl , wiedząc kto to będzie wykorzystywał , do jakich tematów zastępczych i komu zaszkodzi ?
Dla mnie jako kibica GieKSy , interesuje mnie NIE wątek POlityczny , tylko styl w jakim drużyna PRZEGRAŁA ten mecz i nie wpuszczenie naszych chłopaków na stadion w Stróżach .
Vayro
10 kwietnia 2012 at 10:48
DO-SKO-NA-ŁA ROBOTA!!! ;-))))
Cham, prostak, przykuk i miernota umysłowa – czyli senator RP z pisi rodem.
Od tego właśnie jest Radio Maryja i telewizja trwamska, żeby promować takich umodlonych padalców o podwójnej moralności wśród dewotek.
Pewnie ten buraczany tępak teraz nabożnie wlecze wieniec pod krzyż na plac w Warszawie…
czujny
10 kwietnia 2012 at 11:36
Wielkie mi mecyje. Każdy normalny bluzga na meczach, zwłaszcza na meczach w Polsce…:/ . Tuska nie pokazali bo ten w loży vipowskiej siedzi i kamery tam nie zaglądają. Trafiło na Koguta bo stadion-kurnik. Trafiło na pisiora to gazeta i tefałen mają używanie. Ale gdyby premier? Ato to to nie…. Można wyciąć – tak jak gwizdy podaczas otwrcia PGE Arena, co nie obiektywni kibice?
Autochton
10 kwietnia 2012 at 12:20
Czemu ten”prawdziwy polak”nie był i nie jest aktywny w sprawach kolejowych?
Co na to z „Trwam”?
Mam nadzieję, że przyjdzie i na niego czas, gdy stanie przed ludźmi, twarzą w twarz. Macie rację, CO INNEGO MÓWI, CO INNEGO ROBI, jak każdy z Wiejskiej.
Kornel
10 kwietnia 2012 at 12:26
Nie jestem kibicem GKSu, ale przyznam, że ten materiał i sposób jego publikacji wywołuje we mnie wielką sympatię dla GKSu, a szczególnie dla kibiców tego klubu.
Miło widzieć, że zwykli ludzie, a nie dziennikarze potrafią zwrócić uwagę na wyjątkowy przykład chamstwa i obnażyć osobę, który nie zasługuje by nazywano ją kibicem, a już na pewno senatorem. Pomijając mój problem z samym językiem używanym przez tego „kibica” – dla mnie nie akceptowalnym – nie możemy Koguta traktować na równi z osobami prywatnymi. Ten człowiek jest osobą publiczną, senatorem i jest winien swoim wyborcom wierność „prezentowanym przez niego ideałom.” Inaczej jest nie tylko pospolitym chamem, ale również kłamcom, który wykorzystał zaufanie dane mu przez wyborców i otwarcie sobie z nich zakpił. Ponadto pomijając funkcję państwową, której pełnienie zobowiązuje, ten człowiek jest działaczem klubu i już chociażby dla tego jego zachowanie jest absolutnie nieakceptowalne. Mam nadzieję, że konsekwencje poniesie zarówno jako sentaor RP, jak i z tytułu bycia działaczem klubu.’
Jeszcze raz gratuluję przygotowanego materiału, jestem pewien, że przysporzy Wam i klubowi wielu sympatyków. Chociażby przez fakt, iż wiele osób odwiedzi tą właśnie stronę, stronę Waszą – kibiców GKS, ale również samego klubu. Przykro słyszeć, że materiał w telewizji został przedstawiony jako dzieło ekstraklasa.tv. Żądajcie sprostowania, to Wasze prawo, na ile się orientuje możecie ich nawet przestraszyć wytoczeniem procesu. Media są zobowiązane nie tylko prosić Was o możliwość wykorzystania materiału Waszej produkcji, ale również do rzetelnej identyfikacji producenta.
Pozdrawiam!
monk
10 kwietnia 2012 at 17:21
@Skalpel – jeśli ktoś patrzy przez pryzmat polityczny, to właśnie ty. Dla mnie nie ma znaczenia z jakiego ugrupowania jest ten człowiek. Piszesz, że dla nas ważniejsze jest to, a nie niewpuszczenie kibiców. A niby na jakiej podstawie tak piszesz? Co tu więcej można było napisać – Kelner nie podpisał listy, kibiców nie wpuścili i tyle. O co ci chodzi? Chciałbyś 5-minutowy filmik stojących pod płotem autokarów? Poza tym my robimy swoje, a to, że jakieś media to podchwytują, to tylko dobrze, ale na pewno w żaden sposób o to nie zabiegamy. Jesteś zwolennikiem PiS-u, bardzo dobrze. Ale nie mów nam proszę, że nie możemy pokazać jak ktoś obraża nasz GKS. Dla ciebie naprawdę gorsze jest to, że my to pokazujemy, niż to, że ktoś jawnie szydzi z naszego trenera, drużyny i mówi, że kupiliśmy mecz? Ciebie to nie rusza i stoisz po jego stronie, a nie kumpli po szalu? No bez jaj. Tak jak to ktoś kiedyś na forum napisał – niektórzy prędzej podaliby rękę śmierdzielowi, który jest za PiSem, niż kibicowi GKS, który nie jest. Tylko dla mnie to nie ma znaczenia, dla ciebie ma olbrzymie z tego co widzę. Dla mnie koniec tematu.
Tak przy okazji, GieKSa nie przegrała, zremisowała. Wiedziałeś?
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 18:14
@Monk – Tak właśnie wygląda manipulacja , przyjechać na mecz i kręcić kibica który lży na gości(dla mnie to normalne , ileż razy krzyczałem do sędziego „ile Ci dali” czy „sędzia chuj” )… Wiesz dla mnie on jest kibicem , nie znam go z nazwiska a tym bardziej z wyglądu i jestem wręcz pewny że Ty też go nie znałeś , zainteresował Cię temat gdy dowiedziałeś się że jest to SENATOR RP z Pis-u . Dziękuję za uwagę , jebać pis , po , sld i palikotów , dla mnie liczy się tylko GieKSa !
Ps. Tak przy okazji dla mnie GieKSa PRZEGRAŁA (specjalnie napisane z caps loka) grając prawie całą połowę w przewadze jednego zawodnika …
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 18:18
… oczywiście Ty Monk nie zrozumiałeś 😉 starasz się przekazać innym że jestem debilem i nie znam wyniku meczu , eeeech szkoda gadać 🙁
si1964
10 kwietnia 2012 at 18:27
dobrze że to pokazali ja też popieram PIS ale on powinien dawać przykład jako senator a nie takie chamstwo !!! INO GieKSa !!!
monk
10 kwietnia 2012 at 18:41
@Skalpel – oczywiście, że nie wiedziałem, że jest senatorem. A już tym bardziej, że jest z PiSu. To właśnie pokazuje, że nie kręciłem tego po to, żeby dowalić partii, tylko dlatego, że facet naprawdę się wyróżnia nawet na tle wiejskich standardów typu Niepołomice czy Nieciecza. Tam też były bluzgi na nas, też prymitywne teksty o meczu kupionym za „kopa wyngla”, ale to nawet tam przez tak długi czas i z taką nienawiścią nie wyzywano naszego klubu. Widzisz, tu jest może minuta, dwie tych wyzwisk, a koleś wydzierał się przez prawie cały mecz, kamerę odwracałem tylko wtedy, gdy nic się nie działo na boisku, jak była przerwa w grze. I tak jak mówisz, NIE WIEDZIAŁEM kogo filmuję, a opublikowaliśmy to właśnie dlatego, że jest wiceprezesem i senatorem, ale nie senatorem PiS. Gdyby był to przedstawiciel jakiejkolwiek innej partii, to wierz mi, że filmik też by się ukazał w takiej samej formie. Czy byłby tak chętnie podchwycony przez media? Nie wiem, ale zrozum, że na to my już wpływu nie mamy. Naprawdę, nie bierz tak tego do siebie, nikt tu nie chciał robić propagandy i nie zrobił.
PS. Dla mnie też liczy się tylko GieKSa, dlatego wkurza mnie, jak ktoś próbuje mi powiedzieć, że jest inaczej i robię to z innych pobudek. Pozdro.
SKalpel
10 kwietnia 2012 at 21:02
@Monk – Jo Cie prosza 🙂
Zęby już zjadłem na piłce i zachowaniu kibiców , wiem doskonale jaka jest reakcja kibiców (trybun)na tego typu zachowania kibica i to w dodatku „takiego” . Z pewnością co rusz padały z trybun okrzyki innych , typu „dobrze Panie Kogut” czy „jebać hanysów” albo „tak jest senatorze” . Ja na Twoim miejscu podszedł bym do takiego kibica i powiedział mu co myślę 🙂
Czy nagrał byś i udostępnił pewne zachowania-reakcje , związane z np naszym (GieKSa)szeroko rozumianym sztabem nazwijmy go szkoleniowo-medycznym ? 😉
Po chuj otoczka i szukanie tam gdzie nie trzeba ?
Prawda jest taka , przytrafiła się okazja … Pozdro 🙂
czeslaw
25 kwietnia 2012 at 12:17
Wstyd mi,ze mamy takich przedtawicieli w Senacie.Pamietam p.Koguta jako przedstawiciela zwiazkowcow – buzia pelna sloganow i madry wyraz twarzy.Falszywy i obludny.
Ava
31 sierpnia 2012 at 08:33
Opisaliście to ,co denerwuje mnie na tym poalrtu od dłuższego czasu ,a ostatnio stało się nagminne. Np. pierwszy artykuł z brzegu z działu film: Szok! Oni są nie do zdarcia. Dziadkowie i babcie, ktf3rzy rozkładają młodzież na łopatki O czym jest artykuł o tak szumnym i emocjonalnym tytule? Otf3ż link prowadzi do galerii przedstawiającej podstarzałych aktorf3w.Pf3ł biedy ,kiedy news dotyczy działu rozrywki. Ale spf3jrzmy na dział finanse : Nie będzie już tanich ubrań made in China ! Komunikat jest dość jasny i opatrzony wykrzyknikiem. Przyszły czytelnik zachodzi w głowę ,dlaczego nie będzie chińskich ubrań. Znowu politycy wyskrobali jakąś ustawę? nałożono embargo? Unia wprowadziła zakaz sprzedaży?Nic z tych rzeczy.Czytamy ,że autorka artykułu stawia mgliste prognozy na podstawie wzrostu cen chińskiej bawełny ,na temat przeniesienia produkcji z chin do innych krajf3w i wzrostu cen odzieży. Jak ma się to do tak jednoznacznie określonego nagłf3wka? Jest i więcej przykładf3w takich przekłamanych nagłf3wkf3w ,ale nie będę ich wszystkich opisał.Na koniec dodam tym co mnie jednak najbardziej denerwuje na tym poalrtu jest tworzenie nagłf3wkf3w z wypowiedzi politykf3w ,w ten sposf3b ,że odbiera się je jako informacje. Np. na stronie głf3wnej nagłf3wek tej treści: (przykład zmyślony na potrzeby komentarza) Jarosław Kaczyński odchodzi z polityki? Po czym okazuje się ,że artykuł jest wywiadem z jakimś posłem SLD ,a treść nagłf3wka nawiązuje do wyrwanej z kontekstu konstrukcji myślowej lub ,co gorsza, pytania dziennikarza.