Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci? – po porażce w Szopienicach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Katowiczanie zagrali połowę meczu na dobrym i bardzo dobrym poziomie, niestety to stanowczo za mało, aby myśleć o jakichś punktach z tak dobrym przeciwnikiem jakim jest obecnie ONICO Warszawa.

 

katowickisport.pl – Rozpędzona stolica za mocna dla katowiczan

Stephane Antiga po raz kolejny udowadnia, że jest klasowym fachowcem – z ONICO Warszawa kroczy od wygranej do wygranej. Siatkarze ze stolicy kontynuują zwycięską passę i na parkiecie w hali Katowicach-Szopienicach zanotowali 9. wygraną z rzędu, pokonując GKS 3:1. Wynik zapewne mógłby być odwrotny, ale gospodarze popełnili 19 błędów w polu serwisowym, zaś w sumie 39 błędów własnych. W tej sytuacji trudno było marzyć o zdobyciu punktów, a sytuacja w tabeli ekipy Piotra Gruszki nie jest komfortowa. Zespół ze stolicy, pod kierunkiem niedocenianego przez działaczy PZPS Stephane’a Antigi, w tegorocznych rozgrywkach nieoczekiwanie stał się trzecią siłą rozgrywek. Zanotował już 12 zwycięstw, w tym 8 pod rząd i na Śląsk przybył z mocnym postanowieniem kontynuowania serii. Ale zaczęło się pomyślnie dla GKS-u. Na parkiecie szalał atakujący Karol Butryn, który skończył 7 ataków i „poczęstował” gości asem serwisowym. Pozostali koledzy dzielnie mu sekundowali i końcówka 1. seta była ich popisem. Woda na młyn – Wysoka wygrana wcale nie oznaczała jednak, że kolejne odsłony będą miały podobny przebieg. I tak też było, bo siatkarze ze stolicy wyciągnęli wnioski i od początku drugiej odsłony byli uważni. Zdecydowanie mniej popełniali błędów w polu serwisowym, przeciwnie gospodarze. Goście objęli prowadzenie i ani na chwilę go nie oddali. Podopieczni trenera Gruszki potrafili się zbliżyć na odległość dwóch punktów, ale to było wszystko, na co było ich stać. Ciekawi byliśmy, czy 10-minutowa przerwa wpłynie mobilizująco na miejscowy zespół. Owszem, rozpoczął obiecująco, ale trzy szkolne błędy w polu zagrywki i uderzenie piłki w antenkę sprawiło, że goście objęli prowadzenie 15:11. To była woda na młyn dla ligowych „wyjadaczy” ze stolicy. Swoich akcji nie marnowali i czekali na błędy rywali, a ci robili ich sporo. Po przegranej w tej partii w katowickim zespole zrobiło się gorąco. Przeplatali dobre ze złym – W krótkiej przerwie trener Gruszka jeszcze raz przekonywał zawodników do gry „na pełny gwizdek”. I tak też było, ale świetne akcje były po raz kolejny przeplatane prostymi błędami. Prowadzenie ciągle się zmieniało, zaś wynik oscylował wokół remisu. Gospodarze wyszli na prowadzenie 23:22, a po chwili Dominik Witczak zepsuł zagrywkę. Bartosz Kwolek śmiało zaatakował z prawego skrzydła, a chwilę potem przyjezdni popisali się skutecznym blokiem. – Chcieliśmy postraszyć rywali zagrywką i to nam się udało w pierwszym secie, ale potem było już gorzej. Cieszy mnie determinacja, niezła postawa w ataku, ale trafiliśmy na klasowego rywala. Znamy sytuację w tabeli, ale nadal walczymy o jak najlepsze miejsce – podsumował trener GKS-u, Piotr Gruszka.  (…)

siatka.org – PL: ONICO na fali, warszawianie z trzema punktami

(…)  Rywalizację w Katowicach rozpoczęła wymiana sił w ataku. Już w pierwszej akcji Marcin Komenda uruchomił grę przez środek, przyjezdni odpowiedzieli atakiem Włodarczyka. Pewnym punktem GKS-u był również Karol Butryn, po kontrataku zwieńczonym jego zagraniem katowiczanie prowadzili 3:1. Obok dobrej dyspozycji w ataku podopieczni Piotra Gruszki wykazali się czujnością w bloku (Quiroga) i to miejscowi dyktowali warunki gry. Warszawianie nie ustrzegli się błędów własnych i po zerwanym ataku Vernona-Evansa Stephane Antiga zdecydował się przerwać grę (7:3). Na niewiele się to zdało i po chwili dystans wzrósł do pięciu oczek. W tej części spotkania katowiczanie nie przypominali zespołu, który przegrał w Bydgoszczy. Gospodarze byli aktywnie w obronie, wyprowadzając kontrataki, również wywieranie presji na rywalach zagrywką przyniosło oczekiwane rezultaty. Zryw gości przyszedł w ustawieniu z Kwolkiem w polu serwisowym (10:7), jednak przerwa, o którą poprosił Piotr Gruszka wybiła z rytmu skrzydłowego Onico Warszawy. Grając konsekwentnie w ataku kolejne punkty na konto swojego zespołu zapisywał Gonzalo Quiroga, kiedy po raz kolejny od bloku rywali odbił się Vernon-Evans dystans wzrósł ponownie do czterech oczek (16:12). W końcówce seta ręki w ataku nie wstrzymywał Karol Butryn, atakujący GKS-u dobrze radził sobie z blokiem rywali, notując kolejne punktowe serwisy (20:15). Gra punkt za punkt w kluczowej części seta sprzyjała gospodarzom, siatkarze ze Śląska lepiej reagowali w kontrach i przy stanie 24:17 mieli pierwszą piłkę setową. As serwisowy Emanuela Kohuta odebrał złudzenia rywalom (25:17).  (…)

 

siatka.org – Marcin Komenda: Musimy wziąć się w garść i przełamać naszą niemoc

Dobrze zaczęliście spotkanie z ONICO Warszawa, bo od pewnej wygranej w pierwszym secie. Potem coś się jednak zacięło, a trener Gruszka wspominał o pewnym strachu przed zwycięstwem. Marcin Komenda: Ciężko mi tak od razu zdiagnozować problem, który wystąpił w tym spotkaniu, bo naprawdę pierwszego seta zagraliśmy fenomenalnie. Podobnie było w Warszawie, kiedy w pierwszej rundzie też tę premierową odsłonę wygraliśmy wyraźnie. Potem wszystko się posypało i gdybyśmy wiedzieli, w czym leży problem, to pewnie byśmy go szybciej wykluczyli. Po raz kolejny nam się to nie udało, a to spotkanie było podobne do starcia z Cuprum Lubin, które przegraliśmy w podobny sposób. Nie można nam odmówić walki, bo walczyliśmy i oddaliśmy w tym meczu kawał serca, ale to nie wystarczyło. Należy także oddać warszawianom, że są bardzo dobrym zespołem, który narzucił wysoki poziom gry, a my byliśmy trochę słabsi i przegraliśmy.

Momentami naprawdę prowadziliście jednak bardzo wyrównaną walkę z ONICO Warszawa, zwłaszcza końcówka czwartego seta była zacięta. Wasza porażka w chociażby tej odsłonie nie wynika trochę z tego, że macie teraz trudny okres i jednak bardzo zły bilans zwycięstw?  Być może tak. Ciężko mi powiedzieć. Przegraliśmy te kilka spotkań i ostatnio nie wiedzie nam się dobrze, a powiedziałbym, że wiedzie nam się bardzo źle. Musimy po prostu wziąć się w garść, zacisnąć zęby i sami przełamać naszą niemoc. Myślę, że jeśli nam się to uda, to wszystko ruszy.

Co w takim razie stało się w Bydgoszczy? Bo wydawało się, że będziecie w stanie wyciągnąć wnioski z przegranego spotkania z Łuczniczką w pierwszej rundzie, a jednak wynik był prawie taki sam. Dokładnie, jednak w Bydgoszczy zagraliśmy bardzo slaby mecz. Wydaje mi się, że to starcie z ONICO Warszawa było jednak trochę lepsze w naszym wykonaniu. To, co rzuciło się w oczy, to liczba błędów w zagrywce, co przy takim rywalu jest bolesne, bo ciężko to potem nadrobić innymi elementami gry. W Bydgoszczy natomiast mecz nam kompletnie nie wyszedł, zagraliśmy bardzo słabo, choć trzeba przyznać, że Łuczniczka jak na siebie zagrała dobre spotkanie i wygrała zasłużenie. Wcześniej udało nam się zwyciężyć w starciu z Cerrad Czarnymi Radom, a teraz znów zanotowaliśmy dwie porażki.

Teraz czeka was pojedynek z Treflem Gdańsk, z którym wygraliście w pierwszej części sezonu zasadniczego. Może więc historia się powtórzy? Miejmy nadzieję, że zespół z Gdańska znów nam „siądzie” i uda nam się z nim zagrać dobry mecz. Myślę, że na pewno tutaj – w naszej hali, o wiele lepiej się czujemy niż w meczach wyjazdowych. Jeśli gramy na własnym terenie, czujemy się bardziej pewni siebie, co przekłada się przede wszystkim na naszą grę, więc przed spotkaniem z Treflem Gdańsk jestem dobrej myśli.

 

sportowefakty.wp.pl – GKS – ONICO: imponująca seria podopiecznych Antigi trwa – warszawianie odnieśli dziesiąte zwycięstwo z rzędu

(…)  Warszawianie postanowili odkupić swoje winy i rozpoczęli partię od serii świetnych zagrywek Wojciecha Włodarczyka. Dobry serwis utrzymywali przez całego seta. Jednak przewaga, jaką wypracowali goście tuż po pierwszym gwizdku, została równie szybko roztrwoniona, co zdobyta. Butryn pokierował zespołem GKS-u tak, że na tablicy świetlnej błyskawicznie zobaczyliśmy remis (12:12). W środkowej fazie seta zespoły rywalizowały punkt za punkt. Dopiero gdy Antoine Brizard częściej zaczął posyłać piłki na środek, gracze ONICO wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Udało im się je utrzymać aż do końca 2. części rywalizacji (21:25). Po dwóch nierównych odsłonach przyszła trzecia, w której od początku rywalizacja była zacięta. Na ataki Butryna odpowiadał Sharone Vernon-Evans, na uderzenia Jana Nowakowskiego Kohut. Z czasem ONICO zaczęło przejmować kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Podczas gdy warszawianie spokojnie rozgrywali kolejne akcje, katowiczanie popadali w frustracje, bo popełniali coraz więcej błędów własnych (11:15). Sygnał do walki dał jeszcze atakujący z Katowic, który przy gorszym wyniku zdobył asa. To było jednak zbyt mało, by wybudzić zespół z marazmu. Nie pomogła też podwójna zmiana (Witczak za Butryna, Fijałek za Komende), na którą zdecydował się Piotr Gruszka (21:25).  (…)

czassiatkowki.pl – PlusLiga: Niepowstrzymani warszawianie ze zwycięstwem za trzy punkty

Siatkarze ONICO Warszawa kontynuują serię zwycięstw. W meczu osiemnastej kolejki PlusLigi po czterech setach pokonali na wyjeździe ekipę GKS-u Katowice. Pierwsza partia dosyć wyraźnie padła łupem gospodarzy. W dwóch kolejnych odsłonach skuteczniejsi okazali się już warszawianie, zaś w trzeciej odsłonie odwrócili wynik seta, zwyciężając w całym meczu.  (…)  Czwarta odsłona ponownie rozpoczęła się wymianą uderzeń miedzy zespołami (1:1). As serwisowy Tomasza Kalembki wyprowadził gospodarzy na dwupunktowe prowadzenie (3:1). Zespół ONICO Warszawa momentalnie wyrównał wynik (4:4). Atak Bartosza Kwolka dał jego drużynie dwupunktową przewagę (6:4), ale katowiczanie nie tracili kontaktu z rywalami, szybko niwelując stracone „oczka” (6:6). Dosyć szybo odwrócili wynik, obejmując trzypunktową przewagę (10:7). Taką różnicę utrzymywali w kolejnych akcjach, ale podopieczni trenera Stephane’a Antigi nie składali broni, walcząc o odrobienie strat. Złapali kontakt z przeciwnikiem (14:15), a w dalszej kolejności atak Jana Nowakowskiego ze środka siatki doprowadził do remisu (16:16). Między zespołami nawiązała się wyrównana walca w końcówce. Atak Sebastiana Wardy wyprowadził Warszawian na prowadzenie (19:18), lecz w kolejnej akcji środkowy popełnił błąd w tym elemencie (19:19). Atak Bartosza Kwolka dał warszawianom pierwszą piłkę meczową, którą wykorzystali (25:23).  (…)

 

onicowarszawa.pl – ONICO po raz dziesiąty! Trzy punkty jadą do Warszawy!

(…)  Po udanym maratonie meczowym na Torwarze stołeczni siatkarze stanęli przed kolejnym zadaniem – ich rywalem była ekipa GKS-u Katowice, z którą w pierwszym meczu wygrali 3:1. Spotkanie w Szopienicach ONICO Warszawa rozpoczęło z jedną zmianą w wyjściowej szóstce – w miejscu Gjorgiewa zobaczyliśmy Vernona-Evansa. Cel był prosty: kolejne trzy punkty i podtrzymanie długiej passy zwycięstw. Od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze, którzy przede wszystkim silną zagrywką i atakami Butryna zademonstrowali swoją siłę. W drużynie stołecznych mylił się z kolei Vernon-Evans, co już na starcie dało ekipie Piotra Gruszki prowadzenie 8:3. Pięciopunktowa przewaga utrzymywała się do momentu, kiedy na zagrywce pojawił się Bartosz Kwolek, dzięki któremu dość szybko udało się zniwelować dwa “oczka”. Do stanu 16:13 gra toczył się punkt za punkt – nie pomagały mocne do tej pory strony naszego zespołu, czyli blok i zagrywka. Później skutecznie powstrzymywany był nasz kanadyjski atakujący, a piekielnie mocny serwis Butryna pozwolił GKS-owi ponownie odskoczyć na pięć punktów. Przewagi tej gospodarze już nie oddali, a nawet ją powiększyli, wygrywając pierwszego seta do 17.  (…)  Kolejny set zaczął się od prowadzenia gości, którzy dwukrotnie wykorzystali błędy w przyjęciu Bartka Kwolka. Straty udało się odrobić bardzo szybko, szczególnie dzięki błędom dobrze grającego do tej pory Butryna. Stołecznym ciągle brakowało bardzo dużo do perfekcji w przyjęciu, co niestety odbiło się na wyniku. Trener Antiga zdecydował się wprowadzić na boisko “Samika”, ale zmiana ta nie przyniosła oczekiwanych efektów – w połowie partii górą byli gospodarze, prowadząc 15:13. Od tego momentu znacznie lepiej zaczął działać warszawski blok, co zapowiadało niesamowite emocje w końcówce. Przy stanie 23:23 na zagrywce pojawił się Brizard i to jego dwie zagrywki zadecydowały o losach całego spotkania. Francuz otrzymał także nagrodę MVP.  (…)

onicowarszawa.pl – Włodarczyk: Nikt nie mówił, że będzie łatwo

(…)  – Faktycznie, pojawiło się troszkę błędów, ale było to spowodowane tym, że katowiczanie są mocni, szczególnie na tej – specyficznej – hali. Jest to jedna z niewielu drużyn, w której większość zawodników gra agresywną zagrywkę z wyskoku. W większości meczów ligowych spotykamy się z bardziej zbilansowanymi drużynami. W innych spotkaniach mamy do czynienia z zagrywką rotacyjną, szybującą, a tutaj wszyscy sprawiali nam mocny łomot. W pierwszym secie nie zepsuli wielu piłek i to im dało fajny rezultat. Potem przestało im to wychodzić tak dobrze, my zaczęliśmy grać lepiej i w rezultacie dało nam to zwycięstwo – podsumował spotkanie Włodarczyk.  (…)  Spotkanie z GKS-em Katowice podsumował także trener ONICO, Stephane Antiga. – Zdobyliśmy trzy ważne punkty. Dobrze czujemy się przed Pucharem Polski, mamy świetną serie zwycięstw. 11 to mój ulubiony numer, więc… idziemy dalej! Cieszę się, że wygraliśmy w Katowicach. Mamy za sobą tydzień ciężkich treningów. Teraz treningi będą już lżejsze i myślę, że na mecz ze Skrą będziemy w dobrej formie.  – To był ciężki mecz, GKS atakował z bardzo wysoką skutecznością. Nie graliśmy świetnie, ale wywalczyliśmy trzy ważne punkty – powiedział po meczu w Katowicach trener Stephane Antiga.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Jestem pełen optymizmu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Jagiellonia – GKS wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adrian Siemieniec i Rafał Górak. Poniżej główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mecz jest przegrany i nikt z nas nie jest szczęśliwy. Wydaje mi się jednak, że warto o paru rzeczach opowiedzieć. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do bardzo rozdrażnionej, bo ostatnie wyniki nie były najlepsze i brakowało zwycięstw, Jagiellonii, wiec spodziewaliśmy się bardzo zdeterminowanego i pozytywnie nakręconego przeciwnika i tak też było. Samej jakości piłkarskiej jest masę w Jagiellonii, więc jeśli oni są dobrze zregenerowani, mają dobre flow, to przeciwnik ma dużo problemów.

Straciliśmy dwie bramki w pierwszej połowie i kluczowa była przerwa, bo można było się rozlecieć i przegrać wyższym wynikiem, a to nie buduje i zawsze w głowie zostaje, jeśli przegrasz wyżej. Jestem zbudowany całą drugą płową, tą energią, z jaką wyszliśmy na drugą połowie, bo wydaje mi się, że naprawdę można było z przyjemnością patrzeć na odrabiający GKS Katowice, na dążący najpierw do zdobycia pierwszej bramki, która byłaby momentem zwarcia wyniku i szukalibyśmy tej drugiej. Za późno padła ta bramka i  zabrakło nam trochę czasu. Nie chodzi o to, że chcę powiedzieć, że wynik remisowy byłby sprawiedliwy. Chodzi mi o to, że jestem zbudowany postawą zespołu w drugiej połowie. Bardzo dobrze przepracowaliśmy przerwę i drużyna zagrała tak, jakbym sobie tego życzył w momencie, kiedy na boisku utytułowanego, ogranego w pucharach bardzo mocnego rywala moglibyśmy nie dać rady. Drużyna bardzo dobrze wyciągnęła wnioski, bardzo dobrze weszła w drugą połowę, szukaliśmy sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej. Tak się stało, ale zabrakło czasu. Gratuluję zwycięstwa gospodarzom, zasłużone, natomiast ja jestem pełen optymizmu po tym meczu i mogę swojej drużynie pogratulować. Wiadomo, że każdy chce punktować i wygrywać, to by było najlepsze. Dzisiaj nam zabrakło. Będziemy się dalej starać i pracować, przed nami kolejne spotkanie.

Adrian Siemieniec (trener Jagiellonii Białystok):
Rozpocznę od podziękowań i gratulacji dla zespołu za zwycięstwo bardzo ważne, w bardzo ważnym momencie. Również podziękowania dla naszych kibiców i całego stadionu, bo miałem wrażenie, że dzisiaj byliśmy skonsolidowani i stadion niósł drużynę. Potrzebowaliśmy tego i to było czuć, że wszyscy pragniemy tego zwycięstwa. Cieszę się, że możemy się z tego cieszyć. Na pewno miałem pierwsze odczucie, w pierwszej i po pierwszej połowie, że wróciliśmy jako drużyna i mam nadzieję, że ten mecz będzie początkiem tego, że będziemy dalej się tak prezentować, szczególnie jak w pierwszej połowie. Choć z perspektywy poświęcenia, pracowitości i determinacji cały mecz był na wysokim poziomie. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, bramka na 2:0 była kluczowa, mimo to, że wcześniej mieliśmy sytuacje, bo Jesus uderzał czy Bartek Mazurek. Bo w drugiej połowie po zmianach GKS miał więcej inicjatywy z piłką, ten mecz wyglądał z naszej strony inaczej, więc staraliśmy się kontrolować grę bez piłki, więcej się wybronić, do tego potrzebowaliśmy poświęcenia. Wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która jest w świetnej dyspozycji – do tej pory przegrała tylko jedno spotkanie, a wygrała trzy z rzędu. Czuć było ich pewność siebie i że są w dobrej dyspozycji. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy to niełatwe z perspektywy ostatnich wyników spotkania. Tym bardziej ważne jest, żebyśmy trzymali konsekwentnie poziom i podnosili go, bo w sobotę kolejny mecz u siebie i chcemy zakończyć ten mecz przed przerwą na kadrę w dobry sposób.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Koniec pisany z wapna

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii z Krakowa, gdzie losy spotkania rozstrzygnęły się z jedenastu metrów. GKS Katowice po zaciętej walce wraca do Katowic bez punktów. Zdjęcia przygotowała dla Was Werka.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga