Siatkówka
Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci? – po wygranej w Szczecinie
W ten weekend tylko siatkarze GieKSy nie zawiedli, co znalazło oddźwięk w mediach…
katowickisport.pl – Pięć setów i trzecia wygrana z rzędu
Wyprawa siatkarzy GKS-u do Szczecina oznacza pięciosetową, zaciętą batalię. Tak było rok temu, tak było w niedzielnie popołudnie. Gracze Piotra Gruszki, którzy zajmowali po pięciu kolejkach 4. miejsce w tabeli PlusLigi, pojechali na zachodnie wybrzeże, by zmierzyć się z Espadonem, który plasował się „oczko” niżej i miał na koncie trzy wygrane spotkania z rzędu. Po dwóch setach to jednak katowiczanie byli bliscy zgarnięcia trzech punktów. GKS ograniczył liczbę błędów do minimum, grał konsekwentnie w przyjęciu, ataku oraz blokiem i – co ważne – wyblokiem i po raz kolejny przesądził o swoim zwycięstwie w samych końcówkach. Katowiczan z rytmu wybiła 10-minutowa przerwa. Po niej to gospodarze doszli do głosu i zmusili przyjezdnych do błędów. GKS w trzecim secie popełnił ich aż 11, a mimo tego przegrał tylko 23:25. W czwartej partii dominacja gospodarzy nie podlegała już dyskusji, ale decydująca odsłona była już popisem GKS-u, który ponownie wywiózł dwa punkty ze Szczecina. – Biorąc pod uwagę przebieg meczu, jestem nieco rozczarowany, że nie udało się sięgnąć po komplet punktów. Z drugiej strony Espadon jest bardzo solidnym zespołem i musimy szanować zdobycz, jaką tutaj osiągnęliśmy. Cieszy to, że po przegranych dwóch setach potrafiliśmy rozstrzygnąć tie-breaka na swoją korzyść – powiedział [Piotr Gruszka]. Dla GieKSy była to czwarta wygrana w sezonie, a trzecia z rzędu. (…)
siatka.org/pl – PL: Podział punktów w Szczecinie, lepsi siatkarze GKS-u
Kolejne długie i zacięte spotkanie przed własną publicznością stoczyli siatkarze Espadonu Szczecin. Podopieczni Michała Mieszko Gogola przegrywali już w meczu z GKS-em Katowice 0:2, ale po dziesięciominutowej przerwie poprawili swoją grę, wygrali dwie kolejne partie i doprowadzili do tie-breaka. W nim lepsi okazali się gracze Piotra Gruszki, wygrywając 15:12. MVP meczu został Karol Butryn. Pierwszy set miał wyrównany początek. Dopiero kiedy Marcin Komenda zagrał krótką z Emanuelem Kohutem, a następnie na blok nadział się Bartosz Gawryszewski, zrobiło się 6:4 dla GKS-u. Atak Karola Butryna i as serwisowy Komendy spowodowały, że przewaga ekipy Piotra Gruszki wynosiła już trzy oczka. Espadon jednak nie zamierzał się poddawać, skuteczne ataki Bartłomieja Klutha i Marcina Wiki dały wyrównanie 13:13. Do stanu 18:18 wynik oscylował wokół remisu, ale potem w polu zagrywki pojawił się Karol Butryn. Jego znakomite serwisy spowodowały, że przyjezdni odskoczyli na 22:18. Espadon co prawda po ataku Klutha zbliżył się na 20:22, ale w ekipie rywali w tej końcówce znakomicie funkcjonowała zagrywka. Popracował w tym elemencie także Serhiy Kapelus i to po jego wygrywającym serwisie w meczu było 1:0 dla gości. (…)
siatka.org/pl – Marcin Komenda: Szanujemy ten wynik, ale jest pewien niedosyt
Mogę pogratulować wygranej na podejrzewam trudnym terenie w Szczecinie. Zdobyliście dwa punkty, chociaż w pewnym momencie zanosiło się na to, że wrócicie do Katowic z trzema. Marcin Komenda: – Dokładnie tak. Szanujemy ten wynik, ale mimo wszystko mi i pewnie też i pozostałym chłopakom jest szkoda tego trzeciego seta. Mieliśmy ten mecz tak naprawdę pod kontrolą. Uważam, że powinno to się skończyć wynikiem 3:0, gdybyśmy utrzymali naszą grę. Niestety nie utrzymaliśmy tej gry, ale takie mecze także się zdarzają. Sztuką jest podnieść się po dwóch przegranych setach, dlatego szanujemy te dwa punkty zdobyte w Szczecinie, bo jak pani wspomniała jest to trudny teren. Jest jednak też pewien niedosyt, że nie wygraliśmy tego spotkania w trzech setach.
Po tym drugim secie to w waszej grze coś się zmieniło, czy jednak to rywal zaczął lepiej grać? – Możliwe, że Espadon też zaczął lepiej grać, o to myślę bardziej trzeba pytać chłopaków ze Szczecina. My na pewno zagraliśmy fragment trzeciego seta bardzo słabo, taki przestój jaki nam się wtedy zdarzył na pewno nie powinien mieć miejsca. Tą trzecią partię bardziej my przegraliśmy w swoich głowach i swoimi zagraniami.
Co twoim zdaniem okazało się kluczem do waszej wygranej w tym decydującym secie? – Myślę, że udało nam się po prostu podnieść, przełamać naszą niemoc z fragmentu trzeciego seta i czwartego. To cieszy, że potrafiliśmy się odbudować, bo po tym też poznaje się prawdziwą drużynę. Przycisnęliśmy Espadon zagrywką, udało nam się ich odrzucić od siatki i wtedy grało nam się dużo łatwiej.
Teraz przed wami kolejne spotkanie, tym razem z Dafi Społem Kielce. Jest to rywal niżej notowany, ale chyba nie oznacza to, że będzie to łatwy mecz? – Na pewno kielczanie nie będą łatwym przeciwnikiem. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że w tej lidze każdy mecz jest niezwykle wyrównany i zacięty. Myślę, że tak samo będzie w meczu z Dafi Społem. Na pewno musimy zagrać swoje. Jeżeli to zrobimy, to ja jestem spokojny o wynik. Wiadomo, że w sporcie bywa różnie. Możemy sobie zakładać różne rzeczy przed meczem, a potem samo spotkanie nieraz weryfikuje pewne zamiary. Trzeba podejść do rywala z dużym szacunkiem i zagrać swoją siatkówkę, a wtedy będzie dobrze.
Tobie serducho zabije trochę mocniej podczas spotkania z byłym zespołem? – Na pewno miło będzie spotkać chłopaków, z którymi się grało przez dwa lata. Chcę jednak do tego meczu podejść normalnie, tak jak do każdego. Chcę się pełni się skoncentrować, zresztą jak cała nasza drużyna i to powinien być nasz cel.
Wracając jeszcze do niedzielnego meczu, to MVP został wprawdzie został Karol Butryn, ale trzeba przyznać, że jako rozgrywający miałeś wsparcie w każdym zawodniku. Wygraliście ten mecz całą drużyną. – Dokładnie tak. Duży szacunek dla chłopaków, bo naprawdę pokazali spore umiejętności. Na każdej pozycji mieliśmy niezłą skuteczność i każdy pomagał tej drużynie. To nas charakteryzuje, że jesteśmy jednym zespołem, w którym każdy chce dla drugiego dobrze i z tego trzeba się cieszyć.
Patrząc ogólnie, to z początku sezonu chyba możecie być zadowoleni. – Możemy być na pewno zadowoleni, chociaż ja osobiście nie jestem człowiekiem, który popada w huraoptymizm. Podchodzę do tego spokojnie. Cieszymy się na pewno z tych czterech zwycięstw w sześciu meczach, ale wiemy też, że były spotkania, w których graliśmy słabo. Nie jest więc tak w 100% super, ale cieszymy się z tego, że jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy.
siatka.org/pl – Rafał Sobański: Mogliśmy sięgnąć po pełną pulę
Sporo emocji było w Szczecinie, dużo walki cios za cios, ale też trochę błędów. Dopiero tie-break zadecydował o waszym sukcesie. Takiego meczu właśnie się spodziewaliście? Rafał Sobański: – Przyjechaliśmy do Szczecina z myślą, że rozegramy tutaj ciężki mecz oraz, że o punkty naprawdę będzie nam bardzo trudno. Cieszę się, że wywieźliśmy stąd zwycięstwo, nawet za dwa punkty. Chociaż uważam, że trzeci set do pewnego momentu był pod naszą kontrolą. Mogliśmy go wygrać i sięgnąć po pełną pulę.
No właśnie, siatkówka pokazała, że jest perfidną grą, bo wystarczył jeden krótki przestój w trzecim secie, aby wynik zaczął się odwracać… – Dokładnie. Nie ma co ukrywać, że siatkówka to gra błędów. Nie wybacza ona pomyłek. Jeśli w danym momencie nasza gra trochę siada i zaczynamy popełniać błędy, to od razu wynik się odwraca. Wiadomo, że jeśli na tym poziomie będziemy robić błędy, to na pewno nie będziemy zwyciężać. Espadon wykorzystał tę sytuacje. Zasłużenie wygrał dwa sety, doprowadzając do tie-breaka. na szczęście my w nim wróciliśmy do swojej gry i go wygraliśmy.
Zagrywka była kluczem do waszego zwycięstwa? – Na pewno miała ona bardzo duży wpływ na końcowy wynik, chociaż i tak za dużo błędów popełniliśmy w tym elemencie. Kiedy tylko ta zagrywka była bardziej regularna, popełnialiśmy mniej błędów, to od razu grało nam się dużo lepiej. Dawaliśmy wówczas przeciwnikom możliwość pomylenia się w innych elementach siatkarskiego rzemiosła. A jeśli psuliśmy zagrywkę, to działaliśmy na własną niekorzyść.
Początek sezonu jest dla was dość udany. To już wasze czwarte zwycięstwo. Czyli kształtuje się charakter GKS-u? – Wiadomo, że zwycięstwa napędzają zespół i budują jego mentalność. Ale przed nami kolejne dwa ważne mecze. przed nami pojedynki z rywalami z Kielc i Bielska-Białej. Na pewno będziemy w nich walczyć o pełną pulę punktów i starać się przedłużyć zwycięską serię. Tak naprawdę sprzedajemy te umiejętności, nad którymi pracujemy na treningach. Cieszę się, że wychodzi to w trakcie meczu, bo potwierdza się, że potrafimy grać w siatkówkę. Mam nadzieję, że w tym sezonie zwycięstw będzie jak najwięcej.
Chociaż te najbliższe spotkania wcale nie muszą być dla was spacerkiem, bo zagracie w nich w roli faworyta… – Nie wiem czy w tych meczach wystąpimy w roli faworyta, ale na pewno będą one ciężkie. Kielczanie są nieobliczalnym zespołem. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą odpalić i z nami wygrać, podobnie jak zrobili to bydgoszczanie. Potem czeka nas starcie z BBTS-em, który jest mocno ofensywną drużyną, z tego co pamiętam ze sparingów. To też jest ekipa nieobliczalna. Tak naprawdę od nas będzie zależało jak te mecze się potoczą i czy zakończymy je sukcesem.
polsatsport.pl – PlusLiga: Trzecie zwycięstwo z rzędu GKS Katowice
(…) Po 10-minutowej przerwie gospodarze potrafili narzucić swój styl gry. Bardzo dobrą zmianę dał Janusz Gałązka. Espadon wyróżniał się w bloku i na zagrywce, a ich rywal w polu serwisowym popełniał sporo błędów. Szczecinianie prowadzili wyraźnie, ale w końcówce pozwolili zmniejszyć straty GKS-owi i było sporo emocji. Seta zakończyła zepsuta zagrywka Butryna. Ten jednak zawodnik zdobył najwięcej punktów dla swego zespołu i jak najbardziej zasłużenie otrzymał statuetkę dla najlepszego zawodnika meczu. (…)
sportowefakty.wp.pl – Espadon – GKS: smutna powtórka z historii dla gospodarzy. Kolejne pięć setów w Szczecinie
Pięć setów potrzebowali siatkarze Espadonu i GKS-u, by rozstrzygnąć spotkanie w 6 kolejce PlusLigi. Szczecinianie pierwsze dwie partie oddali prawie bez walki. Odwrócili losy rywalizacji, ale znów zawiedli w decydującym momencie meczu. (…) Druga partia do złudzenia przypominała pierwszą. Różnica polegała na tym, że to miejscowi byli o ten jeden punkt z przodu. Jak się potem okazało, tylko do pewnego momentu. Trener Gruszka na jednym z czasów na żądanie apelował o odwagę. Kiedy atak zerwał Jeffrey Menzel, tablica świetlna wskazała stan 18:21. Espadon znów wpadł w poważne tarapaty. Tym większe, gdy w ważnym momencie czapę zaliczył lider Kluth. Cud już się nie zdarzył. (…)
czassiatkowki.pl – PlusLiga: Katowiczanie z trzecim zwycięstwem z rzędu
(…) Czwartego seta od udanego ataku ponownie rozpoczął Jeffrey Menzel (1:0). Szczecinianie szybko osiągnęli trzypunktowe prowadzenie (5:2), ale Karol Butryn był skuteczny w polu zagrywki (4:5). Pewny atak w wykonaniu Gonzalo Quirogi doprowadził do remisu (6:6). Paweł Pietraszko został zblokowany przez Janusza Gałązkę i Espadon Szczecin ponownie wychodzi na prowadzenie (10:8). Zarówno w ataku jak i w zagrywce skutecznością popisywał się Jeffrey Menzel (15:12). Skuteczne bloki Marcina Komendy i Bartłomieja Krulickiego pozwoliły odrobić starty do przeciwników (15:15), lecz szczecinianie szybko odzyskali przewagę (20:16). Janusz Gałązka skutecznie zaatakował ze środka siatki (22:16). Punktowa zagrywka Marcina Wiki dała podopiecznym Michała Gogola piłkę setową (24:17). Czwartą partie zakończył punktowy blok Janusza Gałązki (25:17). (…)
volleyespadon.pl – Waleczny Espadon zdobywa cenny punkt
Podopieczni Michała Gogola podnieśli się ze stanu 0:2 w setach i dzięki wielkiej woli walki doprowadzili do tie-breaka. Czwartego zwycięstwa z rzędu odnieść się jednak nie udało i ostatecznie to katowiczanie wracają do domu w nieco lepszych humorach i z dwoma punktami na koncie. (…) W tie-breaku obie drużyny szły początkowo punkt za punkt, ale przy zmianie stron goście prowadzili już 8:6. Espadon nadal miał problemy z własną zagrywką i popełniał w tym elemencie zdecydowanie zbyt dużo błędów. Strat nie udało się odrobić i spotkanie zakończyło się ostatecznie zwycięstwem katowiczan (15:12). MVP spotkania wybrany został Karol Butryn. (…)
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651


Najnowsze komentarze