Siatkówka
Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci? – po zwycięstwie w Kędzierzynie
W internecie aż huczy po naszej wygranej z mistrzem Polski, ale nie ma co się dziwić. Słowa – „SENSACJA I NIESPODZIANKA” – odmienione zostały chyba przez wszystkie przypadki! GKS odniósł już piąte zwycięstwo z rzędu i teraz w Spodku liczymy oczywiście na podtrzymanie tej passy w starciu z wicemistrzem Polski!
katowickisport.pl –Mistrz im nie straszny
Wielki mecz GKS Katowice, który pokonał mistrza Polski, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle i to na jego terenie. (…) Takiego przebiegu meczu w Kędzierzynie-Koźlu nikt się nie spodziewał. Do tej pory ZAKSA przegrała tylko dwa ligowe spotkania i to z czołowymi drużynami, Asseco Resovią i ONICO Warszawa. Teraz mieli „rozjechać” GieKSę. Tymczasem katowiczanie, który zagrali kompletną siatkówkę, sprawili największą sensację rundy zasadniczej. Nie tylko pokonali mistrzów Polski, ale zgarnęli trzy punkty. Co więcej, przez niemal cały mecz nadawał ton grze.
Przyjezdni przystąpili do meczu z wielkim animuszem. W ataku szaleli Gonzalo Quiroga i Serhij Kapelus, skuteczne bloki stawiali środkowi, a Karol Butryn i cała reszta błysnęli formą na zagrywce. W efekcie trójkolorowi zbudowali czteropunktowe prowadzenie (13:9), które konsekwentnie utrzymywali. ZAKSA robiła wszystko, by odrobić straty, ale rozpędzony zespół Piotra Gruszki na to nie pozwolił.
Po zwycięstwie katowiczanie „poczuli krew”. Nadal grali jak natchnieni. Gospodarze przecierali oczy ze zdumienia, a ich kibice swoje niezadowolenie zaczęli wyrażać gwiazdami. Miejscowych stać było jedynie na przedłużenie spotkania. W czwartej partii gracze z Katowic znów zaprezentowali wyborną formę.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni. Wygrać z najlepszą drużyną ostatnich sezonów i to na jej terenie, za trzy punkty to naprawdę duży wyczyn. Nie możemy się do niczego przyczepić. Zresztą, aby wygrać z takim zespołem jak ZAKSA, to trzeba zagrać na ponad sto procent. To nam się udało – powiedział po meczu Piotr Gruszka. (…)
siatka.org – PL: Sensacyjna porażka ZAKSY z GKS-em
Do ogromnej sensacji doszło w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie ZAKSA zmierzyła się z GKS-em Katowice. Mistrzowie Polski źle rozpoczęli mecz, przegrywając już 0:2. Przerwa zmobilizowała miejscowych, którzy po zaciętej partii wygrali 26:24. Walczyli również, by doprowadzić do tie-breaka, ale tym razem końcówka należała do ekipy prowadzonej przez Piotra Gruszkę i GKS zgarnął w tym meczu komplet oczek. Mecz rozpoczął się po myśli mistrzów Polski, którzy po kilku pierwszych akcjach wyszli na dwupunktowe prowadzenie (3:1). Przy stanie 6:4 najpierw asem serwisowym popisał się jednak Quiroga, a następnie skutecznie w bloku zagrał Pietraszko i GKS doprowadził do remisu (6:6). Zespoły przez moment grały punkt za punkt, ale przy wyniku po 9 podopieczni Piotra Gruszki znów zaczęli przejmować inicjatywę. Tym razem odskoczyli rywalom na cztery oczka (13:9). Długo jednak tej przewagi nie utrzymali, zaczęli popełniać błędy, a po drugiej stronie siatki punktował Semeniuk. Wkrótce prowadzenie przyjezdnych stopniało do punktu (14:15). O czas poprosił wtedy trener GKS-u. Po powrocie zespołów na boisko atak Butryna i błąd rozegrania w ekipie gospodarzy ponownie podwyższyły przewagę katowiczan do trzech oczek (17:14). Goście na zbyt wiele kędzierzynianom już w tym secie nie pozwolili, wygrywając go pewnie 25:20. (…)
polsatsport.pl – PlusLiga: Sensacyjna porażka ZAKSY! Trzy punkty GKS-u Katowice
Do sensacji doszło w meczu 24. kolejki PlusLigi. GKS Katowice niespodziewanie wygrał 3:1 (25:20, 25:19, 26:24, 25:23) z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. To trzecia porażka mistrzów Polski w tym sezonie. Tego, co wydarzyło się w Kędzierzynie-Koźlu z pewnością nie spodziewała się znaczna większość kibiców. Zdecydowanym faworytem spotkania była drużyna gospodarzy, lecz jak się okazało po raz trzeci w tym sezonie musiała przełknąć gorycz porażki. Wyrównany początek nie zwiastował tego, co miało się za chwilę wydarzyć. Od stanu 8:8 zaczęła się uwidaczniać przewaga GKS-u. Mistrz Polski zerwał się jednak do walki i złapał kontakt z rywalem, lecz ten rozegrał końcówkę na naprawdę wysokim poziomie i wygrał 20:25. Druga partia od początku układała się pod dyktando przyjezdnych. Siatkarze Andrei Gardiniego nawet na chwilę nie osiągnęli prowadzenia. Walka nawiązała się dopiero w trzecim secie. Postawieni pod ścianą kędzierzynianie wzięli się do pracy i wygrali na przewagi 26:24. Mogło wydawało się, że ZAKSA odwróci losy tego spotkania po kilku skutecznych akcjach i wyrównanej grze. Wątpliwości rozwiali jednak bardzo skuteczni tego dnia katowiczanie, którzy po kapitalnym zagraniu Rodrigo Quirogi zanotowali spektakularne zwycięstwo. Podopieczni Piotra Gruszki wywieźli z niezwykle trudnego terenu komplet punktów. Z dorobkiem 34 punktów zajmują bezpieczną 9. lokatę. (…)
sportowefakty.wp.pl – ZAKSA – GKS: niespodzianka dużego kalibru! Katowiczanie ograli mistrza Polski
Tego nie spodziewał się chyba nikt! GKS Katowice rozprawił się na wyjeździe z mistrzem Polski i liderem PlusLigi – ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 3:1. Najlepszym zawodnikiem batalii został wybrany Marcin Komenda. Będący liderami rozgrywek kędzierzynianie liczyli w środę na szybkie, trzysetowe zwycięstwo z katowiczanami, którzy w dotychczasowych starciach nie wygrali z nimi choćby jednej partii. Natomiast GKS miał nadzieję, że przynajmniej uda mu się postawić rywalowi trudne warunki gry. Początkowo na boisku trwała wymiana ciosów i nikomu nie udawało się wypracować bezpiecznej przewagi (8:8). Z czasem tempo podkręcili podopieczni Piotra Gruszki, którzy po skutecznym zagraniu w wykonaniu Serhiya Kapelusa objęli prowadzenie 13:9. Bardzo dobrze zagrywał Paweł Pietraszko, zaś pewnie atakowali Gonzalo Quiroga oraz Karol Butryn. Bez kompleksów grał Kamil Semeniuk, ale goście mieli wszystko pod kontrolą (17:20). Katowiccy zawodnicy już nie zaprzepaścili swojej szansy i triumfowali w inauguracyjnej partii do 20. Gospodarze, ku zaskoczeniu miejscowych kibiców, po zmianie stron wciąż prezentowali się słabo i mieli problemy w przyjęciu zagrywki, przez co przegrywali 2:5. Co prawda siatkarzy prowadzonych przez Andreę Gardiniego było stać na zryw przy serwisie Mateusza Bieńka, jednakże tym samym odpowiedział GKS i to ze zdwojoną siłą (12:17). Problemy w ofensywie miał Rafał Buszek, który był jednym z najsłabszych ogniw w swojej drużynie. Ostatecznie przyjezdni odnieśli wiktorię 25:19 i byli o krok od sprawienia dużej niespodzianki. (…)
plusliga.pl – Wydarzenie 24 kolejki: efektowna wygrana GKS-u Katowice
(…) To właśnie zwycięstwo podopiecznych Piotra Gruszki w naszej ocenie zasługuje na miano wydarzenia ostatniej kolejki.
Sensacyjna porażka ZAKSY! Trzy punkty GKS-u Katowice (Polsat Sport), Ponad sto procent GKS! Sensacja w Kędzierzynie-Koźlu, mistrz Polski przegrywa (Przegląd Sportowy), Sensacyjna porażka ZAKSY z GKS-em (siatka.org), ZAKSA – GKS: niespodzianka dużego kalibru! Katowiczanie ograli mistrza Polski (sportowefakty.wp.pl), Sensacja w PlusLidze! Mistrz Polski uległ GKS-owi Katowice (sport.pl) to tylko kilka nagłówków w mediach po środowym zwycięstwie drużyny z Katowic w konfrontacji z aktualnym mistrzem Polski – ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.
GKS Katowice to trzecia drużyna po Asecco Resovii Rzeszów i ONICO Warszawie, która znalazła receptę na pokonanie kędzierzynian w sezonie 2017/18. Katowiczanom udało się znaleźć sposób na ZAKSĘ albo jak kto woli antidotum na mistrzów Polski. Kluczem do wygranej okazał się bardzo równo rozłożony atak na prawym i lewym skrzydle oraz środku pomiędzy Karola Bytryna (16 punktów), Siergieja Kapula, (14 punktów) oraz Pawła Pietraszko (13 punktów). Jeśli dodamy do tego przyjęcie Bartosza Mariańskiego na poziomie 43% dokładnego i 9% perfekcyjnego oraz dziesięć punktowych bloków to mamy gotowy przepis na sukces.
– To bardzo fajne uczucie, ponieważ nie spodziewaliśmy się, że wygramy ten mecz. Chcieliśmy nawiązać walkę, mając jednocześnie świadomość tego, że ZAKSA to najlepsza drużyna w kraju. Wszyscy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Jednak okazało się, że mamy potencjał, a także siłę, aby pokonać tak silną drużynę jak mistrz Polski. Zagraliśmy zespołowo. Popełniliśmy mało błędów własnych. Podeszliśmy do tego spotkania z pewną „agresją” i zaangażowaniem, co nam bardzo pomogło. Takie zwycięstwo naprawdę cieszy – powiedział Siergiej Kapelus w pomeczowym wywiadzie dla oficjalnej strony klubu.
Z kolei szkoleniowiec GKS-u dodał – Aby wygrać z takim zespołem jak ZAKSA wiele elementów musi dobrze funkcjonować. Cieszymy się bardzo przede wszystkim z nastawienia i determinacji zawodników w tym spotkaniu. Wiedzieliśmy z kim gramy, z kim się mierzymy, ale to jest siatkówka. Dopóki jest 0:0 trzeba szukać swoich szans. W środę bardzo dobrze zagrywaliśmy i to przełożyło się na naszą agresję na siatce. Bardzo szanujemy te trzy punkty, które wywalczyliśmy.
Piotr Gruszka 8 marca obchodził 41 urodziny. Trzeba przyznać, że jego podopieczni sprawili mu wspaniały i jednocześnie niepowtarzalny prezent w postaci wygranej i trzech punktów.
– Fajnie jest je mieć w taki dzień, bo wszyscy o nich pamiętają. To był wspaniały prezent dla mnie od zespołu. Zdobyliśmy ważne punkty, chłopcy poczuli smak wygranej z mistrzem na jego terenie. Wyszliśmy na to spotkanie z szacunkiem, ale podczas meczu trzeba się naparzać. Tak było i nasza determinacja została nagrodzona. Drużyna poczuła się mocna. Graliśmy równo cały mecz, to było bardzo ważne – wyznał Gruszka.
Niestety katowiczanie nie mają zbyt dużo czasu, żeby cieszyć się z wygranej. Już w najbliższy piątek w Spodku zmierzą się z PGE Skrą Bełchatów. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby siatkarze ze stolicy Śląska pokusili się o kolejną efektowną wygraną. Kibice PlusLigi na pewno nie będą mieli im tego za złe, wręcz przeciwnie. (…)
czassiatkowki.pl – PlusLiga: Niespodzianka w Kędzierzynie-Koźlu, katowiczanie z kompletem punktów
W Kędzierzynie-Koźlu niewiele brakowało do niespodzianki i sensacyjnej wygranej katowiczan 3:0, którzy pewnie zwyciężyli w pierwszych dwóch partiach, a trzecią przegrali dopiero po grze na przewagi. Podopieczni trenera Andrei Gardiniego zdołali jednak wygrać zaledwie tylko jednego seta i nie zdobyli w tym starciu żadnego punktu. (…) W drugim secie gra od pierwszych akcji toczyła się wyrównanie i żadna ze stron nie była w stanie zapewnić sobie więcej niż jednopunktowej zaliczki. Mistrzowie Polski mieli problemy z kończeniem pierwszej akcji, co powodowało, że GKS Katowice łatwo zdobywał kolejne punkty (15:12) i straty kędzierzynian rosły (16:21). ZAKSA Kędzierzyn-Koźle myliła się w polu zagrywki, co znacząco utrudniało ratowanie wyniku i gospodarze musieli uznać wyższość rywali również w drugim secie (25:19). Trzeci set również toczył się wyrównanie, ale GKS Katowice szybko zdołał zapewnić sobie zaliczkę i o czas poprosił Andrea Gardini (5:8). Przerwa nie przyniosła oczekiwanych efektów i kędzierzynianie tracili kolejne cenne „oczka” (7:11). Kamil Semeniuk próbował poderwać drużynę do walki (9:11) i tym razem przerwę wziął Piotr Gruszka. Od tego momentu gra zaczęła toczyć się wyrównanie i żadna z drużyn nie była w stanie zapewnić sobie zaliczki (16:16). Taki stan utrzymywał się również w decydującej fazie i po grze na przewagi wymagane dwa punkty prowadzenia wywalczyli gospodarze (26:24). (…)
zaksa.pl – Trzy punkty wracają do Katowic
Środowe popołudnie nie ułożyło się po myśli naszego zespołu. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała 1:3 z GKS-em Katowice. Mimo porażki nasz zespół wciąż pozostaje liderem PlusLigi. (…) Po dobrym początku odsłony kolejnej i przewadze naszego zespołu GKS ponownie wyszedł na prowadzenie. Po naszej stronie siatki nie brakowało celnych ataków, Torres i Rejno uaktywnili się również w bloku i odzyskaliśmy kontakt punktowy (6:7). W konfrontacji z naszym blokiem radził sobie Quiroga, rywalowi niemniej skutecznym zagraniem odpowiedział Rafał Buszek (9:10). W tej części spotkania żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższej przewagi, do momentu kiedy w polu serwisowym nie pojawił się Quiroga. Po raz kolejny w meczu musieliśmy odrabiać straty (9:12). Zagraniem niezmiennie przynoszącym oczekiwane rezultaty było posyłanie piłek na środek do Krzysztofa Rejno, na odpowiedź nasz środkowy nie musiał długo czekać (13:16). Kiedy goście zaczęli popełniać błędy w polu serwisowym element zagrywki sprzyjał naszej drużynie, sporo problemów przyjmującym rywali sprawił Maurice Torres i doprowadziliśmy do remisu 16:16. W końcówce seta nasz atakujący poprawiał jeszcze swoje noty w ataku, jednak błędy na siatce niweczyły te wysiłki (20:22). Mimo walki w końcówce nasz zespół przegrał 23:25, spotkanie zakończył Gonzalo Quiroga. (…)
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze