Siatkówka
Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci? – po zwycięstwie w Szopienicach
Siatkarze GKS-u miłym akcentem zakończyli sezon 2017/18, odnosząc dwa zwycięstwa nad Stocznią Szczecin, co dało ostatecznie 11 miejsce w końcowej klasyfikacji PlusLigi. Drużyna Piotra Gruszki po inauguracyjnej kampanii w lidze i zajęciu 10 lokaty, miała za zadanie zrobić krok do przodu… zrobić postęp sportowy… Czy to zadanie zostało wykonane? niech każdy z kibiców odpowie sobie na to pytanie, my też swoją opinię wyrazimy w kolejnych artykułach.
katowickisport.pl – GKS Katowice wygrywa ze Stocznią Szczecin i kończy sezon na 11 miejscu
Siatkarze GKS-u Katowice kończą tegoroczne rozgrywki PlusLigi na 11. miejscu. Podopieczni Piotra Gruszki bez straty seta pokonali w drugim meczu Stocznię Szczecin. W pierwszym meczu katowiczanie wygrali na wyjeździe 3:2. Dzisiejsze spotkanie miało szczególny wymiar, bowiem po raz ostatni w karierze na boisku pojawił się kapitan GKS-u, Dominik Witczak. 35-letni atakujący miło będzie wspominał ten mecz, choć wiele w nim nie pograł. Doświadczony siatkarz nie musiał się jednak martwić o dyspozycję swoich młodszych kolegów, bowiem ci w hali w Szopienicach zagrali bardzo dobrze. W pierwszym secie katowiczanie zdominowali rywali blokiem, choć zwycięstwo w tej partii zapewnili sobie dopiero w końcówce. Drugi set był już bardziej wyrównany, ale przy stanie 7:5 katowiczanie wrzucili wyższy bieg i zdobyli cztery punkty z rzędu. Goście ze Szczecina nie mogli zatrzymać śląskiej drużyny. W trzecim secie ekipa Piotra Gruszki kontynuowała skuteczną grę w ataku i nie pozwoliła rywalom na zbyt wiele. GieKSa zakończyła ten sezon pewnym zwycięstwem i dzięki temu zajęła 11. miejsce w tej edycji PlusLigi. (…)
siatka.org – PL: GKS Katowice skończył rozgrywki na 11 miejscu
Siatkarze GKS-u Katowice po wygranej 3:2 w Szczecinie w drugim meczu decydującym o 11. miejscu w PlusLidze pokonali we własnej hali Stocznię Szczecin 3:0. Tym samym to katowiczanie zakończyli sezon na 11. miejsca, a zespół ze Szczecina sklasyfikowany został na miejscu 12. (…) Katowiczanie lepiej weszli w trzecią partię, za sprawą kąśliwych serwisów Rafała Sobańskiego wyszli na dwupunktowe prowadzenie (6:4). Podobnie jak w pierwszych dwóch partiach po stronie szczecinian pojawiły się niedokładności, które skutkowały powiększeniem się straty do rywali (11:8). Zagrywki Marcina Komendy sprawiały ogromne kłopoty podopiecznym Michała Gogola, ułatwiło to gospodarzom skutecznie ustawić blok (17:12). Dobrze na siatce prezentował się zwłaszcza Bartłomiej Krulicki, który dwukrotnie zatrzymał ataki przeciwników, co pozwoliło gospodarzom zwiększyć zaliczkę do sześciu „oczek” (19:13). Rozbici goście nie potrafili nawiązać wyrównanej walki z katowiczanami, którzy wygrali trzeciego seta 25:18 i całe spotkanie 3:0. Katowiczanie zakończyli sezon na 11. miejscu, z kolei szczecinianie zajęli 12. lokatę w PlusLidze. (…)
siatka.org – Piotr Gruszka: To był niezwykle trudny sezon
(…) W sobotnim spotkaniu jedynie w premierowej odsłonie GieKSa pozwoliła szczecinianom zdobyć 20 punktów odskakując dopiero w końcówce. W kolejnych partiach gospodarze spokojnie już kontrolowali boiskowe wydarzenia. – Zagraliśmy dobrze i konsekwentnie, zrealizowaliśmy to, co planowaliśmy na ten mecz i z tego się bardzo cieszę. Graliśmy dobrze w przyjęciu, graliśmy z małą ilością błędów. Pozytywne jest to, że była motywacja grając o te niższe miejsca. Powiedziałem chłopakom, że zawsze dobrze jest na koniec zwyciężyć — ocenił trener Piotr Gruszka. – Cieszymy się, że udało nam się rozstrzygnąć to w trzech setach. Mecz był ciężki, w pierwszym secie do stanu 20:20 walczyliśmy punkt za punkt, potem udało nam się odskoczyć. W drugim secie od początku wypracowaliśmy sobie przewagę. W trzecim było tak samo, a wiadomo, że luźniej si wtedy gra i poszczególne elementy nam wychodziły lepiej – dodał MVP meczu, zdobywca 21 punktów, Karol Butryn. Sobotni mecz był ostatnim w karierze Dominika Witczaka. – Dodatkowym bodźcem dla chłopaków było też poza tym, co przygotowaliśmy na ten mecz taktycznie i naszego naszego nastawienia to, że to był ostatni mecz Dominika Witczaka. Cieszymy się z tej wygranej i mimo wszystko tego 11. miejsca – przyznał Piotr Gruszka. Katowiczanie z bilansem dwunastu zwycięstw i osiemnastu porażek zakończyli sezon zasadniczy na 11. miejscu. Ostatecznie utrzymali je po dwóch wygranych nad Stocznią Szczecin. – Czas na oceny i podsumowania na pewno będzie. To był niezwykle trudny sezon. Były momenty, że była możliwość walki o wyższe miejsce, ale były też i takie, gdzie było tez ryzyko. Dziękuję wszystkim kibicom za wsparcie, za doping. Teraz czas podsumowań, odpoczynku i planowania przyszłego sezonu – podsumował Piotr Gruszka.
polsatsport.pl – PlusLiga: Siatkarze GKS Katowice na 11 miejscu
Siatkarze GKS Katowice wygrali ze Stocznią Szczecin 3:0 w drugim meczu o 11. miejsce w PlusLidze. Pierwsze spotkanie również wygrali podopieczni Piotra Gruszki (3:2) i to oni zostaną w tym sezonie sklasyfikowani wyżej od szczecinian. Najlepszym zawodnikiem (MVP) spotkania został wybrany Karol Butryn, który był również najlepiej punktującym graczem tej konfrontacji (21). Mecz był pożegnaniem z boiskiem dla 35-letniego atakującego ekipy z Katowic Dominika Witczaka. (…)
sportowefakty.wp.pl – GKS – Stocznia: katowiczanie godnie pożegnali sezon i swojego kapitana
(…) Po stronie katowickiej wyróżniał się także atakujący Butryn, po którego dwóch punktowych akcjach z rzędu GieKSa objęła pierwsze wyraźniejsze prowadzenie (7:4). Od tego momentu do stanu 11:6 na parkiecie rządzili gospodarze, zaś siatkarze Michała Gogola bezskutecznie starali się za nimi nadążyć. Ten moment zapaści wystarczył, by śląska drużyna mogła spokojnie grać punkt za punkt, od czasu do czasu męcząc przyjmujących Stoczni swoimi serwisami, i dograć seta do szczęśliwego końca. Było miło i spokojnie do momentu, gdy asem popisał się Bartłomiej Kluth, a Bartosz Gawryszewski dobrym blokiem doprowadził do stanu 21:17. Wydawało się, że szczecinianie wykorzystają spadek koncentracji rywala, ale GKS po przerwie zaordynowanej przez trenera Gruszkę nie pozwolili Stoczni na więcej. Naporu ze strony przeciwnika nie wytrzymał Menzel, którego serwis w siatkę sprowadził oba zespoły do szatni. (…)
czassiatkowki.pl – PlusLiga: GKS Katowice na 11 miejscu
W Katowicach rozegrane zostało dzisiaj ostatnie starcie sezonu pomiędzy gospodarzami a Stocznią Szczecin. Po pierwszym meczu zaliczkę mieli katowiczanie, którzy do rewanżu przystępowali w roli faworytów. Gracze trenera Michała Gogola nie zdołali odwrócić losów rywalizacji i uplasowali się na dwunastej lokacie, o jedno miejsce niżej niż GKS Katowice. Na początku meczu szybko zaczął punktować Karol Butryn i jego zespół już na wstępie zbudował przewagę (7:3). Stocznia na uderzenia Butryna odpowiadała precyzyjnymi atakami Amerykanina Jeffreya Menzela, który zastąpił w wyjściowym składzie Marcina Wikę, ale wynik nadal był na korzyść gospodarzy. Do remisu udało się doprowadzić kilka minut później, gdy Mateusz Malinowski popisał się efektownym asem serwisowym (11:11). Później gra się wyrównała, a przy stanie 18:18 GKS jeszcze raz spróbował odskoczyć. Butryn zablokował na skrzydle Menzela, Serhij Kapelus skutecznie zaatakował w kontrze i po chwili katowiczanie mogli się cieszyć z objęcia prowadzenia (25:20). (…)
kpsstocznia.pl – Stocznia 12. w sezonie
(…) Pierwszoplanowym bohaterem początku sobotniego pojedynku był ten, któremu ze szczecińskim rywalem zawsze gra się bardzo dobrze, czyli Karol Butryn. Utalentowany atakujący szybko zaczął punktować i jego zespół już na wstępie zbudował przewagę (7:3). Stocznia na uderzenia Butryna odpowiadała precyzyjnymi atakami Amerykanina Jeffreya Menzela, który zastąpił w wyjściowym składzie Marcina Wikę, ale wynik nadal był na korzyść gospodarzy. Do remisu udało się doprowadzić kilka minut później, gdy Mateusz Malinowski popisał się efektownym asem serwisowym (11:11). Później gra się wyrównała, a przy stanie 18:18 GKS jeszcze raz spróbował odskoczyć. Butryn zablokował na skrzydle Menzela, Serhij Kapelus skutecznie zaatakował w kontrze i po chwili katowiczanie mogli się cieszyć z objęcia prowadzenia (25:20). (…)
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna Wywiady
Okiem rywala: damy radę nawet bez prądu
W niedzielne popołudnie GKS Katowice wybiegnie na boisko w Radomiu, gdzie uskrzydleni czwartkowym zwycięstwem gospodarze będą chcieli podtrzymać zwycięską passę. O nadziejach związanych zarówno z najbliższym meczem, jak i dalszą częścią sezonu, najmocniejszych punktach „Zielonych”, trenerze Feio i pozasportowych „przygodach” w meczach z Arką i Koroną porozmawialiśmy z Bartłomiejem Jędrzejczakiem z futbolowarebelia.com i podgolebnikiem.pl
W ostatnich dniach my emocjonowaliśmy się Pucharem Polski. Radomiak już jakiś czas temu pożegnał się z tymi rozgrywkami, mimo to jak oceniasz rozstrzygnięcia, do których doszło na boisku i w czasie losowania półfinałów?
Radomiak odpadł z Pucharu już w pierwszej rundzie, z tego powodu szybko przestałem się interesować tymi rozgrywkami. Dla was półfinał to na pewno duża rzecz. Wylosowano ciekawe pary, bo Zawisza będzie się mierzył z Górnikiem, a wy zagracie małe derby województwa w Częstochowie. Dla niezaangażowanych kibiców ciekawostką jest obecność na tym etapie 3-ligowca, choć tutaj Górnik jest zdecydowanym faworytem. Z kolei GKS jest niewygodnym rywalem dla Rakowa, więc ta rywalizacja będzie ciekawsza. Gdybym miał typować, to postawiłbym na śląski finał Górnika z GKS-em.
Wracając jednak do Ekstraklasy, w tym sezonie można powiedzieć, że nie ma środka tabeli – albo bijesz się o puchary, albo „walczysz o spadek”. W której grupie jest dziś Radomiak?
Przed każdym sezonem naszym podstawowym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Znamy swoje miejsce w szeregu i wiemy, że nie jesteśmy ligowym krezusem pod względem finansów. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia – jeśli w miarę regularnie punktujesz, to w pewnym momencie pojawia się chęć gry o coś więcej. Z drugiej strony liga się wyrównała i na przestrzeni 2-3 spotkań położenie zespołu może się radykalnie zmienić – będąc w czołówce nagle można zamieszać się w grę o utrzymanie. To utrzymanie Radomiaka jest więc celem minimum, a wszystko ponad będzie dodatkowym bonusem. Patrząc na ambicje włodarzy klubu i trenera Feio, a także indywidualną jakość sportową zawodników, mam nadzieję na szybkie utrzymanie, a wykorzystując sytuację w lidze możemy się zakręcić w okolicach strefy pucharowej. To jest takie ciche marzenie – moje, ale i pewnie każdego sympatyka Zielonych.
W ostatnim czasie w Radomiu tych punktów jednak brakowało, bo przez cztery kolejki nie potrafiliście wygrać. Przełamanie nastąpiło po nadrobieniu zaległości z Arką. Gdybyśmy tylko na jej tle mieli oceniać potencjał naszych zespołów, to w niedzielę bylibyście zdecydowanym faworytem.
W czwartek zadecydował bardzo dobry początek – prowadzenie 2:0 po ośmiu minutach ustawiło przebieg meczu pod dyktando Radomiaka. Z kolei Arka kreowała więcej po przerwie i w pewnym momencie wydawało się, że może wrócić do meczu, jednak dobra postawa Filipa Majchrowicza, który zrehabilitował się za błędy w poprzednich meczach, pozwoliła nam utrzymać, a następnie podwyższyć prowadzenie. Arka zdobyła wprawdzie bramkę kontaktową, a w pewnym momencie potrójna interwencja naszego bramkarza do spółki z Jankiem Grzesikiem uchroniła nas od straty drugiego gola. Gdyby ten padł, to moim zdaniem Radomiak by nie wygrał. Na szczęście dla nas gol Romário Baró z rzutu wolnego ostatecznie rozstrzygnął mecz na naszą korzyść.
Jesienią przed meczem z GieKSą do pełni formy wracał Capita Capemba – lider zespołu, strzelec jednego z goli w ostatnim meczu z Arką. W niedzielę zabraknie go z innego powodu: na ostatniej prostej jest jego transfer za ocean. Jaki będzie Radomiak bez niego?
Capita jest dla Radomiaka bardzo ważną postacią i jakość całego zespołu z nim w składzie idzie zdecydowanie do góry. Trzeba jednak mieć świadomość, że jego odejście było planowane od dłuższego czasu, więc nie jesteśmy tym ruchem zaskoczeni. Elves Baldé i Salifou Soumah to jego naturalni następcy, choć tego pierwszego w niedzielę zabraknie z powodu zawieszenia po wydarzeniach po meczu z Koroną Kielce. Szkoda, bo dał się wam już poznać jesienią zdobywając pierwszego gola. O Soumahu wiemy niewiele – dołączył do nas już po starcie rundy i czekamy, co pokaże na boisku. Wracając jednak do Capity uważam, że Ekstraklasa sporo traci na odejściu takich zawodników jak on. Mimo że liga rośnie, powstają piękne stadiony i coraz lepiej prezentujemy się w pucharach, to jeszcze nie jesteśmy w stanie konkurować z silniejszymi klubami o wyróżniających się zawodników. Oglądać Capitę na boisku było czystą przyjemnością, ale mam nadzieję, że uda się sprawnie i bezboleśnie zapełnić lukę po nim.
Wspomniałeś o meczu z Koroną zakończonym skandalem, który przełożył się m.in. na karę Baldé, ale i zawieszenie Gonçalo Feio na pięć meczów. Jak twoimi oczami wyglądały tamte wydarzenia?
Wiele negatywnych okoliczności nałożyło się na siebie przy okazji tego nieszczęsnego meczu z Koroną. Po pierwsze, błąd Filipa Majchrowicza przy rozegraniu piłki dał bramkę gościom, kolejny błąd przy stałym fragmencie gry i drugie trafienie. Z kolei Radomiak mimo mnóstwa sytuacji nie był w stanie zdobyć gola – albo zawodziła skuteczność, albo na wysokości zadania stawał Dziekoński. Słaba postawa sportowa Radomiaka przełożyła się na frustrację, zarówno na murawie, jak i na trybunach. Doszło do skandalicznych incydentów, które nie mają prawa dziać się na żadnym stadionie. Atmosfera była nerwowa, bo wiemy jakie stosunki panują między kibicami Korony i Radomiaka. Temperaturę dodatkowo podniosła decyzja Komisji Ligi o niewpuszczeniu kibiców gości. Atmosfera od początku była nerwowa, a porażka na własnym stadionie nie ostudziła emocji. Nie ulega jednak wątpliwości, że nigdy nie powinno dochodzić do wydarzeń, których świadkami byliśmy po meczu, a które zaowocowały surowymi karami.
A jak trener radzi sobie na „pracy zdalnej”?
Kara dla Gonçalo Feio jest surowa przede wszystkim ze względu jego przeszłość i łatkę, jaką mu przyklejono. On z tym mocno walczy, starając się przekonać wszystkich, że się zmienił. Osobiście nie znałem go wcześniej, natomiast gdyby nie doniesienia medialne, znając go teraz nigdy bym nie powiedział, że jest osobą konfliktową. Na co dzień jest otwartym i serdecznym gościem. W meczu z Koroną rzucił w stronę sędziów uwagę w stylu „zapłacili wam”, którą Komisja Ligi uznała za oskarżenia korupcyjne i surowo go ukarała. Tymczasem w tej samej kolejce trener Wisły Mariusz Misiura stwierdził, że wszystko jest ustawione pod Legię i Widzew, a nie spotkała go za to żadna kara. Trener Feio radzi sobie dobrze, bo w czasie meczów jest stale na łączach z asystentem Emanuelem Ribeiro. W Niecieczy miałem okazję siedzieć na trybunach obok niego i mimo że nic nie rozumiałem, bo panowie rozmawiali po portugalsku, to byłem pod wrażeniem, bo Gonçalo Feio mówił praktycznie bez przerwy i miałem odczucie, że słucham nie trenera, ale komentatora sportowego. W meczu z GKS-em jeszcze nie będzie go na ławce, ale jak sam podkreśla, perspektywa trybun też jest ciekawa i patrzy na mecz nieco inaczej niż z poziomu murawy.
Radomiak jest jedną z ekip, która zdecydowanie lepiej prezentuje się u siebie niż na wyjeździe. Co takiego jest przy Struga 63, co aż tak wam pomaga?
Kiedy w 2023 roku oddano do użytku nowy stadion Radomiaka, wówczas składający się z dwóch trybun, nie był naszym szczególnym atutem. Natomiast w tym sezonie, kiedy od listopada funkcjonują już cztery trybuny i po wielu latach oczekiwań wreszcie pojawiają się kibice gości, to atmosfera jest zupełnie inna. Doping jest fantastyczny – bywałem na wielu stadionach Ekstraklasy i w porównaniu do innych nie mamy się czego wstydzić. To na pewno motywuje piłkarzy i wpływa na ich dyspozycję. W tym sezonie tylko Jagiellonia i niestety Korona wygrały przy Struga. Zazwyczaj jednak jesteśmy bardzo mocni u siebie – wystarczy przypomnieć zwycięstwa 4:0 z Górnikiem, 5:1 z Pogonią, 3:0 z Cracovią i ostatnie 3:1 z Arką. Nikt nie ma łatwo w Radomiu i w niedzielę musicie się liczyć z ciężką przeprawą.
Od początku rundy wiele się mówi o kiepskim stanie murawy na większości stadionów Ekstraklasy. Jak będzie u was?
W porównaniu z czwartkowym meczem z Arką nie spodziewam się, aby stan murawy diametralnie się polepszył. Jest to problem wielu klubów, choć wiem, że wy możecie się pochwalić świetnie przygotowaną nawierzchnią i podobnie jest w Gliwicach. Gdzie indziej widać jednak trudy ciężkiej zimy – w Radomiu też nie jest idealnie, ale mogło być gorzej. W krótkim odstępie czasu gramy u siebie trzy mecze ligowe, a za chwilę będziemy gościć kadrę U-21 podczas meczu z Armenią. Nie wiem jak murawa to przetrzyma, ale mam nadzieję że z biegiem czasu będzie coraz lepiej. Nie można odmówić osobom zaangażowanym w utrzymanie boiska, że robią wszystko, co w ich mocy, aby w obecnych warunkach jak najlepiej przygotować boisko do gry. Radomiak jest zespołem technicznym, który lubi mieć piłkę przy nodze, więc boisko dobrej jakości jest naszym sprzymierzeńcem.
Kto będzie w niedzielę najlepszym piłkarzem z Radomia i dlaczego Bartek Nowak?
Bartek to piłkarz o olbrzymiej jakości piłkarskiej, mózg i serce GKS-u. Trener Górak powtarzał w wywiadach, że Nowak świetnie rozumie jego pomysł na grę i pomaga innym piłkarzom w realizowaniu go na boisku. Oby jak najwięcej zawodników, którzy do tego stopnia wyróżniają się na tle całej ligi. Bartek jest przecież Radomianinem, więc ten mecz może być dla niego inny niż wszystkie, bo przyjeżdża w rodzinne strony. Mimo to mam cichą nadzieję, że w niedzielę najlepszy piłkarz z Radomia zagra jednak w zielonej koszulce.
W ubiegłym sezonie to właśnie Radomiak witał nas w Ekstraklasie, jeszcze na starej Bukowej. Nie było to najmilsze powitanie.
Do tej pory nie miałem okazji zobaczyć waszego nowego stadionu, ale cieszę się, że tuż po waszym awansie mogłem zobaczyć mecz z wysokości trybun starego obiektu. Dość szybko na prowadzenie wyprowadził nas Rocha, dwukrotnie pokonując Kudłę i byłem wręcz zdumiony, jak duża jest różnica klas między naszymi zespołami. GKS zderzył się z Radomiakiem, który sezon wcześniej utrzymał się rzutem na taśmę, więc nie spodziewałem się takiej przewagi. W drugiej połowie obraz gry się zmienił, a Mateusz Marzec zdobył nawet gola po ładnym woleju i koniec końców GKS był bliski, aby tego meczu nie przegrać.
Jak oceniasz zmianę w postawie GKS-u, która od tamtego meczu zaszła na przestrzeni kolejnego 1,5 roku?
GKS był początkowo postrzegany jako typowy beniaminek, który jednak z pozycji underdoga punktował nadspodziewanie dobrze. Nie nazwałbym was czarnym koniem, ale przez cały sezon z powodzeniem utrzymywaliście się blisko środka tabeli. Podobnie radził sobie Motor, ale GKS był dla mnie większym zaskoczeniem. Pamiętam też nasz mecz rewanżowy, ostatni w 2024 roku, zakończony remisem 1:1 i to Radomiak musiał gonić wynik. Trener Górak mówił wtedy, że przyjmuje ówczesny dorobek GieKSy z całym dobrodziejstwem inwentarza. Z zadowoleniem śledziłem wasze dalsze losy, bo GKS to duża firma i dobrze, że zadomowiła się w Ekstraklasie. Początek nowego sezonu GKS miał jednak trudny i pamiętam, jak przed naszym meczem analizowałem tabelę. Pojedynek z Radomiakiem był dla was kluczowy i uważałem, że jeśli nie odbijecie się na nas, to mocno zakopiecie się w dolnych rejonach tabeli. Na szczęście dla was udało się odbić, zresztą po świetnym meczu. Macie dobrze skomponowany zespół: Rafał Strączek wygryzł ze składu Dawida Kudłę i radzi sobie bardzo dobre, solidna obrona na czele z Arkadiuszem Jędrychem, wspomniany wcześniej Nowak i – jak się z czasem okazało – jest też życie po Sebastianie Bergierze. W naszym ostatnim meczu z dobrej strony pokazał się też Marcin Wasielewski.
To właśnie on, do spółki z Nowakiem, przesądził o ostatecznym zwycięstwie z Radomiakiem przy Nowej Bukowej. Pamiętam ten pojedynek jako mecz pięknych goli i jeszcze lepszych parad bramkarzy. A jak ty wspominasz tamto spotkanie?
Mecz był rozgrywany w ramach Superpiątku jako świetna reklama Ekstraklasy. Z drugiej strony, oprócz pięknych goli były też kontrowersje, m.in. decyzja o nieuznaniu trzeciego gola Radomiaka. Jeśli dobrze pamiętam, w Lidze+ Ekstra uznano ją za błędną. Nasze mecze zwykle obfitują w gole, więc nie obraziłbym się, gdyby podobnie było w niedzielę. Radomiak u siebie jest drużyną usposobioną ofensywnie, więc w starciu z GKS-em, który jest uskrzydlony ostatnimi dobrymi wynikami, nie powinno być nudy i jestem przekonany, że w niedzielę przy Struga będzie się działo.
Którego z zawodników Radomiaka powinniśmy się obawiać najbardziej?
GKS musi uważać na Janka Grzesika i Rafała Wolskiego. Mam też nadzieję, że bardzo ładna bramka Romário Baró w meczu z Arką doda mu więcej pewności siebie. Jest też Vasco Lopes, który potrafi wypracować przewagę dryblingiem. Silnym punktem zespołu są grający z przodu Maurides i Abdoul Tapsoba. Nie będzie Capity, ale siłą Radomiaka jest to, że zespół wygląda coraz lepiej jako drużyna. Jeżeli mamy swój dzień, to jesteśmy groźni dla każdego w Ekstraklasie.
Jak twoim zdaniem będzie przebiegał niedzielny mecz i jakim wynikiem się zakończy?
Radomiak grający u siebie nie cofa się i nie czeka na kontry. Spodziewam się, że od początku ruszymy do ataku niesieni żywiołowym dopingiem. GKS być może zaczeka na to, co zaproponują gospodarze, natomiast w tej lidze trudno jest cokolwiek przewidzieć – jedna niespodziewana sytuacja może całkowicie wywrócić plan na mecz. Oczekuję dobrego widowiska i wielu goli, bo naprzeciw siebie stają bardzo dobre piłkarsko drużyny. Nigdy nie byłem dobry w typowanie wyników, ale biorąc pod uwagę formę Radomiaka u siebie stawiam na 2:1 dla gospodarzy.
Z rozbawieniem obserwowałem twitterowe zaczepki na oficjalnych kontach Radomiaka i Arki, nawiązujące do niedawnej awarii oświetlenia w Radomiu. W niedzielę prądu nie zabraknie?
To wstydliwa sytuacja dla Radomiaka, który jednak nie do końca miał na nią wpływ. Odbiór był jednak taki, a nie inny. Żałowaliśmy, że mecz z Arką nie odbył się w pierwotnym terminie, a szczególnie szkoda było kibiców z Gdyni, którzy na darmo przejechali przez pół Polski. Kolejne mecze w Radomiu przebiegły już jednak bez przeszkód i podobnie będzie w niedzielę. Ale dobrze, że gramy w miarę wcześnie, więc w razie czego damy sobie radę nawet bez prądu.
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Najnowsze komentarze