Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [18] – Zatrważająca ilość zepsutych zagrywek (31) GKS-u
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z ONICO trwał 96 minut, z czego I set 23 min. – II set 22 min. – III set 25 min. – IV set 26 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 25: zagrywka 18, atak 7, siatka 0, inne 0.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 39: zagrywka 31, atak 5, siatka 1, inne 2.
Ilość zdobytych punktów – GKS 65: Butryn 22, Quiroga 15, Kohut 10, Kapelus 8, Kalembka 4, Pietraszko 4, Witczak 1, Komenda 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 19: Butryn 8, Kohut 4, Quiroga 4, Komenda 1, Kalembka 1, Pietraszko 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 46: Butryn 14, Quiroga 11, Kapelus 8, Kohut 6, Kalembka 3, Pietraszko 3, Witczak 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 16: Butryn 11, Quiroga 6, Kohut 5, Kapelus 3, Witczak -1, Mariański -1, Pietraszko -2, Komenda -5,
Ilość zagrywek – GKS 91: Butryn 20, Kohut 16, Kapelus 14, Komenda 12, Quiroga 12, Pietraszko 7, Kalembka 6, Witczak 4.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 31: Komenda 6, Butryn 5, Kohut 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Quiroga 3, Witczak 2, Kapelus 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 7: Butryn 4, Kohut 2, Kalembka 1.
Ilość przyjęć – GKS 73: Kapelus 26, Mariański 25, Quiroga 17, Pietraszko 2, Kohut 2, Kalembka 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 5: Quiroga 3, Kapelus 1, Mariański 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 40%: Kalembka 100%, Mariański 52%, Kapelus 38%, Quiroga 29%, Pietraszko 0%, Kohut 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 22%: Kalembka 100%, Mariański 28%, Kapelus 23%, Quiroga 12%, Pietraszko 0%, Kohut 0%.
Ilość ataków – GKS 91: Butryn 30, Quiroga 26, Kapelus 15, Kohut 10, Pietraszko 6, Kalembka 3, Witczak 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 5: Butryn 3, Pietraszko 1, Quiroga 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 8: Butryn 3, Kapelus 2, Quiroga 2, Pietraszko 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 54: Butryn 18, Quiroga 14, Kapelus 8, Kohut 7, Kalembka 3, Pietraszko 3, Witczak 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 59%: Witczak 100%, Kalembka 100%, Kohut 70%, Butryn 60%, Quiroga 54%, Kapelus 53%, Pietraszko 50%.
Ilość bloków punktowych – GKS 4: Komenda 1, Pietraszko 1, Kohut 1, Quiroga 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 1: Komenda 1.
Pierwszy set to bardzo dobra gra GKS-u od samego początku do końca. Na tablicy wyników był tylko raz remis (1:1) i to mówi w zasadzie wszystko. Zaczęło się od prowadzenia 3:1, 5:2 i 8:3, co prawda w środkowej części goście zmniejszyli straty do dwóch oczek (od 10:8 do 14:12), ale potem to już kontrolowaliśmy w pełni to co działo się na parkiecie (od 16:12 poprzez 20:15 aż do 25:17). Nasi siatkarze byli zdecydowanie lepsi i nie przeszkadzało nam nawet słabsze przyjęcie. Skuteczność w ataku – GKS miał aż 75% przy 45% ONICO – w punktach wyszło 15:9. W asach i blokach wygraliśmy 4:2. Błędy własne – obie ekipy miały ich po 6. I tylko w przyjęciu wypadliśmy słabiej – dokładne na poziomie 20% do 42%, a perfekcyjne na poziomie 7% do 26%. Ciężar zdobywania punktów wzięli na swe barki Butryn 7 punktów (przy 86% skuteczności!) oraz Quiroga 6 oczek (przy 71% skuteczności!).
Drugi set zaczęliśmy fatalnie, bo od stanu 1:5 i od tego momentu goniliśmy wynik, goniliśmy i dogonić się w końcu nie udało. W środkowej części seta zbliżyliśmy się na jedno oczko straty (13:14), ale w dalszej jego części to znów traciliśmy dystans, po czym niwelować straty do dwóch punktów. I warszawianie nie pozwolili na nic więcej. Gra w ataku nie była jeszcze taka zła, bo skuteczność się wyrównała na poziomie 55% z obu stron, a i wynikowo wyszło na remis po 11. W asach i blokach przegraliśmy 2:4, więc łącznie nie mieliśmy w punktacji po własnych akcjach zbyt dużych strat. Resztę dopełniły błędy własne – GieKSa miała aż 10 przy 8 ONICO. Przyjęcie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 47% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 32% do 20%. Wciąż Butryn utrzymywał wysoką skuteczność w ataku – zdobył 6 punktów przy 83% skuteczności!
W trzeciej partii wyrównana gra trwała do stanu 11:12, potem straciliśmy 3 punkty z rzędu i już do końca nie mogliśmy tych strat odrobić. Goście kontrolowali przebieg tej partii, nie dając nam żadnych szans na wygraną. Skuteczność w ataku – GKS miał 57% przy 64% ONICO – w punktach wyszło 12:14. Na 2 asy serwisowe GKS-u, rywale odpowiedzieli 2 blokami punktowymi. Błędy własne – GieKSa miała 9 przy 7 warszawian. Przyjęcie znów lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 56% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 28% do 23%. Najwięcej punktów zdobyli Quiroga 5 oczek (przy 83% skuteczności!) i Butryn 4 punkty, ale już tylko przy 40% skuteczności.
Czwartego seta zaczęliśmy od prowadzenia 4:2, by równie szybko je stracić (4:6). Potem znów przejęliśmy inicjatywę (10:7) by utrzymywać niewielką przewagę do stanu 18:17. Po dwóch kolejnych akcjach to goście wyszli na prowadzenie i po grze punkt za punkt, udało się w najważniejszym momencie wyjść na prowadzenie 23:22. Niestety zepsuta zagrywka nie dała nam nawet szansy na powalczenie o piłkę setową, a w kolejnych dwóch akcjach to goście zamknęli to spotkanie. Skuteczność w ataku wciąż mieliśmy bardzo dobrą – GKS miał 53% przy 33% ONICO – w punktach mieliśmy ogromną przewagę 16:5! a mimo to nie wygraliśmy tego seta. No… mistrzostwo świata! W asach i blokach przegraliśmy 3:6, ale i tak łącznie po własnych akcjach osiągnęliśmy znaczącą przewagę, aż 8 punktów! Niestety rozłożyły nas błędy własne – GieKSa miała ich aż 14 (w tym 11 na zagrywce!) przy tylko 4! warszawian. Przyjęcie troszkę lepsze po stronie gości – dokładne na poziomie 33% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 19% do 23%. Najlepiej punktował Butryn – 5 oczek, ale nie mógł już wrócić do znakomitej skuteczności z pierwszych dwóch setów (tym razem miał tylko 42%).
Ogólnie mecz w wykonaniu naszych siatkarzy miał różne fazy. Pierwszy set to bardzo dobra gra GieKSy i podobnie jak w pierwszym meczu na Torwarze, niestety nie udało się utrzymać dłużej tego poziomu gry. W drugiej i trzeciej partii nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia. Za to czwarty set powinien zostać przez naszą drużynę wygrany, ale nie pozwoliły na to błędy własne, a w szczególności zepsute zagrywki. To nasza największa zmora tego sezonu, popełnienie aż 31 błędów serwisowych woła o pomstę do nieba, bo w ten sposób oddajemy naszym rywalom jednego seta… w prezencie. Z taką ilością błędów w tym elemencie gry, będzie szalenie trudno o pokonanie jakiegokolwiek przeciwnika. Skuteczność w ataku – GKS miał 59% przy 50% ONICO – w punktach podliczono 54:39. W asach serwisowych wygraliśmy 7:5, by przegrać w blokach punktowych 4:9. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji wyniosła 65:53 na naszą korzyść. Błędy własne to katastrofa – GieKSa miała aż 39 (w tym aż 31 na zagrywce!) przy 25 warszawian. Przyjęcie na równi po obu stronach siatki – dokładne na poziomie 40% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 22% do 23%. Najlepszym naszym graczem był bez wątpienia Butryn, zdobywca 22 punktów (przy 60% skuteczności), choć z drugiej strony, gdyby utrzymał tak wysoką skuteczność z dwóch pierwszych partii to zapewne i wynik tego meczu byłby bardziej korzystny dla nas. Dzielnie wspierali go Quiroga – 15 oczek (przy 54% skuteczności) oraz Kohut – 10 punktów przy 70% skuteczności. Zabrakło jeszcze minimum jednego gracza, który dałby większe pole manewru naszemu rozgrywającemu. Przed nami teraz dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach, z uwagi na finałowy turniej o Puchar Polski, więc miejmy nadzieję, że sztab szkoleniowy wreszcie wyciągnie nasz zespół z tego kryzysu, bo sytuacja w tabeli staje się coraz bardziej nieciekawa.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 18 meczach (67 setów)
Bilans meczów łącznie – 7:11 – Bilans punktów – 21:33 – Bilans setów – 29:38 – Bilans małych punktów – 1476:1521
Bilans meczów „u siebie” – 3:6 – Bilans punktów – 9:18 – Bilans setów – 12:19 – Bilans małych punktów – 676:716
Bilans meczów „na wyjeździe” – 4:5 – Bilans punktów – 12:15 – Bilans setów 17:19 – Bilans małych punktów – 800:805
Rozegrane mecze – 18: Komenda, Butryn, Kapelus, Kohut, Quiroga, 17: Witczak, Pietraszko, Mariański, 14: Sobański, Fijałek, 13: Krulicki, 12: Stelmach, 10: Kalembka, 7: Stańczak,
Rozegrane sety – 67: Quiroga, 63: Kohut, 62: Komenda, 60: Butryn, 59: Mariański, 57: Kapelus, 54: Pietraszko, 42: Witczak, 36: Fijałek, 34: Sobański, 23: Krulicki, 21: Stańczak, 20: Kalembka, 19: Stelmach,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 12230:13850
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 1678 minut, z czego I set 428 min. – II set 462 min. – III set 450 min. – IV set 296 min. – V set 42 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 438: zagrywka 250, atak 141, siatka 16, inne 31.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 477: zagrywka 313, atak 112, siatka 20, inne 32.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1038: Butryn 230, Quiroga 214, Kapelus 136, Kohut 126, Pietraszko 115, Witczak 78, Komenda 41, Sobański 40, Kalembka 24, Krulicki 23, Fijałek 6, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 352: Butryn 85, Quiroga 66, Kapelus 41, Pietraszko 39, Kohut 35, Komenda 30, Witczak 22, Sobański 14, Krulicki 9, Stelmach 4, Kalembka 4, Fijałek 3.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 686: Quiroga 148, Butryn 145, Kapelus 95, Kohut 91, Pietraszko 76, Witczak 56, Sobański 26, Kalembka 20, Krulicki 14, Komenda 11, Fijałek 3, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 381: Butryn 108, Quiroga 91, Kohut 66, Pietraszko 52, Kapelus 42, Witczak 35, Krulicki 13, Kalembka 4, Stelmach 4, Sobański 1, Komenda -4, Fijałek -4, Stańczak -4, Mariański -23.
Ilość zagrywek – GKS 1480: Quiroga 258, Butryn 205, Komenda 189, Kohut 184, Pietraszko 180, Kapelus 171, Witczak 85, Sobański 57, Kalembka 53, Fijałek 48, Krulicki 46, Stelmach 4.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 313: Kohut 49, Pietraszko 48, Butryn 44, Komenda 40, Quiroga 39, Kapelus 35, Witczak 15, Kalembka 15, Sobański 10, Fijałek 9, Krulicki 8, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 88: Quiroga 21, Butryn 20, Pietraszko 12, Komenda 8, Witczak 7, Kohut 7, Kapelus 5, Krulicki 3, Fijałek 3, Stelmach 1, Kalembka 1.
Ilość przyjęć – GKS 1267: Quiroga 437, Kapelus 324, Mariański 299, Sobański 104, Stańczak 54, Pietraszko 13, Kohut 12, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 5, Komenda 3, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 95: Quiroga 27, Mariański 23, Kapelus 21, Sobański 12, Stańczak 4, Pietraszko 3, Krulicki 2, Fijałek 1, Kalembka 1, Komenda 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 259: Quiroga 83, Kapelus 69, Mariański 52, Sobański 36, Stańczak 10, Pietraszko 3, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1, Kohut 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 342: Quiroga 119, Mariański 95, Kapelus 79, Sobański 26, Stańczak 12, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 32%, Quiroga 27%, Sobański 25%, Kapelus 24%, Stańczak 22%, Krulicki 20%, Kohut 17%, Pietraszko 15%, Komenda 0%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 1739: Quiroga 425, Butryn 419, Kapelus 289, Kohut 164, Witczak 151, Pietraszko 118, Sobański 89, Kalembka 31, Krulicki 26, Komenda 21, Stelmach 3, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 112: Butryn 38, Quiroga 33, Witczak 11, Kapelus 11, Sobański 8, Pietraszko 4, Kohut 3, Kalembka 2, Komenda 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 137: Butryn 40, Kapelus 27, Quiroga 24, Witczak 17, Sobański 9, Kohut 8, Pietraszko 8, Komenda 2, Kalembka 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 822: Butryn 197, Quiroga 180, Kapelus 122, Kohut 98, Pietraszko 77, Witczak 67, Sobański 33, Kalembka 20, Krulicki 12, Komenda 10, Stelmach 3, Fijałek 3.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 65%, Kalembka 65%, Kohut 60%, Komenda 48%, Butryn 47%, Krulicki 46%, Witczak 44%, Kapelus 42%, Quiroga 42%, Sobański 37%,
Ilość bloków punktowych – GKS 128: Pietraszko 26, Komenda 23, Kohut 21, Butryn 13, Quiroga 13, Kapelus 9, Krulicki 8, Sobański 7, Witczak 4, Kalembka 3, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 20: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 3, Komenda 3, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 7: Komenda 2, Butryn 2, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1.
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 10: Butryn 6, Kapelus 1, Sobański 1, Witczak 1, Quiroga 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.


Najnowsze komentarze