Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – [18] – Zatrważająca ilość zepsutych zagrywek (31) GKS-u

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z ONICO trwał 96 minut, z czego I set 23 min. – II set 22 min. – III set 25 min. – IV set 26 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 25: zagrywka 18, atak 7, siatka 0, inne 0.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 39: zagrywka 31, atak 5, siatka 1, inne 2.

Ilość zdobytych punktów – GKS 65: Butryn 22, Quiroga 15, Kohut 10, Kapelus 8, Kalembka 4, Pietraszko 4, Witczak 1, Komenda 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 19: Butryn 8, Kohut 4, Quiroga 4, Komenda 1, Kalembka 1, Pietraszko 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 46: Butryn 14, Quiroga 11, Kapelus 8, Kohut 6, Kalembka 3, Pietraszko 3, Witczak 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 16: Butryn 11, Quiroga 6, Kohut 5, Kapelus 3, Witczak -1, Mariański -1, Pietraszko -2, Komenda -5,

Ilość zagrywek – GKS 91: Butryn 20, Kohut 16, Kapelus 14, Komenda 12, Quiroga 12, Pietraszko 7, Kalembka 6, Witczak 4.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 31: Komenda 6, Butryn 5, Kohut 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Quiroga 3, Witczak 2, Kapelus 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 7: Butryn 4, Kohut 2, Kalembka 1.

Ilość przyjęć – GKS 73: Kapelus 26, Mariański 25, Quiroga 17, Pietraszko 2, Kohut 2, Kalembka 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 5: Quiroga 3, Kapelus 1, Mariański 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 40%: Kalembka 100%, Mariański 52%, Kapelus 38%, Quiroga 29%, Pietraszko 0%, Kohut 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 22%: Kalembka 100%, Mariański 28%, Kapelus 23%, Quiroga 12%, Pietraszko 0%, Kohut 0%.

Ilość ataków – GKS 91: Butryn 30, Quiroga 26, Kapelus 15, Kohut 10, Pietraszko 6, Kalembka 3, Witczak 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 5: Butryn 3, Pietraszko 1, Quiroga 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 8: Butryn 3, Kapelus 2, Quiroga 2, Pietraszko 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 54: Butryn 18, Quiroga 14, Kapelus 8, Kohut 7, Kalembka 3, Pietraszko 3, Witczak 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 59%: Witczak 100%, Kalembka 100%, Kohut 70%, Butryn 60%, Quiroga 54%, Kapelus 53%, Pietraszko 50%.

Ilość bloków punktowych – GKS 4: Komenda 1, Pietraszko 1, Kohut 1, Quiroga 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 1: Komenda 1.

 

Pierwszy set to bardzo dobra gra GKS-u od samego początku do końca. Na tablicy wyników był tylko raz remis (1:1) i to mówi w zasadzie wszystko. Zaczęło się od prowadzenia 3:1, 5:2 i 8:3, co prawda w środkowej części goście zmniejszyli straty do dwóch oczek (od 10:8 do 14:12), ale potem to już kontrolowaliśmy w pełni to co działo się na parkiecie (od 16:12 poprzez 20:15 aż do 25:17). Nasi siatkarze byli zdecydowanie lepsi i nie przeszkadzało nam nawet słabsze przyjęcie. Skuteczność w ataku – GKS miał aż 75% przy 45% ONICO – w punktach wyszło 15:9. W asach i blokach wygraliśmy 4:2. Błędy własne – obie ekipy miały ich po 6. I tylko w przyjęciu wypadliśmy słabiej – dokładne na poziomie 20% do 42%, a perfekcyjne na poziomie 7% do 26%. Ciężar zdobywania punktów wzięli na swe barki Butryn 7 punktów (przy 86% skuteczności!) oraz Quiroga 6 oczek (przy 71% skuteczności!).

Drugi set zaczęliśmy fatalnie, bo od stanu 1:5 i od tego momentu goniliśmy wynik, goniliśmy i dogonić się w końcu nie udało. W środkowej części seta zbliżyliśmy się na jedno oczko straty (13:14), ale w dalszej jego części to znów traciliśmy dystans, po czym niwelować straty do dwóch punktów. I warszawianie nie pozwolili na nic więcej. Gra w ataku nie była jeszcze taka zła, bo skuteczność się wyrównała na poziomie 55% z obu stron, a i wynikowo wyszło na remis po 11. W asach i blokach przegraliśmy 2:4, więc łącznie nie mieliśmy w punktacji po własnych akcjach zbyt dużych strat. Resztę dopełniły błędy własne – GieKSa miała aż 10 przy 8 ONICO. Przyjęcie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 47% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 32% do 20%. Wciąż Butryn utrzymywał wysoką skuteczność w ataku – zdobył 6 punktów przy 83% skuteczności!

 

W trzeciej partii wyrównana gra trwała do stanu 11:12, potem straciliśmy 3 punkty z rzędu i już do końca nie mogliśmy tych strat odrobić. Goście kontrolowali przebieg tej partii, nie dając nam żadnych szans na wygraną. Skuteczność w ataku – GKS miał 57% przy 64% ONICO – w punktach wyszło 12:14. Na 2 asy serwisowe GKS-u, rywale odpowiedzieli 2 blokami punktowymi. Błędy własne – GieKSa miała 9 przy 7 warszawian. Przyjęcie znów lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 56% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 28% do 23%. Najwięcej punktów zdobyli Quiroga 5 oczek (przy 83% skuteczności!) i Butryn 4 punkty, ale już tylko przy 40% skuteczności.

Czwartego seta zaczęliśmy od prowadzenia 4:2, by równie szybko je stracić (4:6). Potem znów przejęliśmy inicjatywę (10:7) by utrzymywać niewielką przewagę do stanu 18:17. Po dwóch kolejnych akcjach to goście wyszli na prowadzenie i po grze punkt za punkt, udało się w najważniejszym momencie wyjść na prowadzenie 23:22. Niestety zepsuta zagrywka nie dała nam nawet szansy na powalczenie o piłkę setową, a w kolejnych dwóch akcjach to goście zamknęli to spotkanie. Skuteczność w ataku wciąż mieliśmy bardzo dobrą – GKS miał 53% przy 33% ONICO – w punktach mieliśmy ogromną przewagę 16:5! a mimo to nie wygraliśmy tego seta. No… mistrzostwo świata! W asach i blokach przegraliśmy 3:6, ale i tak łącznie po własnych akcjach osiągnęliśmy znaczącą przewagę, aż 8 punktów! Niestety rozłożyły nas błędy własne – GieKSa miała ich aż 14 (w tym 11 na zagrywce!) przy tylko 4! warszawian. Przyjęcie troszkę lepsze po stronie gości – dokładne na poziomie 33% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 19% do 23%. Najlepiej punktował Butryn – 5 oczek, ale nie mógł już wrócić do znakomitej skuteczności z pierwszych dwóch setów (tym razem miał tylko 42%).

 

Ogólnie mecz w wykonaniu naszych siatkarzy miał różne fazy. Pierwszy set to bardzo dobra gra GieKSy i podobnie jak w pierwszym meczu na Torwarze, niestety nie udało się utrzymać dłużej tego poziomu gry. W drugiej i trzeciej partii nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia. Za to czwarty set powinien zostać przez naszą drużynę wygrany, ale nie pozwoliły na to błędy własne, a w szczególności zepsute zagrywki. To nasza największa zmora tego sezonu, popełnienie aż 31 błędów serwisowych woła o pomstę do nieba, bo w ten sposób oddajemy naszym rywalom jednego seta… w prezencie. Z taką ilością błędów w tym elemencie gry, będzie szalenie trudno o pokonanie jakiegokolwiek przeciwnika. Skuteczność w ataku – GKS miał 59% przy 50% ONICO – w punktach podliczono 54:39. W asach serwisowych wygraliśmy 7:5, by przegrać w blokach punktowych 4:9. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji wyniosła 65:53 na naszą korzyść. Błędy własne to katastrofa – GieKSa miała aż 39 (w tym aż 31 na zagrywce!) przy 25 warszawian. Przyjęcie na równi po obu stronach siatki – dokładne na poziomie 40% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 22% do 23%. Najlepszym naszym graczem był bez wątpienia Butryn, zdobywca 22 punktów (przy 60% skuteczności), choć z drugiej strony, gdyby utrzymał tak wysoką skuteczność z dwóch pierwszych partii to zapewne i wynik tego meczu byłby bardziej korzystny dla nas. Dzielnie wspierali go Quiroga – 15 oczek (przy 54% skuteczności) oraz Kohut – 10 punktów przy 70% skuteczności. Zabrakło jeszcze minimum jednego gracza, który dałby większe pole manewru naszemu rozgrywającemu. Przed nami teraz dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach, z uwagi na finałowy turniej o Puchar Polski, więc miejmy nadzieję, że sztab szkoleniowy wreszcie wyciągnie nasz zespół z tego kryzysu, bo sytuacja w tabeli staje się coraz bardziej nieciekawa.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 18 meczach (67 setów)

Bilans meczów łącznie – 7:11 – Bilans punktów – 21:33 – Bilans setów – 29:38 – Bilans małych punktów – 1476:1521
Bilans meczów „u siebie” – 3:6 – Bilans punktów – 9:18 – Bilans setów – 12:19 – Bilans małych punktów – 676:716
Bilans meczów „na wyjeździe” – 4:5 – Bilans punktów – 12:15 – Bilans setów 17:19 – Bilans małych punktów – 800:805

Rozegrane mecze – 18: Komenda, Butryn, Kapelus, Kohut, Quiroga, 17: Witczak, Pietraszko, Mariański, 14: Sobański, Fijałek, 13: Krulicki, 12: Stelmach, 10: Kalembka, 7: Stańczak,

Rozegrane sety – 67: Quiroga, 63: Kohut, 62: Komenda, 60: Butryn, 59: Mariański, 57: Kapelus, 54: Pietraszko, 42: Witczak, 36: Fijałek, 34: Sobański, 23: Krulicki, 21: Stańczak, 20: Kalembka, 19: Stelmach,

Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 12230:13850

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 1678 minut, z czego I set 428 min. – II set 462 min. – III set 450 min. – IV set 296 min. – V set 42 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 438: zagrywka 250, atak 141, siatka 16, inne 31.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 477: zagrywka 313, atak 112, siatka 20, inne 32.

Ilość zdobytych punktów – GKS 1038: Butryn 230, Quiroga 214, Kapelus 136, Kohut 126, Pietraszko 115, Witczak 78, Komenda 41, Sobański 40, Kalembka 24, Krulicki 23, Fijałek 6, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 352: Butryn 85, Quiroga 66, Kapelus 41, Pietraszko 39, Kohut 35, Komenda 30, Witczak 22, Sobański 14, Krulicki 9, Stelmach 4, Kalembka 4, Fijałek 3.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 686: Quiroga 148, Butryn 145, Kapelus 95, Kohut 91, Pietraszko 76, Witczak 56, Sobański 26, Kalembka 20, Krulicki 14, Komenda 11, Fijałek 3, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 381: Butryn 108, Quiroga 91, Kohut 66, Pietraszko 52, Kapelus 42, Witczak 35, Krulicki 13, Kalembka 4, Stelmach 4, Sobański 1, Komenda -4, Fijałek -4, Stańczak -4, Mariański -23.

Ilość zagrywek – GKS 1480: Quiroga 258, Butryn 205, Komenda 189, Kohut 184, Pietraszko 180, Kapelus 171, Witczak 85, Sobański 57, Kalembka 53, Fijałek 48, Krulicki 46, Stelmach 4.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 313: Kohut 49, Pietraszko 48, Butryn 44, Komenda 40, Quiroga 39, Kapelus 35, Witczak 15, Kalembka 15, Sobański 10, Fijałek 9, Krulicki 8, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 88: Quiroga 21, Butryn 20, Pietraszko 12, Komenda 8, Witczak 7, Kohut 7, Kapelus 5, Krulicki 3, Fijałek 3, Stelmach 1, Kalembka 1.

Ilość przyjęć – GKS 1267: Quiroga 437, Kapelus 324, Mariański 299, Sobański 104, Stańczak 54, Pietraszko 13, Kohut 12, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 5, Komenda 3, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 95: Quiroga 27, Mariański 23, Kapelus 21, Sobański 12, Stańczak 4, Pietraszko 3, Krulicki 2, Fijałek 1, Kalembka 1, Komenda 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 259: Quiroga 83, Kapelus 69, Mariański 52, Sobański 36, Stańczak 10, Pietraszko 3, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1, Kohut 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 342: Quiroga 119, Mariański 95, Kapelus 79, Sobański 26, Stańczak 12, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 32%, Quiroga 27%, Sobański 25%, Kapelus 24%, Stańczak 22%, Krulicki 20%, Kohut 17%, Pietraszko 15%, Komenda 0%, Fijałek 0%,

Ilość ataków – GKS 1739: Quiroga 425, Butryn 419, Kapelus 289, Kohut 164, Witczak 151, Pietraszko 118, Sobański 89, Kalembka 31, Krulicki 26, Komenda 21, Stelmach 3, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 112: Butryn 38, Quiroga 33, Witczak 11, Kapelus 11, Sobański 8, Pietraszko 4, Kohut 3, Kalembka 2, Komenda 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 137: Butryn 40, Kapelus 27, Quiroga 24, Witczak 17, Sobański 9, Kohut 8, Pietraszko 8, Komenda 2, Kalembka 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 822: Butryn 197, Quiroga 180, Kapelus 122, Kohut 98, Pietraszko 77, Witczak 67, Sobański 33, Kalembka 20, Krulicki 12, Komenda 10, Stelmach 3, Fijałek 3.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 65%, Kalembka 65%, Kohut 60%, Komenda 48%, Butryn 47%, Krulicki 46%, Witczak 44%, Kapelus 42%, Quiroga 42%, Sobański 37%,

Ilość bloków punktowych – GKS 128: Pietraszko 26, Komenda 23, Kohut 21, Butryn 13, Quiroga 13, Kapelus 9, Krulicki 8, Sobański 7, Witczak 4, Kalembka 3, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 20: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 3, Komenda 3, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 7: Komenda 2, Butryn 2, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1.
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 10: Butryn 6, Kapelus 1, Sobański 1, Witczak 1, Quiroga 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga