Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – [19] – 10 porażka GieKSy w 11 ostatnich meczach!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Treflem trwał 87 minut, z czego I set 37 min. – II set 25 min. – III set 25 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 24: zagrywka 13, atak 8, siatka 2, inne 1.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 23: zagrywka 16, atak 7, siatka 0, inne 0.

Ilość zdobytych punktów – GKS 45: Butryn 15, Quiroga 10, Krulicki 5, Pietraszko 5, Kapelus 3, Sobański 3, Witczak 1, Komenda 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 12: Butryn 5, Quiroga 2, Krulicki 1, Komenda 1, Pietraszko 1, Fijałek 1, Sobański 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 33: Butryn 10, Quiroga 8, Krulicki 4, Pietraszko 4, Kapelus 3, Sobański 2, Witczak 1, Kalembka 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 4: Butryn 9, Krulicki 1, Witczak 1, Fijałek 1, Quiroga 1, Komenda -1, Pietraszko -1, Stelmach -1, Sobański -1, Kapelus -2, Mariański -3.

Ilość zagrywek – GKS 70: Pietraszko 15, Butryn 12, Komenda 11, Krulicki 7, Quiroga 7, Kapelus 6, Sobański 5, Witczak 2, Kalembka 2, Fijałek 2, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 16: Pietraszko 4, Butryn 3, Krulicki 2, Sobański 2, Quiroga 2, Komenda 1, Kalembka 1, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 4: Komenda 1, Butryn 1, Pietraszko 1, Fijałek 1.

Ilość przyjęć – GKS 67: Quiroga 27, Mariański 14, Kapelus 12, Sobański 11, Krulicki 1, Komenda 1, Pietraszko 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 11: Kapelus 4, Mariański 3, Quiroga 2, Krulicki 1, Komenda 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 36%: Pietraszko 100%, Mariański 57%, Sobański 55%, Quiroga 33%, Kapelus 8%, Krulicki 0%, Komenda 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 21%: Mariański 43%, Quiroga 19%, Sobański 18%, Kapelus 8%, Krulicki 0%, Komenda 0%, Pietraszko 0%.

Ilość ataków – GKS 86: Butryn 28, Quiroga 24, Pietraszko 9, Sobański 8, Kapelus 7, Krulicki 6, Witczak 3, Kalembka 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 7: Butryn 2, Krulicki 1, Kapelus 1, Pietraszko 1, Sobański 1, Quiroga 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 7: Quiroga 4, Butryn 1, Pietraszko 1, Sobański 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 36: Butryn 13, Quiroga 9, Pietraszko 4, Krulicki 3, Kapelus 3, Sobański 2, Witczak 1, Kalembka 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 42%: Kalembka 100%, Krulicki 50%, Butryn 46%, Pietraszko 44%, Kapelus 43%, Quiroga 38%, Witczak 33%, Sobański 25%.

Ilość bloków punktowych – GKS 5: Krulicki 2, Butryn 1, Sobański 1, Quiroga 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:

 

Pierwszy set tego spotkania był bez wątpienia do wygrania. Zaczęło się od wyrównanej gry i prowadzenia gości 3:5, ale potem to katowiczanie starali się przejąć inicjatywę i prowadzili 11:8. Następnie to raz, rywale nas dochodzili na remis, a dwa to znów nasi siatkarze odskakiwali na 2 oczka przewagi i tak aż do stanu 22:20 oraz ostatniego prowadzenia 23:22. Wtedy to gdańszczanie zdobyli 2 oczka z rzędu i już grając na przewagi, udawało się GKS-owi tylko przedłużać tę partię. Skuteczność w ataku – GKS miał 50% przy 59% Trefla – wynikowo wyszło 16:16. W asach i blokach przegraliśmy 3:6. Błędy własne – GieKSa miała 9 przy 10 gdańszczan. Przyjęcie o wiele lepsze po stronie gości – dokładne na poziomie 33% do 62%, a perfekcyjne na poziomie 22% do 48%. Punktowanie rozłożyło się na całą naszą drużynę.

W drugi set lepiej weszli przeciwnicy i objęli prowadzenie 4:7, potem GKS zdobył 4 oczka z rzędu, na 8:7 (to było ostatnie prowadzenie w tym secie), ale rywale szybko się zrewanżowali i dla odmiany zdobyli 5 punktów pod rząd (8:12). Do końca seta to goście kontrolowali jego przebieg i pozwalali jedynie na zniwelowanie strat do 2 punktów (14:16). Kolejny przestój w naszej grze i rywale szybko powiększyli swą przewagę na 16:20, nie dając już żadnych szans naszemu zespołowi. Skuteczność w ataku fatalna – GKS miał 35% przy 56% Trefla – w punktach wyszło 9:15. W asach i blokach znów byliśmy gorsi 3:6. Błędy własne – GieKSa miała tylko 4 przy 7 gdańszczan. Przyjęcie znów gorsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 35% do 53%, a perfekcyjne na poziomie 29% do 32%. Punkty próbował ratować Butryn – 5 oczek, ale przy tylko 40% skuteczności.

Trzecia partia zaczęła się dla nas bardzo źle (0:3), potem szybko udało się odrobić straty (5:4), ale niestety było to pierwsze i ostatnie prowadzenie naszego zespołu w tym secie! Goście szybko wykorzystali nasz przestój w grze i odskoczyli na wynik 8:12. Następnie mieliśmy grę na zasadzie „punkt za punkt” i tak aż do stanu 17:21. Wtedy udało się odrobić 2 oczka straty, ale na więcej nie pozwolili już nasi rywale, równie szybko zdobywając 2 punkty z rzędu. Skuteczność w ataku – GKS miał 39% przy 41% Trefla – a w punktach nawet wygraliśmy 11:9. Niestety znów w asach i blokach byliśmy gorsi 3:6. Resztę zrobiły błędy własne – GieKSa miała ich 10 przy 7 gdańszczan. Przyjęcie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 39% do 21%, a perfekcyjne na poziomie 13% do 21%. Punktowanie trzymali Butryn (5 oczek) i Quiroga (4 punkty).

Ogólnie znów GKS zagrał dobrze tylko jednego seta. Sytuacja taka ma miejsce już od dłuższego czasu i staje się powoli irytujące, że sztab szkoleniowy nie potrafi poradzić sobie z tym problemem. Niemoc GieKSy jest naprawdę porażająca, wciąż słyszymy, że siatkarze solidnie pracują na treningach i potrzeba tylko przełamania. To „przełamanie” miało mieć miejsce w wygranym meczu z Czarnymi i co? I nic… bilans 10 porażek w 11 ostatnich spotkaniach jest zatrważający! Skuteczność w ataku GKS miał na poziomie 42% przy 53% Trefla – wynikowo wyliczono 36:40. W asach serwisowych zostaliśmy rozbici w drobne pył 4:11, również w blokach punktowych byliśmy gorsi 5:7. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji wyniosła 45:58. Błędy własne prawie na remis – GieKSa miała 23 przy 24 gdańszczan. Przyjęcie lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 36% do 48%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 35%. Najlepszym naszym zawodnikiem był Karol Butryn (15 punktów przy 46% skuteczności), choć nie był to jakiś wybitny mecz naszego atakującego. Próbował go wspierać Gonzalo Quiroga (10 oczek przy 38% skuteczności) i to wszystko jeśli chodzi o pozytywy poszczególnych graczy.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 19 meczach (70 setów)

Bilans meczów łącznie – 7:12 – Bilans punktów – 21:36 – Bilans setów – 29:41 – Bilans małych punktów – 1545:1602
Bilans meczów „u siebie” – 3:7 – Bilans punktów – 9:21 – Bilans setów – 12:22 – Bilans małych punktów – 745:797
Bilans meczów „na wyjeździe” – 4:5 – Bilans punktów – 12:15 – Bilans setów 17:19 – Bilans małych punktów – 800:805

Rozegrane mecze – 19: Komenda, Butryn, Kapelus, Quiroga, 18: Kohut, Witczak, Pietraszko, Mariański, 15: Sobański, Fijałek, 14: Krulicki, 13: Stelmach, 11: Kalembka, 8: Stańczak,

Rozegrane sety – 70: Quiroga, 65: Komenda, 63: Kohut, Butryn, 62: Mariański, 59: Kapelus, 57: Pietraszko, 45: Witczak, 38: Fijałek, 36: Sobański, 26: Krulicki, 24: Stańczak, 21: Kalembka, 20: Stelmach,

Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 13.060:13.850

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 1765 minut, z czego I set 465 min. – II set 487 min. – III set 475 min. – IV set 296 min. – V set 42 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 462: zagrywka 263, atak 149, siatka 18, inne 32.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 500: zagrywka 329, atak 119, siatka 20, inne 32.

Ilość zdobytych punktów – GKS 1083: Butryn 245, Quiroga 224, Kapelus 139, Kohut 126, Pietraszko 120, Witczak 79, Sobański 43, Komenda 42, Krulicki 28, Kalembka 25, Fijałek 7, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 364: Butryn 90, Quiroga 68, Kapelus 41, Pietraszko 40, Kohut 35, Komenda 31, Witczak 22, Sobański 15, Krulicki 10, Stelmach 4, Kalembka 4, Fijałek 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 719: Quiroga 156, Butryn 155, Kapelus 98, Kohut 91, Pietraszko 80, Witczak 57, Sobański 28, Kalembka 21, Krulicki 18, Komenda 11, Fijałek 3, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 385: Butryn 117, Quiroga 92, Kohut 66, Pietraszko 51, Kapelus 40, Witczak 36, Krulicki 14, Kalembka 4, Stelmach 3, Sobański 0, Fijałek -3, Stańczak -4, Komenda -5, Mariański -26.

Ilość zagrywek – GKS 1550: Quiroga 265, Butryn 217, Komenda 200, Pietraszko 195, Kohut 184, Kapelus 177, Witczak 87, Sobański 62, Kalembka 55, Krulicki 53, Fijałek 50, Stelmach 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 329: Pietraszko 52, Kohut 49, Butryn 47, Komenda 41, Quiroga 41, Kapelus 35, Kalembka 16, Witczak 15, Sobański 12, Krulicki 10, Fijałek 9, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 92: Quiroga 21, Butryn 21, Pietraszko 13, Komenda 9, Witczak 7, Kohut 7, Kapelus 5, Fijałek 4, Krulicki 3, Stelmach 1, Kalembka 1.

Ilość przyjęć – GKS 1334: Quiroga 464, Kapelus 336, Mariański 313, Sobański 115, Stańczak 54, Pietraszko 14, Kohut 12, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 4, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 106: Quiroga 29, Mariański 26, Kapelus 25, Sobański 12, Stańczak 4, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 2, Fijałek 1, Kalembka 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 272: Quiroga 87, Kapelus 74, Mariański 55, Sobański 37, Stańczak 10, Pietraszko 3, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1, Kohut 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 356: Quiroga 124, Mariański 101, Kapelus 80, Sobański 28, Stańczak 12, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 32%, Quiroga 27%, Sobański 24%, Kapelus 24%, Stańczak 22%, Krulicki 17%, Kohut 17%, Pietraszko 14%, Komenda 0%, Fijałek 0%,

Ilość ataków – GKS 1825: Quiroga 449, Butryn 447, Kapelus 296, Kohut 164, Witczak 154, Pietraszko 127, Sobański 97, Kalembka 32, Krulicki 32, Komenda 21, Stelmach 3, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 119: Butryn 40, Quiroga 34, Kapelus 12, Witczak 11, Sobański 9, Pietraszko 5, Kohut 3, Kalembka 2, Komenda 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 144: Butryn 41, Quiroga 28, Kapelus 27, Witczak 17, Sobański 10, Pietraszko 9, Kohut 8, Komenda 2, Kalembka 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 858: Butryn 210, Quiroga 189, Kapelus 125, Kohut 98, Pietraszko 81, Witczak 68, Sobański 35, Kalembka 21, Krulicki 15, Komenda 10, Stelmach 3, Fijałek 3.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 66%, Pietraszko 64%, Kohut 60%, Komenda 48%, Butryn 47%, Krulicki 47%, Witczak 44%, Kapelus 42%, Quiroga 42%, Sobański 36%,

Ilość bloków punktowych – GKS 133: Pietraszko 26, Komenda 23, Kohut 21, Butryn 14, Quiroga 14, Krulicki 10, Kapelus 9, Sobański 8, Witczak 4, Kalembka 3, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 20: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 3, Komenda 3, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 7: Komenda 2, Butryn 2, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1.
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 11: Butryn 7, Kapelus 1, Sobański 1, Witczak 1, Quiroga 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga