Kibice
Śmieszni kibice z Tychów znów spróbują wypełnić sektor gości
Kibice GKS-u Tychy pojawią się przy Bukowej po raz drugi w obecnym roku kalendarzowym. Jak zaprezentowali się w maju wszyscy wiemy – mizernie (o mobilizacji tyszan na tamto spotkanie możecie przeczytać tutaj). Chodzi przede wszystkim o ich liczbę w sektorze gości. Tyszanie nie wypełnili klatki na naszym stadionie. Jak to możliwe skoro GKS Katowice jest ponoć największym wrogiem kibiców z Tychów? Fani GKS-u Tychy tłumaczyli to tym, że mecz z GieKSą… nie jest dla nich najważniejszy. To jaki mecz jest najważniejszy skoro w zeszłym sezonie do wyróżniających się ekip pierwszoligowych można zaliczyć nas i Arkę Gdynia, na mecz z którą nasi sąsiedzi nie pojechali? Hipokryzja i śmieszność tyskich kibiców jest ogromna skoro teraz mobilizują się pod hasłem „Wszyscy na GieKSę!”. Poniżej przedstawiamy materiały stworzone przez rywali zza miedzy, które mają zachęcić do pojechania na wyjazd. Koszt wyjazdu do Katowic to 50 zł – cena zawiera przejazd, bilet na mecz oraz okolicznościowy szalik:
W Tychach pojawiły się również transparenty zachęcające do zapisania się na wyjazd. Oto jeden z nich:

A to jeszcze jeden transparent, który znajduje się… w naszych rękach:
Nasi rywale przygotowali również zapowiedź wideo swojego wyjazdu:
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.



emigracja WNC
6 listopada 2014 at 21:02
Z tyskiego to dobre znam tylko Gronie. Ale chuj tam… niech szczekają, taki urok derbów. W przyszłym roku z hks chorzów derby w 1 lidze.
tyta
7 listopada 2014 at 13:39
… po jakiego grzyba człowieczku takimi pseudoartykulikami wprowadzasz złą atmosferę. Przyjadą to przyjadą, nie przyjadą to tez dobrze co ty chcesz „jajo” przez to osiągnąć. Skup się raczej w sobotę na kibicowaniu, żeby GieKSa wygrała a nie podżegaj do jakieś wyimaginowanej (to może być trudne słowo dla ciebie to wyjaśniam; zmyślonej) nienawiści. Niech se „kibicują” komu chcą i „jeżdżą” gdzie chcą – wiadomo przecież , że GieKSa jest tylko jedna.
zyomec
7 listopada 2014 at 17:36
dobry artykul. Malo jest obecnie takich typowo ultrasowskich artykulow dostępnych ,poza tmk. Moznaby jedynie bardziej napisać w formie felietonu dziennikarskiego,i byc moze bardziej bezstronnym.