Blaszok Hokej Piłka nożna
Spodek Super Cup – bilety w Blaszoku!
„Czekałeś na to 26 lat” – tak brzmi hasło przewodnie organizowanego 14 stycznia 2024 roku na legendarnej Hali Widowiskowo-Sportowej „Spodek” w Katowicach turnieju profesjonalnych drużyn piłkarskich – „Spodek Super Cup”. Bilety na to wydarzenie dostępne są już w Blaszoku – oficjalnym sklepie kibiców GKS Katowice.
W niedzielę 14 stycznia 2024 roku na głównej arenie „Spodka”, na specjalnie do tego przygotowanym boisku piłkarskim ze sztuczną trawą o wymiarach 42 na 22 metrów oraz okalającymi pole gry bandami LED (banda jako element gry), w szranki staną profesjonalne drużyny piłkarskie: GKS Katowice, FC Banik Ostrava, Górnik Zabrze, Podbeskidzie Bielsko-Biała, ROW Rybnik, FK Železiarne Podbrezová, które zmierzą się w formule rozgrywek grupowych i pucharowych z wielkim finałem na końcu!
Organizator udostępni dla kibiców 9308 miejsc podczas wydarzenia w podziale na trzy kategorie wejściówek: normalne w cenie 110 złotych, ulgowe (roczniki 2008-2019) w cenie 60 złotych oraz wejściówki VIP. Oprócz tego najmłodsi (roczniki 2020 i młodsze) mają bilety w cenie 1 złotówki. Turniej główny odbędzie się w niedzielę 14 stycznia 2024 roku w godzinach 12:00 – 18:00, a sam obiekt będzie udostępniony dla kibiców od godz. 11:00.
Bilety można już kupować w Blaszoku – oficjalnym sklepie kibiców GKS Katowice, który otwarty jest od poniedziałku do piątku w godzinach od 10:00 do 18:00 oraz w soboty od 10:00 do 14:00. Sklep kibiców zlokalizowany jest w samym centrum Katowic – na ulicy Świętego Stanisława 6 w Katowicach.
***
– Dobór zespołów nie jest przypadkowy, oprócz wartości sportowej bardzo zależało nam na zespołach, których kibice w licznym gronie gwarantują żywiołową atmosferę na trybunach – wyjaśnia Grzegorz Górski, organizator turnieju. – Ponad 9 tysięcy kibiców będzie mogło dopingować na żywo drużyny m.in. z polskiej, czeskiej oraz słowackiej Ekstraklasy, czy drugiego poziomu rozgrywkowego. Bardzo zależy nam na świetnym widowisku zarówno na boisku, jak i trybunach, tak aby zachwycić sportową atmosferą w duchu fair play. Jestem przekonany, że wypełnimy „Spodek” w komplecie!
Organizatorzy nie zapominają o najmłodszych adeptach futbolu, dlatego też w dniu poprzedzającym turniej główny, w sobotę 13 stycznia odbędzie się turniej drużyn młodzieżowych, również z międzynarodową obsadą. Ponadto w godzinach popołudniowych (również 13 stycznia) będzie miał miejsce turniej partnerów Klubów uczestniczących w turnieju z drużynami reprezentującymi podmioty samorządowe. Organizatorzy podkreślają, jak ważne jest stworzenie strefy zabawy, w której każdy kibic będzie mógł zrobić zdjęcie, czy wziąć autograf od swego idola.
– Jako dziecko często polowałem na autografy swoich idoli – Jojki, Widucha, Wojciechowskiego, czy Furtoka. Spotkanie z nimi budowało we mnie pragnienie bycia takim jak oni, dorównania im w sportowej rywalizacji z polskimi czy europejskimi zespołami. Podczas turnieju „Spodek Super Cup” bardzo zależy nam na skróceniu dystansu pomiędzy kibicami a piłkarzami, tak aby w nienachalny sposób można było przybić przysłowiową piątkę, czy porozmawiać z idolem. To naprawdę buduje właściwe relacje pomiędzy kibicami a drużyną w późniejszym czasie na boiskowych trybunach! – podkreśla Górski.
Ważnym akcentem turnieju jest jubileusz 60-lecia powstania GKS Katowice, który przypada na 2024 rok.
– GKS Katowice to nierozerwalny element mojego życia prywatnego oraz zawodowego. Tutaj dorastałem jako piłkarz, tutaj profesjonalnie grałem w piłkę, w końcu tutaj przez wiele lat pełniłem funkcję dyrektora ds. organizacji i bezpieczeństwa. Dlatego bardzo szybko doszliśmy do porozumienia z panem prezesem Krzysztofem Nowakiem, aby głównym partnerem wydarzenia był klub GKS Katowice – powiedział Grzegorz Górki.
Krzysztof Nowak, Prezes GKS GieKSa Katowice S.A.: – Turniej „Spodek Super Cup” to świetna inicjatywa sportowa, która znakomicie wpisuje się w nasze plany na nadchodzący rok 2024. Chcemy bowiem, aby jubileusz 60-lecia GKS Katowice był także świętem kibiców. Z pełnym przekonaniem nawiązaliśmy współpracę przy organizacji tego turnieju, bo wierzymy, że przyciągnie on na trybuny tysiące fanów GieKSy, a także zaprzyjaźnionych klubów. Oryginalna forma rozgrywek piłkarskich pod dachem „Spodka” z pewnością zainteresuje wielu fanów piłki nożnej w Katowicach i sprawi, że o jubileuszu GKS-u będzie głośno.
Wydarzenie to również świetna okazja do spotkania dla kibiców zaprzyjaźnionych klubów.
– Mało jest wydarzeń tego typu na obiektach zamkniętych, dlatego też bez wahania skorzystaliśmy z zaproszenia do udziału w turnieju. Nie jest tajemnicą, że relacje kibiców FC Banik Ostrava z kibicami GieKSy są zażyłe. Dodatkowo wspieramy się z kibicami ROW Rybnik oraz Górnika Zabrze. Jako osoba reprezentująca Banik Ostrava mogę potwierdzić, że nie możemy doczekać się wydarzenia! – wspomina Michał Chudik, menadżer FC Banik Ostrava.
Zapraszamy także do dołączania do wydarzenia na portalu Facebooku (tutaj).
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


aniol
31 października 2023 at 17:46
szanowny panie prezesie ,szanowny panie Gorski….fajnie ze wpadliscie panowie na pomysl aby wskrzesic turniej halowy w Spodku ktory kiedys byl naprawde wazna czescia zimowch przygotowan druzyn do rundy rewanzowej,oraz ogromnym polem do pokazania sie kibicow w czasie wolnym od ligowych batalii…fajnie ze jest idea zblizenia sie do pilkarzy i otrzymania autografow ,,,,mam nadzieje ze nie mial pan na mysli graczy katowickiej druzyny…bo ciezko znalezc kogos od kogo kibice chcieliby otrzymac taka pamiatke…dzis w naszej Gieksie nie ma gwiazd ,nie ma zawodnikow z ktorymi sie identyfikujemy ,sa najemnicy za pieniadze wykonujace swoja prace..a jak ja wykonuja widzimy od lat…mamy trenera ktorego ktos przyspawal do lawki ,nie ma wlasciciela nie ma prezesa nie ma zarzadu ,ktory staralby sie reagowac na skandaliczne wyniki druzyny…bedzie turniej… ktory ktos z organizatorow tak niefortunnie zaplanowal ,ze koliduje z finalowym turniejem naszych prawdziwych gwuazd..znaczy hokeistow ktorzy maja realne szanse awansowac do tego finalu…to policzek dla 2 krotnych mistrzow kraju ,dla kapitalnego trenera i swietnej atmosfery wsrod graczy….w po cichu mam nadzieje ze hokeisci awansuja turniej finalowy bedzie mozliwie blisko i kibice Gieksy pokaza dla kogo warto kupowac bilety i kogo trzeba docenic za swietna postawe i godne reprezentowanie klubu,,na dzien dzisiejszy sekscja pilkarska Gks Katowice bardziej zblizona jest do Alternatywy 4 niz do klubu zarzadzanego przez osoby ktore maja na wzgledzie jego dobro