Piłka nożna kobiet
Strzał życia i błąd w obronie – przegrywamy 0:2 w Łęcznej
W słoneczne sobotnie południe przyszło piłkarkom GieKSy inaugurować nowy sezon w Łęcznej w pojedynku z brązowymi medalistkami mistrzostw Polski.
W wyjściowym składzie znalazły się dwie debiutantki: Alicja Dyguś oraz Amelia Bińkowska. Nasza ławka była nadwyraz skromna — tylko cztery zawodniczki z pola. Trener Witold Zając kontynuuje grę trójką w obronie z wahadłowymi. Można było mieć nadzieję, że nasza drużyna nawiąże walkę z rywalkami, których kadra jest w mocnej przebudowie, o czym pisaliśmy w przedmeczowej zapowiedzi (tutaj).
Trudno cokolwiek napisać o większej części pierwszej połowy. Na boisku nie działo się wiele, problem sprawiłoby nawet określenie, kto miał wizualną przewagę, bo raz za razem piłka zmieniała właścicielki. Poza strzałem Anity Turkiewicz z 3. minuty, który pewnie wyłapała Anna Palińska, nie mieliśmy nic więcej do oglądania. Ruszyło dopiero od 30. minuty. Wspomniana wcześniej Turkiewicz świetnie dośrodkowała z lewej strony w pole karne rywalek. Do piłki dopadła Bińkowska, która z woleja uderzyła lewą nogą z kilkunastu metrów, ale minimalnie obok słupka bramki Górnika. Trzy minuty później po naszym rzucie rożnym gospodynie wyszły z kontrą, którą w ostatniej fazie indywidualnie rozegrała Roksana Ratajczyk i zakończyła strzałem na bramkę Weroniki Klimek. Piłka trafiła jednak tylko w boczną siatkę. W 37. minucie z dystansu uderzała Kasandra Parczewska, ale bardzo niecelnie. Minutę później w polu karnym Bińkowska szukała Klaudii Maciążki, ale ta nie doszła do piłki. Natychmiastowo odpowiedziały gospodynie. Piłka znalazła się przed naszym polem karnym i gdy wydawało się, że najgorsze za nami, to do futbolówki dopadła Ratajczyk i z około 25 metrów przepięknym uderzeniem w lewy górny róg naszej bramki nie dała żadnych szans Klimek. W doliczonym czasie gry oddano po jednym celnym strzale, ale bez końcowego sukcesu — najpierw Maciążka zza pola karnego trafiła w Palińską, a potem po rzucie rożnym jedna z piłkarek Górnika sprawdziła ustawienie Klimek.
W 52. minucie GieKSa ciekawie rozegrała rzut rożny. Karolina Koch podała piłkę do niepilnowanej w polu karnym Górnika Maciążki, ale ta z kilkunastu metrów uderzyła zbyt lekko i obrończynie zablokowały strzał. Jeszcze w tej samej akcji Koch dośrodkowała do Bińkowskiej, ale jej zagranie głową okazało się niecelne. Dwie minuty później odpowiedziała Ratajczyk, uderzając bezpośredniego zrzutu wolnego, ale również niecelnie. W 64. minucie mocno zakotłowało się w naszym polu karnym, ale świetnie interweniowała Klimek, blokując strzał oddany z 5 metrów. Niestety trzy minuty później było już 0:2. Seria błędów naszej drużyny, zakończona stratą piłki przez Aleksandrę Lizoń, spowodowała, że w sytuacji sam na sam znalazła się Klaudia Lefeld, która z kilkunastu metrów pewnym strzałem pokonała Klimek. Po drugiej bramce dla Górnika uszło powietrze z naszej drużyny. Nie można piłkarkom GieKSy odmówić, że nie próbowały, ale niestety niewiele z tego wynikało, także za sprawą dobrze i mądrze broniących się gospodyń. W 71. minucie próbowała z dystansu Weronika Kłoda, ale jej strzał nie miał większych szans, by zaskoczyć Palińską. Minutę przed zakończeniem spotkania dobrą okazję miały gospodynie, ale strzał jednej z zawodniczek Górnika po rzucie rożnym, minimalnie minął słupek naszej bramki.
GieKSa przegrała z Górnikiem Łęczna 0:2. Rozmiary porażki są niższe niż w poprzednim sezonie, jednak trudno było o korzystny rezultat, gdy brakowało nam argumentów z przodu. Następne spotkanie GKS Katowice rozegra ze Sportisem w Bydgoszczy w niedzielę 22 sierpnia o godzinie 12:00.
14.08.2021, Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 2:0 (1:0)
Bramki: Ratajczyk (38), Lefeld (67).
Górnik Łęczna: Palińska – Górnicka, Zawadzka, Siwińska – Skupień (78. Kazanowska), Frontczak, Ratajczyk, Lefeld (75. Litwiniec), Zając (87. Giętkowska) – Posiewka (56. Dereń). Chinonyerem (69. Kaczor).
GKS Katowice: Klimek – Konkol, Hajduk, Lizoń (69. Brzęczek) – Dyguś, Kłoda, Parczewska, Koch, Turkiewicz – Bińkowska, Maciążka.
Żółte kartki: Posiewka.
Sędzia: Karolina Bojar-Stefańska.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze