Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Święta wojna i rekord frekwencji na Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego meczu GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec.

 

1liga.org – Zapowiedź 8. kolejki Fortuna 1 Ligi

Po przerwie związanej z meczami reprezentacji narodowych piłkarze Fortuna 1 Ligi wracają do rywalizacji o punkty. Ciekawych spotkań na pewno nie zabraknie. Na wielu stadionach emocji powinno być pod dostatkiem.

[…] GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec, piątek 15 września, godz. 20:30

Drugie piątkowe spotkanie to bardzo ciekawie zapowiadający się pojedynek, w którym GKS Katowice podejmować będzie Zagłębie Sosnowiec. Gospodarze tego meczu to drużyna z czołówki, która do lidera traci tylko dwa punkty. GKS w ostatniej kolejce na wyjeździe zremisował 1:1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Zagłębie natomiast przed przerwą w rozgrywkach odniosło bardzo ważne dla siebie zwycięstwo. Klub z Sosnowca pokonał 5:2 Lechię Gdańsk. Dla Zagłębia był to pierwszy triumf w rozgrywkach ligowych w tym sezonie. W obu zespołach przed tym meczem motywacji nie powinno brakować. Początek spotkania o godzinie 20:30.

 

gol24.pl – GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec: Święta wojna i rekord frekwencji na Bukowej

W piątek 15 września o godz. 20.30 GKS Katowice podejmować będzie na swoim stadionie Zagłębie Sosnowiec. Pojedynek 8. kolejki Fortuna 1. Ligi rozgrywany będzie trochę w cieniu Wielkich Derbów Śląska wyznaczonych na tę samą porę, ale i tak budzi po obu stronach oddzielającej Śląsk od Zagłębia rzeki Brynicy, ogromne emocje.

Pojedynki sąsiadów zza miedzy nazywane są „Świętą wojną” i po obu stronach Brynicy budzą ogromne emocje. Bilety na ten mecz sprzedają się bardzo dobrze – w Katowicach sprzedano już ponad 3 tysiące wejściówek – i w piątkowy wieczór na pewno padnie rekord frekwencji w tym sezonie Fortuna 1. Ligi na Bukowej. Na widowni zasiądzie około 5 tysięcy kibiców, w tym 409 fanów Zagłębia, choć chętnych na bilety wśród kibiców z Sosnowca było kilka razy więcej niż dostępnych miejsc.

Za faworyta zaplanowanej na piątek 15 września derbowej potyczki uchodzą podopieczni trenera Rafała Góraka. Katowiczanie w 7. kolejkach zdobyli 14 pkt – niemal trzy razy więcej niż sosnowiczanie, którzy mają na koncie tylko 5 „oczek” – a u siebie wygrali w obecnych rozgrywkach wszystkie trzy spotkania strzelając w nich aż 10 bramek. Za GKS przemawia też historia, bo to gospodarze triumfowali w trzech ostatnich pojedynkach na Bukowej z Zagłębiem.

Sosnowiczanie po raz ostatni zdobyli komplet punktów w Katowicach w 2015 r. Początek obecnego sezonu mieli fatalny, ale po przejęciu drużyny przez Artura Derbina Zagłębie jeszcze nie przegrało i jego kibice właśnie w nowym szkoleniowcu upatrują swojej szansy. Na spotkaniu fanów z trenerem i kapitanem zespołu oraz działaczami, które odbyło się we wtorek na Stadionie Ludowym, sympatycy sosnowiczan podkreślali, że pojedynek z Katowicami jest dla nich najważniejszym w sezonie i nie wy-obrażają sobie, by piłkarze nie walczyli w nim do upadłego.

Goście przyjadą na Bukową bez kontuzjowanych Antonio Pavicia, Vedrana Dalicia i Tymoteusza Klupsia. Gospodarze zagrają natomiast w piątkowy wieczór w najsilniejszym składzie.

 

sportdziennik.com – Magia Derbina po 8 latach?

W piątek przy Bukowej mecz GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec. Z góry można założyć, że czeka nas ciekawe spotkanie.

Już w piątek na Bukową przyjedzie zespół z Sosnowca. Piłkarze z Zagłębia po słabym początku sezonu ostatnio pewnie wygrali z Lechią Gdańsk 5:2. Można przyjąć, że to przyjście nowego trenera Artura Derbina wpłynęło w tak pozytywny sposób na Zagłębie. Jednak wyprawa do Katowic z pewnością nie będzie dla niego łatwą.

GKS jest mocny. Udowodnił to w tym sezonie przede wszystkim meczami u siebie. Katowiczanie wciąż nie stracili punktów na swoim terenie, a przy okazji strzelają sporo bramek. Piąte miejsce w tabeli przed najbliższą kolejką i tylko dwa „oczka” straty do lidera dobrze pokazują to, w jakim momencie jest GieKSa. Nawet ostatni remis z Podbeskidziem na wyjeździe nie powinien być rozpatrywany jako szybkie wyczerpanie się działającej formuły. Szczególnie dlatego, że były fragmenty, w których widać było to, co podopieczni Rafała Góraka mają najlepszego do zaoferowania.

Co ciekawe, Zagłębie ostatni raz na Bukowej wygrało w 2015 roku. Był to sezon świeżo po awansie na zaplecze ekstraklasy. W sierpniu tamtego roku sosnowiczanie przyjechali do Katowic i udało im się zwyciężyć 1:0. Gola strzelił wtedy Konrad Budek. Ważniejsze jednak jest to, kto w tamtym momencie był szkoleniowcem Zagłębia, a był nim… Artur Derbin. Czy magia tego lubianego w Sosnowcu szkoleniowca zadziałała także w najbliższy piątek?

 

zaglebie.sosnowiec-pl – Przed meczem w Katowicach

Zagłębie po raz ostatni wygrało na Bukowej ponad osiem lat temu. Niewykluczone, że w piątek nasz zespół stanie przed ostatnią w historii szansą zwycięstwa na tym obiekcie.

8 sierpnia 2015, w gorący sobotni wieczór, po bramce Konrada Budka Zagłębie wygrało wyjazdowy mecz z GKS-em Katowice. Trenerem sosnowieckiego zespołu był wówczas Artur Derbin, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach I ligi. Teraz Derbin po raz drugi w historii poprowadzi Zagłębie w meczu na Bukowej i miejmy nadzieję, że w roli szkoleniowca naszego zespołu odniesie już trzecie zwycięstwo nad katowiczanami, bo w sezonie 2015/2016 sosnowiczanie pokonali GKS także na Stadionie Ludowym, a bohaterem tamtej potyczki był Michał Fidziukiewicz, który w końcówce meczu strzelił dwie bramki i z 0:1 zrobiło się 2:1.

Od wspomnianego już meczu w 2015 roku Zagłębie grało na Bukowej cztery razy, za każdym razem pod kierownictwem innego trenera i nie odniosło ani jednego zwycięstwa. W sezonie 2016/2017 za Jacka Magiery sosnowiczanie wrócili z jednym punktem po bezbramkowym remisie (wtedy rzutu karnego nie wykorzystał Sebastian Dudek), a trzy kolejne wyprawy do Katowic zakończyły się porażkami – 0:1 w sezonie 2017/2018 za Dariusza Dudka, 2:3 w sezonie 2021/2022 za Kazimierza Moskala i 1:3 w sezonie 2022/2023 za Artura Skowronka.

Artur Derbin pozostaje więc ostatnim trenerem pod wodzą którego Zagłębie wygrało mecz na Bukowej i wiele wskazuje na to, że może być ostatnim szkoleniowcem, który poprowadzi sosnowiczan na tym stadionie. W Katowicach trwa bowiem budowa nowego stadionu na Załęskiej Hałdzie i jego oddanie do użytku jest przewidziane na drugą połowę 2024, więc nawet gdyby obie drużyny grały w tej samej lidze także w przyszłym sezonie, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że to spotkanie odbyłoby się już na nowym obiekcie.

Piątkowy mecz będzie pierwszym od ośmiu lat meczem GKS-u z Zagłębiem, w którym udział wezmą kibice obu zespołów. Po incydentach do jakich doszło w 2015, przed trzema kolejnymi meczami na Bukowej wojewoda na wniosek policji zamykał sektor gości. Z kolei gdy przed rokiem fani Zagłębia mogli pojawić się na meczu w Katowicach, „Blaszok” był pusty, bo kibice GKS-u prowadzili protest przeciwko działalności ówczesnego prezesa klubu Marka Szczerbowskiego i bojkotowali domowe mecze.

Artur Derbin swoją drugą kadencję na stanowisku trenera Zagłębia rozpoczął niespełna trzy tygodnie temu. Z kolei szkoleniowiec GKS-u Rafał Górak prowadzi swoją drużynę nieprzerwanie od czerwca 2019, gdy przejął spadkowicza do II ligi po Dariuszu Dudku. Od tamtej pory Dudek dwukrotnie był zatrudniany i zwalniany przez Zagłębie, a w naszym klubie oprócz obecnego szkoleniowca i wspomnianego Dudka pracowało pięciu innych pierwszych trenerów (Radosław Mroczkowski, Krzysztof Dębek, Kazimierz Moskal, Artur Skowronek i Marcin Malinowski).

Spotkanie w Katowicach będzie dla Zagłębia szansą na wyjście ze strefy spadkowej. Zespół Artura Derbina przystąpi do starcia na Bukowej podbudowany wygraną 5:2 z Lechią Gdańsk, ale do sukcesu na stadionie GKS-u konieczne będzie przede wszystkim odwrócenie fatalnej serii na wyjazdach. W tym sezonie sosnowiczanie z czterech meczów poza domem wrócili z zaledwie jednym punktem, a biorąc pod uwagę cały rok 2023, Zagłębie wygrało na wyjeździe tylko jeden mecz (2:1 w Krakowie z Wisłą w 33. kolejce poprzedniego sezonu), a w aż ośmiu z jedenastu meczów naszej drużynie nie udało się strzelić bramki.

O tym, że GKS Katowice nie będzie dla Zagłębia łatwym rywalem, świadczą jego dokonania w bieżących rozgrywkach. Podopieczni Rafała Góraka z 14 punktami w dorobku zajmują w tabeli 5. miejsce i są niepokonani w sześciu kolejnych meczach. Jedynej porażki w tym sezonie GKS doznał w pierwszej kolejce, gdy w Legnicy przegrał z Miedzią 0:1. Katowiczanie są jedyną drużyną w Fortuna I lidze, która zdobyła komplet punktów w meczach u siebie. Z Bukowej na tarczy wyjechali Chrobry Głogów (3:1), Wisła Płock (4:1) i Resovia (3:0). W poprzedniej kolejce GKS zremisował 1:1 na wyjeździe w Bielsku-Białej i tym samym przerwał serię trzech kolejnych zwycięstw.

Katowiczanie mogą pochwalić się największą liczbą strzelonych bramek w Fortuna I lidze – aż 14, tyle samo ma także Bruk-Bet Termalica Nieciecza, a także najlepszym stosunkiem bramkowym wśród wszystkich pierwszoligowców (14:5, +9). Dwa z tych trafień dopisał do swojego dorobku były obrońca Zagłębia Arkadiusz Jędrych, który jest jednym z trzech ex-Zagłębiaków w obecnej kadrze GKS-u. Dwaj pozostali to bramkarz Dawid Kudła i napastnik Jakub Arak. GKS przewodzi w I lidze także w jeszcze jednej klasyfikacji, ale to akurat nie jest powodem do dumy. W sezonie 2023/2024 katowiczanie zmarnowali wszystkie trzy rzuty karne. Pechowymi strzelcami byli Jakub Arak, Sebastan Bergier i Arkadiusz Jędrych. Także w rozegranym w przerwie reprezentacyjnej sparingu z Rakowem Częstochowa GKS nie wykorzystał „jedenastki”. Tym razem spudłował Adrian Błąd.

Piątkowy mecz będzie 41. w historii spotkaniem Zagłębia z GKS-em. Sosnowiczanie byli górą w 14 meczach, w tym w spotkaniu rozegranym 25 lutego 2023 na otwarcie stadionu ArcelorMittal Park. Nasz zespół wygrał wtedy 2:1 po trafieniach Meika Karwota i Adriana Trocia. Honorową bramkę dla gości zdobył Arkadiusz Jędrych. GKS wygrał 15 meczów z Zagłębiem, a 11 razy zanotowano remis.

 

zaglebie.eu – 41. „Święta Wojna”. Chodzi nie tylko o 3 punkty, ale prestiż i dumę…

„Święta Wojna”, czyli rywalizacja Hanysów z Gorolami zapowiada się niezwykle ekscytująco. To będzie spotkanie ligowe nr 41 i dla kibiców z obu stron Brynicy chodzi nie tylko o 3 punkty, ale przede wszystkim prestiż i dumę…

W piątek gramy na Bukowej, gdzie po raz ostatni Zagłębie wygrało 8 lat temu. Statystyka nie jest po stronie sosnowiczan, którzy na boisku GKS-u przegrali ostatnie 3 ligowe gry. Ale już ostatni mecz tych drużyn, który miał miejsce 25 lutego 2023 roku był wielkim wydarzeniem dla kibiców Zagłębia, którzy mogli się cieszyć nie tylko z wielkiego otwarcia nowego stadionu, ale także zwycięstwa 2:1. Przypomnijmy, że historycznego gola na ArcelorMittal Park zdobył Meik Karwot, a później – druga bramkę strzelił Adrian Troć. Gol z rzutu karnego Arkadiusza Jędrycha nieznacznie osłodził katowiczanom gorycz porażki. Ale to już historia, w nowy sezon znacznie lepiej weszli piłkarze „GieKSy”, natomiast nasz zespół dopiero po zmianie na ławce trenerskiej zaczął punktować.

Zagłębie przed przerwą na mecze reprezentacji Polski odniosło bardzo ważne dla siebie zwycięstwo. Sosnowiczanie pokonali po dramatycznym spotkaniu 5:2 Lechię Gdańsk, tworząc wspólnie z rywalem wielkie widowisko. Dla Zagłębia był to pierwszy triumf w rozgrywkach ligowych w tym sezonie. Z kolei ekipa z Bukowej to drużyna z czołówki Fortuna 1. Ligi, która do lidera traci tylko dwa punkty. GKS w ostatniej kolejce na wyjeździe zremisował 1:1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała, prezentując ciekawy futbol nastawiony na ofensywę. W obu zespołach przed tym meczem motywacji nie powinno brakować. Przypominamy – początek spotkania na Bukowej o godzinie 20:30.

Arturowi Derbinowi sen z powiek spędzają z pewnością problemy z kontuzjami, które najbardziej uderzyły w formację defensywną. Z powodu urazów nie mogą zagrać Vedran Dalić i Antonio Pavić, więc do linii obrony szkoleniowiec musi przesuwać kapitana drużyny Maksymiliana Rozwandowicza. Ponadto kontuzja mięśniowa eliminuje z występów Tymoteusza Klupsia. Są też i dobre wiadomości, po operacji długiej rekonwalescencji wraca do gry inny defensor Marcel Ziemann. Jego pierwszy występ po kilkumiesięcznej przerwie miał miejsce w Rącznej pod Krakowem, gdzie Zagłębie grało w minioną sobotę towarzyskie spotkanie z Cracovią.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga