Piłka nożna
[TRANSFER] Pierwsze odejścia z klubu za nami
Dzisiaj z klubu otrzymaliśmy informację o pierwszych decyzjach kadrowych podjętych przez dyrektora Bartnika oraz sztab szkoleniowy.
Klub postanowił nie przedłużać kontraktu bramkarza Sebastiana Nowaka – koniec kontraktu w grudniu 2018. Dodatkowo obrońcy Simon Kupec i Wojciech Słomka otrzymali od GKS-u zgodę, by nie uczestniczyć już w treningach pierwszego zespołu. W najbliższych dniach formalnie skróceniu ulegną okresy ich wypożyczeń z macierzystych klubów.
Tym samym całej trójki nie będzie w kadrze na nową rundę w 2019 roku. Zawodnikom dziękujemy za grę w klubie.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Bmmm
11 grudnia 2018 at 14:38
A BARTNIK I JANICKI KIEDY?????
Alex
11 grudnia 2018 at 18:02
Pewnie odejdą po sezonie jak będzie spadek, albo zostaną i powiedzą że osiągnęli swój cel i sukces i dalej będą pracować.
Irishman
11 grudnia 2018 at 20:53
Ale o co Wam chodzi??? Przecież dyrektor Bartnik, bierze na siebie odpowiedzialność, więc możemy spać spokojnie!!!
PanGoroli
13 grudnia 2018 at 10:04
Panie Dyrektorze Sportowy, Bartnik. Po załatwieniu swoich prywatnych porachunków z trenerem Mandryszem, deklarował pan, że poniesie konsekwencje swojej decyzji. Trenerowi Mandryszowi ukradł pan posadę, gdy jego drużyna biła sie o awans. Wskutek pana decyzji drużynę czeka rozpaczliwa walka o uniknięcie spadku. No więc – proszę ponieść konsekwencje. Bartnik – jesteś szmatą bez honoru, który przyssał się do pieniędzy mojego miasta. Przez 50 lat mojego życia obserwowałem takie śmiecie gorolskie, jak ty, które przyjeżdżały do mojego kochanego miasta i na nim pasożytowały.
Bartnik, koniec pierdolenia i gładkich gadek – wypierdalaj z mojego klubu, wypierdalaj z mojego miasta!
A Wy, kibice, co? Już zupełnie straciliście jaja? U nich na smyczy jesteście?
fridek76
13 grudnia 2018 at 12:46
I tu się muszę zgodzić z PanGorol. Bartnik jak sam powiedział ponosi za te decyzje odpowiedzialność i niestety były to puste słowa bo dalej pomimo fatalnego wyniku siedzi w klubie.