Dołącz do nas

Piłka nożna

Twierdza Łęczna niezdobyta

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice do Łęcznej udawał się po pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Trzy mecze u siebie zakończyły się zaledwie dwoma remisami i porażką.

Na ten mecz trener Rafał Górak zabrał 17-osobową kadrę. Znaleźli się w niej m.in. młodzi Mateusz Mazurek i debiutant w tym zestawieniu – Adam Toszek. Zabrakło kontuzjowanych Grzegorza Goncerza i Jana Beliancina.

Początek okazał się niestety tragiczny w skutkach dla całego meczu. Wyrzut z autu w pole karne, zgranie piłki i strzał z woleja Kamila Oziemczuka dały prowadzenie gospodarzom. Od tego momentu katowiczanie zagrali lepiej niż we wcześniejszych meczach. Potrafili momentami zamknąć rywali na własnej połowie, raz po raz zagrywane były piłki do aktywnego Wołkowicza, nieźle grał Pietroń, do akcji starał się pokazywać Rakels. Dodatkowo katowiczanie mieli sporo stałych fragmentów gry. Po jednym z nich Pitry bardzo ładnie uderzał głową w okienko, ale Prusak obronił. Łęczna jednak odgryzała się kontrami. Kilka razy z tego powodu musiał wykazać się Sabela. Raz uratowała go także poprzeczka po strzale Gamli, ale potem też świetnie obronił. Niestety po jakimś czasie animusz GKS opadł. Kluczową sytuacją była jeszcze strata piłki Pietronia pod koniec pierwszej połowy, po której ratował się faulem taktycznym i obejrzał żółtą kartkę.

Druga połowa to były próby GKS zawiązania jakiegoś ataku, ale Łęczna często wychodziła z kontrami. W tej części gry GKS nie potrafił sobie stworzyć znaczących sytuacji. Kontry gospodarzy były bardzo groźne, tym bardziej, jak rozgrywali je Toshikazu z Ropiejką. Ten ostatni dwa razy wychodził sam na sam z Sabelą, mijał go – ale raz trafił w słupek, a raz pośliznął się. W międzyczasie praktycznie zostały rozstrzygnięte losy meczu – najpierw drugą żółtą kartkę za faul w środku boiska ujrzał Marcin Pietroń, a po rzucie wolnym piłka trafiła na głowę Tomasza Midzierskiego, który pokonał naszego golkipera. Grająca w dziesiątkę i musząca odrobić dwubramkową stratę GieKSa o dziwo nie załamała się i poszła do przodu, choć ciężko było o sytuacje. Sporo ożywienia wniósł wprowadzony Arkadiusz Kowalczyk. Niestety tym razem osamotniony w środku pola był Pitry, który zaliczył dużą liczbę strat, przy próbach wyprowadzania akcji. W końcu w 85. minucie po podaniu z bocznej strefy Deniss Rakels ładnym strzałem zdobył kontaktowego gola. Tu już GKS zaryzykował, czym ryzykował kolejne bardzo groźne kontry. Kilka razy nasz zespół wstrzeliwał piłkę w pole karne, ale Prusak był nie do pokonania po raz drugi. W doliczonym czasie gry nawet Sabela pofatygował się w pole karne rywala, ale nie udało mu się dojść do piłki, tak jak z ŁKS. Odnotujmy także wejście w końcówce na boisko Adama Toszka. Ostatecznie GKS przegrał jednak ten mecz 1:2.

Czwarta kolejka i GKS ma na swoim koncie zaledwie dwa punkty. Jest to bardzo mizerny wynik, a dodatkowo obie porażki przydarzyły się z zespołami stosunkowo słabymi. Mimo wszystko dzisiaj było widać lekki postęp w grze ofensywnej. Nie wystarczyło to jednak do osiągnięcia choćby remisu i punktów katowiczanie będą musieli szukać w meczu z Kolejarzem Stróże. Porażka w Łęcznej była czwartą z rzędu katowiczan w tym mieście.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga