Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Były PlusLigowiec dalej z czystym kontem
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatnich dziesięciu dni, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Drużyna kobiet pokonała 5:2 na wyjeździe AP Orlen Gdańsk. Kolejny mecz zespół rozegra 15 listopada o 13:00 na Bukowej 1 z Rekorem Bielsko-Biała w ramach 1/16 Pucharu Polski. Piłkarze w ostatnią sobotę przegrali na Arenie Katowice z Piastem 1:3 (0:2). Ze względu na mecze reprezentacji narodowych następny mecz ligowy GieKSa rozegra 23 listopada na wyjeździe z Jagiellonią. 6 stycznia zostanie rozegrany turniej Superbet Spodek Super Cup 2026.
Siatkarze w ubiegłym tygodniu rozegrali dwa zwycięskie mecze. W pierwszym z nich pokonali 3:0 Spartę Grodzisk Mazowiecki, a w drugim BBTS Bielsko-Biała 3:2. Następny spotkanie drużyna rozegra w hali na Arenie Katowice 15 listopada od 17:00 z BKS Bydgoszcz.
Ze względu na mecze reprezentacji Polski hokeiści mieli przerwę w rozgrywkach ligowych. Najbliższe spotkanie drużyna rozegra 14 listopada 0 18:30 z Polonią w Satelicie. W niedzielę 16 listopada o 17:00 zaplanowano wyjazdowe spotkanie z GKS-em Tychy. Akademia Młoda GieKSa zaprasza dzieci do wzięcia udziału w naborze do sekcji hokeja na lodzie.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Siedem bramek w Gdańsku
W meczu 10. kolejki Orlen Ekstraligi AP Orlen Gdańsk podejmował na swoim terenie GKS Katowice. Mistrzynie Polski wygrały 5:2.
Mecz w Gdańsku zaczął się od błyskawicznego uderzenia ze strony GKS-u — już w 2. minucie Nicola Brzęczek wykorzystała dośrodkowanie Klaudii Maciążki i wyprowadziła katowiczanki na prowadzenie. Gospodynie odpowiedziały dopiero po kwadransie gry — Klaudia Fabová uderzeniem z dystansu zaskoczyła Oliwię Macałę i doprowadziła do remisu, a chwilę później po dobrej akcji lewego skrzydła Słowaczka skompletowała drugiego gola, dając AP 2010 prowadzenie 2:1. Do przerwy GieKSa miała problemy z dokładnością i utrzymaniem piłki, ale nie rezygnowała z poszukiwania sposobu na wyrównanie. Po zmianie stron sytuacja uległa odwróceniu — wprowadzenie Julii Włodarczyk okazało się kluczowe: jej rajd i uderzenie po godzinie gry wylądowały w siatce (po rykoszecie od Brzęczek) i przywróciły remis. Napór mistrzyń narastał i w 73. minucie Brzęczek dobiła akcję po wcześniejszym strzale Nieciąg, kompletując hat-tricka. Kilka chwil później sprokurowany faul na Maciążce dał GKS-owi rzut karny — pewnym wykonaniem popisała się Patricia Hmirová i zrobiło się już 4:2. W doliczonym czasie Julia Langosz dobiła akcję po rzucie rożnym, ustalając wynik na 5:2.
silesion.pl – Superbet Spodek Super Cup 2026: Osiem drużyn, sportowe emocje i gwiazdy pod dachem Spodka
We wtorek 6 stycznia 2026 roku w katowickim Spodku odbędzie się trzecia edycja turnieju Superbet Spodek Super Cup z udziałem ośmiu drużyn, znanych piłkarzy, artystów i influencerów.
To wydarzenie na stałe wpisało się w kalendarz halowej piłki nożnej w Polsce. Na parkiecie zobaczymy m.in. Górnika Zabrze, GKS Katowice, Wieczystą Kraków, ROW 1964 Rybnik, Wisłokę Dębica, Wiara Lecha, JKS Jarosław oraz Reprezentację Polski Socca – aktualnych mistrzów Europy w piłce sześcioosobowej. Sędziami głównymi imprezy będą Szymon Marciniak i Michał Listkiewicz, a wśród gości specjalnych pojawią się legendy polskiego futbolu i znane postaci ze świata mediów.
Turniej Superbet Spodek Super Cup 2026 zgromadzi osiem zespołów rywalizujących o tytuł najlepszej drużyny halowej w Polsce.
Na boisku o wymiarach 40 na 20 metrów rozegrane zostaną mecze trwające po 11 minut. W półfinałach „na krzyż” zagrają najlepsze dwa zespoły z każdej grupy, natomiast pozostałe drużyny zmierzą się o miejsca piąte i siódme.
Organizatorzy zdecydowali, że impreza odbędzie się we wtorek, 6 stycznia, co ma ułatwić udział drużynom w okresie przygotowawczym. Jak zapowiada Grzegorz Górski, data ta może na stałe zagościć w kalendarzu turnieju.
Zmagania w Spodku przyciągają nie tylko kibiców lokalnych klubów, ale i fanów futbolu z całej Polski. W składach drużyn pojawią się znani zawodnicy, tacy jak Bartosz Nowak, Tomasz Loska czy Michał Pazdan.
Podczas wydarzenia odbędzie się mecz pokazowy z udziałem gwiazd piłki, artystów i influencerów sportowych.
W spotkaniu wezmą udział trzy wyjątkowe drużyny: Super Team złożony z twórców internetowych (m.in. Dzikie Knury), Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich z udziałem takich nazwisk jak Maciej Szczęsny czy Marek Citko, oraz Reprezentacja Artystów Polskich, w której wystąpią m.in. Piotr Zola Szulowski, Rafał Mroczek i Przemysław Cypriański.
Mecze z udziałem rozpoznawalnych postaci to nie tylko sportowa rywalizacja, ale też forma rozrywki dla kibiców, którzy w jednym miejscu mogą zobaczyć swoich idoli z różnych środowisk.
Tegoroczna edycja Superbet Spodek Super Cup wprowadzi nową strefę atrakcji dla dzieci i rodzin – FUN MIX.
Na antresoli Spodka powstanie mini boisko z bandami LED, a najmłodsi będą mogli wziąć udział w konkursach, zabawach i animacjach sportowych. Przewidziano też dmuchańce, malowanie twarzy oraz spotkania z zawodnikami, którzy będą rozdawać autografy.
Gościem specjalnym strefy będzie Gabor (Grzegorz Jędrzejewski) – były bramkarz, trener i komentator sportowy, znany z popularyzowania futbolu wśród dzieci i młodzieży.
Podobnie jak w poprzednich edycjach, organizatorzy przygotowali również część muzyczną oraz sklep turniejowy.
W 2024 roku na boisku wystąpiła Paktofonika, w tym roku również pojawi się legenda polskiej sceny hip-hopowej, której nazwisko zostanie ujawnione tuż przed imprezą.
W oficjalnym sklepie turniejowym oraz w punktach REDBOX.PL będzie można nabyć gadżety i koszulki turniejowe. Dla kolekcjonerów przygotowano limitowany bilet kolekcjonerski, dostępny wyłącznie w sklepie „Blaszok”.
Turniej zgromadzi znane postacie ze świata futbolu – od sędziów po komentatorów i byłych zawodników.
Na czele arbitrażowego zespołu stanie Szymon Marciniak, jeden z najbardziej utytułowanych polskich sędziów w historii. To on prowadził finały Ligi Mistrzów 2023, Mistrzostw Świata 2022 i Klubowych Mistrzostw Świata 2023, a Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu uznała go za najlepszego sędziego globu w latach 2022 i 2023.
Gościem specjalnym wydarzenia będzie Andrzej Strejlau, były selekcjoner reprezentacji Polski, a także komentator i analityk piłkarski. W roli sędziego pojawi się Sebastian Jarzębak – doświadczony arbiter z Piekar Śląskich, mający na koncie ponad 250 meczów w krajowych rozgrywkach.
Wśród uczestników znajdzie się także Maciej Szczęsny, były reprezentant Polski i czterokrotny mistrz kraju, dziś ceniony ekspert sportowy. Na parkiecie oraz w strefach wydarzenia obecny będzie również Gabor, a relacje z imprezy poprowadzi Rafał Kędzior, komentator i reporter sportowy, znany m.in. z pracy dla GKS Katowice i Górnika Zabrze.
Bilety na Superbet Spodek Super Cup 2026 są już w sprzedaży w cenie od 50 do 140 zł.
Dostępne są także pakiety rodzinne, które pozwalają wspólnie uczestniczyć w wydarzeniu i korzystać z atrakcji przygotowanych na antresoli.
SIATKÓWKA
siatka.org – Lider wypunktował beniaminka. Wojciech Włodarczyk jak wino
GKS Katowice wciąż marzy o szybkim powrocie do PlusLigi, pozostając jedyną niepokonaną drużyną na I-ligowych parkietach. Tym razem drużyna pod wodzą swojego kapitana, Grzegorza Pająka, rozmontowała beniaminka z Grodziska Mazowieckiego – 3:0. MVP spotkania został Wojciech Włodarczyk.
GKS Katowice minionych rozgrywek nie może uznać za udanych. Drużyna w najcięższym sezonie PlusLigi od lat nie zdołała wywalczyć utrzymania. Spadek na zaplecze, to spory cios dla katowickiej siatkówki, lecz klub nie chowa głowy w piach. Celem jest szybki powrót do krajowej elity, a popularna GieKSa pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w stawce. Tym razem frontmenom uległ beniaminek. KS Sparta Grodzisk Mazowiecki radzi sobie przyzwoicie, kradnąc punkty rywalom, lecz w Katowicach gościom nie udało się ugrać ani jednego seta.
Od początku GieKSa dyktowała zasady, a na bohatera pierwszych minut wyrósł Gonzalo Quiroga – 3:1. Blokiem popisał się jeszcze Grzegorz Pająk, zaś sam Jakub Buczek niewiele mógł zdziałać – 2:8. Pecha miał też Mateusz Cackowski, często napotykając się na blok oponentów. Po bloku Wojciecha Włodarczyka zespół z Katowic prowadził już 11:3. Później świetny fragment gry odnotował Damian Domagała – 15:5. Sparta pozostawała bezradna w ataku, a zmiany nic nie dawały. Po autowej zagrywce Jakuba Czyżowskiego było już 1:0 dla gospodarzy – 25:14. Równie jednostronna była druga partia, wygrana przez siatkarzy GKS-u do 15.
Poważniejsze granie zaczęło się dopiero w trzecim secie, w którym postawieni pod ścianą gracze z Mazowsza chcieli postawić się faworytom. Po asie Quiroga zrobiło się 4:2. Na posterunku był jednak Jakub Czyżowski. Rewelacyjne wejście odnotował natomiast Mateusz Piotrowski, lecz nawet jego wejście smoka nie zdołało odwrócić losów meczu. Mimo wszystko gościom udawało się pozostać w kontakcie – 6:7, wychodząc nawet na prowadzenie – 13:11. Sama końcówka należała do szalenie wyrównanych. Żadna ze stron nie mogła zbudować bezpiecznej przewagi – 17:16. Rzutem na taśmę lepszy okazał się jednak GKS. Swoje robił Wojciech Włodarczyk, a ręki na finiszu nie wstrzymał Gonzalo Quiroga, kończąc spotkanie – 25:23.
GKS Katowice – KS Sparta Grodzisk Mazowiecki 3:0 (25:14, 25:15, 25:23)
MVP: Wojciech Włodarczyk
Rasowy dreszczowiec na start kolejki. Były PlusLigowiec dalej z czystym kontem
9. kolejna na zapleczu PlusLigi wystartowała, a na początek kibiców czekał jeden z hitów. Niepokonany GKS Katowice stanął naprzeciwko BBTS-owi Bielsko-Biała. Bielszczanie mają za sobą słabszy początek sezonu, jednak z meczu na mecz zyskują. Spotkanie z faworytami było intensywne, lecz końcowo to siatkarzom GieKSy udało się uciec spod topora – 3:2.
W piątkowym hicie po przeciwnych stronach barykady spotkały się GKS Katowice oraz BBTS Bielsko-Biała. GieKSa, wraz ze Stalą Nysa, nie zaznała w tym sezonie jeszcze goryczy porażki, potwierdzając chęć szybkiego powrotu do siatkarskiej ekstraklasy. Dla graczy BBTS-u początek sezonu nie był najłatwiejszy, ale zespół cały czas trzyma się w topie, zajmując przed kolejką 5. lokatę. Potencjał jest, niedosyt również, a bielszczanom udało się postraszyć, grając z faworytami na pełnym dystansie.
Lepiej na początku meczu zaprezentował się BBTS, a świetnie wystartował Mariusz Zawalski – 3:0. Choć po bloku Bartłomieja Krulickiego był już remis – 4:4, to wciąż więcej do powiedzenia miał zespół gości. W kolejnych minutach grano niemal punkt za punkt, a ciężar gry po stronie bielszczan wziął na siebie Kajetan Tokajuk. Asa dołożył Szymon Romać – 10:7. Gospodarzom jedynie po ataku Wojciecha Włodarczyka udało się nawiązać kontakt, co było jedynie chwilowe – 13:14, 13:17. Zmiany niewiele dawały, a pewni przed siebie gracze BBTS-u mknęli przed siebie. W samej końcówce było gorąco, ale na wysokości zadania stanął Romać domykając inaugurację na korzyść bielszczan – 25:22.
Druga odsłona była jeszcze bardziej jednostronna, a zasady ponownie dyktowała drużyna przyjezdnych. Pozbawiona rytmu GieKSa nie powalała, podobnie jak wybory Grzegorza Pająka. Po bloku Mariusza Zawalskiego było już 5:2 dla BBTS-u. Pomimo drobnych przestojów lokalna ekipa i tak pozostawała bez argumentów – 6:9. Odwrócić losy seta próbował jeszcze Superlak, ale nic to nie dało – 13:10, 18:14. Wypracowana na dystansie przewaga pozwoliła gościom złapać nieco oddechu. Asem popisał się jeszcze Wojciech Siek, a za moment było już 2:0 dla bielszczan – 25:20.
Trzecia partia, to już zupełnie inna historia. Podrażnieni frontmeni rozgrywek w końcu wzięli się w garść, nie pozwalając sobie w kaszę dmuchać. Skok jakościowy od razu był widoczny, a tie-break zaczynał wisieć w powietrzu. Początkowo wynik oscylował wokół remisu – 5:4. Serią zagrywek różnice zrobił jednak Gonzalo Quiroga, zaś w ataku ręki nie wstrzymywał Michał Superlak – 9:4, 14:8. Kompletnie nic nie dawały przerwy, ani rotacja składem. Zespół gości stanął w miejscu. Dwa bloki dołożył od siebie jeszcze Krulicki – 20:12. Grę przedłużył natomiast Bartosz Schmidt – 25:20.
Aby myśleć o zgarnięciu punktów katowiczanie musieli iść na całość w kolejnej części. Choć początek był obiecujący – 3:0, to przyjezdni dalej mieli nadzieję na komplet punktów, mocno się stawiając. Pająk zaś zaczął emanować pewnością siebie, a pojedyncze błędy były do przeskoczenia. Powalczyć próbowała jeszcze para Bartłomiej Zawalski oraz Bartosz Bućko. Wciąż jednak zasady dyktował GKS – 16:12. W samej końcówce mogło być różnie, lecz asa ponownie dołożył Quiroga. Gospodarzom udało się wybrnąć z seta obronną ręką – 25:22. O losach meczu zadecydował natomiast jednostronny tie-break. Bycie liderem zobowiązuje, a z tego zadania świetnie wywiązał się zespół z Katowic – 15:9.
GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała 3:2 (22:25, 20:25, 25:20, 25:22, 15:9)
MVP: Michał Superlak
HOKEJ
mloda-gieksa.pl – Nabory do sekcji hokeja
Wielosekcyjna Akademia Młoda GieKSa gorąco zaprasza do uczestnictwa w naborach do sekcji hokeja na sezon 2025/2026.
Trenuj w Akademii wicemistrza Polski! Nabory odbywają się w kategorii wiekowej 3-7 lat. Trenuj z nami! U nas znajdziesz swoje miejsce w drużynie! Dzięki odpowiednio przygotowanej kadrze trenerskiej rozwiniesz swoje hokejowe umiejętności.
Hokejowa Akademia Młoda GieKSa gwarantuje:
profesjonalne treningi
sprzęt sportowy
uczestnictwo w rozgrywkach ligowych
patronat seniorskiej GieKSy
doświadczoną kadrę trenerską
sportowe emocje
rywalizację fair play
Treningi naborowe odbywają się w poniedziałki (godz. 17:45) oraz soboty (godz. 9:00) na lodowisku Spodek (al. Wojciecha Korfantego 35, Katowice). Prosimy o telefoniczne lub mailowe zgłaszanie chęci uczestnictwa w treningach. Do zobaczenia na lodowisku!
Kontakt:
Menadżer sekcji hokeja na lodzie – Witold Hornik
tel. 733-539-202
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Najnowsze komentarze