Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Emocjonujący półfinał Pucharu Polski

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki i piłkarze zakończyli granie w 2025 roku. Do treningów drużyny wrócą w styczniu. Kontuzjowana Kinga Seweryn przeszła operację barku. Media podsumowują kończący się rok dla GieKSy.

Siatkarze pokonali w Radomiu Pierrot Czarnych 3:0. Kolejne spotkanie drużyna rozegra na wyjeździe 5 stycznia o 18:00 z Necko Augustów. Po 16 spotkaniach siatkarze przewodzą w tabeli I ligi z 40 punktami i czterema punktami przewagi nad Stalą Nysa i CUK Aniołami Toruń (ale GieKSa rozegrała jeden mecz więcej).

Hokeiści przegrali półfinałowe spotkanie Pucharu Polski z Zagłębiem 2:4. W rozpoczętym tygodniu drużyna rozegra dwa domowe ligowe mecze: w piątek 2 stycznia o 18:30 z JKH GKS-em Jastrzębie oraz w niedzielę 4 stycznia o 17:00 z Unią Oświęcim.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Kinga Seweryn przeszła operację kontuzjowanego barku

Bramkarka GKS-u Katowice Kinga Seweryn przeszła operację kontuzjowanego barku – poinformował klub na stronie internetowej.

20-letnia zawodniczka, która pierwsze kroki w karierze stawiała w Football Academy Olkusz od 2019 roku występuje w zespole mistrzyń Polski.

Seweryn, która w październiku zadebiutowała w reprezentacji Polski podczas towarzyskiego spotkania z Walią (wygrana 5:2), w trwającym rozegrała siedem ligowych spotkań, a po raz ostatni na boisku pojawiła się w meczu reprezentacji Polski, który rozegrany był 28 października.

Po powrocie ze zgrupowania Seweryn wszystkie spotkania zespołu prowadzonego przez Karolinę Koch oglądała z perspektywy ławki rezerwowych.

Katowiczanki pierwszy mecz o stawkę po przerwie zimowej rozegrają 14 lutego ze Ślęzą Wrocław, a stawką pojedynku będzie awans do ćwierćfinału Orlen Pucharu Polski. Rozgrywki ligowe mistrzynie Polski wznowią 21 lutego wyjazdowym spotkaniem z Rekordem Bielsko-Biała.

weszlo.com – 18 mgnień Ekstraklasy. Wielkie momenty ligowców w 2025 roku

Lubimy na Weszło drobne złośliwości i delikatną szyderkę, ale wigilia Bożego Narodzenia to zawsze idealny moment, by uderzyć w bardziej pozytywne tony. Postanowiliśmy zatem urządzić szybki przegląd ekstraklasowych wydarzeń z ostatnich dwunastu miesięcy i wskazać po jednym momencie, z którego każdy uczestnik ligowych zmagań na koniec 2025 roku może być – tak po prostu, szczerze – zadowolony i dumny. W przypadku niektórych klubów naprawdę było z czego wybierać, a przy innych, no cóż, musieliśmy się kierować zasadą, że na bezrybiu i rak ryba.

Koniec końców – udało się jednak skomponować osiemnaście wspomnień zdecydowanie godnych wzmianki.

[…] Katowiczanie do sezonu 2024/25 przystąpili z jasnym celem – utrzymać się w Ekstraklasie. Beniaminkowi udało się jednak dalece przerosnąć te niewygórowane oczekiwania. GieKSa zakończyła bowiem minioną kampanię na ósmym miejscu w lidze – najwyższym spośród wszystkich górnośląskich klubów. Jak gdyby tego było mało, podopieczni Rafał Góraka na otwarcie Nowej Bukowej pokonali w derbowej potyczce Górnika Zabrze.

I to po bramce zdobytej w 101. minucie spotkania!

dziennikzachodni.pl – Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, czy GKS Katowice? Sprawdziliśmy, na który stadion przychodzi na mecze najwięcej kibiców

Przełom roku to czas podsumowań. Przerwa w rozgrywkach ligowych jest doskonałą okazją, by sprawdzić, na który stadion w województwie śląskim chodziło najwięcej kibiców. Górnik, Ruch, a może GieKSa? W naszym rankingu braliśmy pod uwagę wszystkie 11 klubów z naszego regionu grających na centralnym szczeblu rozgrywek.

Runda jesienna piłkarskich rozgrywek w Polsce niedawno dobiegła końca. Przełom roku to świetna okazja, by sprawdzić, na który stadion w województwie śląskich chodzi najwięcej fanów.

[…] W naszym rankingu wzięliśmy pod uwagę wszystkie kluby z województwa śląskiego grające na centralnym szczeblu rozgrywek, a więc w PKO Ekstraklasie, Betclic 1. Lidze i Betclic 2. Lidze.

W naszym zestawieniu podajemy łączną liczbę widzów, którzy obejrzeli wszystkie domowe mecze poszczególnych klubów, ale o miejscu w rankingu decydowała średnia fanów przypadająca na jedno spotkanie, bo poszczególne zespoły rozegrały różną liczbę pojedynków u siebie.

[…] 1. Górnik Zabrze – średnia 24.003 kibiców

Górnik Zabrze – średnia 24.003 widzów. 9 domowych meczów zabrzan zobaczyło w sumie 216.027 fanów

2. GKS Katowice – średnia 11.717 kibiców

GKS Katowice – średnia 11.717 widzów. 9 domowych meczów katowiczan zobaczyło w sumie 105.450 fanów

3. Ruch Chorzów – średnia 10.800 kibiców

Ruch Chorzów – średnia 10.800 widzów. 10 domowych meczów chorzowian zobaczyło w sumie 107.998 fanów

SIATKÓWKA

siatka.org – W ostatnim meczu roku wygrał faworyt

Rozpoczęła się rewanżowa runda na zapleczu PlusLigi. We wtorek Pierrot Czarni Radom podejmowali GKS Katowice. Tym razem niespodzianki nie było. Choć zdarzały się momenty, gdy ton grze nadawali gospodarze, to lider I ligi mężczyzn wygrał bez straty seta. Nagrodę MVP odebrał Wojciech Włodarczyk.

Ponieważ większość zespołów przełożyła swój mecz 16. kolejki PLS 1. Ligi mężczyzn, to mecz Pierrot Czarnych Radom z GKS-em Katowice był ostatnim w 2026 roku na zapleczu PlusLigi. Radomianie podchodzili do niego po zwycięstwie 3:0 nad Spartą, zaś GKS miał za sobą domową porażkę.

Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy po kolejnym błędzie rywali prowadzili 6:2. Katowiczanie szybko poprawili skuteczność, raz za razem ataki kończył Wojciech Włodarczyk. Po asie Gonzalo Quirogi GKS wyrównał i o czas poprosił trener gospodarzy (10:10). W kolejnych akcjach obie ekipy wymieniały się skutecznymi zagraniami. Zdarzały się punktowe bloki. Dłuższy czas trwała zacięta walka. Dopiero w końcówce katowiczanie przejęli inicjatywę. Po kontrataku Quirogi GKS miał kolejne piłki setowe. Blok na Kluthcie zamknął inauguracyjną partię.

Po zatrzymaniu ataku Quirogi Czarni prowadzili 4:0 w drugiej odsłonie. Również tym razem katowiczanie szybko rzucili się do odrabiania strat. As Włodarczyka pozwolił złapać kontakt punktowy (6:5). Gospodarze nie ustrzegli się pomyłek i po zagraniu z przechodzącej piłki Grzegorza Pająka GKS prowadził 9:8. W kolejnych akcjach skutecznymi atakami wymieniali się Bartłomiej Kluth i Michał Superlak. Po fragmencie gry punkt za punkt ponownie przewagę zaczęli budować katowiczanie. Zagranie przez środek Bartłomieja Klutha pozwoliło im odskoczyć na 18:16. Starania Michała Kowala nie wystarczyły. W końcówce uaktywnił się katowicki blok a szybko seta rozstrzygnął skutecznym kontratakiem Superlak.

Od początku trzeciego seta trwała gra punkt za punkt. Większość akcji kończyła się w pierwszym uderzeniu, zdarzały się błędy w polu zagrywki (10:10). Dopiero przy zagrywkach Włodarczyka GKS zbudował trzypunktową przewagę – 15:12 i o czas poprosił trener Michalski. Choć radomianie starali się walczyć, katowiczanie pozostawali na prowadzeniu. Kolejne bloki na Szczurowskim sprawiło, że przyjezdni powiększyli przewagę. Dopiero błąd w polu zagrywki Pająka pozwolił radomianom zrobić przejście (18:22). Radomianie nie zdołali jednak zdobyć już więcej punktów. Zagrania Włodarczyka i Quirogi dały ostatnie oczka przyjezdnym.

MVP: Wojciech Włodarczyk

Pierrot Czarni Radom – GKS Katowice 0:3 (21:25, 20:25, 18:25)

HOKEJ

hokej.net – Zrobili pierwszy krok! Emocjonujący półfinał Pucharu Polski

W pierwszym półfinałowym meczu Turnieju Finałowego Tauron Pucharu Polski w Krynicy-Zdroju ECB Zagłębie Sosnowiec pokonało GKS Katowice 4:2. Spotkanie było pełne emocji, z pięknymi golami, licznymi karami i skutecznie wykorzystywanymi przewagami liczebnymi, które decydowały o losach meczu.

Pierwsza tercja była wyrównana. Wynik otworzył Sozanski w 5. minucie skutecznym strzałem z dystansu, dając prowadzenie drużynie z Sosnowca. Katowice stopniowo przejmowały inicjatywę i w 10. minucie wyrównał Jonasz Hofman wykorzystał grę w przewadze, trafiając do pustej bramki, po rozpracowaniu defensywy rywala przez kolegów z drużyny.

W końcówce tercji tempo wzrosło, a najważniejszym wydarzeniem był faul w 17. minucie wysoko uniesionym kijem Arona Chmielewskiego na Patryku Wronce, zakończony karą 2+2 minuty. Jednak Katowice do końca tercji nie zdołały wykorzystać tej przewagi i po pierwszej odsłonie był remis 1:1.

Druga odsłona była pełna emocji, kar i walki w formacjach specjalnych. W 25. minucie doszło do poważnego zdarzenia, Mcnulty z Katowic został ukarany karą meczu za uderzenie kijem w krocze rywala, sędziowie skorzystali przy tej okazji z analizy wideo. Szybko po tym zdarzeniu, bo już w26. minucie Sosnowiec wysunął się na prowadzenie 2:1 po efektownej akcji Chmielewskiego i Roine, z wykończeniem Pipponena.

Katowice odpowiedziały w 31. minucie, Anderson podał do Dupuy, który dopełnił formalności trafiając dopustej bramki, doprowadził do wyrównania 2:2. Chwilę później, w 33. minucie, Enlund wykorzystał podanie Chmielewskiego i pięknym, soczystym uderzeniemprzywrócił prowadzenie drużynie z Zagłębia. Wynik do końca tercji już nie uległ zmianie, Sosnowiec prowadził 3:2.

Ostatnia część meczu rozpoczęła się od walki o przejecie inicjatywy przez obie drużyny, z próbami Katowic w przewadze i Sosnowca w kontrach. Mimo kilku dogodnych sytuacji m.in. świetnych akcji Wronki czy z przeciwnej drużyny Pipponena, bramkarze obu drużyn skutecznie interweniowali. W końcówce meczu Sosnowiec przypieczętował zwycięstwo.

W 59. minucie po stracie krążka przez Katowice, Zagłębie wyprowadziło kontrę, najpierw Eliasson obronił pierwszy strzał, ale przy dobitce Seppali był już bez szans. Katowice próbowały jeszcze ataków z pustą bramką, lecz nie udało im się odwrócić losów spotkania.

Ostatecznie ECB Zagłębie Sosnowiec wygrało 4:2 i awansowało do finału Turnieju Finałowego Tauron Pucharu Polski.

Szkoleniowiec Zagłębia po spotkaniu z GKS-em Katowice. „Mieliśmy więcej szczęścia w końcówce”

ECB Zagłębie Sosnowiec wywalczyło przepustkę do gry w finale TAURON Pucharu Polski. Podopieczni Matiasa Lehtonena pokonali GKS Katowice 4:2, a jak to starcie ocenił trener sosnowiczan?

– Było to bardzo wyrównane spotkanie. Taki mecz na remis, w którym obie drużyny miały swoje szanse. Pojawiło się dużo kar, pojawiły się emocje, a my mieliśmy więcej szczęścia w końcówce. Graliśmy dość defensywnie w trzeciej tercji, nie pozwalając rywalowi na zbyt wiele – podsumował Matias Lehtonen.

Po trzech ligowych spotkaniach ekipa Zagłębia w końcu znalazła sposób ma GieKSę.

– Mieliśmy trochę więcej szczęścia, tak to można ująć. Każdy mógł wczoraj przechylić szalę na swoją stronę i wygrać cały mecz. Jedna i druga drużyna walczyła i był to zacięty mecz. Ta gra to było takie odbijanie raz w jedną raz w drugą stronę. Akurat to my trafiliśmy w to jedno odbicie, które dało nam zwycięstwo – dodał Lehtonen.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga