Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Pogoń Szczecin i GKS Katowice uciekają jeszcze bardziej. A za nimi… coraz większy tłok

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Mistrzynie Polski w sobotę pokonały w spotkaniu ligowym APLG Gdańsk 5:1 (3:0), a już dzisiaj rozegrają mecz w ramach rozgrywek Pucharu Polski, ze Ślęzą Wrocław. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00, we Wrocławiu. W niedzielę dwunastego listopada od godziny 12:00 rozpocznie się kolejny mecz ligowy żeńskiej drużyny, ze Śląskiem Wrocław (również we Wrocławiu). W niedzielę piłkarze zremisowali w meczu ligowym ze Stalą Rzeszów 2:2. W najbliższą niedzielę o godzinie 12:40 zespół rozpocznie kolejne spotkanie ligowe, na Bukowej z GKS-em Tychy.

Siatkarze przegrali kolejne dwa spotkania, z drużyną Ślepsk Malow Suwałki 0:3 oraz z Wartą Zawiercie 2:3. W sobotę jedenastego listopada, w hali w Szopienicach, zespół będzie podejmował ekipę Jastrzębskiego Węgla. Spotkanie rozpocznie się o 17:30.

W ubiegłym tygodniu drużyna hokeja na lodzie rozegrała jedno spotkanie ligowe z Zagłębiem, w którym Mistrzowie Polski wygrali 5:1. Nasz zespół przewodzi w ligowej tabeli, do tej pory nie zaznał goryczy porażki. Najbliższe spotkanie zespół rozegra w ramach Pucharu Kontynentalnego, w piątek 17 listopada.

 

PIŁKA NOŻNA

sportowefakty.wp.pl – Pogoń Szczecin i GKS Katowice uciekają jeszcze bardziej. A za nimi… coraz większy tłok

Wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie Orlen Ekstraliga kobiet będzie ligą trzech prędkości. Po dziewiątej kolejce stawka drużyn podzieliła się na trzy grupy. Na czele Pogoń Szczecin i GKS Katowice, które wygrały swoje mecze strzelając po 5 goli.

To pierwsza seria gier rozegrana po październikowej przerwie reprezentacyjnej. Jednym z ciekawiej zapowiadających się spotkań było to we Wrocławiu, gdzie Śląsk podejmował UKS SMS Łódź. Zespół Marka Chojnackiego przeważał na boisku, ale nie potrafił zdobyć ani jednej bramki. Rywalki zaś do siatki trafiały dwukrotnie. W pierwszej połowie przepięknym uderzeniem z rzutu wolnego popisała się Joanna Wróblewska, a w drugiej na 2:0 podwyższyła Marcelina Buś. Był to trzeci mecz z rzędu, w którym ekipa z Łodzi nie potrafiła zdobyć bramki.

A w Szczecinie ostre strzelanie w meczu z Medykiem Polomarket Konin urządziły sobie piłkarki Pogoni. Choć wynik otworzyła samobójczym trafieniem Patrycja Ziemba, jeszcze przed przerwą po golu dołożyły Emilia Zdunek z rzutu karnego oraz Natalia Oleszkiewicz. Po zmianie stron na 4:0 podwyższyła Jaylen Crim, a tuż przed końcem jeszcze trafienie dołożyła Agnieszka Garbowska.

Dzięki tej wygranej szczecinianki utrzymały pozycję lidera, choć goniący je GKS Katowice też zdobył w ten weekend pięć goli. Mistrzynie kraju podejmowały AP Orlen Gdańsk. Już w trzeciej minucie Nicola Brzęczek rozwiązała worek z bramkami. W 21. i 43. minucie po golu dorzuciła do niego Aleksandra Nieciąg, a w 84. Brzęczek ponownie trafiła do siatki. Honorowego gola dla piłkarek z Trójmiasta zdobyła w doliczonym czasie gry Clarissa Kirsch-Downs, lecz GieKSa jeszcze zdołała na to odpowiedzieć trafieniem Klaudii Słowińskiej.

 

SIATKÓWKA

 siatka.org – Podopieczni Kwapisiewicza pokonali GKS Katowice

Na zakończenie trzeciej kolejki PlusLigi Ślepsk Malow Suwałki, bez większych problemów, pokonał GKS Katowice. Podopieczni Dominika Kwapisiewicza w każdym z setów narzucili swój rytm gry i ostatecznie zamknęli ten pojedynek w trzech odsłonach. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Bartosz Filipiak.

Obie drużyny od początku spotkania popełniały wiele błędów w polu serwisowym oraz grały punkt za punkt do stanu 5:5. Ze środka dał o sobie znać Bartłomiej Krulicki, a gdy zatrzymany został Ziga Stern, Ślązacy prowadzili 7:5. Zespoły szybko przeszły do wymiany ciosów. Po stronie przyjezdnych przez środek siatki atakował Joaquin Gallego (12:13). Z kolei gra katowiczan nieco falowała, ale obie ekipy nie dawały za wygraną (16:16).

Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, bowiem po wykorzystanej kontrze Pawła Halaby i dobrej postawie Zigi Sterny w polu serwisowym suwałczanie prowadzili 18:16. Podopieczni Dominika Kwapisiewicza dołożyli jeszcze blok na Lukasie Vasinie (20:16). Siatkarze GKS-u radzili sobie dobrze w ofensywie, ale nie stworzyli sobie szansy w końcówce, psując trzy zagrywki z rzędu (19:23). O objęciu prowadzenia przesądził atak Filipiaka z prawej flanki (25:19).

Dobrze dla GKS-u rozpoczęła się druga partia, w której to punktowy atak oraz blok zaliczył Vasina. Błędy własne przyjezdnych sprawiły, że katowiczanie prowadzili 4:1. Po chwili solidną serię w polu serwisowym zaliczył Paweł Halaba, który zagrywał siedmiokrotnie. Drużyna z północno-wschodniej części Polski postawiła szczelny blok, dzięki któremu wygrywała 8:5. Na boisko zawitał Jakub Jarosz i odpowiedział dobrą zagrywką, czterokrotnie z rzędu w ofensywie punktował Szymański, co dało gospodarzom remis (10:10).

Zdecydowanie szósty bieg wrzucił Szymański, który zaserwował jeszcze asa (12:11). Obie ekipy kończyły większość ze swoich pierwszych ataków. Ponownie dał o sobie znać Szymański, a gdy swoją szansę wykorzystał Vasina, wówczas ekipa ze Śląska miała dwa oczka do przodu (19:17). W samej końcówce ciężar gry na swoje barki wziął Filipiak, który najpierw zablokował Vasinę, a niewiele później skończył dwie akcje (22:21). Katowiczanie raz jeszcze zostali “poczęstowani” czapą, a kropkę nad “i” postawił Filipiak (25:22).

Ślepsk kontynuował skuteczną grę blokiem od początku trzeciej partii (3:1). Podopieczni Grzegorza Słabego mieli problemy z przyjęciem. Dwukrotnie z rzędu zatrzymany został Jarosz (2:7). Do dalszej walki swoich kolegów zagrzewali Szymański oraz Jarosz (9:11). Cały czas goście prezentowali dobry, cierpliwy wyblok, podczas gdy katowiczanie popełniali błędy (12:18). Koncert suwałczan trwał w najlepsze, a wszystko zakończyło się po ataku Stajera z piłki przechodzącej (25:16).

GKS Katowice – Ślepsk Malow Suwałki 0:3 (19:25, 22:25, 16:25)

 

sportdziennik.com – Spektakl atakujących!

Siatkarze z Zawiercie zapisali na swoim koncie pierwsze zwycięstwo, ale dopiero tie-breaku.

Karol Butryn, atakujący Aluronu CMC Warty Zawiercie, w sobotę obchodził imieniny, ale nie mógł świętować, bo wczoraj czekała praca. Wywiązał się z niej znakomicie, bo przez cały mecz z GKS-em Katowice grał niezwykle solidnie, zaś w tie-breaku wręcz koncertowo. To właśnie on sprawił, że ekipa Michała Winiarskiego zapisała pierwsze zwycięstwo w sezonie, ale za dwa punkty. Po drugiej stronie siatki od trzeciego seta szalał atakujący Jakub Jarosz i on zmobilizował kolegów do walki o każdy punkt. „GieKSa” zdobył pierwszy punkt w sezonie, ale najważniejsze, że zdecydowanie poprawiła swoją grę.

Oba zespoły od początku są mocno cierpiące i nie zaznały smaku zwycięstwa. Ba, GKS nie wygrały seta. Sytuacja kadrowa w zawierciańskim zespole powoli się stabilizuje i podstawowym składzie pojawił się Bartosz Kwolek, zaś w krótkich fragmentach Mateusz Bieniek i Trevor Clevenot. Wydawalo się, że faworyzowani gospodarze szybko opanują wydarzenia na parkiecie i objęli prowadzenie 11:7. Gdy w polu serwisowym pojawił się Lukas Vasina goście błyskawicznie odrobili straty i był remis 11:11. Ten początek to była zapowiedź twardej gry o każdy punkt. I tak też było. Wprawdzie gospodarze już prowadzili 20:16, ale ambitni goście znów zniwelowali straty i po zagrywce Łukasza Kozuba przegrywali zaledwie 21:22. W końcowych fragmentach było nerwowo i pomyłki w polu zagrywki z jednej i drugiej strony. W końcu zwycięski punkty środkowy gospodarzy Mariusz Schamlewski.

Od początku drugiego seta na boisku pojawił Marcin Waliński, który zawierciańską halę zna jak własną kieszeń. Zastąpił on Jakuba Szymańskiego, który nie radził sobie ani w przyjęciu ani w ataku. By osiągnąć jakiś wymierny efekt goście musieli podjąć ryzyko w polu serwisowym. I tak też było, choć punktów z tego elementu nie było. W drugim secie katowiczanie popełnili aż 9 pomyłek, przy jednym punkcie. Stanowczo za mało. Gospodarze mieli 5 błędów przy 2. asach. Aluron wyszedł na prowadzenie 7:5 i już nie oddał go do samego końca. Owszem, goście grali niezwykle ambitnie, ale gospodarze trzymali ich na dystans. Wygrali drugą odsłonę dość pewnie i nic nie zapowiadało,by coś się zmieniło.

A jednak goście stanęli na wysokości zadania i przedłużyli mecz. Trener Grzegorz Słaby przy stanie 5:8 dokonał zmiany, która miała kluczowe znaczenie dla przebiegu dla całego meczu. Damiana Domagałę na pozycji atakującego zastąpił nie tylko kapitan, ale również doskonały motywator Jarosz, który w poprzednim meczu narzekała na przeziębienie. Gospodarze prowadzili 11:7, ale przy jego współudziale goście objęli prowadzili 13:11. I już nie oddali do samego końca. Goście prowadzili już 23:19 i byli blisko zdobycia pierwszego seta w tym sezonie. Końcowe fragmenty były nerwowe, ale katowiczanie za sprawą swojego kapitana w końcu dopięli swego i wygrali seta.

Kapitan „GieKSy” wcale nie zamierzał schodzić z wysokiego poziomu i w kolejnej partii rządził i dzielił na parkiecie. Kozub, rozgrywający gości, już nie starał się szukać jakiś nowych rozwiązań tylko piłkę kierował do Jarosza. A ten albo silnym albo też sprytnym atakiem kierował piłkę w parkiet. Gdy pojawiał się w polu serwisowym również był alarm w szeregach gospodarzy. Goście po niesłychanych emocjach doprowadzili do tie-breaka. A w nim temperatura na parkiecie osiągnęła stan wrzenia. Po udanej akcji Clevenota oraz dwóch asach Butryna gospodarze prowadzili 10:7, ale katowiczanie nie dali za wygraną. Końcowe fragmenty to popis skuteczności Butryna. Goście walczyli do samego końca, ale gospodarze zapisali po swojej stronie zwycięstwo.

Aluron CMC Warta Zawiercie – GKS Katowice 3:2 (25:23, 25:19, 23:25, 22:25, 15:12)

 

HOKEJ

hokej.net – Mistrz Polski nie do zatrzymania, kolejna wygrana GieKSy

Przy pełnych trybunach „Stadionu Zimowego” hokeiści GKS-u Katowice odnieśli 17. zwycięstwo z rzędu pokonując miejscowe Zagłębie Sosnowiec 5:1. Podopieczni Jacka Płachty dopisali kolejne trzy punkty do tabeli, a głównym ojcem sukcesu był Hampus Olsson, który popisał się hat-trickiem.

Od początku spotkania więcej z gry mieli gospodarze, jednak nie potrafili zaskoczyć defensywy rywali. Katowiczanie, którzy grali z kontry byli zabójczo skuteczni. Najpierw akcję duetu Marklund-Olsson zakończył indywidualnym popisem drugi z wymienionych i wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie.

Niecałe 3 minuty ten sam duet uderzył ponownie i znów strzelcem bramki okazałby się być rosły Szwed. Sosnowiczanie cały czas starali się kreować grę, jednak nie mogli znaleźć recepty na dobrze dysponowanego Johna Murraya.

Trochę ponad dwie przed końcem pierwszej odsłony,kibice sosnowieckiej ekipy odpalili konfetti, które wylądowało na tafli. Sędziowie ze względu na bezpieczeństwo zawodników zdecydowali się na przerwę i dogranie tych minut przed rozpoczęciem drugiej tercji.

Gdy przerwa się skończyła jeszcze podczas dogrywanej pierwszej tercji uderzyli gospodarze, zamieszanie pod bramką Murraya wykorzystał dobrze ustawiony Valtola i sosnowiczanie złapali kontakt.

Błyskawicznie po zakończeniu pierwszej tercji, rozpoczęła się druga odsłona w której podopieczni Piotra Sarnika byli rażąco nieskuteczni, a goście z Katowic wykorzystali to i podwyższyli swoje prowadzenie za sprawą Shigekiego Hitosato, który precyzyjnym strzałem do odkrytej części bramki umieścił gumę w siatce.

Niecałe 3 minuty ten sam duet uderzył ponownie i znów strzelcem bramki okazałby się być rosły Szwed. Sosnowiczanie cały czas starali się kreować grę, jednak nie mogli znaleźć recepty na dobrze dysponowanego Johna Murraya.

Trochę ponad dwie przed końcem pierwszej odsłony,kibice sosnowieckiej ekipy odpalili konfetti, które wylądowało na tafli. Sędziowie ze względu na bezpieczeństwo zawodników zdecydowali się na przerwę i dogranie tych minut przed rozpoczęciem drugiej tercji.

Gdy przerwa się skończyła jeszcze podczas dogrywanej pierwszej tercji uderzyli gospodarze, zamieszanie pod bramką Murraya wykorzystał dobrze ustawiony Valtola i sosnowiczanie złapali kontakt.

Błyskawicznie po zakończeniu pierwszej tercji, rozpoczęła się druga odsłona w której podopieczni Piotra Sarnika byli rażąco nieskuteczni, a goście z Katowic wykorzystali to i podwyższyli swoje prowadzenie za sprawą Shigekiego Hitosato, który precyzyjnym strzałem do odkrytej części bramki umieścił gumę w siatce.

 

Sokay: Na pewno czeka nas rywalizacja z mocnymi zespołami

– Moi dziadkowie żyli w Polsce. Zaraz po drugiej wojnie przenieśli się do Kanady i założyli tam rodzinę. Czuję się mocno przywiązany do moich korzeni – powiedział Ben Sokay, który w rozmowie z klubowymi mediami opowiedział o przeprowadzce do Katowic, polskim pochodzeniu oraz zbliżającej się rywalizacji w Pucharze Kontynentalnym.

Dokładnie za dwa tygodnie rozpocznie się trzecia runda Pucharu Kontynentalnego, z udziałem GKS-u Katowice. W dniach 17-19 listopada mistrzowie Polski zmierzą się w grupie F z SG Cortina, Herning Blue Fox oraz FTC Budapeszt.

– Nie grałem w tych rozgrywkach wcześniej i nie jestem do końca pewny, czego powinienem oczekiwać. Na pewno czeka nas rywalizacja z mocnymi zespołami– przyznał Ben Sokay.

Przy transferze Kanadyjczyka do Katowic, Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice, poinformował, iż Sokay ma polskie pochodzenie, gdyż część jego rodziny pochodzi z Polski.

– Tak, rodzina ze strony mojego ojca pochodzi z Polski. Moi dziadkowie żyli w Polsce. Zaraz po drugiej wojnie przenieśli się do Kanady i założyli tam rodzinę. Czuję się mocno przywiązany do moich korzeni. Podczas rodzinnych spotkań często śpiewamy polskie piosenki. Próbowałem razem z nimi, ale nadal uczę się języka polskiego. Jemy także polskie jedzenie. Nadal mam rodzinę w Polsce i odwiedziłem ją cztery lata temu. Polska ma specjalne miejsce w moim sercu – zaznaczył napastnik GieKSy.

Dla 26-letniego Kanadyjczyka to już blisko drugi miesiąc gry w Polsce. W tym czasie rozegrał 17 meczów, w których zainkasował 15punktów za 5 bramek i 10asyst. Przy czym 6 minut spędził na ławce kar oraz wypada na +7 w klasyfikacji plus/minus.

– Jest świetnie, bardzo mi się podoba. Miasto jest fantastyczne, bo można robić wiele różnych rzeczy. To dla mnie wyjątkowe, że mogę grać w kraju, z którego pochodzi moja rodzina. To bardzo ładny kraj. Spotkałem świetnych i bardzo życzliwych ludzi i już czuję, że to mój drugi dom. Nie mogę się doczekać, by odkryć więcej!– stwierdził zawodnik mistrza Polski.

– Oczekiwałem, że to będzie duże miasto, jedno z największych w Polsce. Nigdy nie wiesz, jak to do końca będzie, ale masz pewne wyobrażenie. Jestem miło zaskoczony tym, jak wiele się tutaj dzieje. Uwielbiam jedzenie, zawsze próbuję nowych rzeczy i bardzo mi się to podoba. Poza tym jest tutaj bardzo silna społeczność sportowa, co widać na każdym kroku– dodał.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Z Widzewem we wtorek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę  ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.

Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.

STS Puchar Polski – 1/4 finału

wtorek, 3 marca 2026

20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź

środa, 4 marca 2026

17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze

czwartek, 5 marca 2026

13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa

Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz z Jagiellonią znów odwołany

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.

Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.

„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.

Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga