Niemożliwe stało się możliwe. Nasi hokeiści doprowadzili do remisu 3:3 w rywalizacji do czterech zwycięstw finału Tauron Hokej Ligi. Losy meczu rozstrzygnęły się w trzeciej tercji, w której padły wszystkie bramki. Bohaterem został John Murray, który kilkukrotnie ratował nas z opresji.
Od początku meczu gra toczona była w szybkim tempie, a obie drużyny dążyły do jak najszybszego objęcia prowadzenia. W 2. minucie meczu Kallionkieli trafił w słupek tyskiej bramki. Przyjezdni również stworzyli sobie kilka okazji do objęcia prowadzenia, jednak Murray nie dał się pokonać po uderzeniach Pasia, Viitanen i Heljanki, W 5. minucie od straty bramki uratował nas słupek po uderzeniu Monto. W 9. minucie nasi hokeiści wyprowadzili kontrę 2 na 1, jednak Varttinen trafił wprost w Fucika. Z upływem czasu groźniejsze akcje kreowali sobie goście, lecz albo brakowało im precyzji w wykończeniu, albo na posterunku był nasz bramkarz. Na 64 sekundy przed końcem tercji na ławkę kar zjechał Englund.
GieKSa przetrzymała okres gry w osłabieniu bez straty gola. Po wyrównaniu sił na lodzie obraz gry się nie zmienił, bandy trzeszczały, a krążek szybko przemieszczał się z jednej strony lodowiska na drugą. W 34. minucie doszło do wymiany ciosów pomiędzy Bepierszczem i Lehtonenem. Obaj zawodnicy zostali odesłani do boksu kar. W 35. minucie GieKSa podkręciła tempo i kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Fucika, a najbliżej zdobycia pierwszej bramki byli Salituro, Michalski, Sokay i Mroczkowski. Druga tercja, podobnie jak pierwsza zakończyła się wynikiem 0:0.
Trzecia tercja rozpoczęła się wyśmienicie dla GieKSy. W 44. minucie w tercji środkowej krążek przejął Pasiut, który wjechał do tercji obronnej tyszan, gdzie dojrzał niepilnowanego Wronkę, który pokonał Fucika. Niespełna dwie minuty później ten sam duet podwyższył prowadzenie GieKSy, lecz tym razem strzelcem gola był nasz kapitan, który popisał się niesygnalizowanym strzałem po lodzie. Katowiczanie nie zwalniali tempa i w 50. minucie mogliśmy prowadzić 3:0, lecz w sytuacji sam na sam Fucik okazał się lepszy od Dupuy. Chwilę później po raz drugi w tym meczu musieliśmy grać w osłabieniu, po wykluczeniu Bepierszcza. Podczas tego okresu kilkukrotnie świetnymi interwencjami popisał się Murray. Pod koniec meczu niemający nic do stracenia tyszanie postawili wszystko na jedną kartę. Wynik spotkania, strzałem do pustej bramki, ustalił Anderson.
GKS Katowice – GKS Tychy 3:0 (0:0, 0:0, 3:0)
1:0 Patryk Wronka (Grzegorz Pasiut) 43:35
2:0 Grzegorz Pasiut (Patryk Wronka) 45:39
3:0 Stephen Anderson 57:49
GKS Katowice: Murray (Kieler) – Englund, Runesson, Wronka, Pasiut, Magee – Norberg, Verveda, Dupuy, Sokay, Mroczkowski – Koponen, Varttinen, Bepierszcz, Anderson, Kallionkieli – Maciaś, Smal, Michalski, Salituro, Hofman Jonasz.
GKS Tychy: Fucik, Chabior – Allen, Bryk, Łyszczarczyk, Komorski, Heljanko – Viinikainen, Kakkonen, Lehtonen, Monto, Jeziorski – Ciura, Kaskinen, Paś, Alanen, Viitanen – Pociecha, Ubowski, Larionovs, Turkin, Gościński.
Najnowsze komentarze