Piłka nożna
Weekend z Ekstraklasą
Po emocjonującym powrocie po przerwie reprezentacyjnej czas na kolejny tydzień Ekstraklasy. Śląsk Wrocław rozegrał zaległy mecz przeciwko Stali Mielec i… wygrał po raz pierwszy w tym sezonie, kończąc tragiczną passę 10 spotkań bez zdobycia kompletu punktów! Ligowe rozgrywki co rusz zaskakują nas wynikami, przyjrzyjmy się więc nadchodzącej kolejce.
Lechia Gdańsk po raz kolejny zawalczy o wyjście ze strefy spadkowej. Przeszkodzić im w tym spróbuje Piast Gliwice, który w ostatnim tygodniu zwyciężył swoje pierwsze spotkanie w lidze od końca sierpnia i ma nadzieję przedłużyć dobrą passę w rywalizacji z dużo niżej notowanym rywalem. W tym meczu obie ekipy nie będą mogły skorzystać z pełni swoich podstawowych piłkarzy. Za kartki wypadli: z Piasta Jakub Czerwiński, a z Lechii Bujar Pllana. Pogoń Szczecin podejmie u siebie ostatnią ekipę ligi – Puszczę Niepołomice. Zapowiada się ciężkie zadanie dla Żubrów, gdyż jeszcze żadnej ekipie nie udało się wywieźć ani jednego punktu ze stadionu Portowców. Ekipie Kamila Grosickiego powoli zaczyna uciekać czołówka tabeli – do miejsca premiowanego europejskimi pucharami brakuje już im 6 punktów, więc takich meczów nie mogą upuszczać.
Piłkarki weekend rozpocznie się w Krakowie, gdzie na Motor Lublin będzie czekać Cracovia. Gospodarze zaliczają jak na razie bardzo dobry sezon – do podium brakuje im zaledwie dwóch oczek i mają ambicje do zawalczenia o miejsca medalowe, co byłoby historyczną zdobyczą dla Pasów. Motor natomiast trzyma się w bezpiecznym środku tabeli, co jest bardzo dobrym wynikiem dla beniaminka. Ekipy z dwóch krańców tabeli zmierzą się ze sobą we Wrocławiu, gdzie drugi od końca Śląsk spróbuje zdobyć kolejne punkty z drugim w tabeli Rakowem Częstochową. Drużyna Jacka Magiery wygrała swoje zaległe spotkanie w środę, styl tej wygranej pozostawia jednak dalej wątpliwości, czy Śląsk już wskoczył na prawidłowe tory. Raków dalej punktuje większość rywali na swojej drodze, choć ostatni triumf w szalonej końcówce nad Pogonią był niepewny do ostatnich minut. Dla Lecha Poznań obowiązkiem jest zwycięstwo w nadchodzącej rywalizacji z Radomiakiem Radom. Czołówka Ekstraklasy jest zbyt do siebie zbliżona punktami, żeby Kolejorz mógł sobie pozwolić na tracenie punktów w takich pojedynkach, szczególnie że drużyna z Poznania nie gra ani w europejskich pucharach, ani już w Pucharze Polski. Szansą dla Radomiaka jest bardzo dobra dyspozycja strzelecka Leonardo Rochy, który w tym sezonie trafił do siatki już 10 razy.
W niedzielne południe rozpocznie się mecz Stali Mielec przeciwko Zagłębiu Lublin. Nowy trener Miedzianych Marcin Włodarski zaliczył swoją pierwszą porażkę w lidze, jednak tym razem rywal wydaje się prostszy do pokonania. Stali Mielec, jako pierwszej w tym sezonie, udało się przegrać ze Śląskiem, który w dodatku wcale nie prezentował wybitnego futbolu. Biało-niebiescy znajdują się dwa punkty nad strefą spadkową, zdobycie punktów w nadchodzącej kolejce brzmi więc jak konieczność. Na jednostronne zapowiada się rywalizacja Jagiellonii Białystok z Koroną Kielce. Gospodarze pokazują się bardzo dobrze zarówno na rodzimym podwórku, jak i na stadionach europejskich, gdzie na razie zaliczają same wygrane i mają tyle samo punktów co między innymi Chelsea, Fiorentina czy… Legia. Z drugiej strony, Korona ciągle walczy o oddalenie się na bezpieczną odległość od spadkowiczów. Pojedynek bez jednoznacznego faworyta odbędzie się w Łodzi między Widzewem a Górnikiem Zabrze. W tabeli formy te zespoły sytuują się odpowiednio na szóstym i siódmym miejscu z różnicą jednego punktu w ostatnich pięciu kolejkach. Drużyna prowadzona przez Daniela Myśliwca przyciąga w tym sezonie wysokie wyniki, spotkanie wydaje się więc warte obejrzenia. Piłkarski tydzień zostanie zamknięty wyjazdem GieKSy do Warszawy. Legia w tym sezonie radzi sobie lepiej w Europie niż w lidze, natomiast dalej są jednak faworytami w nadchodzącym starciu. Będzie to dobry test dla katowiczan, czy w tym momencie mogą liczyć na opuszczenie środka tabeli i zawalczenie o lokaty w górnej części tabeli.
Piątek (25 października):
Piast Gliwice (8. miejsce) – (16.) Lechia Gdańsk | 18:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Pogoń Szczecin (6.) – (18.) Puszcza Niepołomice | 20:30 (Canal+ Sport, Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Sobota (26 października):
Cracovia (4.) – (11.) Motor Lublin | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Śląsk Wrocław (17.) – (2.) Raków Częstochowa | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Lech Poznań (1.) – (13.) Radomiak Radom | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (27 października):
Stal Mielec (15.) – (12.) Zagłębie Lubin | 12:15 (Canal+ Sport 5, Canal+ 360)
Jagiellonia Białystok (3.) – (14.) Korona Kielce | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Widzew Łódź (7.) – (10.) Górnik Zabrze | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K, Canal+ Premium, TVP SPORT)
Legia Warszawa (5.) – (9.) GKS Katowice | 20:15 (Canal+ Sport 3)
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu
Hokej
Powrót, odejścia i plan sparingów
Ostatnie dni i minuty przyniosły garść nowych informacji z obozu hokejowej GieKSy.
Roczny kontrakt podpisał dobrze znany nam już Pontus Englund. Ofensywnie usposobiony obrońca grał w GKS-ie już w sezonie 2024/25. Rosły Szwed zanotował wówczas 21 oczek w 39 meczach sezonu zasadniczego za 9 goli i 12 asyst, a w 17 starciach fazy play-off dorzucił 9 punktów za 2 bramki i 7 asyst. Później przeniósł się do Grenoble występującego we francuskiej Ligue Magnus, a tam łącznie w 58 spotkaniach zdobył 8 goli i zanotował 21 asyst. Teraz jednak już po roku przerwy wraca do Katowic. Witamy ponownie!
Z drużyną pożegnali się natomiast Travis Verveda i Zack Hoffman. Pierwszy spędził w Katowicach 2 sezony, oba zakończone zdobyciem srebrnego medalu. O ile solidnie punktował w rozgrywkach zasadniczych, gdyż w pierwszym roku było to 14, a w drugim 16 oczek, tak nie potrafił tego przełożyć na faze play-off, gdzie najpierw zdobył 3 punkty, a w tym roku 4. Łącznie w barwach GieKSy wystąpił 122 razy. Hoffman natomiast dołączył do GKS-u przed minionym sezonem. W 60 meczach zdobył 3 gole i zanotował 14 asyst. Dziękujemy obu za grę w naszym klubie i życzymy powodzenia w dalszej karierze.
Poznaliśmy także plan przedsezonowych sparingów. 1 sierpnia drużyna spotka się w komplecie na testy, a 2 dni później pierwszy raz wyjdą wspólnie na lód. Tak natomiast prezentuje się lista naszych sparingów:
13 sierpnia: Unia Oświęcim (wyjazd)
15 sierpnia: Unia Oświęcim (Jantor)
18 sierpnia: HK Poprad (wyjazd)
20 sierpnia: HK Poprad (Jantor)
28 sierpnia: Lausitzer Fuchse (Weisswasser)
29 sierpnia: Rostock Piranhas (Weisswasser)
4 września: HC Presov (Liptovsky Mikulas)
5 września: HK 32 Liptovsky Mikulas lub Budapeszt (Liptovsky Mikulas)
10 września: HC RT Torax Poruba (wyjazd)


Najnowsze komentarze