Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Więcej czerwonych kartek niż goli czyli przegląd doniesień mass mediów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania prasówki z ubiegłego tygodnia, na temat związane z piłkarską GieKSą.

 

katowickisport.pl – Pewna wygrana w Turcji zespołu z Bukowej

 

W pierwszym sparingu na zgrupowaniu w Turcji katowiczanie pokonali mocny zespół z węgierskiej ekstraklasy.

Ekipa Jacka Paszulewicza zagrała każdą połowę innym składem. Bardzo udana w wykonaniu piłkarzy GKS-u była druga część spotkania. Dużo akcji ofensywnych i wyraźna przewaga w polu.

 

Poprawić można nawet wygrane mecze

 

Jak już informowaliśmy, Patryk Procek zakończył swój udział w zgrupowaniu GieKSy na tureckiej ziemi i zawodnikiem katowickiej ekipy nie zostanie.

Z gry przeciwko Debreczynowi wykluczyła go grypa żołądkowa, dzisiejszego sparingu z ukraińską Stalą Kamieńskie „nie doczekał”.
Liczba GieKSiarzy od soboty znów jednak „będzie się zgadzać” – dolecieć ma bowiem do kolegów Szymon Małecki. To – na razie? – jedyne „uzupełnienie” obozowej grupy, choć pion sportowy wciąż definitywnie nie przekreśla możliwości dołączenia do GKS-u zawodnika „zluzowanego” przez któryś z klubów ekstraklasowych po rozpoczęciu w niej wiosennego grania.

 – Transferów do GKS-u nie ma na razie tylu, ilu być może spodziewaliby się i oczekiwali kibice, ale chcemy iść w jakość – pod kątem przyjętego systemu grania – a nie w ilość. Wciąż monitorujemy rynek, czekamy na decyzje w klubach ekstraklasy i na zawodników, którzy usłyszą w nich, że wiosną zapewne nie dostaną takiej liczby minut na boisku, jakiej by się spodziewali. Na pewno nie pójdziemy na ilość; w czołowych klubach pierwszej ligi często było dotąd tak, że kadry były bardzo liczne, ale niekoniecznie zbieżne z koncepcją trenera. Dlatego postawiłem sprawę jasno: jeśli mamy kogoś dobrać, to pod konkretne pozycje, spełniającego określone wymagania, i pod koncepcję klubu, który w tej chwili chciałby pójść w kierunku młodszych piłkarzy. Już nie koncepcja „32 plus”, ale raczej „22 plus” – zapowiadał przed wyruszeniem na turecką riwierę trener Jacek Paszulewicz.

Przed dzisiejszym starciem z zamykającą tabelę ukraińskiej ekstraklasy Stalą, katowiczanie podsumowali ostatecznie środową grę przeciwko wspomnianym Węgrom.
– Mnie ciężko zadowolić; wychodzę z założenia, że poprawić można nawet wygrane mecze – przypominał zawodnikom szkoleniowiec. – Trochę akcji ofensywnych było na wysokim poziomie, ale droga do tego, co chcemy osiągnąć, wciąż jest daleka. Zmiany wciąż niezbędne – i nie mówię wcale o personaliach, ale o pewnych nawykach i zachowaniach, zwłaszcza u tych bardziej doświadczonych piłkarzy – analizował zwycięskie 2:0.

 

gol24.pl – GKS Katowice wygrywa w Turcji. Skuteczność wróciła po przerwie meczu sparingowego

 

[…] Po zajęciach na swoich obiektach i rozegraniu dwóch sparingów (5:1 z ROW-em Rybnik i 0:1 z Miedzią Legnica) kolejnym etapem w przygotowaniach GKS-u Katowice jest zgrupowanie w Turcji. Podopieczni Jacka Paszulewicza wczoraj rozegrali pierwszy w tym kraju sparing pokonując 7-krotnego mistrza Węgier VSC Debreczyn 2:0. Pierwsza połowa zakończyła się remisem, ale inicjatywa przez cały czas należała do katowiczan. Tuż przed przerwą akcja Wojciecha Kędziory i Adriana Błąda powinna skończyć się bramką, ale strzał tego drugiego trafił prosto w węgierskiego bramkarza.
Tak, jak we wcześniejszych sparingach, po przerwie szansę gry dostała inna jedenastka. I zaowocowało to bramkami. Siedem minut po rozpoczęciu drugiej części, pierwszego gola dla ekipy z Bukowej strzelił, wykorzystując podanie Łukasza Zejdlera, Andreja Prokić. Katowiczanie wyraźnie nabrali ochoty do gry, przejęli kontrolę, wyprowadzając akcję za akcją. Rywale, którzy w węgierskiej ekstraklasie zajmują trzecie miejsce i nie stracili jeszcze szansy na mistrzowski tytuł, ograniczali się desperackiej obrony i wybijania piłki spod własnego pola karnego. Efektem tej przewagi był drugi gol Dawida Plizgi, który wykorzystał podanie Oktawia-na Skrzecza. Dominacja GieKSy została w ten sposób podkreślona. Wynik już się nie zmienił, mimo iż w końcówce przeciwnicy stworzyli kilka groźnych sytuacji.

– Wreszcie możemy grać i trenować na trawie – z zadowoleniem stwierdził trener Paszulewicz. – W tym tygodniu czeka nas ciężka praca, ale im bliżej końca obozu może trochę dla piłkarzy będzie także przyjemności – dodał szkoleniowiec katowickiej drużyny.

 

sportslaski.pl – Więcej czerwonych kartek niż goli

 

Drugi mecz – drugie zwycięstwo podczas zgrupowania w Turcji. Tym razem GKS Katowice wygrał z młodzieżowym zespołem Dynama Kijów, choć pierwotnie w planach był sparing ze Stalą Kamieńskie.

W pierwszej połowie goli nie było – była za to czerwona kartka dla Ukraińca, który spowodował kontuzję Oktawiana Skrzecza. W drugiej części gry czerwień zobaczył także Bartłomiej Kalinkowski. Zanim jednak pomocnik GieKSy opuścił boisko za dwie żółte kartki, gola zdobył Andreja Prokić. Serb, który latem opuści Katowice, wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Było to jedyne trafienie w tym spotkaniu.

 

Jacek Paszulewicz: „Przyjemności z gry było mało”

 

– Jeszcze jesteśmy w drodze do tego, co chcemy osiągnąć – powiedział po meczu z młodzieżową drużyną Dynama Kijów trener GKS-u Katowice, Jacek Paszulewicz. Jego zespół wygrał drugie spotkanie podczas zgrupowania w Turcji – i to drugi raz bez straty gola.

– Mamy kolejny materiał do analizy. Przeciwnik stanął na wysokości zadania i wysoko zawiesił poprzeczkę. To był bardzo agresywny mecz, żadna z drużyn nie odpuszczała. Piękna futbolu za dużo nie można było oglądać – przyznał po wygranym 1:0 sparingu trener Jacek Paszulewicz. Od piękna ważniejsze jest jednak wykonana na treningach praca.

[…] W trakcie meczu z młodzieżową drużyną Dynama Kijów kontuzji nabawił się Oktawian Skrzecz, który jeszcze w pierwszej połowie musiał opuścić boisko. Jak zdrowie zawodnika?

– Jutro lub pojutrze będzie w 100 procentach gotowy do treningu – uspokoił po sparingu Paszulewicz.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga