Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mass mediów: Katowice z punktami. Hat-trick Maciążki, Micah Ma’a oficjalnie w GKS-ie Katowice, Rohtla odchodzi, Nowy kontrakt Krężołka

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Drużyna kobieca w minionym tygodniu rozegrała jedno spotkanie. Przeciwnikiem była ostatnia drużyna w tabeli ekstraligi, Rolnik Biedrzychowice. GieKSa wygrała 6:2 (5:0). Następny mecz drużyna kobiet rozegra w sobotę, z liderem rozgrywek Czarnymi Sosnowiec, w Katowicach. Piłkarze rozegrali dwa spotkania, w obu padł remis. We wtorek, w Stargardzie z Błękitnymi 0:0 oraz w sobotę, w Katowicach z Wigrami 2:2 (0:2). Prasówki po tych meczach znajdziecie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ. Portal weszlo.com w obszernym artykule próbuje rozstrzygnąć czy GieKSa awansuje na zaplecze ekstraklasy.

Siatkarze oraz hokeiści zakończyli swoje rozgrywki. Trwają ruchy/rozmowy kadrowe w obu drużynach.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Katowice z punktami. Hat-trick Maciążki

GKS Katowice w Głogówku odnoszą pewne zwycięstwo nad miejscowym Rolnikiem aplikując już gospodynią do przerwy pięć bramek a  Klaudia Maciążka potrzebowała 22 minut na skompletowanie swojego hat-tricka.

W 11 minucie spotkania nieprzepisowo w polu karnym Żaneta Sobota przytrzymuje swoją przeciwniczkę i sędzia spotkania Magdalena Syta bez wahania wskazała na wapno. Rzut karnym pewnie wykorzystuje Kinga Kozak otwierając wynik spotkania. Zaledwie 6. minut później Karolina Maciążka podwyższa na 2:0 wykorzystując podanie od Kingi Kozak z lewej strony boiska. Dwie minuty później Pani Magdalena Syta ukarała Żanetę Sobotę żółtą kartka za faul w środkowej strefie boiska. W 30. minucie spotkania przyjezdne podwyższają na 3:0. Kamila Tkaczyk dalekim podaniem mijającym defensywę Rolnika zagrywa do Kingi Kozak, która w sytuacji sam na sam umieszcza piłkę w bramce Rolnika. 60. sekund później Katowiczanki za sprawą Klaudii Maciążka zdobywają kolejną bramkę. W 39. minucie spotkania po raz trzeci  Klaudia Maciążka pokonuje bramkarkę Rolnika wykorzystując asystę Ani Konkol.

Druga odsłona spotkania to nieco odważniejsza gra Rolnika. W 50. minucie spotkania po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Aleksandry Misiak, Żaneta Sobota minimalnie główkuje nad bramką Klimek. Zaledwie pięć minut później faulowana  nieprzepisowo w polu karnym zostaje Agata Sobkowicz a  jedenastkę na bramkę zamieniła Aleksandra Misiak . Po zdobyciu bramki zawodniczki z gospodarzy wykonały cieszynkę w stronę Ilony Kujawskiej zasiadającej na trybunach, która w ostatnich dniach oznajmiła, że spodziewa się dziecka W. 60 minucie spotkania przyjezdne podwyższają na 6:1 po bramce  Anity Turkiewicz, W doliczonym czasie sędzia spotkania Pani Magdalena Syta za faul na Agacie Sobkowicz podyktowała rzut karny dla Rolnika. Do piłki podeszła sama poszkodowana i zdobywa druga bramkę dla gospodyń.  Zawodniczki z Katowic dzięki zdobyciu kompletu punktów awansują na piąte miejsce w tabeli.

 

weszlo.com – Czy GKS Katowice jest jeszcze w stanie to spartolić?

Od parunastu dni zadają sobie to pytanie wszyscy fani II ligi, wszyscy fani klubów z czołówki tej klasy rozgrywkowej. Czy GKS Katowice jest w stanie to spieprzyć? Czy GKS Katowice jest w stanie wzbić się na wyżyny… No właśnie. Na wyżyny bycia GKS-em Katowice? Może wypadałoby napisać wprost, czy GKS Katowice jest jeszcze w stanie to wszystko skatowiczyć?

Wydawało się to właściwie niemożliwe. 24 kwietnia GKS zgrabnie wrócił po krótkiej przerwie koronawirusowej i pokonał 2:1 rewelację ligi, Skrę Częstochowa. Co więcej – zrobił to w wybitnie nie-gieksiarskim stylu. Skra prowadziła 1:0, miała karnego na 2:0, ale zamiast zabić mecz – na 10 minut przed końcem, jeszcze przy stanie 1:0, straciła ukaranego czerwoną kartką Gołębiowskiego. To natychmiast wykorzystali gospodarze, którzy w końcówce zdobyli dwie bramki i ostatecznie dopisali sobie 3 punkty w ligowej tabeli.

GKS miał na koncie 56 punktów zgromadzonych w 25 meczach. Punkt straty do Górnika Polkowice, który też miał 25 spotkań. Ale dalej?

Chojniczanka – dwa punkty mniej, trzy mecze więcej

Wigry – sześć punktów mniej, dwa mecze więcej

Skra – jedenaście punktów mniej, trzy mecze więcej

Niżej nawet nie było sensu spoglądać. GKS był na autostradzie do I ligi, a przed sobą miał jeszcze maraton meczów z ekipami ze środka tabeli. Na tym etapie sezonu wydają się najłatwiejsze – rywal już niemal pewny utrzymania, tylko kataklizm mógłby go zepchnąć do strefy spadkowej, to nie to co ekipy zażarcie walczące o ligowy byt. Tempo letnie, stopień trudności umiarkowany. GKS rozpędzony, bo wygrał 5 z ostatnich 6 spotkań, a przy tym wyszarpał w dramatycznych okolicznościach 3 punkty jednemu z bezpośrednich rywali w czubie tabeli.

Ale to GKS Katowice. Zanim omówimy, co się stało po tym szczęśliwie wygranym spotkaniu ze Skrą Częstochowa, zerknijmy w przeszłość. Dlaczego ten klub niemalże stał się memem?

[…] GKS od wspomnianego meczu ze Skrą Częstochowa przegrał 3 z 4 rozegranych spotkań. Wyłożył się u siebie z rezerwami Śląska Wrocław, wrócił bez punktu z meczu z Garbarnią Kraków i z KKS-em Kalisz. Przewaga, wydawałoby się bezpieczna, stopniała do jednego punktu – właśnie tyle w tym momencie traci do katowiczan Chojniczanka. Co gorsza – równolegle GKS tracił też przewagę zaległych spotkań. Dzisiaj, po meczu z Błękitnymi, GKS będzie miał tyle samo rozegranych meczów co trzecia, czwarta i piąta drużyna w tabeli. Pozorny bufor bezpieczeństwa, swoiste koło ratunkowe, zostanie wykorzystane.

Dlatego tak ważne jest zwycięstwo nad Błękitnymi, które dałoby oddech i impuls. Przede wszystkim – odgoniło przynajmniej na jakiś czas te wszystkie czarne wspomnienia, których nad Katowicami krąży zdecydowanie zbyt wiele.

Wróćmy jednak do tytułowego pytania. Czy GKS może to jeszcze zgieksić? Odpowiedź brzmi: nie ma tak dobrej sytuacji w tabeli, której GKS nie mógłby sobie własnoręcznie zepsuć. Natomiast – mimo wszystko trudno nam sobie taki meltdown wyobrazić. Po pierwsze – Chojniczanka wcale nie goni wybitnie zażarcie, zremisowała z Wigrami i Motorem, gdyby nie to – już byłaby nad GKS-em. Po drugie – GKS ma w sumie sprzyjający terminarz. Mini-maraton meczowy zaczyna właśnie dzisiaj, od outsidera tabeli, 19. zespołu w ligowej stawce. Potem ma jeszcze u siebie Bytovię Bytów, która wiosną przegrywa mecz za meczem. Trudniejsze mecze? Pewnie ze Stalą Rzeszów i Wigrami Suwałki, bo jedni i drudzy mierzą w baraże, ale znowu – oba te spotkania GieKSa zagra na własnym terenie.

Z wyjazdów zostały jej te przyjemniejsze – Lublin czy Ostróda to dość spokojny środek tabeli. Zostaje jeszcze ten jeden mecz, który celowo ominęliśmy – bo już teraz śmierdzi nam w terminarzu ewentualnym katowiczeniem własnych kibiców (takie katowanie przez katowiczan, a co). Chojniczanka na wyjeździe. 28 maja, trzecia kolejka od końca. Kto zna GKS dobrze, kto z nim przeżył ostatnie lata, pyta już tylko – gol z połowy czy jednak bramkarz nożycami?

Natomiast – no ludzie kochani. Przecież kiedyś ta czarna passa musi się skończyć. Rozumiemy, raz, dwa, pięć razy zniszczyć psychicznie własnych kibiców. Ale ten GKS wygląda na ekipę, która powinna to dźwignąć pod czysto piłkarskimi względami. GieKSiarze po koronawirusowej przerwie są pod formą, to fakt, nawet zwycięstwo nad Olimpią było wymęczone, ale to wciąż zespół o wysokiej jakości jak na standardy II ligi. Mówiąc wprost: Woźniak, Błąd czy Figiel po prostu powinni to pociągnąć, mimo że kibice mają do nich sporo słusznych pretensji, a już przede wszystkim do tego ostatniego.

Poza tym… Wiemy jak to zabrzmi w kontekście ubiegłego sezonu, gdy GKS po zajęciu 3. miejsca przegrał już w półfinale barażowym. Ale mimo wszystko – w lidze widać, że czołowa trójka jest po prostu lepsza od peletonu. Nawet jeśli jakimś cudem GKS zostanie wyprzedzony przez Chojniczankę, to jego obowiązkiem będzie wywalczyć awans w barażach. Inaczej ci biedni kibice naprawdę będą się musieli przerzucić na hokej…

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Micah Ma’a oficjalnie w GKS-ie Katowice

GKS Katowice powoli odkrywa karty na kolejną edycję rozgrywek PlusLigi. Pierwszym nowym zawodnikiem klubu na sezon 2021/22 został amerykański rozgrywający Micah Ma’a.

To drugi gracz ze Stanów Zjednoczonych, jaki wystąpi w barwach siatkarskiego GKS-u Katowice. Micah Ma’a (24 lata, 192 cm wzrostu) pochodzi z miasta Kāneʻohe położonego na Hawajach i jest absolwentem Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA), w którego barwach w 2018 roku sięgnął po srebro prestiżowych akademickich rozgrywek NCAA i znalazł się w najlepszej drużynie turnieju.

Co ciekawe, Ma’a w swojej dotychczasowej karierze występował zarówno na pozycji rozgrywającego, jak i przyjmującego. Ponadto w okresie szkoły średniej czterokrotnie zdobywał siatkarskie mistrzostwo stanu Hawaje i próbował swoich sił w koszykówce oraz futbolu amerykańskim. Ostatnie dwa sezony spędził we francuskim Stade Poitevin Poitiers, z którym zajmował w Ligue A kolejno 7. i 8. miejsce.

Nowy rozgrywający GKS-u miał okazję zadebiutować w seniorskiej kadrze USA w 2019 roku, a jego pierwszym turniejem reprezentacyjnym były zmagania Ligi Narodów 2019 w katowickim Spodku, gdzie Polska mierzyła się w zespołami USA, Brazylii i Australii. Ma’a był powoływany w tamtym roku także na mistrzostwa strefy NORCECA, z których przywiózł srebro, a także na Puchar Świata w Japonii, zakończony przez kadrę USA zdobyciem trzeciego miejsca.

 

HOKEJ

hokej.net – Rohtla odchodzi. Wymiana obcokrajowców w GieKSie

To już przesądzone – Jesse Rohtla pożegna się z ekipą GKS-u Katowice. W ekipie ze stolicy województwa śląskiego szykuje się wiele korekt wśród obcokrajowców.

Zawodnik, który urodził się w Lahti, nie zaliczy swojej drugiej przygody z GieKSą do udanych.  Choć grał w formacjach specjalnych, to w 46 spotkaniach zdobył tylko 24 punkty za 8 bramek i 16 asyst.

Z różnych powodów nie nawiązał do produktywności ze swoich poprzednich lat, na co liczyli działacze i sztab szkoleniowy ekipy z alei Korfantego. Przypomnijmy, że 33-letni Fin w latach 2017-2020 rozegrał 142 ligowe spotkania, w których zaksięgował 148 „oczek” za 52 gole i 96 kluczowych zagrań. Był przy tym graczem ciężko pracującym po obu stronach tafli i jednym z najlepszych specjalistów od gry w osłabieniach.

– Prawdopodobnie zostanę już w Finlandii – zaznaczył Rohtla.

To nie wszystko – z GieKSą mogą rozstać się niemal wszyscy obcokrajowcy. Nowych klubów już teraz mogą sobie szukać Jānis Andersons, Tomáš Kubalík i Mikael Kuronen.

Agencje menedżerskie od pewnego czasu oferują innym klubom usługi Andrieja Stiepanowa. Były reprezentant Białorusi w 25 ligowych meczach strzelił 9 bramek i zaliczył 12 asyst.

Warto też zaznaczyć, że trener Jacek Płachta jest zwolennikiem północnoamerykańskiego stylu gry i zapewne tam będzie szukał wzmocnień do swojej drużyny.

 

Zgodnie z przewidywaniami. Nowy kontrakt Krężołka

Dobre informacje dla kibiców GKS-u Katowice. W drużynie zostaje Patryk Krężołek, najlepszy strzelec katowiczan w dwóch ostatnich sezonach.

Starzyński zmienia klub

[…] Poprzedni sezon był dla wychowanka KTH Krynica słodko-gorzki. W fazie zasadniczej rozegrał 36 spotkaniach, w których strzelił 18 bramek i 15 asyst. Był wówczas najlepszym strzelcem GieKSy i drugim – po Grzegorzu Pasiucie – najlepiej punktującym graczem.

W starciu z Comarch Cracovią (1:10) złamał obojczyk i musiał przejść zabieg. Kontuzja wyłączyła go z gry w fazie play-off.

Warto dodać, że 22-letni kryniczanin już od dwóch lat jest czołowym snajperem GieKSy. Przypomnijmy, że sezon 2019/2020 zakończył z dorobkiem 19 goli i wspólnie z Damianem Tyczyńskim został uznany jednym z odkryć tamtych rozgrywek.

 

Filip Starzyński pożegna się z GKS-em Katowice. 28-letni środkowy nie wyjeżdża z Polski, ale dołączy do lokalnego rywala.

Starzyński spędził w Katowicach trzy ostatnie sezony. Z ekipą z alei Korfantego sięgnął po dwa brązowe medale mistrzostw Polski, a w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego zajął trzecie miejsce.

[…] Z naszych informacji wynika, że nowym klubem Filipa Starzyńskiego będzie GKS Tychy.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga