Piłka nożna Prasówka
Co za końcówka na Bukowej. GieKSa urywa punkt Wigrom! – przegląd doniesień mediów po meczu GKS Katowice – Wigry Suwałki
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu II ligi GKS Katowice – Wigry Suwałki. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów 2:2 (0:2).
sportdziennik.com – Co za końcówka na Bukowej. GieKSa urywa punkt Wigrom!
Katowiccy kibice opuszczali już trybuny, godząc się z kolejnym niepowodzeniem, ale GKS w końcówce zdołał zdobyć 2 bramki, ratując remis 2:2 z Wigrami Suwałki.
Przez kilkadziesiąt minut przy Bukowej wszystko wskazywało na czwartą porażkę GieKSy w siódmym występie po „wyjściu” z 2-tygodniowej kwarantanny. Wigry, dla których ten mecz był chyba ostatnią nadzieją na podłączenie się jeszcze do walki o bezpośredni awans, już do przerwy prowadziły 2:0 i wydawało się, że nic złego nie może już im się stać. A na stadionie rosła frustracja. „Szczerbowski, gdzie jest ta GieKSa?” – pytano śpiewnie prezesa klubu. Sporo osób w okolicach 80-85. minuty kierowała się już do wyjść.
Katowiczanie nie poddali się jednak na murawie. W 88. i 92. minucie zdobyli bramki na wagę remisu. Dwa razy – po stałych fragmentach gry. Najpierw w zamieszaniu po aucie odnalazł się Grzegorz Janiszewski, poradził sobie z Adrianem Piekarskim i Patrykiem Mularczykiem, by posłać piłkę do siatki. Potem idealnie z rzutu wolnego przymierzył Marcin Urynowicz. Niezłomny. Wcześniej raz obił poprzeczkę (to samo w I połowie uczynił Krystian Sanocki), a raz jego uderzenie z wolnego kapitalnie obronił golkiper suwalczan Hieronim Zoch.
– Wiara! – krzyknął trener Rafał Górak z uniesioną pięścią w stronę trybuny głównej po wyrównującym golu. Kibice na „Blaszoku” wywiesili transparent z fragmentem jego słynnej wypowiedzi sprzed lat. „To jest bardzo poważna sprawa, bo to życie prywatne wielu ludzi”. Dziś Górakowi puszczały nerwy. Wdał się w przepychanki słowne z arbitrem technicznym czy trenerem Wigier Dawidem Szulczkiem, w 83. minucie ujrzał żółtą kartkę. Finalnie dokonane przez niego zmiany pomogły zespołowi odwrócić losy tego meczu, a trzeba też przyznać, że GieKSa bezlitośnie skorzystała z „zaproszenia do tańca”, jakim było zupełne oddanie przez Wigry inicjatywy.
Stan 2:2 to nie był wcale koniec emocji. Arkadiusz Woźniak główkował jeszcze nad poprzeczką po centrze Grzegorza Rogali, a w końcówce doliczonego czasu (aż 6 minut) dwie dobre okazje mieli jeszcze goście, ale Bartosz Mrozek wyłapał strzały Cezarego Sauczka i Patryka Czułowskiego.
Być może taki występ – choć przecież nie zwycięski – da impuls GieKSie na ostatniej prostej walki o awans, która mocno się w ostatnich tygodniach skomplikowała. Jutro katowiczanie będą mocno nasłuchiwać wieści z Rzeszowa. Jeśli Chojniczanka pokona wieczorem Stal, podopieczni Góraka znajdą się poza czołową dwójką. W środę wyjazd do Lublina, a za tydzień, w niedzielę, na Bukową zawita rywal z koszmarów, czyli Bytovia…
suwalki24.pl – GKS Katowice – Wigry Suwałki 2:2. To się nazywa wypuścić okazję z rąk
Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu Biało-Niebiescy prowadzili 2:0, kontrolowali mecz i już widzieli tylko trzypunktową stratę do wicelidera. Fatalną końcówką zaprzepaścili szansę na sukces.
[…] Podopiecznym Dawida Szulczka na finiszu wyraźnie zabrakło sił. Może dlatego, że od początku dawali z siebie wszystko, starali się być bardzo blisko przeciwnika. W efekcie sami konstruowali akcje, zazwyczaj lewą stroną, kończone dośrodkowaniami aktywnego Daniela Liszki.
Wystarczy napisać, że w pierwszych 20 minutach Wigry biły aż pięć rzutów rożnych. Gospodarze zrewanżowali się dwiema groźnymi akcjami. Po pierwszej z nich Krystian Sanocki trafił w słupek bramki Hieronima Zocha, a w drugiej, po uderzeniu Adriana Błąda suwalski bramkarz sparował piłkę na poprzeczkę.
Piłkarzom suwalskiej drużyny nie udawało się tak poważnie zagrozić gospodarzom po ataku pozycyjnym, spóbowali więc szybszych akcji. Z powodzeniem, bo w ciągu 5 minut zadali GieKSie dwa zabójcze, wydawało się, ciosy.
W 37 minucie Patryk Mularczyk prostopadle zagrał do Kacpra Wełniaka, który lewą stroną wbiegł w pole karne i strzałem w kierunku dalszego słupka nie dał szans Bartoszowi Mrozkowi.
Trzy minuty przed przerwą było już 2:0 dla Wigier. Kamil Adamek zagrał na prawo do Cezarego Sauczka, ten popisał się dalekim przerzutem na lewą stronę. Daniel Liszka dośrodkował dokładnie na głowę Michała Żebrakowskiego, który precyzyjnym strzałem przy lewym słupku zdobył swojego drugiego gola w sezonie.
Niedługo po zmianie stron kontuzjowanego Michała Orzechowskiego zastąpił Paweł Gierach, pomocnik gospodarzy Marcin Urynowicz z wolnego po raz drugi obił poprzeczkę naszej bramki, ale Wigry panowały nad wydarzeniami na boisku.
[…] W 71 munucie sygnał do ataku dał stoper GieKSy Arkadiusz Jędrych, który został zatrzymany faulem ledwie dwa metry przed naszym polem karnym. Marcin Urynowicz tym razem zdecydował się na płaski strzał przy lewym słupku i tylko kapitalnej interwencji Hieronima Zocha Wigry zawdzięczają, że po stronie strat nadal miały zero.
Gospodarze atakowali niemrawo, jakby nie wierzyli, że uda się im uchronić przed porażką, ale z każdą akcją byli coraz bliżej naszej bramki.
Wigry cofnęły się na 20. metr i to się srodze na nich zemściło. W 88 munucie, po wrzucie z autu, zamieszanie w naszym polu karnym wykorzystał Grzegorz Janiszewski, który strzałem z bliska nie dał szans Hieronimowi Zochowi.
Kontaktowa bramka dodała skrzydeł zawodnikom Rafała Góraka, a Dawid Szulczek nie zareagował, chociaż w zapasie miał jeszcze dwie zmiany.
[…] Sędzia doliczył 6 minut, a już w drugiej doliczonej munucie Wigry ratowały się faulem. Tym razem Marcin Urynowicz strzelił z wolnego nie do obrony – piłka wpadła niemal w okienko suwalskiej bramki. Niby z niczego, ale zrobiło się 2:2.
Teraz to Biało-Niebeiscy rzucili się do przodu i tuż przed końcowym gwizdkiem mogły znowu wyjść na prowadzenie. Strzał Patryka Czułowskiego zdołał jednak obronić Bartosz Mrozek, ktory wybil pilke przed siebie.
Remis nie mógł ucieszyć żadnej z drużyn.
dziennikzachodni.pl – Katowiczanie grali do końca i odrobili dwie bramki w końcówce!
W sobotę 15.05.2021 r. w meczu 33. kolejki eWinner 2. Ligi GKS Katowice zremisował z Wigrami Suwałki 2:2 (0:2), choć do 88. minuty goście prowadzili dwoma bramkami.
Na Bukową wreszcie wrócili kibice, którzy głośno od początku wspierali GieKSę, która chce awansować do Fortuna 1. Ligi bez konieczności walki w barażach. Po drugiej straconej bramce brakło im cierpliwości i dosadnie wyrażali swoje niezadowolenie.
[…] W 33. minucie huknął z rzutu wolnego Adrian Błąd i Hieronim Zoch wybił piłkę na rzut rożny. Trzy minuty później bramkarz Wigier sparował piłkę na poprzeczkę po strzale z bliska Sanockiego.
Potem nastąpiło pięć minut, które wstrząsnęły Katowicami. Najpierw Kacper Wełniak strzelił z ostrego kąta w długi róg i pokonał Bartosza Mrozka, potem Żebrakowski głową podwyższył na 2:0 dla gości. Kibice nie wytrzymali i zaczęli skandować „K… mać, GieKSa grać”, a gdy piłkarze schodzili do szatni żegnały ich gwizdy.
[…] Na początku drugiej połowy kibice w ciszy oglądali mecz, a GieKSa starała się coś zmienić. W 55. minucie Urynowicz z rzutu wonego strzelił w porzeczkę. W 71. minucie Zoch świetnie obronił strzał Urynowicza, również z wolnego.
Im bliżej końca, tym w katowickim obozie było coraz bardziej nerwowo. Trener Górak za swoje zachowanie został ukarany żółtą kartką (83. minuta).
GieKSa w 88. minucie ożywiła swoich kibiców, bo Grzegorz Janiszewski skierował z bliska piłkę do siatki i było tylko 1:2. To nie był koniec! Urynowicz pięknie przymierzył z wolnego w doliczonym czasie.
Wigry jeszcze mogły zadać cios, ale Mrozek obronił, gdy strzelał Denis Gojko.
infokatowice.pl – Dreszczowiec z Wigrami na remis
[…] Niesiona głośnym dopingiem kibiców, którzy po raz pierwszy od października mogli wrócić na trybuny, GieKSa w pierwszej połowie przeważała i stworzyła kilka dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. Najbliżej szczęścia był dwukrotnie Sanocki, ale jego uderzenie w 12 min. wylądowało na słupku, a kolejny strzał w 36 min. został sparowany przez bramkarza na poprzeczkę. Dobre okazje do pokonania Zocha mieli także Błąd, którego bombę pewnie obronił bramkarz gości, a także Janiszewski, który nie trafił jednak głową do bramki. Przyjezdni w pierwszej połowie atakowali rzadko. Rozkręcili się dopiero w końcówce, kiedy przeprowadzili dwie akcje, które na bramki zamienili Wełniak i Żebrakowski.
W drugiej połowie katowiczanie próbowali odrobić straty, ale długo im się to nie udawało. Najlepsze okazje do zdobycia kontaktowego gola miał dwukrotnie z rzutu wolnego Urywnowicz. Jego strzał w 55 min. zatrzymał się jednak na poprzeczce, a przy kolejnym w 70 min. świetną interwencją popisał się golkiper Wigier. Pomimo wszystko GieKSa nie odpuszczała i do ostatnich minut próbowała odwrócić losy pojedynku. W 88 min. Zoch w końcu musiał wyciągać futbolówkę z siatki po trafieniu Janiszewskiego. Dwie minuty później przed kolejną dobrą okazją z rzutu wolnego stanął Urynowicz i zgodnie z zasadą do trzech razy sztuka, tym razem pokonał suwalskiego bramkarza.
sportowefakty.wp.pl – eWinner II liga: najlepsi musieli gonić. Motor Lublin dostał chłostę
Górnik Polkowice zremisował 2:2 ze Śląskiem II Wrocław, a GKS Katowice zanotował identyczny wynik w meczu z Wigrami Suwałki. Lider oraz wicelider gonili swoich przeciwników.
[…] Wicelider GKS Katowice zremisował 2:2 z Wigrami Suwałki i co prawda ten wynik składa się na pasmo niepowodzeń podopiecznych Rafała Góraka, ale tym razem powinni go docenić. Jeszcze w 88. minucie GKS miał dwubramkową stratę do przeciwnika. Zapunktował dzięki ambitnemu finiszowi. W 88. minucie Grzegorz Janiszewski, a w doliczonym czasie Marcin Urynowicz wyszarpnęli punkt. Katowiczanie utrzymali w tych okolicznościach przewagę nad czwartymi w tabeli Wigrami i czekają na reakcję trzeciej Chojniczanki w niedzielnym meczu ze Stalą Rzeszów.
bialystokonline.pl – Niewiarygodne. Nieudana końcówka spotkania może podlaski zespół słono kosztować
[…] Biało-Niebiescy bardzo długo prowadzili w trakcie sobotniego (15.05) starcia, ale zabójcza końcówka w wykonaniu gospodarzy sprawiła, że mecz zakończył się remisem.
[…] W 12. minucie meczu Sanocki obił słupek podlaskiego zespołu, ale później to przyjezdni byli konkretniejsi, przez co wydawało się, że optymistyczny scenariusz się ziści i Wigry ponownie włączą się do walki o 2. miejsce w tabeli. Tuż przed przerwą gole na konto ekipy z północno-wschodniej Polski strzelili Kacper Wełniak oraz Michał Żebrakowski.
Niestety ostatecznie kibice suwalskiej drużyny wielkich powodów do radości po sobotniej konfrontacji nie mają, a wszystko przez wydarzenia, które miały miejsce w samej końcówce rywalizacji. Jeszcze w 87. minucie Wigry prowadziły 2:0, lecz ambitni gospodarze nie poddali się i rzutem na taśmę doprowadzili do wyrównania. Kontaktowe trafienie zaliczył Grzegorz Janiszewski, a w doliczonym czasie wynik pojedynku na 2:2 zmienił Marcin Urynowicz, który świetnie uderzył z rzutu wolnego.
Wypuszczenie niemal pewnego zwycięstwa oznacza, że Biało-Niebieskim trudno będzie już dogonić wicelidera z Katowic.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze