Piłka nożna
Wieści z obozu rywala
W sobotę „GieKSa” wybiegnie na boisko przeciwko drużynie Kolejarza Stróże a więc klubowi w którym zarówno trener jak i prezes klubu w ostatnich miesiącach byli kojarzeni z GKS-em. Senatora Koguta zdążyli już poznać wszyscy, nie tylko kibice piłkarscy gdy jego „show” po spotkaniu w Stróżach z „GieKSą” zostało uwiecznione kamerą naszego redakcyjnego kolegi i zrobiło furorę w internecie . Natomiast osoba trenera Przemysława Cecherza w lipcu była przymierzana do „Nowotworu Katowice” i jak sam przyznał Cecherz na łamach prasy w ówczesnym czasie rozmowy były już na bardzo zaawansowanym etapie. Trener Kolejarza jednak do dziś pracuje w Stróżach i w sobotę poprowadzi swoich podopiecznych w walce o ligowe punkty. A tych jak na razie za wiele w Stróżach nie ma bowiem Kolejarz na chwilę obecną wraz z Dolcanem Ząbki są „mistrzami remisów” kończąc trzy z czterech spotkań podziałem punktów. Po ubiegłym sezonie gdy klub ze Stróż niemal do samego końca bił się o ekstraklasę apetyty na pewno są dużo większe niż obecne wyniki zespołu. W przerwie letniej doszło do kilku zmian w zespole jednak działaczom ze Stróż udało się utrzymać trzon zespołu. Z bardzo znaczących zawodników odeszli: Adrian Basta i Dominik Sobański. Zadanie wypełnia luki po tych zawodnikach w obecnych rozgrywkach dostali między innymi dobrze znany katowickiej publiczności Adam Giesa czy Grzegorz Arłukowicz. Sztab trenerski na początku rozgrywek bardzo ostrożnie wypowiadał się na temat celi postawionych przed zespołem na ten sezon bowiem na przedsezonowej konferencji prasowej trener naszych sobotnich rywali wskazał tylko cel minimum jakim jest utrzymanie się w pierwszoligowym gronie.
W sobotnim spotkaniu Kolejarz Stróże powinien wystąpić w swoim optymalnym składzie bowiem nikt nie pauzuje jeszcze za kartki. W barwach Kolejarza Stróże występuje obecnie lider strzelców rozgrywek pierwszoligowych doświadczony Maciej Kowalczyk, który na swoim koncie w 4 ligowych występach zdążył zapisać już pięć goli. Jako ciekawostkę można dodać fakt powołując się na statystyków stacji OrangeSport że Maciej Kowalczyk w tym sezonie każdy swój strzał w światło bramki kończy golem i z całą pewnością nasi defensorzy powinni o tym fakcie pamiętać.
Z kronikarskiego obowiązku poniżej zestawienie letniego okienka transferowego jakie dokonało się w Stróżach :
Przyszli: Grzegorz Arłukowicz (P – Jagiellonia Białystok), Konrad Forenc (B – Zagłębie Lubin), Adam Giesa (P – Ruch Radzionków), Damian Michalik (P – Górnik Zabrze), Rafał Pietrzak (P – Piast Gliwice)
Odchodzą: Adrian Basta (O – GKS Bełchatów), Konrad Cebula (P – Limanovia Limanowa), Michał Chrapek (P – Wisła Kraków), Mateusz Kantor (P – Stal Stalowa Wola), Dawid Rupa (P – Cracovia), Dominik Sobański (B – 1.FC Neubrandenburg 04).
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze