Dołącz do nas

Piłka nożna

Wigry w Pucharze GieKSie leżą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice po fatalnym meczu z Zagłębiem Sosnowiec miał przed sobą kolejne spotkanie o ciężarze gatunkowym. Wiadomo – w Pucharze Polski przegrywający odpada, w związku z czym był to kolejny mecz z kategorii bardzo ważnych.

Na ten bardzo daleki mecz trener Piotr Piekarczyk zdecydował się na kilka zmian w składzie. Do bramki wskoczył młodzieżowiec Mateusz Kuchta, choć akurat w tych rozgrywkach wymogu młodzieżowca nie ma. Obrona pozostała bez zmian, mieliśmy je natomiast w pomocy. Na prawej pomocy zagrał Adrian Frańczak, na lewej Krzysztof Wołkowicz. Zamiast Filipa Burkhardta od początku oglądaliśmy Wojciecha Trochima.

Mecz zaczął się fantastycznie dla katowiczan. Już w 3. minucie mocno prawym skrzydłem wypuścił sobie piłkę Povilas Leimonas, po czym podał w pole karne do Grzegorza Goncerza. Ten nie opanował piłki, ale Litwin poprawił, dzięki czemu futbolówkę na 11. Metrze otrzymał Wołkowicz. Zawodnik strzelił raz, ale obronił Karol Salik, jednak wobec dobitki Wołka był bezradny. Początek więc był idealny. GKS grał dość spokojnie i nie pozwalał rywalowi na zbyt wiele. Gospodarze dwa razy próbowali zaskoczyć Kuchtę strzałami z dystansu, jednak dobrze interweniował nasz bramkarz. GKS kilka ciekawych akcji przeprowadził, ale również nieco brakowało, aby dojść do czystych okazji strzeleckich.

W przerwie trener Zbigniew Kaczmarek zdecydował się na dwie zmiany. GKS jednak dalej chciał grać konsekwentnie, czyli umiejętnie bronił rezultatu, z częstymi próbami wyjście z kontrą. Bramka padła jednak dość nieoczekiwanie. W pole karne próbował wedrzeć się Leimonas, ale został sfaulowany przez rywala. Do piłki ustawionej na 17. metrze podszedł Trochim i pięknym technicznym strzałem podwyższył prowadzenie. GKS od tego momentu mógł grać jeszcze bardziej spokojnie. Wigry próbowały przejąć inicjatywę, ale było to bardzo chaotyczne działanie. Z czasem katowiczanie mieli coraz więcej miejsca na wyprowadzenie kontr i co najmniej jedną z nich powinni byli wykorzystać. Najbliżej było chyba, gdy świetnie Pietrzak z Trochimem rozegrali piłkę i Rafał dośrodkował do Frańczaka, ale w ostatniej chwili piłkę głową wybił nad bramką obrońca gospodarzy. Swoją okazję miał Goncerz, który jednak źle przyjmował w polu karnym. Kilka akcji znakomicie się zapowiadało, ale brakowało dokładności. W końcówce nasi zawodnicy byli obijani i potrzebne były interwencje medyków. Konieczne były zmiany Leimonasa i Trochima. Wigry w końcówce przycisnęły, ale bez sytuacji.

GKS wygrał zasłużenie i pewnie w Suwałkach. Plama z meczu Zagłębiem nie została złamana, ale humory kibicom na pewno się poprawiły. W kolejnej rundzie GKS zmierzy się z Cracovią. Oby to było kolejne święto na Bukowej.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Piper

    23 sierpnia 2015 at 06:43

    author Is There A Way To Search All Of Craigslist (http://Www.Ioideavanzada.Com.Ar) “The Garage Sale Millionaire,” about simple secrets that may get your items.

  2. Avatar photo

    Trudi

    25 października 2015 at 22:05

    No pases todo ese tiempo sentado en tu auto cuando podrías estar quemando
    calorías.

    Look at my website; bajar de peso rapido y
    seguro (Familiakamba.com)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga