Piłka nożna
Wstęp do meczu z Sandecją
Przed nami ostatni mecz „trójkolorowych” w tym sezonie. Wszyscy kibice GieKSy z ulgą przyjmują wiadomość, że ten sezon już się kończy, sezon pełen upokorzeń i rozczarowań. Katowiczanie do końca musieli drżeć o ligowy byt, lecz niestety piłkarze GKS-u nie mogą sobie z uśmiechem powiedzieć „udało się utrzymaliśmy się”, oni musza spuścić głowy i powiedzieć „udało się, utrzymali nas”. GieKSa, bowiem zachowanie statusu pierwszoligowca zawdzięcza innym zespołom, a nie własnej determinacji i umiejętnościom.
Nasz rywal, również nie zaliczy tego sezonu do udanych. Drużyna Sandecji, prowadzona przez byłego szkoleniowca GieKSy, pana Roberta Moskala, przyzwyczaiła swoich fanów do miejsc w górze tabeli. Tymczasem „Sączersi” ledwo się utrzymali i śmiało można powiedzieć, że również dzięki innym ekipom. Zarówno GieKSa jak i Sandecja przegrały trzy poprzednie mecze, gospodarze w pięciu ostatnich grach zdobyli tylko 3 punkty, GKS 4.
Teoretycznie stawką, niedzielnej potyczki jest „nawet” 11 miejsce w tabeli, dla gospodarzy byłby to awans o zaledwie jedna pozycję, natomiast dla GieKSy o trzy. Może trener Górak powinien zastanowić się na zestawieniem zespołu na ten mecz i dać szansę młodym. Trener nie ma nic do stracenia i kilku młodych chłopaków powinno pojawić się w Nowym Sączu.
Wiadomo, że atmosfera w szatni GieKSy wcale nie jest idealna, a dał temu wyraz Damian Chmiel w jednym z wywiadów. Chmiel głośno powiedział to, o czym wiemy już od dawna, czyli o bardzo dużych, sięgających kilku miesięcy zaległościach w wypłatach. Piłkarze, choć starają się o tym nie myśleć w czasie treningu czy meczu, są zdemotywowani taką sytuacją. Zarząd potrafi tylko składać obietnice, a zawodnikom GieKSy już nie chce się w to wierzyć.
Ten mecz nie ma faworyta, bo jedni i drudzy są w bardzo słabej dyspozycji. Oczywiście za Sandecją przemawia atut własnego boiska, ale wierzę, że GKS godnie się zaprezentuje nad Dunajcem. Na koniec apel do zawodników GieKSy. Panowie dla wielu z Was to zapewne ostatni występ w koszulce GKS Katowice, proszę w imieniu swoim i wszystkich fanów GieKSy, pokażcie nam zaangażowanie, walkę i chęć zwycięstwa. Zakończcie ten sezon godnie i zejdźcie do szatni w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, dajcie nam trochę radości. Wygrajcie dla nas!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze