Dołącz do nas

Piłka nożna

Wstęp do meczu z Wartą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Jutro GKS Katowice rozegra ostatni w tym sezonie mecz ligowy na własnym boisku. Rywalem będzie poznańska Warta, która zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli i praktycznie pewna jest utrzymania (8 punktów przewagi nad strefą spadkową).

Dla GieKSy mającej cztery oczka do czerwonej strefy to spotkanie może mieć decydujące znaczenie dla utrzymania, a ściślej mówiąc – spokojnego utrzymania. Katowiczanie wygrywając powodują bowiem, że spaść mogliby jedynie w wypadku wygrania przez Wisłę Płock wszystkich trzech meczów (i nie zdobycia przez GKS choćby punktu w pozostałych dwóch spotkaniach). Widać więc, że wszystko jest w nogach katowiczan i to oni są kowalem własnego losu.

Sytuacja mogłaby się skomplikować w przypadku braku wygranej z Wartą. W niedzielę bowiem GieKSa jedzie do Gliwic na mecz z walczącym o awans Piastem, gdzie o punkty będzie szalenie trudno. Nikt z kibiców GieKSy nie chciałby, aby losy utrzymania ważyły się w ostatniej kolejce w Nowym Sączu…

Warta Poznań na wyjazdach w tym roku jeszcze nie wygrała, ale jesienią odniosła cztery zwycięstwa w delegacji. Piłkarze Zielonych są zespołem własnego… miasta – bo nie możemy napisać boiska, skoro grają na Stadionie Miejskim w Poznaniu, choć ostatni mecz z Łęczną zagrali już w popularnym „Ogródku”. Ten fakt nieco zwiększa szanse katowiczan na sukces, jednak nie jest to jego gwarantem.

W zespole Warty z powodu pauzy kartkowej nie wystąpią doświadczeni Krzysztof Sobieraj i Grzegorz Bartczak. Z tej samej przyczyny w katowickim zespole zabraknie Tomasza Hołoty.

Od kilku lat GKS nieźle radzi sobie z Wartą u siebie. Katowiczanie wygrywali 1:0, 2:0 czy 1:0 w Jaworznie, jedynie w poprzednim sezonie – już w 3. kolejce – przy Bukowej padł remis 1:1. To jednak oznacza, że GieKSie nieźle się gra z Wartą u siebie.

Mocarstwowe zapędy Warty już dawno odeszły do lamusa, więc środek tabeli wydaje się być szczytem możliwości piłkarzy z Poznania. Ciekawe, czy jeśli osiągnęli ten cel, na boisko w Katowicach wyjdą nie po to, aby grać o życie. Z takie założenia nie mogą wyjść zawodnicy GieKSy, bo każdy błąd może drogo kosztować. Dlatego też mimo pozornie komfortowej sytuacji w tabeli należy wyjść i gryźć trawę, aby po prostu wygrać to spotkanie, co oczywiście jest bardzo realne, jeśli tylko GieKSa zagra swoje i będzie potrafiła zneutralizować poczynania rywali, jak widzieliśmy to choćby w meczu z Polonią Bytom.

GKS Katowice – Warta Poznań, środa 16 maja, godz. 19.00

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Filip

    15 maja 2012 at 21:38

    To o której ten mecz w końcu jest ? W artykule w podpisie widnieje 17.00 , po prawej w kalendarzu 19.00 ?

  2. Avatar photo

    Shellu

    15 maja 2012 at 23:20

    Ajajaj co za błąd. Mecz oczywiście o 19.00 😉

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga