Hokej
Wychowankowie Podhala bezlitośni dla macierzystego klubu
W 33 kolejce Polskiej Hokej Ligi TAURON KH GKS Katowice zmierzył się na wyjeździe z piątym w tabeli Podhalem Nowy Targ. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 3 minucie meczu. Pod bramką Przemysława Odrobnego znalazł się Dusan Devecka, ale dobrze zachował się bramkarz Podhala. Po 2 minutach w dobrej sytuacji uderzał Jakub Grof i Odrobny ponownie interweniował. W 6 minucie na ławkę kar trafił Tomasz Malasiński, a po niewiele ponad minucie dołączył do niego Jakub Grof. Podhalanie grali jednak bardzo nieporadnie z przewagą 2 zawodników, a w 4 na 5 dobrze bronili Katowiczanie. W 12 minucie GieKSa wyszła na prowadzenie. Gola zdobył wychowanek Podhala, a aktualnie kapitan GKS-u, Tomasz Malasiński. Już po niecałej minucie podwyższyliśmy wynik. Kolejny z wychowanków Podhala, Patryk Wronka, przeprowadził świetną akcję, a na koniec wystawił krążek Jakubowi Grofowi. Przed kolejną szansą na gola stanęliśmy, gdy na ławkę kar trafił Damian Tomasik. Po mocnym uderzeniu Devecki najszybciej do krążka dopadł Wronka i skierował go do bramki. Po tym golu nastąpiła zmiana między słupkami Podhala. Z lodowiska zjechał Przemysław Odrobny, a jego miejsce zajął Błażej Kapica. Pod koniec tercji ponownie mieliśmy okazję gry z przewagą zawodnika, tym razem jednak nasze rozgrywanie przewagi wyglądało dużo gorzej i nie przyniosła ona gola. Nie można jednak na to specjalnie narzekać, bo i tak można było być bardzo zadowolonym z wyniku 0:3 po pierwszej tercji.
Na drugą tercję do bramki Podhala wrócił Odrobny i już po nieco ponad minucie puścił czwartą bramkę. Drugiego gola zdobył kapitan GieKSy Tomasz Malasiński. Następnie lekką przewagę zyskali Nowotarżanie, bardzo dobrze bronił jednak Shane Owen. Udało się go pokonać dopiero, gdy na ławkę kar trafił Bogusław Rąpała. Krążek odbił się od nogi Jarosława Różańskiego i wpadł do bramki, jednak sędzia po analizie wideo uznał, że nie było to celowe zagranie. Po chwili ponownie graliśmy w osłabieniu, ponieważ Lukas Martinka wystrzelił krążek poza lodowisko. Tuż po zakończeniu kary z kontrą wyszli Katowiczanie, ale Radosław Sawicki zakończył ją strzałem prosto w Odrobnego. Minęło kilkadziesiąt sekund, a kolejny zawodnik GKS-u został odesłany na ławkę kar. Tym razem był to Marek Strzyżowski. Podhalanie bardzo słabo jednak rozgrywali tę przewagę. Dość powiedzieć, że najlepszą sytuację w ciągu tych 2 minut miał Sawicki, który znalazł się sam przed Odrobnym, ponownie nie zdołał jednak go pokonać. W 36 minucie ponownie konieczna była analiza wideo. Po dobrym forczekingu GKS przejął krążek pod bramką Podhala i krążek zatańczył na linii bramkowej za Przemysławem Odrobnym. Sędzia uznał jednak, że nie przekroczył on w całości linii. Co się odwlecze to nie uciecze, bo już po kilkudziesięciu sekundach gola zdobył Marek Strzyżowski. Była to słabsza tercja od pierwszej w naszym wykonaniu, dużo zawdzięczaliśmy Shane’owi Owenowi, ale najważniejsze, że wynik wciąż był korzystny dla GieKSy.
Od początku ostatniej tercji spotkania inicjatywa była po stronie Nowotarżan, a Katowiczanie próbowali głównie kontrować. W 44 minucie na ławkę kar odesłany został Jakub Grof, ale kolejny raz nasze formacje od bronienia osłabień spisywały się bardzo dobrze. Następnie podyktowano dwie kary przeciwko Podhalu. Katowiczanie długo rozgrywali krążek, jednak oddawali za mało strzałów. Na niecałe 7 minut przed końcem drugą bramkę dla Podhala uderzeniem spod niebieskiej zdobył Oskar Jaśkiewicz. Po tym golu z pretensjami do sędziego ruszył Owen, ponieważ tuż przed strzałem był kontakt między naszym bramkarzem a jednym z zawodników Podhala. Sędzia pozostał niewzruszony, dodatkowo nałożył karę 2 minut na nasz zespół. Podczas bronienia osłabienia Devecka wystrzelił krążek poza lodowisko i kolejny raz musieliśmy grać z dwoma zawodnikami mniej na lodzie. Kolejny raz wyszliśmy z tego cało dzięki fantastycznym interwencjom Owena, a po zakończeniu kar wyszliśmy z kontrą. Po kilku próbach swoją trzecią bramkę zdobył Tomasz Malasiński. W końcówce meczu często dochodziło do przepychanek na lodzie. Na niecałe 2 minuty przed końcem spotkania na ławkę kar ponownie trafił Grof, a trener Podhala postanowił zdjąć bramkarza i wystawić dodatkowego napastnika, natomiast na 52 sekundy przed końcem zostaliśmy ukarani za nadmierną ilość graczy na lodzie. Po 7 sekundach trzecią bramkę dla Podhala zdobył Krzysztof Zapała. Jeszcze w ostatnich sekundach bliski gola był… Shane Owen, który spróbował strzelić na pustą bramkę, ale ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:6. Dzięki 3 punktom GieKSa wyprzedziła w tabeli Cracovię i została wiceliderem PHL.
Zawodnik meczu: Tomasz Malasiński – wychowanek Podhala nie miał dziś litości dla swojego macierzystego klubu. Nasz kapitan kolejny raz popisał się hat-trickiem. Litości dla byłego klubu nie miał również Patryk Wronka, który strzelił bramkę i zanotował 3 asysty, a świetne spotkanie rozegrał Shane Owen, ale wyróżnienie może trafić tylko do jednego gracza.
TatrySki Podhale Nowy Targ – TAURON KH GKS Katowice 3:6 (0:3, 1:2, 2:1)
0:1 Tomasz Malasiński (Marek Strzyżowski) 11:38
0:2 Jakub Grof (Patryk Wronka, Tomasz Malasiński) 12:30
0:3 Patryk Wronka (Dusan Devecka, Jesse Rohtla) 5/4 14:14
0:4 Tomasz Malasiński (Patryk Wronka) 21:05
1:4 Jarosław Różański (Bartłomiej Neupauer) 5/4 26:18
1:5 Marek Strzyżowski (Jesse Rohtla, Andrej Themar) 36:59
2:5 Oskar Jaśkiewicz (Krzysztof Zapała) 53:10
2:6 Tomasz Malasiński (Patryk Wronka) 55:50
3:6 Krzysztof Zapała 5/3 59:15
TatrySki Podhale Nowy Targ: Odrobny (Kapica) – Jaskiewicz, Tomasik, Kolusz, Zapała, Wielkiewicz – Sulka, Samarin, Gruszka, Ogorodnikov, Biezais – Kapica, Pichnarcik, Michalski, Neupauer, Różański – Wsół, Mrugała, Michalski, Siuty, Svitac.
TAURON KH GKS Katowice: Owen, (Kosowski) – Wanacki, Cakajik, Strzyżowski, Rohtla, Themar – Devecka, Martinka, Malasiński, Wronka, Sawicki – Rąpała, Grof, Majoch, Krawczyk, Dalidowicz – Skokan, Michał Rybak.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze