Kibice SK 1964 Społecznie Wywiady
Wyraźny głos poparcia dla ulicy Górniczego Klubu Sportowego – wywiad z Ewą Kołodziej
Ewa Kołodziej to była radna Katowic, a obecnie posłanka na Sejm RP z Katowic. W 2002 roku w trakcie trwania kadencji dostała się do Rady Miasta Katowice zastępując Andrzeja Sośnierza. W 2006 oraz 2010 roku skutecznie ubiegała się o reelekcje jako radna. Była przewodniczącą Komisji Edukacji oraz wiceprzewodniczącą Rady Miasta Katowice. W 2011 dostała się do Sejmu RP z list Platformy Obywatelskiej. Poniżej przedstawiamy wywiad z panią poseł odnośnie powstania w Katowicach ulicy GieKSy.
Jaka jest pani opinia na temat inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK1964” odnośnie powstania w Katowicach ulicy Górniczego Klubu Sportowego?
Bardzo pozytywna. Inicjatorzy tego pomysłu już się do mnie zgłosili oraz skierowali oficjalne pismo z prośbą o wsparcie tej inicjatywy. Bardzo mocno się zaangażowałam, bo uważam, że jest to bardzo dobry pomysł. Dziś jestem na etapie rozmów z urzędnikami Urzędu Miasta Katowice, aby określić na ile jest realna ta inicjatywa i kiedy mogłaby ta ulica faktycznie powstać. Za niespełna rok będzie jubileusz 50-tej rocznicy powstania klubu, bo jak wiemy 27 lutego minęła 49 rocznica. Mam nadzieję, że 27 lutego 2014 roku w rocznicę 50-lecia klubu, będziemy mogli już celebrować to wydarzenie, ciesząc się z powstania ulicy o nazwie Górniczego Klubu Sportowego. Dziś droga do tego wydaje się jeszcze długa, gdyż ulica ta jest jedynie wyrysowana na ogólnych mapach urzędowych, czyli jest ujęta w planie zagospodarowania przestrzennego dla obszaru w rejonie Alei Korfantego w Katowicach. Ja jednak nie zrażam się tym w ogóle, gdyż moim zdaniem powstanie tej ulicy jest bardzo ważne dla przyszłości katowickiego sportu i tego jakie on będzie zajmował miejsce w naszym mieście. Postanowiłam dlatego zaangażować również swoje koleżanki i kolegów posłów, żeby dopomogli nam swoim sportowym autorytetem w tej sprawie. Chcemy wspólnie przede wszystkim przekonać katowickich radnych, prezydenta miasta oraz oporną Panią wiceprezydent od spraw sportu do tego pomysłu. Uważam, że ulica w centrum Katowic o nazwie Górniczego Klubu Sportowego, to świetny dowód na to, że w tym mieście sport może zajmować centralne miejsce! My kibice, przecież mamy doskonałą orientację i dobrze wiemy to, że Miasto Katowice mogłoby robić znacznie więcej dla sportu zwłaszcza dla dzieci i młodzieży. Właśnie teraz jest okazja to pokazać, że dla miasta sport jest ważny. Ja ze swej strony planuję w tym tygodniu w Sejmie wygłosić oświadczenie poselskie w sprawie poparcia idei nazwania nowopowstającej ulicy Katowic Górniczego Klubu Sportowego. To jest plan na ten moment. Ponadto jestem zdania, iż warto byłoby ten pomysł poprzedzić akcją uliczną, bądź happeningiem ulicznym, aby ten temat przybliżyć mieszkańcom. Zdaję sobie sprawę, iż spora część mieszkańców Katowic może nie rozumieć o co, w tym pomyśle chodzi. Dlatego bardzo ważne jest nagłośnienie tej sprawy pozytywnie, wychodząc do mieszkańców i oczywiście tłumacząc, iż klub to nie tylko piłka nożna, że ma długoletnią tradycję, składa się z wielu sekcji sportowych, dlatego też to świetny pomysł na uczczenie 50-lecia działalności klubu.
Jakie według pani są szanse aby taka ulica w Katowicach powstała?
Mam nadzieję, że znajdzie się wystarczająco duża grupa sympatyków klubu oraz ludzie znający się na sporcie i promujący go w naszym mieście, którzy dołożą wszelkich starań, aby ten pomysł znalazł swój szczęśliwy finał przed kolejnym jubileuszem klubu. Liczę na to, że ci właśnie ludzie – w tym gronie mam też na myśli siebie – przekonają wszystkich nieprzekonanych. Poza tym projekt ten ma być propozycją obywatelską, jestem dlatego raczej spokojna o przyszłość tej inicjatywy. Radni Miasta Katowice muszą mieć świadomość, iż po to jest możliwość zgłaszania inicjatyw obywatelskich, aby móc wsłuchać się w głos mieszkańców. Jeśli wolą mieszkańców jest powstanie takiej ulicy, to włodarze miasta powinni ten głos usłyszeć i go starać się wcielić w życie :))) Nie zaszkodzi natomiast tej sprawie, jeśli będziemy o niej cały ten czas przypominać, że Górniczy Klub Sportowy to wiele sekcji i dyscyplin ze złotymi momentami w swojej pięknej historii. Mamy hokeistów, zapaśników, tenis, szermierkę i wiele jeszcze innych dyscyplin, które zasługują na uwagę i dumę mieszkańców. Na co dzień mieszkańcom Katowic gdzieś to umyka i dziś klub kojarzy się pewnej grupie ludzi tylko i jedynie przez pryzmat niesfornego kibica. To w naszych rękach jest przypomnienie, że tak nie jest. Mam głęboką nadzieję, że ta inicjatywa ostatecznie zakończy się po naszej myśli i będzie zrealizowana.
Jakie mogą być największe trudności oraz przeszkody ku temu aby ta ulica powstała?
Powszechnie słaba wiedza. Gdzieś ludziom się zatarło to, jak wiele klub znaczył przez te prawie pięćdziesiąt lat oraz, jak ważne dzisiaj jest upowszechnianie sportu wśród dzieci i młodzieży. Trzeba młodym ludziom stałe przybliżać sport i ich nim zarażać, bo tylko w tedy będą sportowe efekty na wielkich arenach w przyszłości. Brakuje na co dzień nam tego pozytywnego obrazu sportu na tym najniższym szczeblu. Należy wciąż uświadamiać, że ruch fizyczny jest potrzebny, że w czasach konsumpcyjnego stylu życia ważne jest, aby angażować dzieci w sportowe inicjatywy oraz, żeby miały one potrzebę rozwijania swoich sportowych pasji. Sport jest różny, dlatego jest wiele możliwości uprawiania go i tylko trzeba chęci do tego – bo środki i możliwości są już znacznie większe, niż to było kiedyś. Trzeba na każdym kroku tłumaczyć o co nam chodzi, że jest to bardzo dobra inicjatywa, która może spowodować, że sport stanie się głównym tematem w mieście i będzie centralną sprawą. Współcześnie można promować miasto poprzez sport i duże wydarzenia sportowe. My mamy te wydarzenia, ale za tym nie idzie zawsze w parze promocja sportu w naszym mieście. Nie do końca wykorzystujemy te imprezy, nie działamy kompleksowo, więc nadanie nazwy jednej z ulic w centrum miasta może pokazać, że sport jest centralnym tematem. Tym samym władze miasta mogą wykazać się, że są zainteresowane rozwojem i promocją sportu. Mam nadzieję, że one do takich właśnie wniosków dojdą i do tego tak samo pozytywnie podejdą, jak my wszyscy zaangażowani w tą sprawę.
Dziękuję za udzielenie wywiadu. Życzę miłego popołudnia.
Dziękuję również i pozdrawiam.
Śledźcie GieKSa.pl aby być na bieżąco z postępami w naszej inicjatywie!
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


ttt...
5 marca 2013 at 22:29
Posłanka z Podlesia bije punkty 🙂