Piłka nożna Wywiady
[WYWIAD] Brzęczek: Zawodnicy muszą odzyskać pewność
Po oficjalnej części konferencji do dyspozycji dziennikarzy pozostał nowy trener zespołu Jerzy Brzęczek. Poczytajcie, co miał do powiedzenia nasz nowy trener:
Powiedział Pan, że wyzwanie w GieKSie to ciekawe wyzwanie. Bardziej ciekawe czy bardziej ciężkie?
Myślę, że ciężkie i każdy zdaje sobie z tego sprawę. Patrząc przez pryzmat oczekiwań, wielu lat sukcesów. Wiele zmieniło się w sferze organizacyjnej, trzeba teraz popracować nad pionem sportowym.
Dla Pana to trzeci klub po Rakowie i Lechii. W którym miejscu jest GieKSa? Bliżej Rakowa czy bliżej Lechii?
Z jednej strony bliżej do Rakowa ze względu na klimat śląska. W Gdańsku w ostatnim czasie jest jednak inna filozofia, bo właściciele są zagraniczni i to oni decydują o zespole. Pod względem przywiązania, klimatu, charakteru jednak bliżej GieKSie do Rakowa.
Przychodzi Pan do klubu, który wyznaczył jasne cele. Wszyscy czekają na awans.
Ja myślę, że w większości klubów cele są wyznaczane, na dzień dzisiejszy projekt w GieKSie jest rozpisany na dwa sezony. Cel mamy wyznaczony, ale teraz musimy się skupić na wyjściu z sytuacji, w której się znajdujemy. Potrzebne są wygrane by zespół złapał pewność siebie.
Pytanie jak to zrobić z tymi, co są w zespole. Wiele zmian Pan nie wprowadzi, jeśli chodzi o personalia.
Muszę poznać zespół, zobaczyć, czym dysponujemy pod względem charakteru. Patrząc na nazwiska, doświadczenie w zespole jest, potencjał na pewno też. Trzeba jednak sobie zdawać sprawę, że doświadczeni gracze muszą zrozumieć, że to od nich dużo więcej zależy i to oni muszą sobie poradzić z tą presją.
Będzie drugi trener w sztabie, będzie analityk być może przydałby się temu zespołowi jeszcze psycholog?
Myślę, że zawsze mówi się o różnych metodach, różnych osobach. Psychologowie są potrzebni, teraz mówi się o indywidualnych trenerach. Ja wychodzę z założenia, że to sam zawodnik musi czuć indywidualną potrzebę spotkań z taką osobą. Z doświadczenia wiem, że narzucenie grupie spotkań z psychologiem może przynieść odmienny skutek.
Co Pan powiedział zawodnikom w szatni?
Mieliśmy już spotkanie, przypomniałem im spotkanie z Rozwojem. Dla nich to też doświadczenie. Powiedziałem im, że chciałbym byśmy się spotykali z kibicami w przyjemniejszych okolicznościach po wygranych meczach. Powiedziałem, że umiejętności i potencjał jest dużo wyższy niż miejsce, które zajmujemy. To też pokazuje, że na papierze wszystko może być inne a rzeczywistość boiskowa jest inna. Wierzę w drużynę, wierzę, że będziemy grać skutecznie i piąć się w górę tabeli.
Jak będzie Pan traktował ten sezon gdzie po 10 kolejkach GieKSa ma mało punktów.
Na tą chwilę musimy skupić się na konkretnym meczu. Zajmując 14 pozycję nie da się mówić o awansie. Trzeba skoncentrować się na kolejnym meczu, trzeba stworzyć klimat w drużynie tak by ona mogła grać i walczyć przez pełne 90 minut na boisku. Trzeba przede wszystkim grać skutecznie by zdobywać punkty. Patrzymy na tabelę, różnice punktowe są małe, ale my nie możemy mówić o górnej części tabeli, gdy mamy teraz 6 porażek na 10 meczów. Zawodnicy rozumieją, że gra i wyniki nikogo nie zadowala. Musimy wyjść z tej sytuacji razem. Chcemy grać piłkę skuteczną i przyciągać kibiców na trybuny. Wiadomo, że one będą pełne, jeśli będziemy wygrywać, wtedy będziemy mieć wszyscy satysfakcję.
Nad propozycją GieKSy Pan się wahał?
Była ona interesująca biorąc pod uwagę organizację w GieKSie, to jak klub jest prowadzony. Miałem miesiąc przerwy od piłki, jako trener, myślałem, że przerwa potrwa dłużej, ale gdy dostaje się taką propozycję nie można odmówić.
Jak Pan ocenia pierwszą ligę z perspektywy ekstraklasy?
Oglądałem parę spotkań GieKSy, na żywo i na komputerze. Byłem na innych meczach. Na pewno jest różnica w otoczce, mamy więcej walki, agresji kosztem kultury gry. Infrastruktura jest lepsza niż kilka lat temu. Liga jest wyrównana podobnie jak w ekstraklasie. Dla atrakcyjności ligi jest to dobra sytuacja, może być zmiana lidera, roszady w tabeli.
Planuje Pan spotkania integracyjne z piłkarzami?
Na razie nie planujemy, wszystko jest dozwolone, czasem jest to pomocne, ale dziś skupiamy się na innych aspektach przygotowań. Widziałem w klubie salkę i ring, więc może tam coś przygotujemy ( śmiech…)
GieKSa w środowisku nie uchodzi za klub, „Kto go nie weźmie to się sparzy?
Oczywiście zawsze można do tego tak podchodzić, ja myślę, że jeżeli jest taki klimat to tym większa satysfakcja będzie dla mnie, gdy uda się coś zrobić. Nie będzie to łatwe zadanie, ale wierzę, że można to zrobić. Trzeba jednak ciężko zapracować by grać w ekstraklasie.
Co od strony piłkarskiej będzie pan chciał zmienić przed meczem w Bytowie?
Patrząc na ostatni mecz zagraliśmy dwie różne połówki. Tracimy bramkę po stałym fragmencie gry, gdy nie szło na boisku coś się zacięło w grze i brakowało pewności. Ja jestem zwolennikiem grania piłką i utrzymywania się przy niej, będę chciał kontrolować grę.
Był to jednak kolejny gol stracony ze stałego fragmentu gry. Czy to dziś znaczący problem?
Na pewno będziemy próbować to zmieniać, tym bardziej patrząc na personalia i posturę chłopaków. Będziemy trenować nie tylko defensywne stałe fragmenty, chcemy również stwarzać zagrożenie z ofensywnych. Nie zawsze jest tak, że to przychodzi od razu po paru treningach. Czasem trzeba poczekać, aż to wszystko w odpowiedni sposób się zazębi.
Analityk jest w składzie i ma pomagać w analizie zespołu a nie przeraża pana myśl, że ten zespół od dwóch lat nie wygrał 3 meczów z rzędu?
To czas najwyższy to zrobić. W Gdańsku również straszono mnie stadionem, Lechia mało tam punktowała. Wszystkie statystyki są po to by je łamać i mam nadzieję, że wejdziemy w taki etap, że je przełamiemy.
Sceny po meczu z Rozwojem były nietypowe, Pan zna taką presję z boiska?
Oczywiście wiem jak reagują kibice, którzy utożsamiają się z klubem. Kibice chcą zwycięstw, awansów, radości- oni wydają swoje pieniądze na klub. Jeśli brakuje wygranych to jak najbardziej rozumiem złość kibiców, rozumiem, że jest ona coraz większa. Ja nie posądzam zawodników, że oni nie chcą. Zaangażowanie było ok., brakuje jednak pewności i potem są problemy. Jeżeli zawodnicy będą słuchać i wykonywać moje polecenia to powinno to dobrze wyglądać.
Chciałby Pan zaapelować o cierpliwość do kibiców?
Ja nie jestem od tego by apelować do kibiców. Kibice dobrze wiedza jak wystartowaliśmy, wiedzą jak zorganizowany jest klub i widzą jak wygląda sytuacja w tabeli. Ja mam nadzieję, że kibice docenią to, co będziemy robić. Jeśli będzie widać zaangażowanie i serce na boisku kibice będą to akceptować i nawet, gdy w takich meczach zabraknie zwycięstwa to przy takiej postawie będą punkt szanować.
20 lat temu przychodził Pan do, GieKSy jako piłkarz. Jakie wspomnienia z tego okresu?
Bardzo miłe, bo wtedy graliśmy w ekstraklasie, byliśmy w pucharach. Klub liczył się polskiej piłce, mieliśmy sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Myślę, że zachowanie kibiców po meczu z Rozwojem jest też wyrażeniem tęsknoty do tych czasów. To jest rzecz normalna, że kibice marzą o tym by oglądać na B1 ekstraklasę. Potrzebujemy do tego pokory, cierpliwości. Czasem trzeba dać szanse ludziom, którzy są w klubie by sami wyszli z tego kryzysu. Jeśli im się to uda to wtedy stają się mocniejsi.
Miał Pan okazję pracować z którymś z zawodników?
Spotkałem chyba tylko Bębenka, gdy grałem w Górniku, ale on wtedy zerwał wiązadła. Krótko w Polonii był również Kamiński.
Jak przebiegał dzisiejszy dzień w szatni?
Pierwsze testy szybkości i wydolności. Chcemy zobaczyć, z czego startujemy, jak wyglądamy i nad czym trzeba pracować by się przygotować do trudnych meczów, szczególnie, że gramy większość meczów na wyjazdach. W szatni jest Janusz Jojko, zostaje w sztabie Łajczak. Będziemy rozmawiać z nimi o drużynie i zawodnikach.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Misiek
28 września 2015 at 18:19
Jedynie szkoda, że od 4 ligi nie został skład budowany o wychowanków którzy by tu serce zostawiali na boisku… Lepiej grać parę klas niżej i widzieć postępy aniżeli ten syf który teraz mamy… Wierzę jednak że grajki zaczną zapierdalac na treningach i może kiedyś będziemy z nich dumni…
Mecza
28 września 2015 at 20:39
Mnie cieszą słowa „Ja jestem zwolennikiem grania piłką i utrzymywania się przy niej, będę chciał kontrolować grę” Nie chcę bramkarza, 8 defensywnych (4 obrona, 2 defensywnych, 2 bocznych pomocników wracających) + Ciechańskiego w ataku walcząc o awans… trauma po byłym trenerze. Dla zawodników takich jak Pielorz, Leimonas nie powinno być miejsca. W niczym nie są lepsi od Cholerzyńskiego a jak nie są lepsi on powinien być w kadrze bo nasz. W dodatku młodszy.
Kibol
28 września 2015 at 21:08
Oby trener sie nie zdygał gwiazdorów i dał im porządny wycisk w zapierdalaniu na pełnych obrotach a jak sie jakiejś gwieżdzie nie podoba to wy…….ć z GieKSy i tyle w temacie
Mecza
28 września 2015 at 21:37
Obejrzałem wywiady. Są przekonujący. Pamiętam Nawałkę jak przychodził. Gościu ze słabą reputacją trenerską (m.in mocne Lubin spóścił z ligi) i z szaliczkiem aby go nie przewiało czasem. Na koniec jesieni chyba 0:4 lub 1:4 z Łomżą u siebie przy pustych trybunach. Później mega wyniki i kariera. Jurek B. byłem przeciwny ale mocno kibicuję. W najbliższych miesiącach objawią się kolejni wartościowi trenerzy, obyś mył jednym z nich. Czytałem dzisiaj o Smudzie, nazwisko ok ale jak patrząc to tylko głośne i drogie nazwisko które chyba nikogo nie wychowało. To samo chyba można powiedzieć o zachwalanym wszędzie Ojrzyńskim. W cafe futbol ostatnio był Bobo Kaczmarek – facet ponad 60 lat, kupę lat temu nas prowadził ale pamiętam jak mówił o Gajtkowskim – z tego małolata GKS będzie miał pożytek kiedyś. Na Lewandowskiego też zwrócił uwagę jak grał w Zniczu (strzelił nam 2 bramki u nas po awansie naszym do 1) Reasumując – na najlepszych i drogich trenerów nas nie stać a jeśli któryś był przymierzany do GKS to znaczy że nie jest najlepszy (1 liga polska) Zostają tylko drodzy lub tacy którzy mogą być najlepsi. OBY!
GieKSiarz
28 września 2015 at 21:51
… mnie nowe osoby nie przekonują do siebie. Dla mnie to kolejne dwie osoby z co najwyżej średnim doświadczeniem chcących przede wszystkim wybić się na trampolinie zwanej GieKSa. Wnioskuję tak po obejrzeniu konferencji prasowej i przeczytaniu powyższego wywiadu. Podobnie jest z niektórymi piłkarzami przychodzą do GKS aby odbudować swoją formę Kuchta, Bukhardt może Iwan. Przykre ale taki stan rzeczy nie dziwi dopóki tu nie będzie porządnego strategicznego sponsora (patrz. Termalica). Wioska z firmą Brukbet radzi są całkiem całkiem w ekstraklasie potrafiąc np. remisować z legią i jest w środku tabeli ekstraklasy. A my tam po co, żeby kompromitoać się na całą Polskę – wystarczy już dzisiaj że wiochy z nas się śmieją bo to my pomału stajemy się piłkarką wiochą i na chwilę obecną pewnie nie wiele się zmieni. Pewnie nie spadniemy ale pierwszej czwórki ter z nie osiągniemy bo o awansie nie ma nawet co próbować marzyć.
Mariusz
28 września 2015 at 22:59
Brzeczek jezeli masz jaja i bedziesz samodzielny to zrob porzadek z gwiazdorami i kurwa do roboty !!!!! Niech zapierdalaja a jak nie to dograj sezon juniorami i wypierdol ich na zbity ryj wszyscy smieja sie z giekswy.do roboty
lukasz
29 września 2015 at 12:58
Gieksiarz to ciekawe co piszesz ze przychodza zeby odbudowac forme. Jedynym pilkarzem ktory tu sie odbudowal po kontuzji i przejsciach to Gonzo. Reszta nawet jak przychodzi z dobra opinia to tylko doluje, wiec skoncz pisac bzdety. Nie musi to nikogo przekonywac ale tak jest i tylko od kibicow zalezy czy damy im szanse czy nie. Szanse dac trzeba bo gorzej byc nie moze. GKS