Hokej Wywiady
[WYWIAD] Kevin Lindskoug: „Preferuję styl reaktywny i dużo zaufania do swych rękawic”
Sezon zasadniczy za nami. Dlatego też Kevin Lindskoug znalazł chwilę czasu, by porozmawiać z GieKSa.pl nie tylko o hokeju, lecz również o innych sprawach.
GieKSa.pl: Witaj Kevin. To twój pierwszy pobyt w Polsce? Jakie dotychczas są twoje odczucia o naszym kraju, mieście Katowice?
Kevin Lindskoug: Dzień dobry. To moja pierwsza w życiu wizyta w Polsce. Nie wiedziałem, czego się spodziewać po Katowicach i Polsce, ale czas spędzony tutaj jest wspaniały. W Katowicach są bardzo mili ludzie.
GieKSa.pl: Masz dopiero 26 lat, a grałeś już w 5 krajach. Która z lig jest według ciebie najbardziej wymagająca?
Kevin: Hmm. Muszę powiedzieć, że gra w lidze szwedzkiej była jak dotąd najbardziej wymagającym okresem w mojej karierze. Są tam naprawdę silne rozgrywki.
GieKSa.pl: Jaki styl bramkarski preferujesz?
Kevin: „Mixed Goalie Style”, czyli styl mieszany. Preferuję styl reaktywny i dużo zaufania do swych rękawic.
GieKSa.pl: Jak oceniasz organizację Pucharu Kontynentalnego w Belfaście, poziom rozgrywek i sędziowania?
Kevin: To był świetny puchar i dobrze zorganizowany w Belfaście. Spodziewaliśmy się dobrych drużyn, lecz mimo tego osiągnęliśmy cel. Tylko z najlepszymi nie mieliśmy za dużo do powiedzenia. Nasz występ uważam jako maximum tego, co mogliśmy osiągnąć. Jest sukces w Europie.
GieKSa.pl: Przyzwyczaiłeś kibiców w Katowicach do niekonwencjonalnych „cieszynek” w twoim wykonaniu. Tworzysz wcześniej w głowie jakąś choreografie, czy wszystko wychodzi spontanicznie?
Kevin: (śmiech) Nie, nie planuję niczego naprawdę, oprócz obrony strzałów przeciwnika i świętowania, kiedy wygrywamy.
GieKSa.pl: Czy bierzesz pod uwagę, że zostaniesz w GieKSie w przyszłym sezonie?
Kevin: Tak oczywiście. Mam nadzieję, że cele klubowe i moje idą w tym samym kierunku. Chciałbym pozostać częścią tego zespołu.
GieKSa.pl: Z kim najlepiej dogadujesz się w drużynie GKS-u?
Kevin: Mamy świetną grupę chłopaków i wszyscy dobrze się dogadujemy. Każdy codziennie wnosi swój wkład do zespołu, więc nie mogę tak naprawdę stwierdzić, z kim najlepiej indywidualnie się dogaduję. To dobry znak, bo jesteśmy drużyną i każdy z każdym powinien się jeśli nie lubić, to chociaż rozumieć!
GieKSa.pl: Kto był/jest twoim bramkarskim idolem?
Kevin: Przedtem Mikka Kipprusoff, ale teraz jest już na emeryturze i nie mam prawdziwego grajacego idola. Tylu dobrych bramkarzy.
GieKSa.pl: Wśród nich Kevin Lindskoug?
Kevin: Być może. (śmiech)
GieKSa.pl: Kogo uważasz za najlepszego zawodnika z tych, przeciwko którym grałeś dotychczas?
Kevin: Muszę wspomnieć, że jest to Hampus Lindholm, ale grałem z nim w jednej drużynie. Nigdy nie graliśmy naprzeciw sobie. W czasie meczu nie skupiam się indywidualnie na przeciwnikach, stąd wybór kolegi z byłego zespołu. (śmiech)
GieKSa.pl: Jak wolny czas lubi spędzać Kevin Lindskoug?
Kevin: Dużo gotuje w domu. Moja dziewczyna jest zajęta studiowaniem eksternistycznie, mieszkając w Polsce, więc staram się za siebie i za nią wszystko załatwić. Lubię też grać w gry na konsoli i oglądać dobre seriale, najlepiej seriami.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze