Hokej Wywiady
[WYWIAD] Łopuski i Wanacki po awansie do finału Pucharu Kontynentalnego
Hokeiści TAURON KH GKS-u Katowice pokonali Belfast Giants 4:2, dzięki czemu awansowali do finału rozgrywek o Puchar Kontynentalny. Po meczu Tabor porozmawiał z Mikołajem Łopuskim i Jakubem Wanackim.
Mikołaj Łopuski
Mikołaj, 15 lat czekaliśmy na występy w europejskich pucharach, a tu od razu dojście do finału. Jak się czujesz po dzisiejszym triumfie?
Czuję się wspaniale, jesteśmy naprawdę przeszczęśliwi. Ciężki mecz, w którym przegrywaliśmy 2:0 i go wyciągnęliśmy, pokazaliśmy charakter, serce do walki. Wszyscy zrobili swoją robotę, także wielki szacunek dla całej drużyny. Jedziemy na finał.
Jak zapatrujecie się na mecze ligowe, które są teraz przed wami?
Dzisiaj każdy chce świętować te piękne zwycięstwo, wrócimy do Polski, to wtedy będziemy się zastanawiać nad polską ligą.
Jakub Wanacki
Zafundowaliście nam dzisiaj prawdziwy dreszczowiec zakończony pięknym happy endem, na gorąco co powiesz o dzisiejszym spotkaniu?
Byliśmy przygotowani na taki mecz, wczoraj w pierwszej tercji Medvescak zaskoczył nas poziomem. Wiedzieliśmy, że dzisiaj nie możemy sobie na to pozwolić i tak jak trener powiedział – to był jeden z naszych lepszych meczów, od kiedy jest w Katowicach. Zagraliśmy na dużej intensywności i nie odstawaliśmy od zawodników z Belfastu. Każdy z nas zagrał z serduchem i myślę, że stąd ten sukces. Nawet drugi bramkarz i ci zawodnicy, którzy nie grali byli z nami i każdy czuł wsparcie.
15 lat czekaliśmy na powrót hokejowego GKS-u do europejskich pucharów. Jak się czujesz będąc częścią zespołu, który pisze tę piękną historię naszego klubu?
Na pewno jest to świetne uczucie, że przyczyniamy się do tego, że o tym klubie będzie głośniej. Jeszcze nic tak naprawdę nie osiągnęliśmy, bo awansowaliśmy do finału i teraz się z tego cieszymy. Po wczorajszym meczu był nastrój grobowy, bo wiedzieliśmy, że mogliśmy sobie przypieczętować awans, a dziś musieliśmy sobie to wyrwać. Cieszymy się z tego zwycięstwa, jest chwila na zabawę, ale zaraz trzeba będzie o tym zapomnieć i wrócić do ligowego hokeja, a w styczniu finał, do którego musimy się dobrze przygotować, by zagrać trzy mecze tak, jak zagraliśmy dzisiaj.
Co powiesz o naszych kibicach, którzy stawili się w Belfaście w liczbie ponad 100 osób, by was dopingować?
Już w rozmowie z oficjalną stroną mówiłem, że to bardzo podziwiam, bo każdy z nas wie, że to nie jest wyjazd do sąsiedniego miasta w Polsce, tylko to jest długa podróż, duże koszty i tym bardziej szacunek dla kibiców, że byli z nami i mimo tego, że wczoraj zagraliśmy słabiej, to czuliśmy wsparcie. Chociaż graliśmy na wyjeździe, to czuliśmy cały czas to wsparcie i to pomaga, w tych najcięższych chwilach.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


kris
18 listopada 2018 at 18:50
Brawo Panowie! Dziekuje za wspaniale emocje????