Piłka nożna kobiet
Wziąć rewanż za 2021 rok
18 lutego GKS Katowice uda się do Bielska-Białej, by zmierzyć się z tamtejszą drużyną Rekordu. Stawką jest awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Pierwszy gwizdek zaplanowano o godzinie 14:00.
W trakcie przerwy zimowej kibice ekipy ze stolicy Śląska na własnej skórze mogli doświadczyć uczucia groteski – z jednej strony rzucone na wiatr obietnice wzmocnień drużyny męskiej, z drugiej hit transferowy zespołu Karoliny Koch. Szeregi mistrzyń Polski zasiliła Gabriela Grzybowska, o czym więcej pisaliśmy tutaj. Klub opuściła Anna Krakowiak, która przeniosła się do Czarnych Sosnowiec w poszukiwaniu większej liczby minut. Sparingi przedsezonowe potwierdziły dobrą formę Trójkolorowych – świetne wejścia młodzieży z Akademii (co potwierdza powołanie Julii Szymczyk do U-17), duża intensywność i wzajemne zrozumienie na murawie. Szczególnie cieszą dobre występy Dominiki Misztal czy Oliwii Grzegorczyk, których dobra dyspozycja pozwoli trenerce na lepsze zarządzanie siłami zespołu. Bardzo jednostronny pojedynek z Rekordem pewnie wygrały „ukochane”, nabierając dużej pewności siebie przed ważnym meczem. Pierwsze minuty po powrocie po kontuzji zanotowała także Amelia Bińkowska, czołowa zawodniczka GieKSy w poprzednich rozgrywkach ligowych.
Rekord postawił na zagraniczne transfery, przedłużył też kontakty z kluczowymi piłkarkami, wyraźnie nie martwiąc się o utrzymanie i przygotowując się na następny sezon, nie porzucając jednocześnie walki o krajowy puchar. W sparingu z Banikiem Ostrava rekordzistki pokazały się z dobrej strony, marnując kilka sytuacji i ostatecznie remisując 1:1. Rekord w lidze imponował wysoką intensywnością, jako jeden z niewielu zespołów dorównując w tym aspekcie zespołowi z Katowic. W meczu sparingowym zawodniczki zupełnie nie potrafiły utrzymać wysokiego poziomu, po zaledwie kwadransie całkowicie popadając w rozsypkę i oddając GieKSie całkowitą kontrolę nad meczem. Trener jest jednak spokojny, zapewniał, że to tylko okres przygotowawczy i ważniejszym było przetestowanie konkretnych założeń, a nie walka o wynik.
W roku 2021 obie ekipy mierzyły się ze sobą w tych rozgrywkach, a Katowiczanki musiały uznać wyższość rywalek po rzutach karnych. Następne pięć spotkań to cztery zwycięstwa GieKSy i jedno Rekordu, bilans bramkowy 14-1. Wydaje się, że nowe zawodniczki w Bielsku idealnie wypełniły braki kadrowe, zatem szykuje się ciekawy pojedynek pełen emocji.
18.02 (niedziela, 14:00) Rekord Bielsko-Biała – GKS Katowice
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


Najnowsze komentarze