Zapasy
XXVII Memoriał im. Jana Adamaszka i Jana Czai: Hołd dla legend polskich zapasów
12 października w OS Kolejarz MOSiR w Katowicach odbył się XXVII Memoriał im. Jana Adamaszka i Jana Czai w zapasach w stylu klasycznym, który na stałe wpisał się w kalendarz katowickich imprez sportowych. Organizowany cyklicznie przez ZUKS GKS Katowice, memoriał jest doskonałym przykładem turnieju o głębokim znaczeniu historycznym i sportowym, przyciągającym zarówno zawodników, jak i sympatyków tej szlachetnej dyscypliny.
– Memoriał im. Jana Adamaszka i Jana Czai to wydarzenie, które od 17 lat łączy pokolenia sportowców i kibiców. To dla nas ogromna duma móc wspierać turniej, który nie tylko oddaje hołd wybitnym działaczom sportowym, ale także promuje wartości przyświecające zapasom, siłę charakteru, fair play i szacunek dla przeciwnika. To wspaniała impreza z niesamowitą atmosferą – powiedział Daniel Muc, dyrektor MOSiR Katowice.
Od lat głównym celem tej imprezy jest nie tylko upamiętnienie dwóch legend polskich zapasów – Jana Czai i Jana Adamaszka – ale również popularyzacja tej dyscypliny wśród młodych sportowców. Ich wkład w rozwój zapasów, zarówno w Polsce, jak i na arenie międzynarodowej, jest nieoceniony. Tegoroczna edycja, objęta patronatem honorowym prezydenta miasta Katowice, ponownie przypomniała, jak ważne jest ich dziedzictwo i wkład w polski sport.
Jan Czaja to postać wyjątkowa. Urodzony w 1917 roku, poświęcił swoją młodość zarówno sportowi, jak i walce za ojczyznę podczas II wojny światowej. Jego niezłomna postawa i duch walki stały się wzorem dla przyszłych pokoleń sportowców. Po zakończeniu kariery zawodniczej odnosił sukcesy jako trener, wychowując wielu wybitnych zapaśników. Dzięki jego staraniom polskie zapasy zyskały nowy wymiar, a jego praca została uhonorowana wieloma wyróżnieniami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Czaja był nie tylko wybitnym sportowcem, ale także organizatorem wielu wydarzeń sportowych, które promowały tę dyscyplinę w kraju.
– Drugim bohaterem memoriału jest Jan Adamaszek, doświadczony trener i działacz sportowy, który przez lata współpracował z Czają. Razem tworzyli niezwykły duet, który miał kluczowy wpływ na kariery wielu polskich zapaśników, takich jak Andrzej Supron, Jan Dołgowicz, Roman Bierła czy Stanisław Krzesiński, których nazwiska znane są na całym świecie – dodał Daniel Muc.
Atmosfera tegorocznych zawodów, jak co roku, była pełna emocji. Uczestnicy turnieju, reprezentujący różne kategorie wiekowe i wagowe, zaprezentowali wysoki poziom techniczny i niezwykłą determinację. Każda walka była pokazem siły, precyzji i ducha sportowej rywalizacji, które są istotą zapasów w stylu klasycznym.
Organizatorzy zadbali o wysoki poziom techniczny zawodów oraz odpowiednią oprawę wydarzenia. MOSiR Katowice, wspierając organizację memoriału, zapewnił doskonałe zaplecze techniczne oraz komfort zarówno dla zawodników, jak i kibiców.
Memoriał był również okazją do podkreślenia roli sportu w kształtowaniu charakteru i promowaniu zdrowego stylu życia wśród młodzieży. To było prawdziwe święto sportu, które przypomniało, jak wielką wartość mają tradycje i historia polskich zapasów. To hołd złożony przeszłości, a jednocześnie spojrzenie w przyszłość tej dyscypliny. Każda edycja tego wydarzenia przywołuje wartości, które przyświecały takim postaciom, jak Czaja i Adamaszek: pasja, determinacja, praca zespołowa i nieustanne dążenie do doskonałości.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.





Najnowsze komentarze