Piłka nożna
Zieloni-biali w tym sezonie
Warta Poznań jest sąsiadem GieKSy w ligowej tabeli, plasuje się dokładnie na pozycji numer 13. Ewentualna wygrana gospodarzy jutrzejszego starcia pozwoli Warcie awansować, a tym samym wyprzedzić w tabeli GKS bowiem obie drużyny dzielą ledwie dwa oczka.
Zespół grający w zielono-białych barwach ma za sobą rundę, która zdecydowanie nie spełniła oczekiwań kibiców i wymagającej pani prezes. Mająca w rundzie jesiennej, przynajmniej na papierze solidny skład Warta grała w kratkę przeplatając zwycięstwa, remisy i porażki. Zespół wówczas prowadzony przez trenera Czesława Owczarka wygrał w sumie sześć meczów. Najbardziej spektakularnym zwycięstwem było 4:0 z Kolejarzem Stróże na własnym terenie. Warciarze pokazali się też z dobrej strony pokonując bogatą jak na warunki I ligi Niecieczę, czy ogrywając w 1/16 Pucharu Polski faworyzowane Podbeskidzie Bielsko-Biała, czyli zespół z Ekstraklasy. Z drugiej strony zespół z Poznania miał bardzo słabą końcówkę rundy. Dał się ograć Miedzi Legnica w stosunku bramkowym aż 5:2, a potem tylko zremisował z Okocimskim w Brzesku. W sumie w tym sezonie Warta wygrała sześć meczów, w czterech remisowała i odniosła aż osiem porażek. Pożegnała się też z rozgrywkami o Puchar Polski, gdzie przeszkodą nie do przeskoczenia okazała się krakowska Wisła, co niespodzianką na pewno nie było.
Po zimowej rewolucji, która obejmowała zmianę szkoleniowca i aż 75% składu nie zapowiada się optymistycznie. Świadczy o tym również porażką w spotkaniu inaugurującym ligowe zmagania w obecnym roku. Piłkarze Warty przegrali na „dzień dobry” na własnym stadionie mecz z Arką Gdynia. Zawody skończyły się w stosunku bramkowym 0:1, a zwycięskiego gola zdobył Tomasz Jarzębowski. Samo spotkanie stało na dość niskim poziomie a sytuacje bramkowe obu ekip można zliczyć na palcach jednej ręki. Arka mogła wygrać wyżej, ale gospodarzy uratował słupek po strzale Grzelaka. Warto nadmienić, że zwycięski gol padł po rzucie rożnym. „Recepty na sukces nie ma, za dwa tygodnie Warta nie będzie grała tej piłki, której wszyscy oczekujemy – to był pierwszy mecz chłopaków w takim zestawieniu, bez jakiejkolwiek możliwości zgrania. Na każdej jednostce treningowej pracujemy nad zgraniem poszczególnych formacji” – mówił na konferencji prasowej po meczu z Arką trener Maciej Borowski.
Piłkarze GieKSy nie mogą jednak lekceważyć rywala. Warta to zespół, który dopiero się zgrywa, ale z ŁKS-em było podobnie, a wygrana Trójkolorowych wcale nie przyszła z wielką łatwością.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


Najnowsze komentarze