Felietony
Znów szatnia w komitywie z Cyganem zwalnia trenera
Piłkarze GKS Katowice znów są górą. Oni wygrywają zawsze. Niezależnie od wyników na boisku. Mogą się kompromitować, mogą dostawać w dupę wysoko, ale tak na dobrą sprawę im wyżej, tym lepiej. Każdy sabotaż jest dobry, bo przecież im włos z głowy nie spadnie. Za to trenerowi piastującemu zaszczytną funkcję pierwszego szkoleniowca GKS Katowice, jak najbardziej.
Mieliśmy to w zeszłym roku. Trener Kazimierz Moskal po meczu w Gdyni wyraźnie dał sygnał, że zespół kompletnie nie realizuje założeń przedmeczowych. Nie mam pojęcia, dlaczego szkoleniowiec szanujący się, został w klubie po oddaniu się do dyspozycji zarządu. Dobrze widział co się dzieje i „między słowami” na konferencji to powiedział. Piłkarze robili go w chuja, a on przyzwalał. Pewnie wygrana 4:0 w Rybniku i jemu zaciemniła obraz. Utrzymał się do nowego sezonu i sabotażyści z Katowic utrzymali na jakiś czas pozory, że jest dobrze. W końcu jednak zaczęli grać swoje. Przegrywać mecz za meczem. Gdy było już naprawdę gorąco, zagrali żenujący mecz ze Stomilem, wygrany tylko dzięki niewtajemniczonemu w całą zmyślną układankę Zapotocznemu, który wszedłszy na boisku nie zdążył usłyszeć, że „gramy na remis” i strzelił zwycięskiego gola po 15 sekundach pobytu na boisku.
Przyszedł Artur Skowronek i zapowiedział pressing. Trener to młody i ambitny i już od pierwszego meczu w Nowym Sączu było widać, że GKS gra bardziej agresywnie. Z Tychami zagrał po prostu kapitalnie, a taka walka, jaką widzieliśmy w tym derbowym spotkaniu nie była spotykana chyba od czasów Nawałki. Potem jednak mieliśmy preludium do wiosny w postaci sabotowanego meczu z Widzewem. A na wiosnę, co się dzieje, każdy widzi.
Niestety problem jest dużo głębiej niż wśród piłkarzy. To że grają tak, żeby zwalniać kolejnych trenerów to jest jasne. Gorsze jest przede wszystkim to, że od dłuższego czasu jaśnie nam panujący prezes Wojciech Cygan daje kompletne i stuprocentowe przyzwolenie na taki stan rzeczy. Oczywiście fajnie jest, jak ma się wsparcie szefa w firmie, gdy prezes motywuje czy stara się jakoś „ogarnąć” sytuację po ewentualnej porażce. Niestety u nas to poszło za daleko. Praktycznie od początku swoje pobytu w GKS, prezes Wojtek wszedł w niezrozumiałą komitywę z piłkarzami. Miałem okazję nieraz widzieć go w kontaktach z piłkarzami. Śmiechy, chichy, żarciki, lajki na Fejsbuku za wpisy na profilach zawodników. Wojtek stał się po prostu funflem piłkarzy i cały czas tę pozycję utrzymywał. Zawsze tylko pojawiało się pytanie, dlaczego? Czy naprawdę dla niego takim fajnym lansem jest znajomość z kopaczami pokroju Dudy czy Kufla? Jak widać tak.
To wszystko ma swój efekt w tym, co się dzieje teraz. Piłkarze GKS od zeszłej wiosny grają tak haniebnie, ale ciągle mają w tym wszystkim wsparcie Dobrego Wujka Wojtka. Jakieś machanie pod publiczkę szabelką w postaci kar dla drużyny po meczu z Wigrami Suwałki jak widać jest pozorowane, podobnie jak postawa nosicieli koszulek na boisku. Bo piłkarze i tak są święcie przekonani i pewni, że znaleźli odpowiednią przystań do opierdalania się w Katowicach i – trzeba oddać im uznanie, że są konsekwentni – skrzętnie z tej możliwości korzystają gagatki.
Po meczu z Zagłębiem Lubin haniebnie przegranym 0:5 konsekwencje znów dotykają trenera, a piłkarze są bezkarni. Znów sankcjonowane jest przez samą górę, czyli prezesa, oficjalne oszukiwanie kibiców i sabotowanie działań klubu. Znów prezes poklepie po plecach zawodników i zalajkuje nowy post o kupionej torebce Sławka Dudy (sarkazm) i wszystko będzie po staremu. A przepraszam, nie po staremu – przecież trener Skowronek nie będzie już trenerem pierwszej drużyny. Został zwolniony. To na niego została zrzucona cała odpowiedzialność. To on został oceniony jako ten, który nie potrafi ustawić, ani zmotywować drużyny.
Zmotywować? Zawodników, którzy zarabiają kilka czy kilkanaście tysięcy złotych? Oczywiście – nawet za taką pensję nie musimy wymagać awansu, ale jak można dać taką kasę komuś, kto przegrywa u siebie 0:5?
W ramach ciekawostki przytoczymy jeszcze statystyki Artura Skowronka i Adama Nawałki po 13 meczach (bo tyle rozegrał Skowronek). Okazuje się, że trener Adam Nawałka w tym wymiarze czasu miał gorszy bilans niż Skowronek! Nie licząc przerwanego meczu z Jastrzębiem selekcjoner reprezentacji Polski miał na koncie bilans 3 wygranych, 4 remisów i 6 porażek. Skowronek ma 4 wygrane, 3 remisy i 6 porażek. Porównanie wyniku punktowego? 15-13 na korzyść Skowronka. Efekty? Skowronek jest zmieszany z błotem przez zarząd, a Nawałka po karierze w Górniku został trenerem kadry!
Zawsze najbardziej łatwym celem i pierwszym winnym porażki jest trener. Kilka nieudanych kolejek i leci głowa szkoleniowca. To nie jest tylko przypadłość GKS, ale wielu klubów na całym świecie. Niestety jednak my kibice – zaangażowanie w życie klubu od wielu lat – widzimy, co się dzieje. Obserwujemy boiskowe wydarzenia od setek meczów. Potrafimy odróżnić walkę i dobrą grę od zwyczajnego anty-grania i powtórzę jeszcze raz – sabotowania.
To co w meczu z Zagłębiem odstawiło kilku zawodników woła o pomstę do nieba. Kaleka Wołkowicz czy paralityk Pitry wiedli w tym wszystkim prym. O ile Wołkowicza jeszcze można usprawiedliwić, że jest po prostu słabym piłkarzem nadającym się w najlepszym wypadku do okręgówki, to Pitry powinien zająć się stróżowaniem na jakimś parkingu, choć z jego ambicją istniałoby ryzyko, że w nocy złodzieje ukradną wszystkie samochody, a kapitan nawet nie zauważy. Do tego „wspaniale” tracący piłkę na kontry rywali Cholerzyński czy Duda. I Frańczak czy Petasz robiący wszystko – jakby byli przekupieni – żeby Zagłębie strzeliło kolejne gole. Problem jest w tym, że oni ciągle grają, bo nie ma innych, a Wojtek zawsze się uśmiechnie i powie – „Dobrze Sławek”, „Fajnie Kamil”, „Świetnie Peti”!
To wszystko powoduje, że są winni bezpośredni i pośredni takiej żenady, jaką oglądamy w GieKSie. Bezpośrednimi oczywiście są partacze, niegodni nazywania ich piłkarzami czy sportowcami. Pośrednim, ale tak naprawdę głównym, jest prezes Wojciech Cygan, który nie robi absolutnie nic, aby tę sytuację poprawić. Nie neguję, że nadaje się na prezesa klubu piłkarskiego w różnych aspektach, ale jeśli chodzi o drużynę, kontakt z nią, wyciąganie konsekwencji to jest to absolutne zero i przyzwalanie na żenadę. To jest istne działanie na szkodę klubu – właśnie za przyzwoleniem zarządu. Pozorowane ruchy jednak cały czas mamy i kolejnym z nich jest zwolnienie Artura Skowronka. A piłkarze ciągle, systematycznie niczym małe dziecko na etapie warunkowania, uczą się, że można grać bez zaangażowania i nie spotkają ich za to żadne konsekwencje.
Nigdy nie będzie lepiej, jeśli taki stan rzeczy się utrzyma. Jeśli ktoś nie wytłumaczy Wojtkowi, że nie tak należy postępować, to chyba czas pożegnać się z funkcją. Bo jak na razie to zmieniamy trenerów, a kopacze pozostają ci sami. Ciągle Pitry i Kufel rządzą szatnią. Zawodnicy bez jaj, nie mający nawet krzty chęci walki o lepsze jutro. Przecież jeśli oni zostaną na następny sezon to będzie jawny sygnał walki znów o środek tabeli, choć… na razie to trzeba walczyć o utrzymanie.
Wojtek, zrób coś ze sobą. Albo podaj się do dymisji, albo zacznij działać realnie. Bo te śmieszne kary po Suwałkach, jak widzisz nie zadziałały. Musisz zrozumieć, że piłkarze GKS obecnie niszczą Twoje imię. I jeśli się nie zorientujesz teraz i dalej będziesz ich klepał po plecach i dawał lajki na fejsie, to zaraz i Ty usłyszysz „wypierdalać” od kibiców. Jesteśmy kolegami, więc w dobrej wierze Cię uprzedzam…
Michał Murzyn – Shellu
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


marek
26 kwietnia 2015 at 08:41
jak dla mnie jako pierwszy powinien poleciec prezes (i to juz dawno). stale wymieniani sa zawodnicy, stale wymieniani sa trenerzy i ciagle nic. pora najwyzsza spojrzec, ze problem lezy gdzies wyzej. w kazdym normalnym klubie prezes odpowiada (posrednio – w dluzszej prespektywie) za wyniki, u nas ciagle sie slyszy, ze to „fajny synek”. przeciez to jakas farsa. powiedzenie, ze ryba psuje sie od glowy, nie wzielo sie znikad. mam wrazenie, ze mu ta pierwsza liga pasuje, a wszelkie dzialania „dyscyplinarne” sa pozorowane, jako ze sa zbyt male i wprowadzane zbyt pozno. szkoda mi za to trenerow moskala i skowronka, widac ze to ludzie z warsztatem, ale nie majacy wplywu, na to co sie dzieje i wyzej (zarzad) i nizej (szatnia w komitywie z zarzadem). jedyne co moze cieszyc, to to, ze powoli otwieracie na to jako redakcja oczy.
Gregi
26 kwietnia 2015 at 08:55
Brawo Panie Michale! Świetny tekst! Sad but true..
wyszo
26 kwietnia 2015 at 09:28
Prawda jest taka ze od tych kilku lat kiedy jesteśmy kompromitowani my kibice i nasz klub graja te same nazwiska … Pitry Cholerzynski Kamiński Duda … Ci piłkarze pomimo stwarzania pozoroow jak wazny jedt dla
nich klub itp i zagrania kilku meczy na przestrzeni 4-5 sezonow w których powiedzmy ze się czymś tam wyróżnili (ale bez przesady), konsekwentnie grają ? Hanbia klub i nikt poza KIBICAMI tego nie widzi. Nie wiem jakie maja układy ale do kursy nędzy jak sami nie wypierdola z tego klubu i nie przestaną grac to trzeba będzie im pomoc … Można mieć sympatiec do nich SA niby ok, Kufel ponad 150 męczy w GieKSie ale charakteru sportowca nie ma nikt!!! Dla mnie Panowie mozeci być tajnymi ludźmi ale sportowcami jesteście żadnymi zero w was ambicji chęci tego by być lepszym. I nie broncie się tymi smiesznymi wypowiedziami wcwywiadach, możecie się obronić jedynie postawa na boisku a ta jaka jest każdy widzi od kilku juz lat. Jak nie chcecie grac w piłkę to wypad z Katowic. Jesteście tak dobrzy jak ostatni mecz w waszym wykonaniu ….
wyszo
26 kwietnia 2015 at 09:29
Shellu świetny felieton …
Irishman
26 kwietnia 2015 at 09:42
No ale przecież prezes robi to, czego oczekują Ci, którzy go zatrudnili!!! Spłaca długi! A wynik sportowy? A po co wynik sportowy, jak mamy Centrum Biznesu, filharmonię, Isię Radwańską w Spodku, Tour de Pologne, a niedługo ma być podobno jakiś zdaje się balet albo „prawdziwą” drużynę sportową (siatkarską?) w Spodku???
przemek
26 kwietnia 2015 at 10:24
Brawo bardzo dobry tekst . Ja już kiedyś pisałem jak swego czasu Garncarczyk dostał karę dyscyplinarną i chyba przeniesienie do rezerw. A co widzimy na następnym meczu ? Garnek z Prezesem na vipe sobie piątki przybijają i śmichy chichy , koledzy najlepsi.Także ja nie wierze w te ich kary itd …. masakra
Bartolo
26 kwietnia 2015 at 10:29
Irishman ma rację!Kiedyś w jakimś wywiadzie Cygan powiedział,że dla niego idolem-prezesem jest ten obleśniodorski typ z legii.A jak powszechnie wiadomo,tamten nie robi nic innego,jak spłaca dług klubu wobec ITI robiąc kibiców tak samo w chuja jak nasz Cyganek.Prezes legii wybrany został jeszcze przez ITI a Cygan przez UM K-ce.W jakim celu???Spłacać długi i zakaz awansu?(no bo skąd wziąć kasę na ekstraklasę)Gorzej niż teraz to chyba nie było nigdy.Szkoda tylko straconego całego pokolenia kibiców bo degrenolada trwa już prawie 10 lat!!Większość tych młodych ludzi nie pamięta,bo nie może tych wspaniałych lat90-tych.Za to muszą znosić rządy tych podłych kłamców i oglądać pozorowaną grę tych wywłok!!!
szwejk
26 kwietnia 2015 at 10:57
1. Pitry, Twoje wywiady pomeczowe pokazuja ze masz tyle wspolnego z jajami co kastrat. Wypierdalaj na spacerek do parku, a Kufel zakladaj dzialnosc gospodarcza by sprzedawac te swoje kosmetyki kolegom bo oszukujesz i nas i US (kreci sie biznesik?). Zaorac i od nowa budowac!
2. Skowronek przepracowal z nimi zime, dostal kopaczy jakich chcial, odpowiedzialnosc za to ponosi on. Mogl robic rewolucje zima, przynajmniej probowac. Uwierzyl tym patalachom to ma.
elo1964
26 kwietnia 2015 at 12:09
Szkoda słow tragedia 80% wypierdalac
GRZ
26 kwietnia 2015 at 12:12
Cygan do dymisji NATYCHMIAST!!!
Dosyć pasożytów w tym klubie.
rk
26 kwietnia 2015 at 13:09
Ale ja kurwa czegoś nie rozumiem! Przecież wszystkim kibicom, kibolom to sie podoba/podobalo ze tak lajtowo z Cyganem sie znaja, dyskutuja, hasła po meczu na murawie- „To co Wojtek, trenera wypierdalamy?”! – Kurwa dramat.
To samo teraz, Progksa – teksty typu zajebiscie, Grzesiu to, Grzesiu tamto. Grzesiu tez – rozmawaiałem z Juniorem, z tamtym, sramtym i owamtym – Proksa to tez kolejny kurwa niewypał – ale kibicom sie podoba, bo GieKSiarz etc. – ale Kurwa an tym trzeba sie znac, to musza byc profesjonalisci w tym klubie, a nie banda chuja, która klepie sie z kibicami i odwrotnie.
Raz wam sie to podoba, a drugim razem kryttyka – ten artykuł to jedna wielka HIPOKRYZJA!.
luk
26 kwietnia 2015 at 13:11
Shellu,patrząc już jednak na statystykę Skowronka na wiosnę, to już wygląda to blado.5 meczy, 1 wygrana, 1 remis , 3 porażki. Bramki 3-8.
Dostał ,,piłkarzy,, których chciał(sam to powiedział),przepracował okres przygotowawczy i zaliczył regres!
Co do prezesa , to zgadzam się z Tobą.Nie trzeba być jakimś kapo, ale Wojtek poszedł dużo za mocno w drugą stronę.Ja mam prawie 80 pracowników pod sobą i staram się żeby atmosfera była fajna i sprzyjająca dla każdego ,ale jak ktoś próbuje mi wchodzić na głowę ,to temat jest krótki. U prezesa brakuje tego.
Ale to da się zmienić.,więc wierzę ,że Cygan jako człowiek inteligentny szybko wyciągnie prawidłowe wnioski z tej sytuacji.Bo jego sposób postępowania ,po prostu nie zdaje egzaminu.A jak coś nie działa ,to znaczy, że trzeba wprowadzić zmiany.
fanclub dortmund
26 kwietnia 2015 at 13:25
no chyba ze pilkarze tudziez ich rodziny graja grubo w sts….czy to nie dziwne ze wczoraj pierwsza polowa byla przyzwoita bylo troche walki i zaangazowania??? A W DRUGIEJ JAK BY INNA DRUZYNA WYSZLA……czyzby ktos stawial zwyciestwo zaglebia wieksza roznica niz 3 bramki??????POZA TYM moze zrobic grupy kibicow zeby chodzic na treningi i poobserwowac i nagrywac co oni tam robia????BO TO NIEMOZLIWE ZEBY na boisku nic nie wychodzilo…ci ludzie graja po pare dobrych lat w pilke…moj 14 letni syn lapie zalozenia meczowe i walczy na boisku jak po…..a tu zero ambicji i gdzie jakas taktyka????
kibic
26 kwietnia 2015 at 14:23
Wiec zostalo nam jedno rozwiazanie,spotkanie sie z Cyganem i niech wytlumaczy czemu jest tak zle w klubie,ale bez kolesi z grupy kibicow co bronia cygana i spolke bo maja z tego porzytek,Cygan musi podac sie do dymisji razem zcalym zarzadem,z calym szacunkiem dla tych ludzi bo duzo zrobili ale pora na nich jesli nie umia tego ogarnac,w radzie miasto sa napewno do tego przygotowani ludzie,powolas nowy zarzad,i caly sztab kierowniczy i sportowy,kierownikiem druzzyny nie moze byc bokser nawet jesli to nasz chlop jakie ma znajomosci w srodowisku pilkarskim zadne,od dluzszego czasu jestesmy posmiwiskiem dla smrodow i innych wiejskich matolow, a odpowiedzcie sobie sami kto do tego doprowadzzil Cygan nikt inny,dlaczego niemamy mocnego trenere,to proste rzzadza pilkarze,kto wczoraj widzial wolka jak biega po boisku tragedia a jednak gra dlaczego,kto robi wklubie transfery kto odpowiada ze sie nie nadaja do nas,sciagaja 4 bramkarza a brak napastnika,czy ktos ma pojecie jak to ogarnac,zobaczcie ilu przyszlo zawodnikow a gdzie sa w rezerwach albo nawet tam nie,niestety trzeba przegonic cale to towarzystwo co siedzi w klubie tylko dla kasy i nic nie robi,niema w klubie skaltow do szukania zawodnikow,tylko jakies cwaniaki co podsylaja nam ten bubel a Cygan ciagle klamie i mowi ze bendzie lepiej,po wyborach jesiennych jesli w klubie bedzie dalej taki syf to miasto nieda ani grosza,a nie musze wam mowic co sie w tedy znami stanie,znowu bedzie 4 liga albo nizej a ci cwaniaki pouciekaja do spolek z miasta jak juz nie bedzie cieplego koryta,Jako spolka gieldowa musi miec czyste papiery niech Cygan powie ile juz dostal z miasta,od sponsorow reklam a ile wydal na zadluzenie bo ktos w klubie dobrze sie chyba ustawil i pasuje mu taki poziom
tyta
26 kwietnia 2015 at 14:50
… CZY STAĆ NAS KIBICÓW ABY CHOĆ RAZ NIE PRZYJŚĆ NA MECZ ? Zawsze śpiewamy…”GieKSa to my”. Niech sobie siedzą cygan i kolesie a na murawie niech pogrywają sobie sami. Nasze starania, zaangażowanie i świetny doping i tak nie wpływa na ich postawę. Kto był wczoraj to widział. POPONUJĘ I ZACHĘCAM NIE PRZYCHODŹMY NA NASTĘPNY MECZ niech widzą a co tam niech poczują, że są sami. Może i miasto zauważy, że wydaje pieniądze na cygana i spółkę a nie na promocję miasta bo 3.500 ludzi nie będzie już udawało (jak wczoraj) przed kamerami, że było i jest w Katowicach świetnie. Proksa to też nie wypał i jak dla mnie zasłona dymna cygana przez kibicami. Sam proksa w jednym z wywiadów powiedział, że chce od boksu zrobić sobie przerwę ale kase gdzie trzeba zarabiać więc najlepiej do GieKSy tj. „bezpiecznej przystani”.
gieksiarz
26 kwietnia 2015 at 15:07
trochę chyba nas w tych teoriach spiskowych ponosi ale na pewno nie jest dobrze i tak dalej być nie może. Wstrzymać doping – oni i tak z nas sobie nic nie robią a może nawet myślą pokrzyczą okrzepną a ich tak przyjdą i wpływy do GieKSy będą a i wypłata jak zawsze.
st
26 kwietnia 2015 at 15:22
A co na to wszystko Furtok, Jojko, Owczarek ? Oni są blisko i co … jakieś muzeum otwieramy a za chwilę cały ten klub i stadion to będzie jedno wielkie muzeum bez konieczności przecinania wstęgi. Coś mi się wydaje, że wszystkim oprócz Kibiców ten układ pasuje. Dopóki nie będzie tutaj ktoś pokroju Mariana Dziurowicza to nic lepiej nie będzie. Mnie wciąż dziwi dlaczego nikt z dużych sponsorów nie chce przyjść zainwestować w GKS. Może nie chce bo tu chory układ jest i już jasno z góry określony cel UM. Tym celem na pewno nie jest cel sportowy ale biznesowy a w zasadzie wyciąganie kasy.
piotr
26 kwietnia 2015 at 15:51
st ale co ma jojko np do tego co sie dzieje owszem jest trenerem bramkarzy ale co oni sa winni jak nie ma druzyny.
Marcin
26 kwietnia 2015 at 16:41
Powiem tak, jak prezes kumpluje sie z piłkarzykami i w dodatku tak naprawde nie ma jeszcze doświadczenia w prowadzeniu tak Wielkiego klubu jak nasz GKS to musi polecieć z większością kopaczy, ino Goncerz jest w gazie ale sam nic nie zrobi…
Zygzak
26 kwietnia 2015 at 18:23
Trenera nie ma to teraz Cygan i reszta zarządu wy… z naszego klubu.Nie macie pojęcia jak kierować klubem i kto zatrudnia jako dyrektora boksera który nie ma pojęcia jak kierować drużyną.Te urzędasy też gówno z tego robią bo powiedzą że wszystko jest oki.Jeśli w Gieksie nie będą rządzić byli piłkarze Gieksy którzy zostawili dużo zdrowia dla tego klubu to czarno widzę dalsze losy naszej Gieksy.
Karlik
26 kwietnia 2015 at 19:31
Kurwa. Stary dziura by się przydał. Jak to jest możliwe, że prezes klubu na tak wysokim szczeblu rozgrywek jest na „ty” z piłkarzami i o zgrozo z kibicami?! Dziwicie się, że nie ma sponsora. A kto z wielką kasą pozwoli sobie na panoszących się kibiców którzy są z prezesem na ty. To jest jakaś patologia. Panowie kibice, szare eminencje, koledzy Wojtka C. Mało się nachapaliście? może zamiast pisać listy do kolegi z którym po publikacji listu piliście wódkę warto zastanowić się nad sobą. Czy faktycznie dobro klubu jest dla was ważne? Życzę wszystkim aby ten klub kupił ktoś z jajami i powiedział do przemykającej po korytarzu klubowym, szarej eminencji Michała M. A kim ty kurwa jesteś?, jak kiedyś pan M. powiedział do Uszoka.
Shellu
26 kwietnia 2015 at 19:36
Panie Karlik, chyba mnie pan z kimś pomylił.
tyta
26 kwietnia 2015 at 19:40
… po ostatnich dwóch meczach na Bukowej ja na Grudziąc nie idę. Nie będę robił z siebie debila, który daje 15 zeta, gardło wydziera, faną macha a cała ta banda nie potrafi walczyć, grać, zwyciężać… po prostu dość!!! 15 zeta to nie majątek ale się nie dołożę do wypłaty za coś za co się nie należy.
Tomek
26 kwietnia 2015 at 19:42
Nie wiem po co wyrabiałem karty dzieciom i sobie, nie ma sensu chodzić na mecze, choć byłem na 200 meczach Gieksy, to rezygnuje z tej „przyjemności”
Nie chcę aby moje dzieci miały zrytą psyche i źle się rozwijały widząc ciągle porażki.
Ja już od kilku lat jestem za likwidacją Tego klubu- „trzeba wiedzieć kiedy zejść za sceny niepokonanym” Wtedy w pamięci Polaków byłby Wielki GKS, a teraz to śmieją się nas w każdej wsi.
I nie pieprzcie głupot o zaczynaniu od nowa, to się NIGDY nie uda, to ta jakby Twoja kobita dawał dupy od 20 la ciągle mówiła że przestanie- UWIERZYSZ ???
Irishman
26 kwietnia 2015 at 20:40
@rk, poruszyłeś niestety bardzo bolesną kwestię. Nie chce krytykować SK, bo robi fantastyczną robotę ale jednak… niestety problem jest! Bo co? Prezes spotka się z zarządem SK, rzuci tekst o jakichś „hamulcowych”, których się niby pozbędziemy latem, Zarząd SK to łyknie i… dalej będziemy dreptać w miejscu, jak w ubiegłym roku!
@kibic, piszesz „Cygan ciagle klamie i mowi ze bendzie lepiej,po wyborach jesiennych”. No i tu też mam wątpliwości, bo rozumieniem, że czekamy na kolejny sukces PO? No, dobra, niech tam wygrają ale co niby przeszkadza im, aby nam pomóc już teraz skoro niepodzielnie rządzą naszym krajem od co najmniej 5-ciu lat??? No, a ja jakoś tej wielkiej pomocy dla nas jakoś nie widzę. Osobiście zalecam duży sceptycyzm jeśli idzie o wiarę w przedwyborcze obietnice, bo już raz daliśmy się przekonać i w efekcie otrzymujemy propozycje budowy stadioniku na 12 tysięcy. No, a tego jak traktuje nasz klub wojewoda powoływany przecież przez Prezesa Rady Ministrów (z PO), no to chyba nie muszę przypominać?!?!?!
Ja serio chciałbym być jak najdalej od polityki i takich różnych tematów jeśli idzie o sport ale się po prostu nie da! Ludzie no szanujmy się sami i po prostu uruchommy myślenie!
Wiarus
26 kwietnia 2015 at 20:44
Oby jak najmniej takich „kibiców” jak Tomek – 200 meczów
Odpal sobie Januszu Ligę Mistrzów w TV
Andrzejo
26 kwietnia 2015 at 20:56
nic dodać nic ująć, choć za późno wszyscy otwieracie oczy na te sprawy. poza kilkoma wyjątkami na forum (jak np. ganowicz) większośc forumowiczów żyje w jakieś innej rzeczywistości nie dostrzegając czerwonych lampek alarmowych co je widać już od dawna.
albo jest jakiś nakaz od UM aby nie awansować i WC sumiennie go wykonuje, albo jest po prostu beznadziejny po całości i tyle. każdego sezonu nie wiadomo o co gramy, a jak już prezesa ktoś pociągnie za język dopiero to nieśmiale powie o awansie.
ci co bronią cygana mają nierówno pod sufitem
Mck74
26 kwietnia 2015 at 21:17
Karlik o jakiej szarej eminencji piszesz ?
Wiarus
26 kwietnia 2015 at 21:27
Karlik – a prezesem SK jest obecny dyrektor sportowy i były reprezentant Polski Kamil Kosowski 😀
cruz
26 kwietnia 2015 at 21:31
Jedno Prezesowi trzeba przyznać: stworzył pierwszy klub na świecie gdzie kibice mają się cieszyć z wyników finansowych, a nie sportowych.
„Chuj z wynikami – zadłużenie ciut za nami!”
Problemu by nie było gdyby Prezes wiedział wcześniej że wyniki = kasa.
Irishman to fajnie napisał…Prezes zmienia trenerów, kibice dają kolejne kredyty zaufania i tak w koło macieju. Zaraz minie dekada i nikt tu stadionu nie wybuduje dla 1000 widzów chodzących na te żenujące spektakle. GKS Katowice to teraz Klub Kibiców Naiwnych. Zróbcie coś z tym panowie, bo tak dalej nie można.
KOSZUTKA.EU
26 kwietnia 2015 at 21:34
Brawo! Artykuł trafia w sedno sprawy. To jest właśnie PATOLOGIA a la Urząd Miasta Katowice. Urząd płaci, więc ma prawo spieprzyć. Arogancja wołająca o pomstę do Nieba.
Tubylec
26 kwietnia 2015 at 23:23
Jest prawdą że geksa potrzebuje takiego dzierżymordę jakim był gorol oswojony śp. Dziurowicz. Facet wiedział czego chce i potrafił to wykonać. Gdyby żył pewnie mielibyśmy już drugi stadion bo stary nowy byłby już za mały. Shellu ok. artykuł gdy spotkasz prezia powiedz mu że z ciulami się nie gada to w sprawie jego spoufalania się z piłkarzykami.
tyta
27 kwietnia 2015 at 09:07
… Shellu Ty piszesz my komentujemy a sami zainteresowani nawet tego nie czytają a co dopiero przejmują. Może zebrać to do kupy i oficjalnym pismem do zarządu przekazać co nam leży na wątrobie i załatwić to po męsku 🙂
Dupa laciek gieksa gracie ???
27 kwietnia 2015 at 09:11
materiał mocny lecz Shellu odpowiedz mi dla czego nie zrobicie tego żeby mimo tych porażek został 1 trener niech te skurwysyny co grac nie umia zostana ukarani w ten sposób a nie wywalać trenera kary tez im nic nie dadza finansowe ukrucic pęsje o te pare tysiecy czy ile tam oni zarabiaja bo widac ze w luksusie sie im fajnie zyje widze na moim osiedlu nie raz jakimi oni autami zadupiaja na ktore mnie w zyciu stac nie bedzie chyba ze za 20 lat kiedy te auta beda kosztowaly 2,3 tysiace to moze trener jest dobry ja zeby mec na utrzymanie rodziny pracuje na kopalni i mam z tego marne pieniadze ledwo starczy na utrzymanie rodziny a na auto to na chwile obecna moge sobie popatrzeć przez szybe w oknie inni ostatnie grosze wydawaja zeby mogli popatrzec na „piłke nozna ” chcemy stadionu to niech zmienia poziom gry na chwile obecna nawet o stadionie nie myslcie tylko jak tu miec stadion bez drużyny ???
Dupa laciek gieksa gracie ???
27 kwietnia 2015 at 09:28
https://www.youtube.com/watch?v=yyaoxcLOKC0 Tego już nie ma na Bukowej
koperr
28 kwietnia 2015 at 21:26
szkoda ze tak puzon zaczęło się pisać o takich rzeczach ! dla mnie pitry już dawno powinien wylecieć z klubu ale jak przypuszczałem to wielka klika kolegów to wszystko co się dzieje wokół pilkazry to skandal i hańba dla klubu
Zbyś
29 kwietnia 2015 at 10:24
z jednym sie tylko nie zgodze, Nawalka gral tym co mial, Skowronek tymi ktorych sam wybral. Ciezko porownac te dwa okresy w zyciu klubu.