Siatkówka
Zrewanżować się beniaminkowi za domową porażkę
ALURON VIRTU WARTA ZAWIERCIE – GKS KATOWICE 19 marca (poniedziałek) godz. 18.00
{RZECZYWISTOŚĆ}
Po meczach z dwoma najlepszymi zespołami PlusLigi, przyszła pora na rewanżowe spotkanie z beniaminkiem z Zawiercia.
GKS po wygranej i euforii towarzyszącej po spotkaniu z ZAKSĄ, został szybko sprowadzony na ziemię przegrywając w trzech partiach z bełchatowską Skrą. Oczywiście ktoś może czuć się zawiedziony takim obrotem sprawy, bo przecież wygrana nad mistrzem Polski i to na jego terenie nie zdarza się często. Natomiast te dwa mecze pokazały dobitnie, jak sporo brakuje naszej drużynie, aby utrzymać się w ścisłej czołówce PlusLigi. Stabilizacja formy (na wysokim poziomie) to podstawa, a i skład osobowy zespołu, też musi prezentować określony poziom sportowy. Osoby zarządzające naszą drużyną, muszą na bieżąco wyciągać wnioski z tej lekcji, jeśli faktycznie siatkarska GieKSa ma robić systematyczne postępy. Po meczu w Kędzierzynie nie należało się spodziewać zmian w wyjściowej szóstce, natomiast po kolejnej porażce w Spodku tych zmian można by się domagać wszędzie, no może oprócz środkowych, którzy zagrali solidnie, ale i tak bez jakichś rewelacji z ich strony. Bardzo słabo zaprezentował się u nas atak, a Karol Butryn zagrał jedno z najsłabszych spotkań w tym sezonie. Z kolei przyjmujący zagrali solidnie na przyjęciu, ale mało dali drużynie w ataku. Jak do tych faktów odniesie się Piotr Gruszka? Przekonamy się na zawierciańskim parkiecie.
Warta jak na beniaminka ligi spisuje się nadzwyczaj dobrze i jest zewsząd chwalona za ambitną grę do samego końca. Liczba dziesięciu tie-breaków mówi sama za siebie, aczkolwiek zawiercianie mają spore problemy z wygrywaniem tych pięciosetówek. Czy jest to kwestia związana z przygotowaniem fizycznym zespołu czy bardziej jednak mentalnym? Na te pytanie muszą już sobie odpowiedzieć włodarze Warty. Aby skutecznie nawiązać walkę z tym zespołem trzeba szczególną uwagę skierować na trójkę graczy, Grzegorza Boćka, Davida Smitha oraz Hugo de Leona Guimaraesa. To głównie dzięki ich grze, zespół Warty nie jest łatwym przeciwnikiem dla nikogo, co znalazło potwierdzenie w ostatniej kolejce gdy zawiercianie urwali punkt na wyjeździe zespołowi ONICO Warszawa. Nie można zapomnieć również o libero z Zawiercia. Japończyk Taichiro Koga wyprawia cuda w obronie i nie bez przyczyny uznawany jest obecnie za jednego z najlepszych graczy na tej pozycji w lidze (jeśli nie – najlepszy!). Trzeba również wziąć pod uwagę specyfikę hali w której przyjdzie nam zagrać. Mały obiekt z jedną stałą trybuną oraz dwiema mobilnymi i naprzeciw… wielka oszklona ściana, to niecodzienny obrazek z hal PlusLigowych. Dodatkowo swoje trzy grosze dorzucają żywiołowo prowadzący doping oraz reagujący kibice, robiąc w hali niesamowity tumult, co na pewno nie ułatwi koncentracji na grze oraz komunikacji pomiędzy siatkarzami.
Tak więc czeka nasz zespół mecz na trudnym terenie – już dziś wiemy, że po raz 13 w tym sezonie hala w Zawierciu zapełni się do ostatniego miejsca! My oczekujemy mimo wszystko udanego rewanżu za porażkę z pierwszej rundy, a optymizmem napawa fakt naszej lepszej gry w spotkaniach wyjazdowych niż u siebie, więc… do boju GieKSo! Trzy punkty będą nasze!
Przewidywane wyjściowe szóstki:
GKS: Komenda, Butryn, Pietraszko, Kohut, Kapelus, Quiroga, Mariański (libero).
Warta: Pająk, Bociek, Smith, Swodczyk, Guimaraes, Patak, Koga (libero).
{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}
aluronvirtu.pl – Meczowe abecadło (II) – GKS Katowice
Klub ze stolicy Górnego Śląska będzie rywalem Jurajskich Rycerzy w poniedziałkowy wieczór. Zanim zabrzmi pierwszy gwizdek sędziego zapoznajcie się bliżej z rywalami Aluronu Virtu Warta Zawiercie. Zapraszamy na meczowe ABeCadło GKS Katowice.
G JAK GRUSZKA Wybitny reprezentant Polski, Piotr Gruszka jest szkoleniowcem GKS Katowice. To już drugi sezon dla tego szkoleniowca w Katowicach. Przed podpisaniem kontraktu w stolicy Górnego Śląska, Piotr Gruszka prowadził BBTS Bielsko-Biała.
M JAK MECZE Aluron Virtu Warta Zawiercie zmierzył się dotychczas trzykrotnie w oficjalnych meczach z GKS Katowice. Dwa pierwsze spotkania miały miejsce w I lidze. Pierwsze spotkanie zakończyło się zwycięstwem Aluronu Virtu, drugie zwycięstwem katowiczan. Tamte mecze pamiętają z dzisiejszego składu Łukasz Swodczyk, Łukasz Kaczorowski i Kamil Długosz. Trzecie spotkanie miało miejsce w listopadzie ubiegłego roku i Jurajscy Rycerze pokonali na hali w Szopienicach GKS 3:0.
S JAK SPODEK Legendarna hala w Katowicach, mekka polskiej siatkówki. To na niej Polacy świętowali Mistrzostwo Świata w 2014 roku. GKS rozgrywa tam spotkania z wybranymi zespołami PlusLigi.
W JAK WITCZAK Dominik Witczak atakujący oraz kapitan GKS Katowice. Zawodnik GKS trzy lata temu związany był z Zawierciem, a dokładnie z siatkówką plażową. Razem z Łukaszem Kaczmarkiem reprezentował barwy plażowego Virtu Aluron Team.
aluronvirtu.pl – As GKS Katowice – Karol Butryn
Odpowiada za atak w drużynie GKS Katowice. Związany z klubem ze stolicy Górnego Śląska od trzech sezonów. Nie boi się rywalizacji. Poznajcie bliżej atakującego katowickiej drużyny, Karola Butryna.
Zanim Butryn trafił do GKS Katowice pierwsze siatkarskie kroki stawiał w Cisowie Nałęczów. Stamtąd przeniósł się do Avii Świdnik, by następnie trafić do Młodej PlusLigi ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Ostatni sezon jaki w niej spędził może zaliczyć do udanych. Zdobywając 476 punktów w 26 meczach Butryn został najlepszym atakującym i punktującym Młodej Ligi. Jednak nie przebił się do pierwszej drużyny ZAKSY i w 2014 roku zasilił szeregi I-ligowego KPS Siedlce. Po rocznej grze w barwach siedleckiej drużyny przeniósł się na Górny Śląsk. Dobry kierunek – Pierwszy sezon w Katowicach to rywalizacja z Janem Królem. Przez większość sezonu to właśnie Król odpowiadał za atak, jednak Butryn dostał szansę w ostatnim spotkaniu sezonu. W wielkim finale I ligi przeciwko SMS PZPS Spała poprowadził katowiczan do zwycięstwa, czym potwierdził swój talent i zapracował sobie na angaż na kolejny sezon. W pierwszym sezonie PlusLigi rywalizował z reprezentantem Belgii Gertem Van Walle. Dzięki dobrej grze w sparingach i absencji Belga w przygotowaniach Butryn w poprzednim sezonie był przez większość spotkań podstawowym atakującym GKS Katowice. W tym sezonie potwierdza swoją wysoką dyspozycję. W dotychczasowych spotkaniach zdobył 349 punktów. O sile Butryna najdotkliwiej dowiedziały się drużyny z Będzina (26pkt) oraz Lubina (25pkt).
{HALA SPORTOWA}
Zespół Warty nie jest łatwo pokonać w swej specyficznej hali OSiR II w Zawierciu. W zeszłym sezonie pierwszoligowym zawiercianie na własnym parkiecie mieli bilans 12 wygranych przy 2 porażkach, przegrywając tylko dwukrotnie ze Ślepskiem Suwałki! W obecnej kampanii Warta osiągnęła następujące wyniki: z ZAKSĄ 1:3, z Treflem 0:3, z Jastrzębskim 0:3, z AZS-em Olsztyn 3:2, z Czarnymi 2:3, z ONICO 2:3, z MKS-em Będzin 3:1, z Dafi Społem 3:1, ze Skrą 3:0, z Resovią 0:3, z Cuprum 2:3 i z Łuczniczką 3:0.
GKS jak wiadomo w zeszłym sezonie grał dobrze „na wyjazdach”, bilans był remisowy, po 8 zwycięstw i porażek. A w obecnym sezonie GieKSa na inaugurację pokonała Czarnych 3:1, potem przegrała z ONICO 1:3, następnie zwyciężyła Trefla Gdańsk 3:0, potem pokonała Espadon Szczecin 3:2 i BBTS Bielsko-Biała 3:1, by wreszcie przegrać ze Skrą 0:3 i z Jastrzębskim 1:3 oraz z AZS-em Olsztyn 2:3. W nowym roku GieKSa przegrała z Łuczniczką 1:3 oraz pokonała MKS Będzin 3:2 i Dafi Społem 3:0 oraz sensacyjnie ZAKSĘ 3;1.
{HISTORIA}
Z racji awansu Warty do PlusLigi, co zrozumiałe, są to pierwsze starcia obu tych drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Jak łatwo się domyśleć GKS już miał okazję zagrać przeciwko zawiercianom, a miało to miejsce w rozgrywkach 1 ligi w sezonie 2015/16.
Pierwsze spotkanie odbyło się dnia 14 listopada 2015 roku w Zawierciu, w którym to wygrała Warta 3:1 (25:20, 25:20, 19:25, 27:25). Rewanż odbył się w hali Kolejarza na Wełnowcu 13 lutego 2016 roku i tym razem wygrała GieKSa 3:2 (29:27, 23:25, 19:25, 29:27, 15:9).
„Dodatkowy” mecz pomiędzy tymi drużynami odbył się 9 grudnia 2015 roku w ramach rozgrywek o Puchar Polski (VI runda). Mecz odbył się również w hali na Wełnowcu i zakończył się pewnym zwycięstwem GKS-u 3:0 (25:17, 25:17, 25;19).
Pierwszy mecz w tej rywalizacji w PlusLidze bieżącego sezonu odbył się dnia 25 listopada 2017 roku w Szopienicach, gdzie GieKSa niespodziewanie przegrała dość gładko 0:3 (10:25, 23;25, 21:25).
{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – WARTA}
[Bilans meczów] – 0:1
[Bilans punktów] – 0:3
[Bilans setów] – 0:3
[Bilans małych punktów] – 54:75
[Rozegrane mecze – 1] – GKS: 1- Krulicki, Stańczak, Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Mariański, Sobański, Quiroga,
Warta: 1- Swodczyk, Żuk, Guimaraes, Bociek, Pająk, Smith, Koga,
[Rozegrane sety – 3] – GKS: 3- Komenda, Butryn, Kapelus, Kohut, Mariański, Sobański, Quiroga, 2- Krulicki, Stańczak, Witczak, Pietraszko, Fijałek,
Warta: 3- Swodczyk, Żuk, Guimaraes, Bociek, Pająk, Smith, Koga,
[Czas trwania spotkań] – 78:0
[Widzów] – 800:0
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 14 – Warta 20
[Ilość zdobytych punktów] – GKS 40 – Warta 55
GKS – Butryn 16, Kapelus 6, Kohut 5, Krulicki 4, Quiroga 3, Komenda 2, Pietraszko 2, Witczak 1, Sobański 1,
Warta – Guimaraes 16, Bociek 13, Smith 8, Swodczyk 7, Pająk 7, Żuk 4,
[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 13 – Warta 27
GKS – Butryn 7, Komenda 2, Kohut 2, Krulicki 1, Witczak 1,
Warta – Bociek 9, Pająk 6, Swodczyk 4, Guimaraes 4, Smith 3, Żuk 1,
[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 27 – Warta 28
GKS – Butryn 9, Kapelus 6, Krulicki 3, Kohut 3, Quiroga 3, Pietraszko 2, Sobański 1,
Warta – Guimaraes 12, Smith 5, Bociek 4, Swodczyk 3, Żuk 3, Pająk 1,
[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 2 – Warta 34
GKS – Butryn 10, Kohut 4, Krulicki 3, Komenda 1, Pietraszko -1, Kapelus -2, Mariański -2, Sobański -5, Quiroga -6,
Warta – Guimaraes 10, Bociek 10, Swodczyk 5, Pająk 5, Smith 5, Żuk -1,
[Ilość zagrywek] – GKS 55 – Warta 74
GKS – Butryn 15, Kapelus 7, Komenda 6, Pietraszko 6, Kohut 6, Quiroga 5, Krulicki 4, Witczak 3, Sobański 3,
Warta – Bociek 17, Swodczyk 15, Pająk 14, Smith 13, Guimaraes 9, Żuk 6,
[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 11 – Warta 10
GKS – Butryn 2, Pietraszko 2, Quiroga 2, Witczak 1, Komenda 1, Kapelus 1, Kohut 1, Sobański 1,
Warta – Guimaraes 4, Bociek 2, Pająk 2, Swodczyk 1, Smith 1,
[Ilość asów serwisowych] – GKS 5 – Warta 14
GKS – Butryn 2, Krulicki 1, Witczak 1, Kohut 1,
Warta – Pająk 4, Bociek 3, Swodczyk 2, Guimaraes 2, Smith 2, Żuk 1,
[Ilość przyjęć] – GKS 64 – Warta 44
GKS – Quiroga 19, Kapelus 18, Mariański 11, Sobański 11, Butryn 2, Kohut 2, Krulicki 1,
Warta – Koga 15, Żuk 14, Guimaraes 12, Smith 2, Bociek 1,
[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 14 – Warta 5
GKS – Kapelus 4, Quiroga 4, Sobański 3, Mariański 2, Krulicki 1,
Warta – Żuk 3, Guimaraes 1, Smith 1,
[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 41% – Warta 50%
GKS – Butryn 50%, Kapelus 50%, Mariański 45%, Sobański 45%, Quiroga 32%, Krulicki 0%, Kohut 0%,
Warta – Koga 73%, Guimaraes 50%, Żuk 36%, Bociek 0%, Smith 0%,
[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 28% – Warta 34%
GKS – Butryn 50%, Sobański 36%, Kapelus 33%, Quiroga 26%, Mariański 18%, Krulicki 0%, Kohut 0%,
Warta – Koga 67%, Guimaraes 33%, Żuk 7%, Bociek 0%, Smith 0%,
[Ilość ataków] – GKS 72 – Warta 71
GKS – Butryn 24, Kapelus 16, Quiroga 13, Kohut 6, Krulicki 4, Pietraszko 3, Sobański 3, Witczak 2, Komenda 1,
Warta – Guimaraes 22, Bociek 22, Żuk 11, Smith 8, Swodczyk 6, Pająk 2,
[Ilość błędów w ataku] – GKS 9 – Warta 3
GKS – Butryn 4, Quiroga 3, Kapelus 1, Sobański 1,
Warta – Swodczyk 1, Żuk 1, Smith 1,
[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 4 – Warta 3
GKS – Kapelus 2, Pietraszko 1, Sobański 1,
Warta – Żuk 1, Guimaraes 1, Bociek 1,
[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 32 – Warta 37
GKS – Butryn 14, Kapelus 6, Krulicki 3, Kohut 3, Quiroga 3, Pietraszko 2, Sobański 1,
Warta – Guimaraes 14, Bociek 9, Smith 6, Swodczyk 4, Żuk 3, Pająk 1,
[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 44% – Warta 52%
GKS – Krulicki 75%, Pietraszko 67%, Butryn 58%, Kohut 50%, Kapelus 38%, Sobański 33%, Quiroga 23%, Witczak 0%, Komenda 0%,
Warta – Smith 75%, Swodczyk 67%, Guimaraes 64%, Pająk 50%, Bociek 41%, Żuk 27%,
[Ilość bloków punktowych] – GKS 3 – Warta 4
GKS – Komenda 2, Kohut 1,
Warta – Pająk 2, Swodczyk 1, Bociek 1,
[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 0 – Warta 1
[MVP] – Warta 1: Koga 1,
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. W spotkaniach ligowych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią porażkę ligową w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.


Najnowsze komentarze