Dołącz do nas

Piłka nożna

[HISTORIA] Bardzo niewygodny rywal

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa z rywalem z Nowego Sącza ma niekorzystny bilans spotkań. Na szesnaście odbytych spotkań udało nam się pięciokrotnie wygrać, trzykrotnie zremisować, jednak aż ośmiokrotnie nasza drużyna schodziła z boiska pokonana.

liczba spotkań zwycięstwa remisy porażki bramki
17 5 3 9 15 – 18

Katowiczanie wszystkie spotkania z Sandecją Nowy Sącz rozegrali, grając na zapleczu Ekstraklasy. Długo nie potrafiliśmy odnieść zwycięstwa nad drużyną z Nowego Sącza, dopiero w piątej potyczce zespół prowadzony przez Rafała Góraka zdołał wygrać na Bukowej 2:0.

Pierwsze zwycięskie spotkanie odbyło się w sezonie 2013/2014 po blamażu w Świnoujściu, w drugiej kolejce GieKSa zmierzyła się z Sandecją. Sam mecz pozostawiał wiele do życzenia, na szczęście katowiczanie po golu z karnego Gancarczyka oraz bramce Zielińskiego zasłużenie ograli drużynę gości.

Skrót:

Wiosną GieKSa rozpoczęła bój o ekstraklasę właśnie z Sandecją. Niestety mimo dobrej gry nasza drużyna przegrała 0:1. Bramkę dla gospodarzy strzelił Łukasz Grzeszczyk.

Skrót:

W kolejnym sezonie katowiczanie również po wyrównanym boju przegrali z Sandecją w Nowym Sączy 0:1. Był to również debiut Skowronka na ławce trenerskiej.

Rewanżowe spotkanie na Bukowej miało miejsce 23 maja 2014 roku. Tym razem katowiczanie pewnie wygrali 3:0. Bramkarza gości dwukrotnie pokonał Goncerz oraz jedno trafienie dołożył Wołkowicz.

Bramki:

W kolejnym sezonie bardzo liczyliśmy i wierzyliśmy w zwycięstwo z naszym najbliższym rywalem. Po ekscytującym spotkaniu z Bełchatowem każdy myślał, że nasza drużyna chwyciła wiatr w żagle. Nic bardziej mylnego. Już w 2 minucie Leimonas strzelił swojaka i mimo prób uzyskania korzystnego wyniku nasza drużyna przegrała 2:4.

Bramki:

Rewanż na terenie rywala również zakończył się blamażem. Mogło rozpocząć się dobrze, ale Goncerz nie wykorzystał karnego. Potem Aleksander aż czterokrotnie umieścił piłkę w naszej siatce.

Katowiczanie potrafili przełamać wyjazdową niemoc w tym sezonie. Mimo niestrzelonego karnego przez Goncerza, bramkę dla naszej drużyny strzelił zawodnik Sandecji Nowy Sącz. Wynik nie zmienił się do końca meczu i GieKSa wygrała 1:0.

W rewanżu na B1 dostaliśmy najważniejszy mecz w historii spotkań GieKSy w pierwszej lidze. Wygrana z Sandecją pozwoliłaby doskoczyć do tego zespołu i rozpędzić GieKSę przed kolejnymi spotkaniami w lidze. Niestety balon pękł w drugiej połowie, gdy straciliśmy bramkę i przegraliśmy spotkanie 0:1. Dla wielu w tamtym momencie prysły marzenia o Ekstraklasie.

Kolejne spotkanie z Sandecją rozegraliśmy w Nowym Sączu w sezonie 18/19. Kolejny raz okazało się, że trudny teren w Nowym Sączu to nie przypadek. GieKSa zagrała dobrze, miała swoje okazje, ale skończyło się jak zwykle w tym mieście, czyli jedną kontrą gospodarzy i strzeloną bramką.

. sezon liga mecz
1. 2009/10 I liga Sandecja Nowy Sącz 1:0 GKS Katowice
2. 2009/10 I liga GKS Katowice 0:1 Sandecja Nowy Sącz
3. 2010/11 I liga GKS Katowice 2:3 Sandecja Nowy Sącz
4. 2010/11 I liga Sandecja Nowy Sącz 1:1 GKS Katowice
5. 2011/12 I liga GKS Katowice 2:0 Sandecja Nowy Sącz
6. 2011/12 I liga Sandecja Nowy Sącz 0:0 GKS Katowice
7. 2012/13 I liga Sandecja Nowy Sącz 0:2 GKS Katowice
8. 2012/13 I liga GKS Katowice 0:0 Sandecja Nowy Sącz
9. 2013/14 I liga GKS Katowice 2:0 Sandecja Nowy Sącz
10. 2013/14 I liga Sandecja Nowy Sącz 1:0 GKS Katowice
11. 2014/15 I liga Sandecja Nowy Sącz 1:0 GKS Katowice
12. 2014/15 I liga GKS Katowice 3:0 Sandecja Nowy Sącz
13. 2015/16 I liga GKS Katowice 2:4 Sandecja Nowy Sącz
14. 2015/16 I liga Sandecja Nowy Sącz 4:0 GKS Katowice
15. 2016/17 I liga Sandecja Nowy Sącz 0:1 GKS Katowice
16. 2016/17 I liga GKS Katowice 0:1 Sandecja Nowy Sącz
17. 2018/19 I liga Sandecja Nowy Sącz 1:0 GKS Katowice

 

10 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

10 komentarzy

  1. Avatar photo

    Solski

    1 grudnia 2018 at 18:08

    Wyniki dzisiejsze nie są zbyt optymistyczne dla nas.
    Jutro tylko 3 punkty coś nam dadzą. Przerwa zimowa i tak w strefie spadkowej, a co będzie wiosną?
    Jak długo Bartnik szkodnik będzie jeszcze żerował w naszym klubie i brał pieniądze za spieprzona robotę?
    Czy jutro taczki będą podstawione?

  2. Avatar photo

    GieKSiorz

    1 grudnia 2018 at 20:39

    jutro tego nie widza,stawion na 1-3 do sandecji,dzisiej prawie wszyscy co walcza o utrzymanie punktowali,jak jutro przegromy co pewne momy 5 pkt straty do bezpiecznego miejsca,R.I.P GKS sekcja fusball chopow,tak zajebali nosz klub

  3. Avatar photo

    bonik

    1 grudnia 2018 at 21:28

    po dzisiejszych wynikach ..
    ZAPIERDALAĆ i WYGRAĆ JUTRO G,,, MNIE OBCHODZĄ WYMÓWKI I STYL PATAŁACHY
    czekam na bana za capsa i tekst.. i pogłaszczcie po główkach piłkarzy bo może są smutni…

    Dociera do Was że na wiosnę jest Raków, Chojniczanka i Jastrzębie pod rząd? i bliski jestem obstawienia 1 pkt w tych 3 meczach?

  4. Avatar photo

    q2

    1 grudnia 2018 at 22:14

    Dla nas każdy rywal jest niewygodny.

  5. Avatar photo

    maks

    1 grudnia 2018 at 23:14

    przypomino mi to koniec lat 70 -tych…..na Bukowej 1000 chłopa a na hokeju 2000-2500 i biletów zawsze brak….tak było na hokej łaziło 3 razy wiyncyj kibiców niż na fuzbal….

  6. Avatar photo

    Oberschlesien

    2 grudnia 2018 at 09:30

    naprawde patrzac w tabele ,wyglada to bardzo nieciekawie,jesli dzis nie bedzie 3 punktow,moze sie wydawac ze nasz los bedzie przesadzony….strata do bezpiecznych miejsc jest juz prawie 6 punktowa,a przed nami naprawde ciezkie mecze…a wszytsko co na koniec gramy z tzw slabeuszami ,to wyjazdy…

  7. Avatar photo

    PanGoroli

    2 grudnia 2018 at 13:41

    Jeśli można było znalexć najgorszy moment dla zmiany trenera, to bartnik-szkodnik właśnie wtedy trenera zwolnił. Tuż przed 3 decydującymi meczami, w których straciliśmy 9 punktów, i które teraz są dla nas na wagę złota. To pokazuje, że u szkodnika nie ma planowania, myślenia nawet krótkoterminowego. Wcześniej były potężne sygnały, że paszul to pomyłka, był 2 tygodniowy czas przerwy, w którym nowy trener mógł w zarodku zająć się problemami, miałby czas poznać drużynę, problemy. To była nipowtarzalna szansa, by wyjść z kryzysu. niestety, decyzja szkodnika była pozostawić paszula i liczyć na cud, że nagle paszul przez 2 tygodnie nauczy się fachu. A bardziej chodziło o to, że zwolnienie paszula było znakomitym ruchem dla GieKSy, ale bardzo kiepskim ruchem osobiście dla szkodnika. To cechuje osoby kiepskie, miałkie, ledwo przeciętne – dla nich kartastrofa, jeśli są przyłapani na błędzie, pomyłce, bo to oznacza dla nich potężne ryzyko bycia zdemaskowanym, jako Dyzma. To powoduje, ze w swoich dedcyzjach kierują się emocjami, sentymentami, a nie obiektywnie dobrze pojętą kirzyścią dla klubu, dla którego pracują. Dlatego zwolnił Mandrysza, bo go nie lubił, bo mógł, bo pewnie mu z tego wacek o milimetr urósł. Dlatego zwolnił Plizgę pewnie, dlatego rekonstrukcję zespołu zrobił, jak małpa bawiąca się brzytwą. I zwolnienie paszula też nie było elementem zarządzania ryzykiem, tylko, na tej samejh zasadzie, jak to było z mandryszem – pojawił się kto inny, a akurat pod dupą robiło się gorąco, no to jeb! – paszul wypad, Dudek chodź i ratuj dupę.
    nie ma dla mnie najmniejszej wątpliwości, ocena baqrtnika szkodnika jest tylko jedna – jego posunięcia są bardzo głupie, nieprzemyślane, kierowane impulsami i emocjami, nie chłodną i profesjonalną oceną sytuacji. Ten człowiek tego nie potrafi, i nie ma do tego ani odpowiedniej wiedzy, anie umiejętności, ani odpowiedniej klasy, jako człowiek. Ja to powtarzam jeszcze raz:
    Bartnik, deklarowałeśponiesienie konsekwencji, jeśli twoja koncepcja się zawali. Więc się pytam – Bartnik, masz honor i odchodzisz, czy jesteś szmatą i trzymasz się koryta tak długo, aż ciebie wywalą?

    Mogę ci to bartnik w ryj powiedzieć.

  8. Avatar photo

    PanGoroli

    2 grudnia 2018 at 14:03

    Jak szkodnik tu przylazł, wszystkich zdumiał, że mijały kolejne tygodnie, a on…. nie robił nic!. po prostu, bo nie wiedział, bo się na tym nie znał. I nagle jeb, pierwsza dycyzja, i wywala najmocniejszy element w sekcji piłkarskiej – trenera. Z powodów czysto osobistych. Wywala Plizgę, o którym słyszałem, ze ma trójkolorowe serce. Kto wie, czy nie z powodów osobistych. Wywala młodego Mandrysza – ewidentnie osobista osobista decyzja. Tym się różni zawodowiec od hochsztaplera, że zawodowiec dba o powierzone mu zadania. Hochsztapler dba, by nie było w otoczeniu osób niewygodnych, które mogą go zdemaskować. Pewnie Mandrysz dał mu do zrozumienia, że jest idiotą i ignorantem.
    No nic, obowiązkiem Janickiego jest natychmiastowe rozwiązanie umowy o pracę z Bartnikiem, gdyż ten nie posiada wymaganych kwalifikacji do pełnienia obecnych funkcji. Powtarzam, to jes OBOWIĄZEK Janickiego. Bartnika już nie powinno być w tym klubie. Już w tej chwili powinna być tu kompetentna osoba, która będzie mieć czas, by rozpoznać sytuację w klubie, poznać potrzeby, uzgodnić je z trenerem, i pogodzić z mozliwościami, które da mu do dyspozycji prezes. I na tej bazie przygotować odpowiednią strategię, która powinna być JUŻ W TYM MOMENCIE w fazie realizacji. Ze zwolnieniem bartnika-szkodnika już w tej chwili jesteśmy spóźnieni.

  9. Avatar photo

    olo

    2 grudnia 2018 at 15:38

    a może Bartnik lubi barwy Legii, i stąd chęć spuszczenia klubu do 2 ligi!

  10. Avatar photo

    PanGoroli

    2 grudnia 2018 at 15:45

    Jest inny trop – to szkodnik myszkowski, a myszków, to ponoć podciepy 'pachnących’

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga