Piłka nożna
Minusy po Zagłębiu
Mecz z Zagłębiem Sosnowiec był bardzo słaby w wykonaniu piłkarzy GKS Katowice. Zawsze – nawet w słabszych meczach – potrafiliśmy dostrzec jakieś pozytywy. Tym razem takowych nie było – wszystko, co złe skumulowało się na boisku przy Bukowej.
Minusy:
– Stawka ich przerosła – mimo że w wywiadach zawodnicy podkreślali rangę tego meczu, to nie udźwignęli tego ciężaru. Nie zarzucamy im braku chęci, ale wyglądało to tak, że po prostu presja ich totalnie zjadła i nie są w stanie kompletnie nic zrobić. Tym bardziej dziwi to, gdy ma się w składzie tylu doświadczonych zawodników.
– Brak pomysłu – to wszystko złożyło się na toporne i mozolne rozgrywanie piłki bez jakiegoś wydatnego celu. Gra wszerz boiska, brak dośrodkowań, tylko schodzenie do środka i przepychanie piłki. Ciężko było na to patrzeć.
– Brak sytuacji – bramka Gąsińskiego nie była zagrożona. Praktycznie nie stworzyliśmy sobie ani jednej klarownej sytuacji.
– Zagłębie rządziło na boisku – straszne jest, że w tak ważnym meczu przyjeżdża na Bukową rywal i to on gra dojrzałą, spokojną i skuteczną piłkę.
– Chaos komunikacyjny – to co, było przy utracie bramki. Nieporozumienie Leimonasa i Goncerza doprowadziło do utraty decydującego – bo jedynego – gola.
– Fatalna technika – brak pomysłu, powiązane nogi to jedno. Jednak tyle prostych technicznych błędów, które popełnili nasi zawodnicy nie ma prawa wydarzyć się nawet na placu.
– Beznadziejne skrzydła – zarówno u obrońców, jak i pomocników. Pietrzakowi nie wyszło absolutnie nic i walił z dośrodkowań w eter, podobnie jak Bębenek. W eter, czyli poza boisko. Frańczak przy jednym z dośrodkowań zamiast mocno wstrzelić piłkę, posłał balona. O Szołtysie nawet nie mówmy, bo na razie ten zawodnik zdecydowanie odstaje umiejętnościami (chyba że ma je gdzieś ukryte).
– Tragiczne stałe fragmenty – to co wyprawiał z wolnych i rożnych Pietrzak, wołało o pomstę do nieba. Wszystko leciało prosto w ręce Gąsińskiego.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

marius
9 sierpnia 2015 at 15:31
Nie moge sobie przypomniec gorszego meczu jak ten co odbyl sie wczoraj.moze ambicje mieli ale wtedy jak trzeba bylowyjsc na murawe a pozniej to juz wszyscy wiedza jak bylo.jak nam staduon zamkna to wtedy beda grac z werwa bo ich trema nie zje bo nikt nie bedzie pod presja ze kibice sa za plecami
lukasz
9 sierpnia 2015 at 16:06
Moze by tak ocena kibicow z sektora c ? tez by sie przydalo uderzyc w piers i ze smutkiem przyznac ze kibice niestety ale przyczynili sie do zjebania wczorajszego swieta … chcemy profesjonalizmu na boisku zadbajmy o profesjonalizm na trybunach. Mozna kogos zdyscyplinowac zeby darl ryja i kibicowal to i mozna bylo chociaz odciagnac najbardziej impulsynwych i zapobiec wyrwanym krzeselkom i rzucaniu rac …
marius
9 sierpnia 2015 at 16:11
Tak sie sklada ze ja bylem na sektorze C.zawsze tam chodze i nie ukrywam tego wiec nie zganiajcie na wszystkich z tego swktora tam tez sa normalni ludzie ktorzy dopinguja swoja druzyne do teraz mam zachrypniety glos.
BOLO
9 sierpnia 2015 at 16:58
To my wszyscy budujemy wizerunek GIEKSY.I od nas zależy czy będzie kasa i czy będzie nowy stadion.Od tych na boisku i od nas na trybunach.A tak naprawde kto rządzi tymi sportowcami w kominiarach ,skoro dochodzi do takiego sabotarzu .Powiem tak rzucać barwami to chańba i nasze barwy zostały zchańbione.A ci krewcy okazje do sprawdzenia mają na co dzień wystarczy przejechać się po dzielnicach i zobaczyć jak hasają śmierdziuchy.Ale wtedy niema już tylu wyrywnych.
rudi
9 sierpnia 2015 at 20:51
Bolo masz rację . Nie można też winić całego sektora C . Race rzucały na boisko i w stronę ZS raptem 4 -5 osoby , a w przepychankach brało udział około 30 osób . Rozumiem gdyby SZ sforsowali ogrodzenie i byli pod naszym sektorem , wtedy rozumiem że trzeba ruszyć – wszyscy . Ale to myśmy prowokowali zadymę . Jeśli ktoś chciał konfrontacji mógł przyjechać np do Mysłowic na Piosek i ruszyć na zagłębie . Tylko wtedy trzeba być odważnym , mięć mocno zaciśnięte pięści i twardy kark .
całe moje życie to GKS KATOWICE
marius
9 sierpnia 2015 at 22:10
A tak z innej beczki.co z tymi wzmocnieniami pod koniec tygodnia co dyrektor sportowy mowil.tu juz niedziela sie konczy a tu cisza?mialo jakies nazwisko grajka pasc.no chyba ze ten temat ma drugie dno i rozumiec ta wypowiec ze do konca tygodnia ale ktorego 🙂
Piotrek
9 sierpnia 2015 at 22:28
Od poniedziałku było pisane żeby nie dać się sprowokować i co kurwa zrobiliście szkoda słów teraz możemy stać pod płotem. Cała Polska to oglądała i pokazał sektor C na co ich stać . Na chuj nam nowy stadion żeby go rozjebać. Jak tu przyjść na mecz z rodzinną aż strach bo jeden z drugim baranem musi rzucić raca w łeb se jebni. A wracając do piłkarzy szkoda słów
Manfred
9 sierpnia 2015 at 22:52
Przykre. Nie wiem czy wiecie, ale wczoraj jednak strzeliliśmy jednego gola. Ale smrodom z cichej.
Podobno wycofali się z Mikołowa
http://niebieskimikolow.pl
😉
Był sobie bandycki mikołów, czy jak ta nic nie znacząca grupka się nazywała.
lukasz
9 sierpnia 2015 at 23:50
Marius oczywiscie to nie chodzi o normalnych kibicow tylko grupe 20-30 NIEPELNOSPRAWNYCH UMYSLOWO KRETYNOW ktorzy niszcza wizerunek klubu, doprowadza (na 95 % ) do zamkniecia Blachy albo i calego stadionu, zakaz wyjazdowy a przede wszystkim pokazjua miastu ze chyba jednak tego stadionu to za szybko nie bedzie … noz KURWA kibice sie staraja dmuchaja, zarzad tez mimo opini niektorych robi duzo ze pod wzgledem finansowo – marketingowym wyglada to naprawde dobrze a przez kilkunastu SKRETYNIALYCH DEBILI mozemy sie z tym pozegnac. To jest kurwa nie do pomyslenia i jeszcze sami zaczeli … rece opadaja mowie Wam tym debilom tylko spusic wpierdol i dozywotni zakaz na GieKSe, za samo bezczeszczenie naszych Barw
Świony
10 sierpnia 2015 at 01:27
Zjebali piłkarze ale i zjebali kibice na sektorze C. Trzeba być kretynem żeby rozpierdalać swój stadion.
marius
10 sierpnia 2015 at 06:55
Lukasz tak jak mowisz przez tych „bohaterow” musialem opuscic sektor przez pierdo….ny gaz bo juz nie odychac i za xo to komu wiemwiem wielu powie czemu tam stales itp itd. Tak jak gdzies przeczytalem czemu te NN nie pojda po za stadion i tam sie nie wyzyja aha wiem tam sie boja bo tyle obrony innych kibicow nie maja za plecami.tyle w temacie dziekuje.bylem jestem i zawsze bede kibicem na C
kibic
10 sierpnia 2015 at 09:15
no I mielismy probke I odpowiedz na pytanie dlaczego nie bedzie normalnie I dlaczego nigdy nie bedzie frekfencji po 15tys.
Ja osobiscie dziecka na stadion nie zabiore. Jak ktos tego nie rozumie to niech dalej sie cieszy ze jest 1.5 tys na meczu.
Tyle w temacie.
aha no I proponuje zrobic jakis protest aby nowy stadion byl na min 30 tys. :):):) 😉
lukasz
10 sierpnia 2015 at 10:46
szkoda tylko ze takie persony jak Shellu czy Junior nie wypowiedza sie w temacie zachowania „kibicow” z ochorona, proby sforsowana barier czy rzucaniem Herbem. Tematu wlasciwie nie ma uznaje sie ze atmosfera byla swietna i tyle. A gówno prawda ja siedzialem na 2 z rodzina i wielu ludzi patrzylo z niedowierzaniem i niesmakiem ze kilkunastu idiotow niweczy trud normalnych kibicow ktorzy przyszli pokibicowac. Ale nie ma nawet zadnej reakcji po prostu nic, huj z tym ze kare na nas naloza huj z tym ze nie bedzie wyjazdow huj z tym ze zamkna stadion – wazne ze bylo swieto bo DEBILE wyrwali troche kszeselek i bylo swietowanie. Tak jak napisal kibic – nie bedzie normalnie nigdy bo taki mecz jak z Zaglebiem powinien byc co kolejke – przynajmniej jesli chodzi o liczbe ludzi na trybunach. To powinno byc swieto a nie mozliwosc do pokazania hamstwa i skurwysynstwa na stadionie. Pamietam jak sie pisalo o tym ze stadion na min 25 tys bo przeciez beda przychodzic cale rodziny itp. itd. Gowno prawda !!! Jesli raz na kilkadziesiat spotkan na mecz idzie 7 tys ludzi i nie potrafia sie zachowac to co dopiero marzyc o tym zeby zapelniac taki stadion co kolejke … Normalnych Kibicow i ludzi nie oszukamy w ten sposob. Fakty sa przeciwko nam …
n.k.w.d.
10 sierpnia 2015 at 11:13
Przed nami jeszcze dużo meczy do wygrania ! Jedna minimalna porażka w 2-giej kolejce nie moze miec wpływu na końcowy wynik , którym wiadomo co jest 🙂
ADI
10 sierpnia 2015 at 15:50
Porażka piłkarsko porażka kibicowsko brak mi słów
TAUZEN
10 sierpnia 2015 at 23:03
ZAPEŁNILISMY STADION ! GRAJKI POKAZAŁY SWOJE ! ZARZAD BRAWO ZA WZMOCNIENIA (SMIECH).
kibic
10 sierpnia 2015 at 23:47
do Tauzen ty jako jedyny zauwazyles nasze wzmocnienia bo kolesie mieniacymi sie kibicami a biora kase z klubu bronia Cygana Prokse zarzad a to ich wina za taki wstyd,gdzie jest reakcja zarzadu za taka chanbe,chyba dalej licza kase z miasta bo nic innego nie robia,jesli nic sie nie zmieni to taka chanbe jeszcze nie raz przezyjemy w tym sezonie broniac sie przed spadkiem,Proksa gdzie sa te konkretne wzmocnienia oprucz tych udacznikow co sami przyszli do nas robisz cos bo jak nie to ze cie szanujemy ale musisz odejsc
Gieksiarz
11 sierpnia 2015 at 11:16
Pietrzak jest z Sosnowca i „grał” tak jak by był ich 1 12 zawodnikiem 🙂