Piłka po naszej stronie

Dodano przez Karol | 24 stycznia 2017 08:00
Licznik odwiedzin: 2139

Wreszcie przyszło. Tym razem wyjątkowo późno, bo w połowie stycznia, ale w końcu jest – uczucie tęsknoty za meczami przy Bukowej. W „bardzo dawnych czasach”, gdy na Blaszoku nie było jeszcze krzesełek tylko ławki, podczas przerw między rundami prześladował mnie jeden obraz, kadr z pamięci: moment, gdy piłkarze wychodzą na boisko, a wszyscy wchodzą na ławki i zaczyna się doping. To mój ulubiony moment każdego spotkania, gdy jeszcze nie wiadomo co się wydarzy…

Z tych czasów z przymrużeniem oka nazwanych przeze mnie „dawnymi” pamiętam jeszcze, że bardzo kulał w klubie marketing (podobnie jak inne dziedziny). Miało to jednak swoje dobre strony, bo zmuszało nas, kibiców, do dużej aktywności w kwestii promocji meczów. Sporo razy biegaliśmy po dzielnicy rozklejając plakaty własnego autorstwa wydrukowane i skserowane w pobliskiej bibliotece. Myśl, że dołożyło się cegiełkę do wypełnionego Blaszoka, poprawiała humor.

Najmilej wspominanym przeze mnie inauguracyjnym wiosennym meczem pozostaje ten z 2008 roku, kiedy na dobry początek podejmowaliśmy Śląsk Wrocław. Była to wyjątkowa sytuacja, bo mecz, na który nie mogłem się doczekać przez kilka tygodni, spełnił oczekiwania. Było w nim wszystko! Solidnie wypełniony Blaszok, kilka opraw, dużo kibiców gości i przekonujące zwycięstwo. Ależ byłoby pięknie gdyby po 9 latach powtórzył się podobny mecz, za niecałe 2 miesiące, w drugi weekend marca, gdy podejmiemy Stomil! I to na fali po wygranej w Chojnicach!

Obecnie GKS Katowice rozwija się jako klub miejski i wielosekcyjny, z coraz większym wsparciem podmiotów prywatnych. Teraz na fali jest sekcja siatkówki, przyciągająca do Spodka sporą publikę. A co z frekwencją na piłce? Piłka, mam wrażenie, jest po naszej stronie. Runda jesienna pokazała, że dobre wyniki to nie wszystko. Klubowy marketing choćby dwoił się i troił też nie jest już w stanie przyciągnąć rzeszy kibiców. Duża odpowiedzialność spada teraz na nas, ludzi z Blaszoka i stoi przed nami zadanie: musimy przyciągnąć na mecz ze Stomilem jak najwięcej ludzi! Rozmowy o frekwencji są często sprowadzane do haseł o ekstraklasie i nowym stadionie – zgadzam się, że bez tych dwóch elementów trudno o wielki wzrost zainteresowania chodzeniem na mecze. Ale czy na pewno mamy czas by na to biernie czekać? Pod stadion nie została jeszcze wbita pierwsza łopata… Wyczekiwanie na ludzi, którzy przyjdą „bo Legia” lub „bo Lech” także nie wydaje się dobrą opcją. Życie jest krótkie, tym bardziej młodość. Zapełnijmy nasz młyn tu i teraz – już na początku piłkarskiej wiosny. Terminarz tak się ułożył, że następny mecz po tym ze Stomilem gramy u siebie dopiero w kwietniu. Będziemy wtedy po kilku kolejkach i odpowiedź na pytanie „o co gramy?” będzie już pewnie znana. Bardzo możliwe – gorąco w to wierzę – że na mecz z Podbeskidziem frekwencja faktycznie nakręci się sama. Pierwszy krok jednak ma szansę zrobić każdy z nas!

P. S. Z czekaniem na stadion – tak a propos – to w ogóle różne przypadki się zdarzają. Na przykład Valencia rozpoczęła budowę nowego obiektu w 2007 roku, zaraz potem wybuchł w Hiszpanii kryzys finansowy i sprawa się, lekko mówiąc, posypała. Niedawno rzuciła mi się w oczy wiadomość, że wyprowadzka klubu ze starego stadionu Mestalla nie nastąpi jeszcze, jak poprzednio planowano, w 2019 roku, ale później. Z kolei Atletico Madryt po tym sezonie przenosi się na stadion, którego budowa rozpoczęła się, gdy stolica Hiszpanii ubiegała się o organizację Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku…

Lista komentarzy (3) »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Bartos — 26 stycznia 2017 @ 18:12

    Przede wszystkim to brakuje Juniora na gniezdzie!

  2. do kibic bce — 25 stycznia 2017 @ 16:53

    Huj z tymi menelami co psują ton blachy. 100 razy lepszy blaszok ogarnięty przez ogarniętych a nie kurnik. Ta wielce poszkodowana Stara ekipa (nie wszyscy, ino ci co chodzą na krzywy ryj na A bo taniej) zamiast przykład dawać to najebani drą się w co chcą i pełnią rolę widzów. A widzowie to na główną raus. Lepszy blaszok z mniejszą ekipą ale z mocnym darciem jak na wyjazdach a nie piszczący i zajebany.

  3. kibic bce — 24 stycznia 2017 @ 17:27

    Frekwencja urosnie zrobcie porzadek z karkami z blaszoka.
    Stra ekipa dala dylamna gowna.

 

Dodaj komentarz

(wymagane)