Felietony
Post scriptum do meczu z Arką
1. Stadion Arki jest i ładny i kameralny i funkcjonalny. Z jedną wielką wadą. Fatalna trybuna prasowa, która wręcz nie przystoi takiemu obiektowi. Ciasne krzesełka i malutkie stoliki typu studenckiego umożliwiają jedynie na położenie netbooka (nie laptopa!). O notatkach i innych rekwizytach zapomnij. Muszą być przewieszone przez lewe ramię i pod prawym kolanem.
2. Drugą wadą jest konstrukcja dachu, który podobno nie sięga pierwszych rzędów. Dlatego też gdy na początku lunął grad (trzymajmy się określenia „lunął” 😉 ) ludzie z pierwszych rzędów musieli przenieść się wyżej. Wspomniany grad rozpoczął się praktycznie wraz z pierwszym gwizdkiem, do tego silny wiatr – piłkarze naprawdę musieli być dobrze rozgrzani, żeby… nie zamarznąć.
3. Na stadionie Arki wpuszczający są bardzo skrupulatni. Za wejściem na trybunę prasową przykłada się dowód osobisty do specjalnych czytników. Także i w okienku sprawdzają dowód od każdego. Nikt przypadkowy tam nie wejdzie.
4. Pozytywne jest jednak to, że w przeciwieństwie do innych rejonów Polski w Gdyni nie spadł ani gram śniegu. Dlatego pogoda była jesienna, ale nie zimowa.
5. Zarówno miejscowi, jak i nasz obóz zachwalał stan murawy. Trener Jarosław Skrobacz był zachwycony taką płytą. Przypomnijmy przy okazji Stadion… przepraszam Wiadro Narodowe.
6. Kibice Arki bardzo efektownie zaprezentowali się na trybunach. Były dwie sektorówki na sporą część trybuny za bramką, racowisko oraz sztuczne ognie gdzieś za stadionem. Bardzo dobry klimat piłkarskiego meczu. Dodajmy też, że do końca głośno dopingowali swój zespół, ten jednak nie był w stanie zdobyć nawet punktu.
7. Sam mecz był bardzo dramatyczny, jeśli chodzi o końcówkę. Kibice GKS dawno już tak nie modlili się o końcowy gwizdek, bo napór Arki trwał aż do ostatniej minuty. Do tego kilka razy katowiczanie wyprowadzili groźne kontry i wtedy tylko… można było schować twarz w dłoniach.
8. Trener Petr Nemec to ma fajne życie. W Gdyni dziennikarze cisną go na każdej konferencji, wałkują, docinają itd. Dziennikarze oczywiście wiedzący wszystko najlepiej. Naprawdę wygląda to zachodnio, gdzie żurnaliści są wścibscy i często niesprawiedliwi, ale atrakcyjni dla odbiorców. U nas to raczej dziennikarze są typu „głowa w dół i nie zadajemy pytań”.
9. GieKSa nad morzem wygrywa niezmiernie rzadko. Flota, Arka, Pogoń, Lechia, Olimpia Elbląg. Od czasu awansu na zaplecze ekstraklasy z tymi rywalami katowiczanie rozegrali tam 13 meczów, wygrali tylko 2 (z Pogonią, pamiętne 4:3 i teraz z Arką).
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


pele
30 października 2012 at 16:02
Bardzo ładny stadion. Taki by nam wystarczył w 100%. Jedyne czego mi brak to stojących miejsc za bramką wzorem ze stadionów w niemczech. (Trybuna za bramką na stadionie Borussi Dortmund, Dynama Drezno czy wielu innych stadionów). Tam rozumieją że ultras nie potrzebują krzesełek…