Klub Piłka nożna
[Typy redakcji] Dlaczego ten sezon będzie…
…no właśnie, jaki? Postanowiliśmy skonfrontować nasze zdania w redakcyjnym gronie i odpowiedzieć na pytania, dlaczego ten sezon będzie dobry i dlaczego ten sezon będzie… zły. Sprawdźcie co wyszło. Typy redakcji GieKSa.pl poniżej!
SHELLU:
Ten sezon będzie dobry, ponieważ wydaje się, że jesteśmy na dobrej drodze, aby osiągnąć coś więcej, niż w poprzednich rozgrywkach. Szatnia jest oczyszczona, dodatkowo przyszli zawodnicy prezentujący odpowiedni poziom. Wszystko zależy od początkowej fazy. Jeśli GKS pozytywnie zaprezentuje się już od pierwszych meczów, to powinien włączyć się do walki o awans. Wierzę, że mamy ekipę z doświadczonym trenerem, która w końcu sprawi nam mnóstwo radości!
Ten sezon będzie zły, ponieważ jeśli w tych kilku kolejkach nie zapunktujemy co najmniej przyzwoicie, to o sukcesie będzie można zapomnieć.
KOSA:
Ten sezon będzie dobry, ponieważ mamy bardzo dobrego trenera, który nie poprowadziłby żadnej innej drużyny poza GieKSą (i może ROW Rybnik). To jest niesamowity skarb, którego niestety wiele osób nie docenia. Poza tym wydaje mi się, że ostatecznie w klubie zrozumiano, że nie można ciągle mieć wszędzie przyjaciół. Stąd kilka rozstań wśród szatni i nadzieja na lepsze jutro.
Ten sezon będzie zły, bo drużyna na awans dopiero się klaruje. Jak nie wyjdzie kilka pierwszych meczów, to piłkarze nie będą w stanie udźwignąć presji i dogonić czołówki. Ale w sumie czemu mielibyśmy źle wystartować?
MARCIN:
Ten sezon będzie dobry, ponieważ pozbyliśmy się piłkarskiego szrotu. Do zespołu dołączyli natomiast doświadczeni Burkhardt i Bębenek. To musi zaprocentować.
Ten sezon będzie zły, ponieważ awansujemy z II a nie z I miejsca.
KAROL:
Ten sezon będzie dobry na przekór. Nie ma nadmiernego pompowania balonika, zarząd mówi o planie dwuletnim, a takie częściowe zdjęcie presji może pomóc zawodnikom. Najważniejszym „transferem” było zatrzymanie Goncerza – będzie świetny i jako napastnik i jako kapitan. Jeśli jego współpraca z Burkhardtem będzie się dobrze układać, to powodów do radości będziemy mieli wiele. W obronie liczę na fachowość trenera Piekarczyka. Ten sezon może być dobry, bo poziom czołówki I ligi będzie niższy niż w poprzednich. Po ostatnim listopadowym meczu z sektora gości na Stadionie Ludowym poniesie się „na kolana” i „GKS mamy lidera!”.
Ten sezon będzie zły, bo po ostatnich sezonach trudno wyobrazić sobie inny. Jeśli nie trafiliśmy z transferami to walka o Ekstraklasę będzie niemożliwa. Źle może się skończyć zbytnia zależność wyników od formy Goncerza, na którego szczególną uwagę będą zwracać obrońcy rywali.
KOLEŚ:
Ten sezon będzie dobry, ponieważ o najwyższe cele bić się będziemy dłużej niż dotychczas.
Ten sezon będzie zły, ponieważ główny cel czyli awans nie zostanie zrealizowany, chyba że kadra zostanie wzmocniona 2-3 nazwiskami teraz albo zimą.
DAFCIO:
Ten sezon będzie dobry, ponieważ poprzedni był beznadziejny i ten może być tylko lepszy! Do tego mądre ruchy transferowe i dalsze dążenie do zmniejszenia długu napawają optymizmem.
Ten sezon będzie zły, ponieważ będzie to nasz ostatni sezon w tej zapchanej lidze oraz nie spotkamy się już z drużynami pokroju Chojniczanka, Kluczbork czy Rozwój.
BŁAŻEJ:
Ten sezon będzie dobry, ponieważ spełnią się wszystkie „JINX-y (DŻINKSY)” *, które z Shellem wywołujemy w relacjach radiowych. Kamiński strzeli więcej niż gola na rundę, Jurkowski i Pielorz strzelą swoje pierwsze bramki w barwach GieKSy, Pietrzak będzie dobrze dośrodkowywać, Goncerz będzie trafiać dalej z karnych, które będziemy dostawać częściej niż raz na „ruski rok”, Duda będzie mieć gole z wolnych i wygra kolejne czekolady w zakładach, rezerwowi w końcu coś wniosą do zespołu a Januszkiewicz będzie mógł po sezonie powiedzieć, że ma już 30 % z Bale’a . Osobiście bardzo liczę na Bębenka, który na B1 w meczu z GieKSą zrobił dobre wrażenie swoimi indywidualnymi akcjami, mam nadzieję, że będzie to udany transfer. Jedno jest pewne – by to był dobry sezon potrzebujemy kupę szczęścia zarówno na boisku jak i poza nim, więc mam nadzieję, że te ostatnie beznadziejne sezony w końcu gdzieś się zwrócą i wyjdzie jak to w piłce na 0!
Ten sezon będzie zły, ponieważ…. osobiście nie lubię dramatyzować i narzekać na początku sezonu. Jedyna obawa to zdrowie Goncerza. Odpukajmy jednak w niemalowane.
*JINX ( DŻINKS) to takie nasze wywoływanie wilka z lasu. Często w relacjach przy fragmentach gry wywołujemy je by się sprawdziły, niestety rzadko mieliśmy dobrą skuteczność, więc czas to zmienić.
Felietony Piłka nożna
Niezłomność i perełki
Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.
Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.
Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.
Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.
Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.
Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.
Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.
Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.
Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.
Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.
Trenerze Urban. Ty wiesz co.
Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.
Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.
Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.
Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.
Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.
W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.
W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.
No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.
W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.
Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.
Galeria Piłka nożna
Szkurin show w Zabrzu!
Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

marek
24 lipca 2015 at 12:02
ja tam stawiam na zajecie na zakonczenie sezonu miejsca w przedziale 4-6… czyli cos, co jednoczesnie bedzie zawodem (brak awansu), a mimo wszystko promykiem nadziei na sezon kolejny. choc chcialbym sie oczywiscie mylic i swietowac awans juz za rok. zobaczymy.
Irishman
24 lipca 2015 at 22:34
Ten sezon będzie dobry, bo w końcu zrobimy awans, no ale niestety nie uda się zdobyć Pucharu Polski.
A tak bardziej serio – będzie dobry, bo udało się wyczyścić szatnie i skompletować fajną, ambitną ekipę, taką mieszankę rutyny i młodości, w której wchodzący z ławki są w stanie dodać jakości. Będzie też dobry, bo nareszcie mamy JEDNOCZEŚNIE – i dobrego trenera, i dobrych piłkarzy, i miasto, które jasno deklaruje, że chce na nas postawić w związku z czym mamy też niezłą sytuację organizacyjną.
Będzie zły, bo niestety nadal nie mamy nowoczesnego stadionu… chociaż ja nawet ten, który jest kocham, bo spędziłem tu mnóstwo pieknych chwil.
Irishman
24 lipca 2015 at 22:43
ps.
A co z tego wyjdzie? Czy zrobimy w końcu ten awans? Nie wiem, bo to jest sport, a nie matematyka.
kibic
26 lipca 2015 at 06:04
Tak obecny sezon bedzie lepszy bo ostatnie byly fatalne,wiec gorszy juz byc nie moze,a czy bedzie zly tego jeszcze nikt nie wie tylko wykarze to sezon.Niestety wzmocnien na pozycji srodkowego obroncy jak i napastnika bede bardzo szybko widoczne,mam pretensje do Proksy i Cygana ze znowu nas oszukali,do tego wydaja mi sie zle wypozyczenia do ogrywania komus zawodnikow,bo oni po sezonie maja wracac do swych klubow a my mamy budowac druzyne wiec jak chca to zrobic na takich wypozyczeniach w pierwszych 3 meczech okaze sie jak przygotowa jest druzyna wyniki jak nasze zwyciestwa nie widze bo w tedy ci co tu tak bardzo zachwalaja zarzad pierwsi beda chcieli ruszyc pod szatnie i robic dym ale w tedy juz bedzie za puzno,mam zal ze niema spotkan prezesa z kibicami nikomu na tym nie zalezy,aby nam wytlumaczyli te klamstwa,a na koniec to chcialbym sie mylic i po sezonie swietowac awans niestety jestem realista i juz nie wieze zapowiedzi Cygana i Proksy mam nadzieje ze jesli zle wystartujemy w lidze to podaja sie do dymisji i odejda