Dołącz do nas

Piłka nożna

1. liga. Podsumowanie sezonu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Sezon ligowy za nami, czas na garść statystyk oraz krótkie podsumowanie. Rozstrzygnięcia na zapleczu ekstraklasy są już wszystkim znane i szczególnie nie dziwią, choć trzeba pamiętać, że Nieciecza była 60 sekund od ekstraklasy. Dzięki braku licencji dla Polonii Warszawa z ligi spadną najprawdopodobniej tylko trzy, a właściwie dwa zespoły, bowiem o losie ŁKS-u wiemy od dawna. Nieszczęśnikami zostali Polonia Bytom i Warta Poznań.

Zawisza Bydgoszcz

Forma w sezonie: Z, R, Z, Z, Z, Z, Z, R, R, Z, P, R, P, P, R, Z, Z, Z, R, Z, R, P, P, P, Z, Z, Z, R, Z, Z, Z, R, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Popularna Zetka została mistrzem ligi nie bez kłopotów. Trener Szatałow nie dotrwał do końca sezonu i pożar gasić musiał Ryszard Tarasiewicz. Taraś odmienił sposób gry Zawiszy, a ten pewnie kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, aż wywindował się na czoło tabeli. Zespół w obecnych rozgrywkach dwa razy przeżywał załamanie formy. Jesienią Zawisza zanotował serię 5 meczów bez wygranej, a wiosną 4, w tym 3 z rzędu porażki. Obie niechlubne serie miały miejsce pod batutą Szatałowa. Trzeba jednak pamiętać, że i ten szkoleniowiec sporą cegiełkę do tego awansu dokłada, gdyż Zawisza rozpoczął sezon od 10 meczów bez porażki, zaliczając po drodze 5 z rzędu zwycięstw. Niebiesko-Czarni rozgrywki zakończyli serią 9 spotkań bez porażki. Na gwiazdę zespołu wyrósł młody Wójcicki, którym interesują się ponoć możniejsi od Zawiszy. Najlepszym strzelcem okazał się doświadczony Paweł Abbott, który do siatki rywali trafiał 15-krotnie. Wójcicki z kolei zaliczył 9 ostatnich podań.

Cracovia Kraków

Forma w sezonie: R, Z, Z, Z, P, Z, R, P, Z, Z, Z, Z, P, Z, Z, P, R, Z, R, Z, P, P, Z, R, Z, R, P, Z, R, Z, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Pasy awans zawdzięczają tylko i wyłącznie fatalnej postawie Niecieczy na finiszu rozgrywek. Cracovia zbyt często w tym sezonie zaliczała wpadki, a na dodatek często była krytykowana za nieporadność w przednich formacjach. Suma summarum, to jednak podopieczni trenera Stawowego w przyszłym sezonie będą występowali na ekstraklasowych boiskach i za to, należą się im gratulacje. Pytanie tylko czy ekstraklasową Cracovię nadal poprowadzi Stawowy? Pojawiły się, bowiem informacje, że w Krakowie zdają sobie sprawę, że awansowali dzięki ogromnemu szczęściu, a z ich możliwościami o promocję powinni być spokojni z 5 kolejek przed końcem. Duże słowa uznania dla Vladimira Boljevica, który z defensywnego pomocnika stał się głównym kreatorem akcji ofensywnych Pasów. Boljevic sezon zakończył z 15 golami na koncie, a wśród nich sporo pięknych trafień. 8 goli dorzucił Dudzic. Przed ekstraklasą sporo pracy przed wszystkimi w Cracovii.

LKS Nieciecza

Forma w sezonie: P, Z, Z, P, Z, Z, Z, Z, Z, Z, P, P, Z, Z, R, R, Z, Z, P, Z, R, Z, Z, R, Z, P, Z, P, R, Z, P, R, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Kolejny sezon piłkarze i działacze z malutkiej małopolskiej wsi muszą obejść się smakiem. Nieciecza wydawało się, że już w tej ekstraklasie sensacyjnie jest, kiedy wszystkie marzenia zabrał im, jak się okazało bramkarz Olimpii – Wróbel. Znów fatalny finisz okazał się gwoździem do trumny. Podopieczni trenera Moskala bardzo długo nie schodzili z fotelu lidera, a ostatecznie wylądowali na najniższym stopniu podium, w tym wypadku medali jednak nie będzie. Słoniki kolejny sezon spędzą w 1. lidze, a ja się pytam, po co w takie twory w ogóle inwestować pieniądze? Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Dariusz Pawlusiński autor 13 trafień, 10 razy celnie strzelał Emil Drozdowicz. Najlepsza seria w sezonie, to 6 wygranych pod rząd. Trener Moskal z Termaliki odchodzi.

Flota Świnoujście

Forma w sezonie: Z, Z, Z, Z, Z, Z, Z, Z, R, Z, Z, Z, P, Z, Z, P, P, P, P, P, R, P, R, R, Z, P, P, Z, Z, R, Z, R, P, R, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Jesień w wykonaniu Floty była niesamowita. Wyspiarze pobili chyba rekord ligi gromadząc na starcie 8 zwycięstw z rzędu, a w sumie 12 pierwszych gier bez porażki. Koniec jesieni i początek wiosny, to jednak forma bliska dna. Flota zaczęła bić kolejne rekordy, lecz tym razem nieporadności. Dowodem na to niech będzie seria 9 meczów bez wygranej, w tym 6 porażek. Posadę stracił Dominik Nowak, a trener Kafarski zdołał obudzić ten zespół, jednak na awans do ekstraklasy to było za mało. Bardzo pozytywny sezon w wykonaniu bramkarza Kasprzika, który odnalazł formę zgubioną w Poznaniu. 11 goli strzelił z kolei Sebastian Olszar. Flota zimą dokonała naprawdę ciekawych wzmocnień, teraz jednak odbija się im to czkawką. Podobno Flota ma spore problemy finansowe, dlatego kibice obawiają się rozsprzedania drużyny.

Arka Gdynia

Forma w sezonie: Z, Z, R, P, P, P, Z, Z, P, R, Z, R, P, P, Z, P, Z, Z, R, P, Z, R, P, P, Z, Z, Z, R, Z, Z, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Petr Nemec szkoleniowiec Arki nie wytrwał na stanowisku do końca roku i zastąpił go Paweł Sikora. Sikora kończąc sezon na 5 miejscu oraz notując wiosną serię 7 meczów bez porażki przekonał włodarzy klubu, że zasługuje na kolejną szansę. Rzeczywiście Arka w drugiej części wiosennej rundy zdołała w końcu ustabilizować formę na zadawalającym poziomie. Właśnie brak stabilizacji oraz nierówna gra złożyły się na to, że w Gdyni ten sezon większość uważa za stracony. Za rok jednak Arka może poważnie liczyć się w walce o ekstraklasę. Czołowym zawodnikiem drużyny okazał się Marcus Vinicius strzelec 15 goli. 9 asyst zaliczył z kolei Szwoch. W drodze do ekstraklasy Arce mogą przeszkodzić kłopoty finansowe, o których ostatnio głośno. Pytanie tylko, kto tych kłopotów w polskiej piłce nie ma?

GKS Tychy

Forma w sezonie: R, R, P, P, R, Z, Z, Z, Z, R, P, R, Z, Z, Z, Z, P, P, R, Z, Z, Z, R, Z, P, P, P, R, R, P, Z, Z, R. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Zespół Piotra Mandrysza okazał się najlepszym z beniaminków. GKS pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł dopiero w 6 kolejce, jednak zapoczątkowało ono serię 4 wygranych z rzędu. Potem Tyszanie notowali jeszcze raz taką serię zwycięstw, a następnie wygrali 3 razy pod rząd. W momencie, kiedy Tyszan zaczęto wymieniać nawet w kontekście walki o ekstraklasę, zespół zgasł. Wiosną pojawiła się seria 6 spotkań bez zaznania smaku zwycięstwa, jednak biorąc pod uwagę całokształt, w Tychach nie, mają powodów do narzekań. Wynik tym bardziej należy docenić, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że GKS swoje mecze w roli gospodarza rozgrywa w Jaworznie przy garstce widzów. Piotr Mandrysz ogłosił, iż po tym sezonie odchodzi z zespołu. Najlepszymi graczami zespołu okazali się niezwykle doświadczeni Piotr Rocki i Marcin Folc, którzy strzelili odpowiednio 9 i 8 goli. Rocki zaliczył też 11 asyst!

Dolcan Ząbki

Forma w sezonie: Z, R, R, R, Z, P, P, R, P, P, Z, P, P, Z, Z, Z, P, Z, Z, Z, Z, Z, Z, Z, P, P, P, R, Z, R, Z, P, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Dobry sezon Dolcanu, który tak naprawdę objawił się wiosną. Ząbkowianie zanotowali w nowym roku serię 7 zwycięstw z rzędu, co wywindowało ich do czołówki ligi. Podobnie, jak Tyszan ich również mówienie o ekstraklasie mocno wystraszyło i przyszły 4 mecze bez wygranej w tym 3 porażki. W obecnych rozgrywkach do użytku oddano nową trybunę na stadionie. Dolcan ma bardzo ciekawego i zdolnego trenera pana Roberta Podolińskiego. Podoliński był nawet blisko zatrudnienia w Jagielloni Białystok, skończyło się jednak tylko na przymiarkach i jednej rozmowie. Ostatecznie szkoleniowiec parafował nową umowę z Dolcanem. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Mateusz Piątkowski zdobywca 13 goli.

Miedź Legnica

Forma w sezonie: Z, P, P, Z, P, Z, Z, P, Z, R, P, Z, Z, Z, Z, R, Z, R, R, P, R, Z, P, Z, P, Z, R, R, P, P, R, Z, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Kolejny beniaminek po GKS-ie Tychy, który ligę kończy w górnej części tabeli. Jednak to po Miedziance spodziewano się trochę więcej. Zespół długo liczył się w walce o awans, jednak, kiedy tę szansę zaczynał tracić, powietrze zeszło z zawodników. Trenerem, który wprowadził Miedź na zaplecze ekstraklasy jest Bogusław Baniak, który utrzymał posadę przez cały sezon. Wiemy już jednak, że od przyszłego sezonu Miedź poprowadzi Rafał Ulatowski. Największym mankamentem zespołu okazała się nie równa forma. Udało się zaliczyć jeden raz serię 4 zwycięskich spotkań z rzędu. Wiosną widoczny był brak znakomitego jesienią Wojciecha Łobodzińskiego, który wiosną pauzował ze względu na zawieszenie za czyny korupcyjne. Kluczowym strzelcem okazał się Jakub Grzegorzewski, który strzelił 13 goli, drugi w tej klasyfikacji był właśnie Łobodziński z 7 trafieniami. Piotr Madejski został natomiast najlepszym asystentem 1. ligi, piłkarz zanotował 14 ostatnich podań.

Olimpia Grudziądz

Forma w sezonie: P, R, Z, Z, P, Z, P, Z, P, R, R, Z, Z, Z, R, R, R, Z, Z, R, P, Z, P, R, Z, P, R, R, P, R, P, Z, R, Z.

Olimpia miała być czarnym koniem w tym sezonie. Momentami była, ale tylko momentami. Słaba końcówka sezonu w wykonaniu zespołu trenera Asenskyego. W chwili, w której okazało się, że Olimpii nic nie grozi zespół stracił na animuszu. Olimpia może się jednak poszczycić serią aż 11 meczów bez porażki. Przyszła również w drugiej części wiosny seria mniej chwalebna, mianowicie 6 meczów bez zwycięstwa, przerwana dopiero przez naszą GieKSę…Nowy sezon może być tylko lepszy, gdyż zespół już teraz się wzmacnia. Do Olimpii dołączył król strzelców zaplecza ekstraklasy Maciej Kowalczyk oraz czołowy gracz Stomilu Olsztyn Łukasz Suchocki. Wyróżniającymi się postaciami w barwach Olimpii byli oczywiście ich najlepsi strzelcy Adrian Cieśliński oraz Piotr Ruszkul, zdobywcy kolejno 9 i 8 bramek.

GKS KATOWICE

Forma w sezonie: P, R, R, P, Z, P, P, P, Z, Z, Z, P, P, Z, R, Z, P, Z, Z, P, Z, Z, P, Z, R, R, R, R, Z, Z, P, P, R, Z.

Zważywszy, że przed startem sezonu chciano GieKSę uśmiercić, należy obecne rozgrywki docenić. GKS wiosną, kiedy sytuacja w klubie zaczęła się stabilizować grał naprawdę dobrą piłkę, czego dowodem jest dawno nienotowana seria 7 spotkań bez porażki. Jesienią udało się z kolei 3 razy pod rząd wygrać. Zbyt często jednak GieKSa zaliczała wpadki w sytuacji, kiedy była faworytem. Porażki domowe z Okocimskim, Arką, ŁKS-em czy remis wyjazdowy z Polonią. W przyszłość patrzymy z optymizmem, a to jest najważniejsze. Kluczowymi piłkarzami okazali się Przemysław Pitry oraz Denniss Rakels. Pitry zdobył 13 goli, natomiast Rakels 11, dorzucając do tego 8 asyst. Znakomitą wiosnę zanotował bramkarz Łukasz Budziłek.

Kolejarz Stróże

Forma w sezonie: R, Z, R, R, P, R, Z, Z, P, P, P, P, Z, P, P, Z, Z, Z, R, P, Z, P, Z, R, R, Z, R, P, Z, P, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Taki sobie sezon w wykonaniu podopiecznych trenera Przemysława Cecherza, szczególnie jeżeli przypomni się ten miniony. Zespół nie potrafił na dłużej utrzymać wysokiej dyspozycji, stąd brak spektakularnego miejsca w ligowym zestawieniu. Wiosną Kolejarz zwycięstwa przekładał porażkami i nie wzbił się ani razu do górnej części tabeli. Zdarzyły się również 4 z rzędu porażki, a było by pewnie dużo gorzej, gdyby nie Maciej Kowalczyk, który z 22 golami został absolutnym królem strzelców 1. ligi. Kolejni piłkarze Kolejarza w wewnątrzklubowej klasyfikacji strzelców, mają w dorobku 3 trafienia…

Bogdanka Łęczna

Forma w sezonie: P, P, P, Z, R, Z, R, Z, P, R, Z, R, Z, P, Z, P, Z, R, Z, P, R, R, P, R, P, Z, P, R, R, R, Z, R, R. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Bardzo przeciętny sezon Bogdanki. Zespół, jeżeli już notował jakieś serie, było to serie mało chwalebne. 3 porażki z rzędu, 6 meczów bez wygranej, 3 z rzędu remisy. Drużyna trenera Rzepki, regularnie grająca dla pustych krzesełek okazała się zespołem bardzo nieregularnym. Remis, porażka, remis, zwycięstwo, porażka, remis itd. Trudno wyrokować, jak Bogdanka będzie wyglądać w przyszłym sezonie, ale możliwa jest powtórka obecnego stanu rzeczy. Po 5 goli zdobyli w tym sezonie Sebastian Szałachowski i Michał Zuber i to oni zostali najskuteczniejszymi piłkarzami z Łęcznej.

Stomil Olsztyn

Forma w sezonie: P, Z, P, P, R, R, P, P, R, R, Z, R, P, R, P, P, R, P, R, Z, R, P, Z, R, Z, R, Z, R, Z, R, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Po jesieni wydawało się, że 4 najgorsze zespoły opuszczą ligę. Stomil wiosną uzbierał jednak taką liczbę punktów, która pozwoliła mu cieszyć się z zachowania statusu pierwszoligowca. Gdyby jeszcze duma Warmii i Mazur dorzuciła do ogólnego rozrachunku lepszą postawę u siebie, to naprawdę można by oczekiwać zdecydowanie wyższego miejsca w tabeli. Stomil na własnym boisku wygrał tylko raz w całym sezonie, a w roli gospodarza dwa razy. Jeden z wiosennych meczów, choć w zimowej aurze Stomilowcy rozegrali w Ostródzie, gdzie pewnie rozprawili się z Cracovią. Do Olsztynian należy rekord remisów w zakończonym przed tygodniem sezonie, Stomil punktami dzielił się 14 razy. Najlepszymi strzelcami drużyny prowadzonej cały sezon przez Zbigniewa Kaczmarka, okazali się Szymon Kaźmierowski 6 goli oraz Mindaugas Kalonas, Paweł Piceluk i Łukasz Suchocki 5 trafień.

Sandecja Nowy Sącz

Forma w sezonie: P, Z, P, Z, Z, P, P, Z, P, P, P, Z, P, P, P, Z, P, P, Z, R, R, R, Z, Z, P, R, P, R, P, R, P, R, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Koszmarny sezon Sandecji, która długo nie mogła być pewna ligowego bytu, a zajęła ostatecznie ostatnie bezpieczne miejsce. Nie może być jednak inaczej skoro zespół po każdym prawie zwycięstwie notował serię meczów bez wygranej. Sandecja w tym sezonie notowała serie 3 porażek z rzędu, aż dwukrotnie, a sezon zakończyła zawstydzającą serią 9 meczów bez zwycięstwa. Najlepszym strzelcem został Arkadiusz Aleksander z dorobkiem 7 goli, a przecież całą wiosnę spędził już w Flocie Świnoujście. 6 goli zdobył Patryk Tuszyński, który był tylko wypożyczony z Lechii. Dużo pracy czeka wszystkich, którym dobro Sączersów leży na sercu, bowiem już niedługo trzeba wziąć się za budowanie silniejszej Sandecji.

Okocimski KS Brzesko

Forma w sezonie: R, Z, P, P, P, P, R, P, P, R, R, R, Z, R, P, P, R, P, P, R, R, Z, P, Z, P, R, R, P, P, P, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Wiele wskazuje na to, że beniaminki w komplecie się utrzymają. Wprawdzie Okocimski zajmując 15 lokatę w ligowym zestawieniu powinien ligę opuścić, jednak ze względu na brak licencji dla warszawskiej Polonii, z ligi spadną najprawdopodobniej trzy drużyny. Chyba, że sam Okocimski nie dostanie licencji? Był to słaby sezon w wykonaniu Piwoszy, rozczarowanie jest tym większe, iż w 2. lidze Brzesko dzieliło i rządziło, doznając tylko jednej porażki. Tymczasem jesienią Piwosze zanotowali serię 10 meczów bez wygranej, przerwaną w Katowicach…, a potem kolejne 8 gier bez smaku wygranej. Potem była jeszcze passa 6 meczów bez wygranej, jeżeli do tego dodamy fakt, że Okocimski u siebie wygrał tylko raz i to w ostatniej kolejce, to obraz nam się rozjaśni. Piwosze nie zasłużyli na utrzymanie, ale mają szansę się utrzymać przy zielonym stoliku. Na wyróżnienie zasługują Paweł Smółka oraz Wojciech Wojcieszyński zdobywcy odpowiednio 7 i 6 goli.

Warta Poznań

Forma w sezonie: P, R, Z, R, Z, P, R, P, Z, P, Z, P, Z, Z, P, P, R, P, P, P, Z, P, P, R, P, P, P, P, P, P, R, R, R, P, P.

20 porażek w całym sezonie, chyba wystarczy za cały komentarz na temat postawy Warty w tym sezonie. Pani Łykomska-Pyżalska zdecydowanie lepiej sprawdza się w rozbieranych sesjach niż w roli prezesa klubu. Pani prezes obraziła się, że zespół nie walczy o awans i przestała łożyć na klub. Spadek do 2 ligi może okazać się gwoździem do trumny Zielonych. Wiosną kłopoty finansowe zespołu były ogromne i piłkarze Warty znów na niektóre mecze wyjazdowe jeździli własnymi samochodami. 5 goli dla zespołu strzelili w tym sezonie Krzysztof Bartoszak, Tomasz Magdziarz i Wojciech Trochim. Warta zanotowała dwie czarne serie, 6 i 14 meczów bez zwycięstwa.

Polonia Bytom

Forma w sezonie: P, P, P, P, R, P, R, P, P, R, P, R, P, P, P, P, P, P, Z, P, P, P, P, P, R, R, Z, Z, R, P, P, Z, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.

Drużyna przystąpiła do rozgrywek, choć przygotowywała się do startu w 2. lidze. Z ligi wycofał się jednak Radzionków i Polonia wskoczyła na ich miejsce. Czy to był dobry wybór? Chyba nie, jak pokazał ten sezon ryzyko się nie opłaciło. Prócz kilku przebłysków na wiosnę Poloniści byli głównym dostarczycielem punktów w tym sezonie. Wstyd, że GieKSa w obu meczach z Polonią zagrała bardzo słabo, raz remisując. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Michał Płókarz z dorobkiem 4 goli. Serie Polonistów to 18 meczów bez wygranej, 6 porażek z rzędu.

ŁKS Łódź

Forma w sezonie: Z, P, R, P, P, P, R, P, R, P, P, R, P, P, Z, P, P, R, P – reszta to walkowery po wycofaniu się z ligi.

Finansowe kłopoty w ŁKS-ie przeszkadzały od lat w budowę stabilnej drużyny. Zespół przystąpił do rundy wiosennej z zawieszoną licencją i po kilku meczach zmuszony był wycofać się z rozgrywek. Nowy ŁKS ma szansę zacząć od 3. ligi. 4 gole dla ŁKS-u zdobył w tych rozgrywkach Jakub Więzik.

Wkrótce na naszej stronie inne ciekawe podsumowania. Zapraszamy.

 

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do Jagi i Cracovii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Miniony tydzień był dla naszej redakcji bardzo pracowity. Dwa wyjazdowe mecze w ciągu kilku dni to operacja logistyczna i organizacyjna. Myślę jednak, że podołaliśmy. Wszystko w imię GieKSy. Zapraszamy do zobaczenia wyjazdów do Białegostoku i Krakowa okiem redakcji. A teraz mamy dwa tygodnie przerwy od piłki i czekamy na Wisłę Płock. Niech teraz koledzy z sekcji hokejowej przejmują pałeczkę, bo przed GieKSą bardzo ważne wyzwanie.

1. Białystok przekładany był dwa razy. Za trzecim w końcu mecz doszedł do skutku, ale wiadomo – że był to środek tygodnia, wtorek godzina dziewiętnasta. W związku z tym z redakcji pojechaliśmy we dwójkę: ja i Misiek, ale w samochodzie jechało nas pięciu.

2. Wyjazd z Katowic był gdzieś po dziesiątej. Ładna pogoda, to i droga mijała szybko. Na ten jeden z najdalszych wyjazdów w sezonie.

3. Po kilku godzinach byliśmy na Podlasiu. Czas mieliśmy tak dobry, jak chyba nigdy wcześniej, bo było nieco po piętnastej. Postanowiliśmy więc skierować swoje kroki do Gospody Podlaskiej, znanej nam z poprzedniego sezonu, a mi jeszcze dodatkowo z wyjazdu na ten niedoszły mecz w listopadzie.

4. Miejscówka godna polecenia – na samym Rynku. Zaparkowaliśmy jakimś cudem praktycznie tuż pod tym lokalem. Wówczas byliśmy w niedzielę, więc były tłumy. Teraz – w środku tygodnia o piętnastej – niemal pustki.

5. No to wzięliśmy się za solidne jedzenie. Ja zamówiłem rosół z pielmieni, mielone na patyku i kartacza, Patryk mega xxl schaboszczaka, a reszta ekipy placki. Było to solidne jadło przed meczem.

6. W samej knajpie sporo było ciekawych elementów, jak ta stara przymocowywana maszynka do mielenia czy… czerwona gitara. Czy obrazek z Samych Swoich. W sympatycznej atmosferze oczekiwaliśmy spotkania.

7. Nadal mając jeszcze dużo czasu zrobiliśmy spacer po rynku. Weszliśmy do wielkiego kościoła – w zasadzie Bazyliki Mniejszej WNP. Imponujący obiekt. Można było się na chwilę wyciszyć przed nadchodzącym zgiełkiem.

8. Napis Białystok na kółkach, przesuwany jest. Pamiętam, że w listopadzie był w innym miejscu, teraz bliżej stricte Rynku. Rekwizyt popularny do robienia sobie przy nim zdjęć. O ile to można nazwać rekwizytem.

9. Wróciliśmy do samochodu i czas było zbierać się na stadion. Oczywiście – jak często to ostatnio bywa – na drodze widzieliśmy autobus z drużyną. Śmiesznie wyszło, bo robiłem zdjęcie jakiegoś grafa i coś zielonego mi przed nosem przejechało i przeszkodziło.

10. Wkrótce byliśmy pod stadionem. Przejechaliśmy skręt, więc musieliśmy go objechać, ale zaprowadziło nas to prosto do bramy wjazdowej, którą dobrze pamiętaliśmy w lutego i listopada poprzedniego roku. Samochód zostawiliśmy na parkingu i poszliśmy odebrać akredytacje.

11. Udaliśmy się na stadion, gdzie na wejściu przeszukuje się także dziennikarzy (rzadkość). I można było pobuszować po stadionie. Poszliśmy do stanowiska z klubowymi gadżetami, jednego, a później drugiego na VIP-ach. Do meczu pozostawało jeszcze sporo czasu, więc trybuny świeciły pustkami. A cały dzień był słoneczny, więc i temperatura była przystępna.

12. Potem przyszedł czas na herbatkę w sali konferencyjnej. Komentatorzy Canal Plus – Gabriel Rogaczewski i Tomasz Wieszczycki dywagowali, jak będzie wyglądać to spotkanie i wietrzyli – zgodnie z logiką ekstraklasy – przełamanie Jagiellonii.

13. Udaliśmy się na prasówkę, na dobrze nam znane miejsca. Stanowisko prasowe przyjemne, bez rewelacji, ale wystarczające. Jest dziurka na kable, solidny blat i… niepotrzebna szybka między blatami konkretnych stanowisk. W zamierzeniu służy oddzieleniu dziennikarzy, żeby mieli większy komfort. W praktyce – jest to utrudnienie w obserwacji meczu, bo głowa odruchowo tę szybę chce ominąć, patrząc na boisko. A widoczność? Bez zarzutu.

14. Przed meczem odbyła się uroczystość wręczenia trenerowi Siemieńcowi tablicy upamiętniającej jego 100 meczów w Jagiellonii. Kibice w Białymstoku go kochają. Skandują jego nazwisko często, skandowali i teraz. Trudno się dziwić.

15. Wkrótce rozpoczął się mecz. Gospodarze szybko objęli prowadzenie w sytuacji, w której nikt się tego nie spodziewał. Piłkarze o nazwisku Pozo mieli swój moment, dzień wcześniej Jose z Pogoni trafił dwa razy, teraz Alex tak odbił piłkę głową, że ta ku zaskoczeniu wszystkich wpadła do siatki.

16. Drugi raz pokonała nas legenda Jagi Taras Romanczuk. Piłkarz wiosną zeszłego roku strzelił zwycięskiego gola, teraz trafił do szatni, dając swojej drużynie prowadzenie 2:0.

17. Kibice Jagi bardzo głośno dopingowali, Katowiczanie na sektorze gości też odgryzali się, mimo, że byli w liczbie niemal czterokrotnie niższej niż w listopadzie na niedoszłym meczu.

18. Humor w przerwie był kiepski. Na szczęście można go było sobie poprawić na VIP-ach, gdzie było pyszne jedzonko. W sumie to można było tam zostać, ale zaraz była druga połowa. Co ciekawe, miejsce to miało klimat, jak dyskoteka, taka była gra świateł. Ciekawa opcja.

19. W drugiej połowie GKS dążył do zdobycia bramki. Gra wyglądała dużo lepiej. W końcu Erik Jirka trafił do siatki notując swoje pierwsze trafienie w barwach GieKSy. Na wyrównanie niestety nie starczyło czasu.

20. GieKSa przegrała drugi mecz w Białymstoku i na razie to się układa tak, że u siebie GieKSa wygrywa – dwa razy, a na Podlasiu triumfuje Jaga. W tym sezonie czeka nas jeszcze mecz ligowy na Nowej Bukowej. Chcielibyśmy, by ta passa była podtrzymana.

21. Po meczu tradycyjna nagrywka i trzeba się było zbierać na konferencje prasową. Dziennikarze Jagiellonii wniebowzięci, cieszyli się. A my ze skwaszonymi minami robiliśmy swoje materiały, galerie itp.

22. Trener Górak starał się wyciągnąć pozytywy i była nimi dla niego ta druga połowa. Fakt, Katowiczanie nie załamali się dwubramkową stratą, tylko grali swoje i częściowo udało im się je odrobić.

23. Za to Adrian Siemieniec na moje pytanie o Puchar Polski zażartował, że teraz to oni są drudzy, skoro z nami przegrali. Nie tak szybko – Jaga będzie druga, jak GieKSa zdobędzie Puchar Polski. O tym wszyscy marzymy, a finalista pucharu przecież kiedyś w Europie występował, później zmieniono ten przepis.

24. Zostaliśmy jeszcze chwilę na sali i trzeba się było zbierać w długą podróż do Katowic. My tego wieczoru byliśmy niepocieszeni, ale co mieli powiedzieć kibice Bodo Glimt, którzy zaszli tak niesamowicie daleko w Lidze Mistrzów i w rewanżu ze Sportingiem roztrwonili trzybramkową przewagę z pierwszego meczu przegrywając 0:5.

25. Droga powrotna zajęła nam około pięć godzin. Myślałem, że będzie się dłużyć, tymczasem jakoś to przeleciało. W Katowicach byliśmy gdzieś przed czwartą. Trzeba było szybko iść spać, bo wkrótce miał nastać nowy dzień. A już w sobotę czekał nas mecz z Cracovią.

—-

26. Do Krakowa wybraliśmy się już w mocniejszym składzie, bo aż 5-osobowym. To znaczy 4 osoby z Katowic plus Marcin, który dotarł na własną rękę. Dzięki temu mogliście obejrzeć aż trzy fotogalerie z tego spotkania.

27. Dobrze, że po Białymstoku kolejny wyjazd był tak niedaleki. Można było i  się wyspać, i potem w miarę wcześnie wrócić. Wyjeżdżaliśmy więc 11-12 zbierając osoby po drodze i ruszyliśmy do Małopolski. Oprócz wspomnianego Marcina pojechaliśmy w składzie: Werka, Flifen, Misiek i moja skromna osoba.

28. Pogoda była piękna, wiosenna. W samochodzie było co prawda nagrzane, natomiast na zewnątrz trochę chłodek był. Dawał się on potem we znaki – głównie w postaci wiatru – zarówno osobom na murawie, jak i nam – na koronie stadionu.

29. Droga przebiegła szybko i sprawnie. Godzinka i byliśmy w Krakowie. Zastanawialiśmy się, jak to będzie z tą całą „strefą czystego transportu”. Ale załatwiliśmy niezbędne pozwolenia i mogliśmy do centrum Krakowa wjechać.

30. Natrudziliśmy się, jeżeli chodzi o wjazd na obiekt. Nie wpuszczono nas na parking, mimo że w poprzednim sezonie zarówno na mecz z Cracovią, jak i Puszczą to miejsce parkingowe było dostępne. No nic, zaparkowaliśmy pod stadionem.

31. Potem zaczęła się jednak trochę farsa. Pierwsza rzecz – akredytacje. W poprzednim sezonie odbierało się je w jednej z budek/kas od strony ulicy Kałuży. I rzeczywiście, był napis akredytacje. Tyle, że pani powiedziała, że to są jakieś inne akredytacje. Cokolwiek to znaczy. A my mamy się kierować na drugą stronę stadionu – od ulicy Kraszewskiego.

32. Zaczęliśmy więc obchodzić stadion, przy czym rozdzieliliśmy się – Misiek i Werka poszli, a mnie z Flifenem zatrzymała kiełbasa. Mieliśmy ją w planie, ale skoro już przechodziliśmy obok grilla, stwierdziliśmy, że skonsumujemy ją teraz, żeby potem nie tracić czasu.

33. Kiełbaska solidna. Mogłaby być nieco bardziej przypieczona, ale była smaczna. Więc godnie. W atmosferze wiosennej, ładnej pogody i zbliżającego się meczu wuszcik zawsze na propsie.

34. Wracając do wspomnianej farsy. Zaczęliśmy ten stadion faktycznie obchodzić. To co się działo na ulicy Focha, czyli tej najgłówniejszej przy stadionie, wołało o pomstę do nieba. Najpierw przejeżdżały autokary, ale chyba opróżnione już z kibiców GieKSy. I policjant nie pozwolił przejść WZDŁUŻ stadionu. Tu był kordon. Potem drugi nie pozwalał przejść na drugą stronę ulicy. Musieliśmy czekać. Najlepsze jest to, że między jednym, a drugim kordonem na dwóch końcach tej krawędzi stadionu, normalnie chodzili sobie kibice.

35. W końcu przeszliśmy na drugą stronę, ale chcieliśmy też zahaczyć o sklep klubowy. Policjant znów nie pozwalał przejść, ale nagle ludzie zaczęli przechodzić i tyle.

36. Absurdalne jest to, że blokowali całościowo to miejsce, podczas gdy kompletnie nic się tam nie działo i nie było zagrożenia. Co oni wymyślili – nie wiem.

37. W sklepiku klubowym zakupiłem proporzec, to taka tradycja powoli. Warto mieć swoje prywatne muzeum. Jakiś gościu długo stał przy kasie, bo wysyłał kartkę do kogoś na świecie. Ciekawa i miła opcja.

38. W końcu dotarliśmy za siódme góry i siódme rzeki na ten drugi koniec stadionu. Była tam budka i akredytacje odebraliśmy. Skierowaliśmy się do bramy technicznej stadionu i weszliśmy na obiekt. Ufff.

39. Ostatecznie znów byliśmy bardzo długo przed meczem, więc te wszystkie perypetie nie spowodowały jakiegoś uszczerbku na naszym czasie i standardowych przygotowaniach do spotkania. Tyle dobrze.

40. Nieoczekiwanie weszliśmy bezpośrednio na salę konferencyjną. Przyznam, że jedną z lepszych. A już znakomite wrażenie robi ściana z proporczykami rywali Cracovii. Wygląda to po prostu przepięknie. To, jak udekorowane są niektóre sale konferencyjne, to mistrzostwo. Ogólnie – dużo stolików i siedzeń. Czysto, Schludnie. Bardzo przyjemnie.

41. Miejsce z powiedzmy cateringiem już nie przystaje do tej sali… To znowu jest jakieś brzydkie i miałkie. Dodatkowo herbata jest już gotowa w tych warnikach, a nie po prostu gorąca woda i że samemu można sobie zrobić herbkę. Dodam, że w przerwie podobno były jakieś kanapki, ale dziennikarze jak hieny rzucają się na nie zazwyczaj tak szybko, że jak ja przychodzę, to już nic nie ma.

42. Z naszej winy nie umieliśmy dostać się do miejsca, gdzie wchodzi się na media. Wchodziliśmy wszędzie, na jakieś vipy, do mixed zony. Próbowaliśmy bowiem przejść wnętrzem stadionu, a to było zgubne.

43. W końcu dotarliśmy do drzwi wejściowych i windą wjechaliśmy na górę. Później pokonywałem ten trakt kilkukrotnie, m.in. wybierając się znów poza stadion po nachosy, bo tej kiełby było nam za mało.

44. W końcu znaleźliśmy się na prasówce. Byłem tu w tym 2013 roku, kiedy GieKSa w przenikliwym zimnie (podobno) grała i przegrała. Rok temu nie dane mi było być świadkiem spektakularnej wygranej 4:3, jak i 6:0 z Puszczą. Miałem okazję natomiast oglądać poczynania Cracovii i Lecha.

45. I co mogę powiedzieć… Prasówka ta jest doskonała. Widok – fenomenalny. Blaty, kapitalne. Jest prąd, jest internet. Wszystko, co potrzeba, by w komforcie relacjonować mecz. Nie ma co gadać, być może jest to najlepsza prasówka w Polsce. Jak i cały stadion – trzeba przyznać – jest doskonały.

46. Jeszcze przed meczem przeszedłem się górą, żeby obadać, czy czegoś ciekawego tam nie ma. Przyznam, że jak spojrzałem jak ultrałatwo jest dostać się na dach, to nie dziwię się, że kibice Widzewa to wykorzystali. Oczywiście oni mieli nieco trudniejszy dostęp, bo trybuna z sektorem gości jest wyższa. Ale wyszło bardzo ciekawie. Jakkolwiek sam nie jestem zwolennikiem akcji chuligańskich, to cała ta sytuacja była naprawdę oryginalna i zabawna.

47. Nie pozostawało nic, jak czekać na mecz. Kibice gości powoli zapełniali sektor, wkrótce zaczęli się też schodzić gospodarze. Czekało nas – mieliśmy nadzieję – ciekawe piłkarskie widowisko.

48. GieKSa dominowała w pierwszej połowie, ale nie umiała tego udokumentować bramką. Cracovia natomiast kompletnie nie zagroziła bramce Strączka.

49. Dodam tylko, że sporo się mówiło o podyktowanym karnym dla krakowian, w wyniku ręki Klemenza. Ogólnie jednak nie było to podnoszone jako jakiś wielki skandal. Lukas tę rękę wystawił i sędzia miał argumenty.

50. Brak czerwonej kartki dla Klicha na początku meczu to jednak duża pomyłka sędziego. Alfa i omega polskiego sędziowania, czyli Adam Lyczmański, orzekł, że powinna być czerwień.

51. Kibice obu drużyn głośno dopingowali. Ze strony kibiców Cracovii padały stwierdzenia, że GieKSa była jedną z najgłośniejszych ekip, jakie w ostatnich latach zawitały na Kałuży.

52. Mecz był ostatecznie totalnym paździerzem, ale GieKSa powinna go wygrać. Niestety nie była zbyt zdecydowana w ofensywie, a Cracovia wykorzystała jeden błąd i strzeliła bramkę.

53. Wierzyliśmy do końca, że wynik meczu ulegnie zmianie, ale niestety. Przegraliśmy to spotkanie i jak niepyszni opuszczaliśmy prasówkę udając się na konferencję.

54. Pamiętam czasy z pierwszej czy drugiej ligi, kiedy trener Górak był po niektórych meczach mocno zdenerwowany. W ekstraklasie sobie takiej sytuacji nie przypominam. Widać po mowie ciała i postawie szkoleniowca, kiedy jest wybitnie wk..iony, a jednocześnie stara się to opanować. W trakcie konferencji gdy był zobowiązany odpowiadać na pytania, musiał robić dobrą minę do złej gry i włączać trochę dyplomacji, więc ten odczuwalny w atmosferze poziom napięcia nieco spadł.

55. Luka Elsner coraz lepiej mówi po polsku. Po konferencji zażartował sobie do dziennikarzy Cracovii: „To może na piwko?”. Ogólnie sympatyczny człowiek, choć ostatnio też mu nerwy puściły, gdy chciał odchodzić z Cracovii.

56. Oczywiście dziennikarze Cracovii szczęśliwi i z ulgą. Były śmiechy i śpiewki pod nosem. Ale też dało się wyczuć trochę sarkazmu w zdaniach, że teraz idą na puchary. Tutaj nie było widać typowo widzewskiej napinki.

57. Wszystkim się spieszyło, więc mieliśmy plan zaraz po konfie zbierać się do domu i w aucie robić materiały. Stracił się jednak gdzieś Flifen, więc udało nam się je dokończyć na sali.

58. Wynikła z tego przedziwna sytuacja, bo Flifen niby czekał na wywiad, a my mieliśmy informację, że autokar z piłkarzami już wyjeżdża nie tylko ze stadionu, ale i z Krakowa. Zastanawialiśmy się, czy Filip podczas wywiadu po prostu nie zauważył, że wszedł z piłkarzami do środka i odjechał w siną dal. Dodatkowo nie było z nim kontaktu.

59. Postanowiliśmy się zebrać i ruszyć do auta. Okazało się, że wywiad jest w toku. Jak to możliwe? Ano Mateusz Wdowiak został w Krakowie i to jego złapał nasz reporter. Dlatego tak śmiesznie wyszło.

60. Ruszyliśmy niepocieszeni do Katowic. Tyle dobrze, że po takim meczu nie czekała nas długa podróż powrotna. W Katowicach byliśmy około 19:30.

61. Teraz przerwa reprezentacyjna. Trzymamy kciuki za awans reprezentacji Polski do Mistrzostw Świata. Wygrać z Albanią, pokonać Shehu, a potem finał. Do boju Polska!

62. A za dwa tygodnie gramy z Wisłą Płock. I jak teraz mieliśmy trochę oddechu, to pojedynek z piłkarzami Mariusza Misiury będzie znów mega ważnym starciem.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga